W oczekiwaniu na nowe opowiadanie postanowiłyśmy napisać dla was one shot. Zaprosiłyśmy do wspólnego pisania koleżankę i każda z nas stworzyła postać do... trójkąta. He he... zobaczycie co wyszło. Z początku zamysł był inny, ale według mnie wyszło całkiem niezłe. Całe opowiadanie napisane jest przeplataną narracją trzech osób. Oznaczyłam każdą narrację kolorem włosów postaci ( Trzeci jest białowłosy, ale z racji tego, że raczej na biało nie byłoby widać zrobiłam mu na niebiesko xD). Mam nadzieję, że wam się spodoba ^^ Następne opowiadanie trochę nam się przedłużyło...he... he..., ale mam nadzieję że zaczniemy je wstawiać w najbliższym czasie. A teraz życzę wam miłego czytania :) / Saraya
*
*
*
Kolory narracji:
Czarnowłosy...... 185cm, 26 lata ---------> Saraya.
Czerwonowłosy. 175cm, 18 lat. ---> Tay.
Białowłosy........ 175cm, 22 lata. --------> Koleżanka.
*
*
*
*
*
*Dzisiaj wyjątkowo skończyłem trening o 16. Trener wydawał się być czymś mocno zirytowany, ale szczerze miałem to gdzieś. Gdy tylko zszedłem z ringu podszedł do mnie i powiedział:
*
*
*
Kolory narracji:
Czarnowłosy...... 185cm, 26 lata ---------> Saraya.
Czerwonowłosy. 175cm, 18 lat. ---> Tay.
Białowłosy........ 175cm, 22 lata. --------> Koleżanka.
*
*
*
*
*
*Dzisiaj wyjątkowo skończyłem trening o 16. Trener wydawał się być czymś mocno zirytowany, ale szczerze miałem to gdzieś. Gdy tylko zszedłem z ringu podszedł do mnie i powiedział:
- Kazuya za dwa dni
jest walka... prezes dużo na ciebie postawił, więc nie spierdol tego. -
warknął. - Zapierdalaj pod prysznic i wynocha. -
Miałem w dupie co do
mnie mówi, ale w końcu im szybciej stąd wyjdę tym lepiej. Poszedłem do szatni,
ogarnąłem się i wyszedłem. Z kapturem na głowie ruszyłem w stronę centrum
miasta. Wkurzające... nie mam co ze sobą zrobić. Nagle, gdy skręciłem w jakąś
uliczkę między budynkami zderzyłem się z jakimś gościem. Spojrzałem na niego...
w dół. O cholera... ale niski. Bo to jest facet, nie?
Skupiając się na aparacie, nie zwracałem uwagi na to
gdzie idę i zderzyłem się z kimś.
- Uh, przepraszam - Podniosłem wzrok do góry. Facet miał
na sobie kaptur, a jego twarz wyrażała chłodne emocje. Pomyślałem, że wygląda
jak model. Wgapiałem się na niego przez
dłuższą chwile.
Biegłem właśnie do domu moim ulubionym skrótem. Nagle
usłyszałem hałas dochodzący z autostrady za mną.
Mimowolnie obróciłem głowę do tyłu dalej biegnąc. Wpadłem na jakiegoś
wielkiego typa, popychając go na stojącą przed nim blondynkę. Oboje leżeli
teraz na cemencie.
- Ee... Ups?
Wstałem wkurzony,
otrzepując się. Ja pierdole co to za czerwonowłosy frajer? Spojrzałem na niego
z mordem w oczach.
- Dam ci pięć sekund.
Obyś szybko biegał. - warknąłem.
Spojrzałem na niego... w górę... i cały zbladłem. Co to za
gangster!? Obróciłem się na pięcie.
Złapałem go za bluzkę
i odkręciłem w swoją stronę. Starałem się uspokoić.
- Jest jedna rzecz,
która może cię uratować. - powiedziałem.
Kurwa mać! Ile on waży? Ała…. - Wstałem.
- Uh…. Cholera… - Zaraz będzie tu mordobicie. Pozwolić im czy znaleźć inne rozwiązanie...?
- Przepraszam!!! - Krzyknąłem. - Nie mam kasy! - Patrzyłem na niego
przerażony...
- To będziesz musiał
jakoś zapracować na to, żeby odkupić mi moje ubrania. - Warknąłem.
- I mój aparat... - Dodałem chłodno.
- Eee... - Rozejrzałem się spanikowany... - Jak?
- Odpracujesz. -
spojrzałem na niego z błyskiem w oku.
- Nie chce się wtrącać, ale znam przytulne miejsce do
"odpracowania". - Patrzyłem czarnowłosemu w oczy z demonicznym
uśmieszkiem.
Spojrzałem teraz na białowłosą dziewczynę, która okazała sie
jednak być chłopakiem. Serio? Patrzył na mnie z takim samym wkurwem na twarzy
jak tamten typek.
- Dobra... Nie chce się bić! - Rzuciłem podnosząc ręce do
góry. Może w międzyczasie rozkminię jak im spierdolić...
- Nikt nie ma zamiaru
cię bić. - powiedziałem, uśmiechając się chytrze. - Szkoda twojej buźki.
- Em... Okej... - Przełknąłem ślinę.
Jednym szybkim ruchem
przerzuciłem go przez ramię i spojrzałem na białowłosego.
- Daleko jest to
miejsce? - spytałem. - Gdzie to zanieść?
- Niedaleko - uśmiechnąłem się przyjaźnie, wracając do
mojej niewinnej "maski" - Tędy...
- Ej sam mogę iść! - Co to za typy!? W co ja się wrąbałem!? I
czemu oni patrzą na siebie i czytają sobie w myślach!?
Ruszyłem za
białowłosym niosąc rudego. Się rudy doigrał.
- Puszczaj! - Walnąłem go w plecy.
Przeszliśmy kilka bloków dalej, gdzie doszliśmy do mojego
studia.
- To tutaj... Mam przytulny, wyciszony
pokoik, zwany ciemnią studyjną....
- Podoba mi się. - O
dziwo z reguły mam raczej sceptyczne podejście do ludzi, ale tego białego chyba
polubię. Niby to takie niepozorne, ale charakterek ma niezły. - Masz coś żeby
go związać?
- CO!? - Zbladłem. - Ej... Nie róbcie mi tego...
- Heh... Myślę, że znajdę coś... - Spodobał mi się strach
w oczach Rudego. Wyjąłem kluczyki i otworzyłem drzwi wpuszczając kolegę do
siebie.
Ponownie walnąłem czarnego w plecy.
Nie dam się... Co oni mi chcą kurwa zrobić... Co za psychole...
Weszliśmy do ciemnego
pomieszczenia, w którym stał obiektyw i białe tło. Spojrzałem na długowłosego,
a on od razu pokazał mi w którą stronę mam iść.
W ogóle nie reaguje na moje protesty... Postanowiłem ujebać czarnowłosego w skórę nad łopatką.
- Kurwa... - puściłem
go i przygniotłem twarzą do ziemi... - Oj... grabisz sobie. -
Złączyłem mu ręce na
plecach, przytrzymując go kolanem.
Zapaliłem lampy fotograficzne w miejscu gdzie pod ręką
miałem najwięcej rzeczy i ustawiłem wprost najprzydatniejsze przedmioty.
- Jak będziesz spokojny to nie będzie boleć rudy. A jak będziesz się szarpać… to będziesz równie czerwony co twoje
włosy.
- To co z nim
zrobimy? - spytałem.- Cóż… zwiążemy i sprawa rozwiąże się sama… - powiedziałem udając zamyślonego
- Miałem to odpracować, a w tym momencie się nade mną
znęcacie psychole... - Mruknąłem.
- Ja bym to raczej
nazwał gwałtem. - powiedziałem mu na ucho.
- Gwał... - Otworzyłem szerzej oczy i zbladłem. - Wy naprawdę
jesteście psychiczni! - Zacząłem się szarpać.
- Masz może jakieś
kajdanki? Tak będzie najszybciej i najpewniej.
- Zboczeńcy!
-Tak się składa, że mam. Ale nie wiem czy mam kluczyk
heh... - Spojrzałem się w dół, uśmiechając się. - Nigdy nie bawiłem się w tego
typu rzeczy, więc powiedzmy, że jestem świeżakiem w tych sprawach...
- No wiesz... sznur
też się nada. - powiedziałem. - A masz tu łóżko czy wykorzystamy coś innego?
Straciłem nadzieje, na nawiązanie z nimi jakiegokolwiek
kontaktu... Jestem w dupie...
- Czemu ja... - Przeklinałem pod nosem.
- Powiedzmy, że byłeś
w złym miejscu o złej godzinie. - Usiadłem na nim okrakiem i nachyliłem się by
polizać jego ucho. - Zobaczysz... będzie fajnie.
Wzdrygnąłem się lekko pod wpływem jego dotyku, zacisnąłem zęby.
Wzdrygnąłem się lekko pod wpływem jego dotyku, zacisnąłem zęby.
- I trafiłeś na złych ludzi. Hmm... Sznur... tak raczej
tak... poczekaj chwilę - Otworzyłem skrzynię i zacząłem w niej grzebać -
Znajdzie się i łóżko, ale nie wiem czy mam ochotę je brudzić. Także możesz się
rozejrzeć za czymś i powiedzieć co ci się "podoba".
- Czy tam stoi kozioł
gimnastyczny? - spytałem z nadzieją w głosie.
- Hm? - Obróciłem się - No tak. Chcesz użyć?
Czy oni tak na serio... kozioł... To jakiś fetysz?
- Pewnie, nada się.
- NIE!
-W porządku. O, jest i to. - Wyjąłem z skrzyni sznur z kilkunastu splotów. - Zanieś go tam - Powiedziałem chłodnym nakazującym
głosem.
Zrobiłem co nakazał i zaprowadziłem czerwonowłosego do kozła. Położyłem go na nim, mimo że stawiał widoczny opór, a białowłosy związał mu ręce tak, że łączyły się pod przyrządem.
- Dobra! To już nie jest śmieszne... Zrozumiałem... Źle
zrobiłem... - Wymamrotałem.
- Wiesz... Ja nie jestem najlepszy w tych rzeczach... Wiec…
co powiesz na to żebym zajął się sobą? - Spojrzałem na czarnowłosego moim
neutralnym spojrzeniem.
- Będziesz się
masturbował obok? Jesteś z tych, co lubią patrzeć? - zdziwiłem się. - Wolisz
robótki ręczne?
- Będę robił zdjęcia. Dobre zdjęcia porno nie są złe.
Opłacalne....
- To lepiej będzie
wyglądał nago. - powiedziałem i zacząłem ściągać mu spodnie.
Spanikowałem, próbowałem jakoś utrudnić mu zdjęcie ze mnie ubrania, na próżno, w końcu byłem związany. Przełknąłem ślinę. - Zapłacę wam... Tylko mnie zostawcie...
Stanąłem przed nim
tak żeby widział i wskazałem mu moje spodnie.
- Myślisz, że teraz
mam ochotę cie puścić?
- Mam taką nadzieję? - Udałem, że nie widzę...
- Nadzieja matką głupich. - zacząłem się lekko śmiać I wziąłem
się za ustawianie aparatu.
- To może najpierw ja się rozbiorę. - rozpiąłem bluzę i ściągnąłem z siebie koszulkę.Tacy zgrani, że aż dziwne... - Że tak zapytam... Znaliście sie juz wcześniej? –
Westchnąłem. Tak to odpowiedni moment na to pytanie...
Popatrzyłem na nich po kolei. - Ikuo - Mruknąłem, spoglądając w tym momencie na bruneta. - Zajmuje się fotografią "czarnego świata" i
rysunkiem. Proszę poznaliśmy się. W połowie.
- Kazuya -
powiedziałem i zacząłem rozpinać spodnie. - Walczę w zawodach ,,czarnego
świata". Jak na razie niepokonany... inaczej byśmy się tu nie zobaczyli...
Tylko ja nie mam powiązań z "czarnym światem"...? - Jesteście siebie warci...
- Co ty nie
powiesz... - powiedziałem, a moje spodnie opadły w dół. - Ty też nie wydajesz
się być normalny. Jak na ofiarę napaści seksualnej strasznie dużo gadasz...
- I nie wyglądasz na jakoś specjalnie przestraszonego.
Heh.. – Dodałem.
- A co mam robić!? Pozostało protestować... - Zerknąłem tym
razem w stronę białowłosego i z powrotem na gangstera. - Wypuśćcie mnie. -
Zrobiłem minę zbitego szczeniaka.
- Po akcie. -
powiedziałem i zdjąłem bokserki. - Zbyt się podjarałem, żeby teraz odpuścić, a
tobie się przyda nauczka. Będziesz bardziej uważał na ludzi.
Odwróciłem wzrok by już na niego nie patrzeć... To nie są
żarty... Naprawdę zaraz zostanę zgwałcony... PRZEZ FACETA! Zrobiłem się jeszcze
bardziej blady... Kurwa ja nie chce! Ponowiłem próbę rozwiązania rąk, tym razem
w ciszy.
Znowu wróciłem do
pozbywania się jego ubrania, gdy już w końcu zsunąłem z niego spodnie i bokserki
zacząłem się zastanawiać czy rozerwać mu bluzkę czy spróbować ją jakoś zdjąć.
Nie! I to jeszcze będzie na zdjęciach... W tym momencie zorientowałem się, że mam wolne nogi. Kopnąłem
czarnowłosego z całej siły piętą. Walczę do końca...
- Cholera... - Krzyknąłem
łapiąc się za brzuch. Spojrzałem na niego wkurzony, po czym zwróciłem wzrok na
białowłosego.
Ustawiłem aparat na statywie. Gdy zobaczyłem co się stało podszedłem do czerwonowłosego i gwałtownie zdarłem z
niego koszulkę.
- Radziłbym uważać, na twoim miejscu nie chciałbym mieć jeszcze
bardziej na pieńku z ulicznym bokserem...
- Masz może jakiś
pejcz? Albo chociaż wiosło od kajaka?
Nie ukrywając zaskoczenia, spojrzałem na Kazuye
- Przykro mi, nie... Wiosło... Hah, to chyba przegięcie.
- Gwałt to przegięcie... - Dodałem.
- Żartowałem. Daj mi
chociaż pasek od spodni. - powiedziałem.
Podniosłem koszulkę, akurat miałem go na sobie. Cholera teraz będę się poprawiał...
- Masz.
Kiwnąłem mu w podziękowaniu
i bez zastanowienia wymierzyłem siarczyste uderzenie w pośladek
czerwonowłosego.
- Au... - Spojrzałem na niego przerażony.
Uśmiechnąłem się na
ten dźwięk....he... he... Wymierzyłem kolejny i w tej chwili usłyszałem
kliknięcie aparatu.
Stanąłem przed nimi i celowałem obiektywem wprost na
najciekawsze obszary.
- Nie... Proszę was... - Mruknąłem.
Wymierzyłem jeszcze
kilka następnych, aż jego tyłek zrobił się cały czerwony, po czym przeszedłem
tak, że stanąłem przed nim. Odrzuciłem pasek na bok i schyliłem się do niego, nasze twarze dzieliły milimetry.
- Seksownie wyglądasz
na tym koźle, wiesz? - Wpiłem się w jego usta, od razu wpychając do środka
język. Całowałem go namiętnie, podgryzając lekko jego dolną wargę. Co chwilę
słyszałem dźwięk robionych nam zdjęć. Złapałem jego włosy i odciągnąłem mu głowę do
tyłu.
- Weźmiesz go
grzecznie do buzi czy raczej nie powinienem ryzykować? - spytałem patrząc na
niego z wrednym uśmieszkiem na twarzy.
Popatrzyłem na niego zmieszany... On tak serio...?
- W życiu....
- Tak myślałem. -
powiedziałem i puściłem jego głowę. - W takim razie będzie mi musiał wystarczyć
twój tyłek. - Po wypowiedzeniu tych
słów udałem się znowu na tył kozła. Przysunąłem się do niego tak że całe moje
ciało stykało się z jego tyłem. Położyłem swoje ręce na jego bokach i zacząłem
je delikatnie wsuwać pod niego dążąc do jego sutków. Gdy już natrafiłem na nie
rękoma, wziąłem je w palce i zacząłem drażnić.
- Cholera... szkoda,
że nie mogę wziąć ich w usta. - mruknąłem.
-Cóż z pewnością... byłoby.... miło... -Odpowiedziałem
- Ahh... - Mruknąłem. Mimo iż przerażał mnie ten typ, jak
również cala ta sytuacja, po prostu nie mogłem się powstrzymać...
- Już dłużej nie wytrzymam.
- Powiedziałem i oblizałem dwa palce, po czym jeden z nich wsunąłem w niego. -
Lepiej by było jednak gdybyś go nawilżył. Zdecydowanie lepiej by wszedł. - Zacząłem poruszać
palcem w środku szukając charakterystycznego zgrubienia, po chwili dołączyłem
też drugi.
- Cze.. Gdzie ty dotykasz.. - Przeszły mnie dreszcze.
- Tam gdzie
powinienem. - powiedziałem. Złapałem swojego członka i zacząłem poruszać ręką,
by go jeszcze bardziej pobudzić. - Nie masz żeliku? -
Zwróciłem się do
białowłosego.
- Nie! Ni-Aahh.. mmm
- No sory, ale nie mam. Wole
naturalne sposoby
- Trudno. Będziemy musieli sobie poradzić inaczej.. - Naplułem sobie na rękę i zacząłem
rozprowadzać ciecz po moim penisie. No cóż... będzie musiało wystarczyć.
Ustawiłem się tuż za nim i byłem już gotowy do penetracji. Położyłem ręce na
jego biodrach. - Wchodzę. - Rzuciłem i chwilę później
byłem już w środku.
- Prze-stań... Nn... Ahh! - Odchyliłem głowę do tyłu, a po
moich policzkach spłynęły łzy... Boli...
Zacząłem się w nim
poruszać. Z początku powoli, a potem przyspieszałem ruchów. Nie trzeba było
długo. Cała ta akcja mnie tak nakręcała, że byłem już na skraju.
Chwilę później poczułem, że obaj doszliśmy w tym samym czasie. Wyszedłem z
niego i klepnąłem go w tyłek.
- I co? Nie było tak
źle... - powiedziałem i odszedłem na parę kroków.
- A teraz sobie tu trochę poleżysz. - Ruszyłem w stronę Ikuo. Dobrze widziałem, że sam jest podniecony. No przecież nie zostawię tak chłopaka. He he... Podszedłem do niego i bez ostrzeżenia wpiłem się w jego usta. Odstawiłem aparat na statyw i przyciągnąłem go do siebie.
- A teraz sobie tu trochę poleżysz. - Ruszyłem w stronę Ikuo. Dobrze widziałem, że sam jest podniecony. No przecież nie zostawię tak chłopaka. He he... Podszedłem do niego i bez ostrzeżenia wpiłem się w jego usta. Odstawiłem aparat na statyw i przyciągnąłem go do siebie.
Dalej ciężko łapałem oddech... Mogliby mnie choć rozwiązać...
Pociągnąłem nosem.
Kazuya dobrze całuje. To było całkiem przyjemne. Nie
mogłem doczekać się co dalej.
Ściągnąłem z niego
koszulkę, po czym pocałunkami zjechałem na szyję, robiąc na niej co jakiś czas
ślady. Rękoma błądziłem po jego plecach, zjeżdżając co chwilę na jego tyłek.
-mm...Czekaj... Nie rozpędzaj się tak...
Spojrzałem na niego
zdziwiony. Myślałem, że raczej tego chce... w końcu... wybrzuszenie w jego
spodniach pojawiło się od momentu, gdy przywiązaliśmy rudego do kozła.
Ciekawe ile im to zajmie... Westchnąłem i ponownie zacząłem
się mocować z liną. Dupa mnie boli...
Zbliżyłem swoje usta do jego ucha - mam też inne czułe
punkty, nie skupiaj się tylko na jednym - wydyszałem mu do ucha
- Boisz się, że
dojdziesz przez szyję? - zdziwiłem się.
W pewnym momencie udało mi się uwolnię rękę... TAK... Szkoda, że dopiero teraz. Po cichu ześlizgnąłem się z kozła... Kurwa... Nie będę prosto
chodził, oj nie...
Ukucnąłem i pozbierałem z podłogi swoje rzeczy, nie licząc
podartej bluzki, postanowiłem wiec zajebać ta gangstera. Ubrałem się i
wykorzystując ich nieuwagę zwyczajnie spierdoliłem do domu.
- Głupi. Oczywiście że nie. Ale daj mi się też zabawić. -
Odsunąłem się od Kazuyi, zaprowadziłem go do łóżka. [Kom. od piszącej: A chuj
tam]
- Mam nadzieję, że
nie myślisz o byciu seme? - spytałem podejrzliwie.
-Nie - odparłem, uśmiechając się podstępnie. - Myślę
raczej o czymś lepszym. - Popchnąłem go na łóżko i zbliżyłem swoją twarz do jego
narządów rozrodczych. [XD]
Uśmiechnąłem się do
niego łobuzersko i dałem się poprowadzić.
Zacząłem lizać i całować jego penisa, po czym powoli włożyłem do do ust, coraz głębiej.
- Mmm... Wiesz co
robisz... - powiedziałem i wsunąłem palce jednej reki w jego włosy.
-Dobrze ci? - Poprzestałem na chwilę
- Zajebiście,
kontynuuj. - Pogłaskałem go po głowie.
Jak powiedział, tak zrobiłem. Przyłożyłem się do tego
nieco bardziej, użyłem więcej siły. Chciałem by było mu jeszcze lepiej
- Dobra starczy, bo
zaraz dojdę a chcę mieć jeszcze trochę siły na dalszą zabawę. - Podniosłem się
do pozycji siedzącej i przyciągnąłem go tak, że usiadł na mnie okrakiem. Chwilę
później jednak położyłem go na plecach i zawisłem nad nim. Zdjąłem mu spodnie,
po czym dobrałem się do jego sutków. Wziąłem jeden w usta i zacząłem go drażnić
językiem, co jakiś czas ssąc i podgryzając.
-Mmm...ah...
Zjechałem pocałunkami
do linii jego bokserek. Zacząłem ściągać je z niego powoli, całując każdą część
ciała która się wyłoniła z pod materiału. Chwilę później zajmowałem się jego
penisem. Przejechałem językiem po całej jego długości, koncentrując się na
najwięcej na główce. Zacząłem delikatnie ssać, po czym wsadziłem go sobie
dosyć głęboko do ust i zacząłem poruszać głową. Nie mogłem niestety za długo
tego robić, ponieważ miałem zbyt wielką ochotę już być w nim. Wsadziłem
najpierw jeden, a potem także kolejny palec w niego. Po chwili nachyliłem się
nad nim i szepnąłem mu do ucha.
- Jaką pozycję
preferujesz?
-Haa..Aah niech b-będzie... tradycyjnie - Wyjąkałem
Uśmiechnąłem się do
niego i odsunąłem się trochę. Uniosłem jego nogi do góry i ustawiłem się do
penetracji. Wiedziałem, że jego nie muszę ostrzegać. Wszedłem w niego gładko i
po chwili zacząłem się poruszać. Przyspieszyłem lekko tempo, ale starałem się
być w miarę delikatny, żeby nie zrobić mu krzywdy.
Hah, cholera dobry jest. -Ah haa...mmm ah.. Ka...zuya- spojrzałem mu z łzami w
oczy.
- Boli? - wysapałem.
-N..nie boli, ale ja... -Zamknąłem oczy, cholera
- Hmh? - zacząłem
pchać coraz mocniej i oglądałem jego reakcje.
-Haa...Aa! Hmm...! Ja, ja za...zaraz...
do...dojdę!-Spojrzałem na niego próbując się opanować, wyciągnąłem tylko rękę
przed siebie chcąc go złapać
Wiedziałem, że
spełnienie jest już blisko. Jeszcze parę pchnięć i oboje doszliśmy w tym samym
momencie. Cholera... było zajebiście. Opadłem na łóżko koło niego i próbowałem
uspokoić oddech.
- O kurwa...
Dyszałem mając zamknięte oczy. byłem cholernie zmęczony,
ale było tak dobrze...
- Później pokażesz mi
te zdjęcia, ale teraz muszę się przespać. - powiedziałem przyciągając go do
siebie. - Jestem wykończony. - Chwilę później oboje
byliśmy pogrążeni w śnie, a biedny rudy chłopiec po ciężkiej nocy w końcu
dotarł do domu. Z bolącą dupą... sam...
-------------------------------KONIEC-------------------------------