Szukaj

piątek, 30 października 2015

Rozdział 34 (,,Something for Everyone") THE END

-----------------------------TETSUYA
Siedzieliśmy wszyscy w salonie. Nie mieliśmy pomysłu co z sobą zrobić.
- Boże nudzi mi się! Co ja jestem Jun, żeby cały dzień siedzieć na kanapie... - Narzekał już od jakiegoś czasu Shin...
- Jakbys zauważył... to ostatnio już tego nie praktykuję! - powiedział Jun, po czym zwrócił się do nas. - Co powiecie na to żeby wyskoczyć do klubu? -
- Ja jestem chętny, przyda mi się trochę ruchu. - powiedział Akira.
- Tak do klubu! - Poderwał się Shin. - Wyrwe jakieś laski...
Spojrzałem na Akirę, a ten zrobił nieciekawą minę.
- Widzę Shin, że nie jest jeszcze z tobą tak źle. - powiedział Jun i się zaśmiał.
- No jasne, że nie. - Syknął czerwonowłosy. - A Tsuki? Nie zadzwonisz po nia?
- Nie. Muszę od niej trochę odpocząć. - powiedział. - Dobrze wiem jak by skończył się nasz wypad...
- A może w końcu przejrzała na oczy i cię zostawiła? - Uśmiechnął się.
- Po czym to wywnioskowałeś? - zdziwił się Jun. - Czasem się zastanawiam skąd ty bierzesz takie dziwne wnioski. Właśnie problem w tym, że jej się nie nudzę, że tak powiem.
- Dobra, chodźmy bo w życiu stąd nie wyjdziemy. - powiedziałem i ruszyliśmy do wyjścia. Ja zabrałem wszystkich samochodem, a Jun pojechał motorem. Dotarliśmy do baru, w którym pracuje.
Weszliśmy do środka i poprosiliśmy szefa o dostęp do pokoju vipów, gdy nagle podeszły do nas Tsuki i Mai.
- Tak myślałam, że tu będziesz!.- krzyknęła Mai i złapała mnie pod rękę. Jun, gdy zobaczył Tsuki wyciągnął kluczyki od motoru i rzucił je Akirze.
- Ty dzisiaj wracasz motorem. - powiedział, podszedł do baru, zamówił piwo i wypił je duszkiem.
- Nie będę gorszy. - powiedział Shin i powtórzył wyczyn mojego brata.
--------------------------------------AKIRA
Cały wieczór Shin unikał mnie jak ognia. Zaczęło mnie to już powoli martwić. Nigdy nie siadał koło mnie i przez cały czas udawał, że nie widzi że się na niego patrzę. Raz próbowałem z nim pogadać, ale gdy tylko wypowiedziałem jego imię zwiał na drugi koniec klubu. Była już 3 nad ranem, gdy Tetsu zarządził, że wracamy do domu, bo Jun i Mai byli zlani w trzy dupy. Przed wyjściem z klubu powiedział.
- Ja biorę dziewczyny i odwiozę je do domu, a ty z Shine'm jedźcie motorem Jun'a. Niestety mój braciszek nie jest w stanie nawet prosto stać, więc mam nadzieję że nie zarzyga mi samochodu. - po czym załadował wszystkich do auta i odjechał.
Gdy zniknęli z naszego pola widzenia zwróciłem się w stronę Shina, a ten jakoś dziwnie bujał się na nogach.
- Jedziemy? - spytałem, wskazując na motor.
- Ten ja... - Cofnął się. - Pojadę taksówka! - Krzyknął wskakując do samochodu stojącego obok. Nie zdąrzyłem ogarnąć sytuacji, a on już odjechał. Zaraz... Co?
Spoglądałem jeszcze chwilę na zakręt za którym zniknął pojazd z Shinem, a potem skierowałem się w stronę motoru. Nie... ja nie rozumiem... to jest dla mnie za trudne. Co ja mu zrobiłem do cholery? Wsiadłem na niego i ruszyłem w drogę powrotną do domu. Ja wiem... czy to przez ten seks? Może mu coś uszkodziłem i dlatego mnie unika... Ale kurde... krwi nie było... Ach! Czy on nie może mi powiedzieć wprost o co mu chodzi?! Po 15 minutach byłem w domu. Gdy wszedłem do środka zobaczyłem Shina, który właśnie wychodził z pokoju, ale jak tylko mnie zobaczył zawrócił. Nie mogłem tego znieść. Ruszyłem za nim. Wszedłem z impetem do pomieszczenia i zobaczyłem, że Miyagi stoi tuż za drzwiami. Spojrzał na mnie zszokowany. Wziąłem go za rękę, cisnąłem na ścianę i przyparłem go do niej. Byłem wściekły.
- Możesz mi powiedzieć do cholery co się dzieje?!
- Ale, o c-co ci chodzi? - Wymamrotał.
- Kurwa! Shin! Przestań udawać! Cały czas mnie unikasz! I to nie tylko dzisiaj, ale od paru dni! - wydzierałem się na niego, by dać upust frustracji. - Powiedz mi co się dzieje, bo oszaleję! Naprawdę się martwię!
Shin przygryzł dolną warkę i zmarszczył brwi. - Dobra, ale najpierw mnie puść!
Zrobiłem jak kazał i odsunąłem się na metr, by dać mu trochę przestrzeni.
- Tylko bez owijania w bawełnę.
- Bo ja nie jestem pedałem... A przez ciebie... Eh... Czuje jakbym był... - Zarzucił włosy na oczy.
Zatkało mnie. Co on?
- O czym ty mówisz? Powiedz to tak żebym zrozumiał... - Domyślałem się co ma na myśli, ale ciężko mi było w to uwierzyć. Chciałem to usłyszeć od niego.
- Kocham cię tak!? Chyba...
- Eee... - Stanąłem jak wryty. No takich słów to się nie spodziewałem.
- No co!? Wiesz co? Spadaj. Idź stąd.
Nie potrafiłem się odezwać. Podszedłem do niego i stanąłem tak, że dzieliły nas centymetry. Miyagi patrzył na mnie wściekły. Złapałem jego twarz w ręce i złożyłem na jego ustach delikatny pocałunek. Oderwałem się od niego dosłownie na sekundę, po czym wpiłem się brutalnie w jego wargi. Próbował stawiać opór, ale jakimś cudem zawlokłem go do łóżka i upadłem na niego.
- Kurwa Shin! W życiu nie byłem tak szczęśliwy jak dzisiaj! Ja pierdolę! - powiedziałem uśmiechając się do niego szeroko. - Boże... ja też cię kocham debilu! Kurwa! Ile ja musiałem na to czekać!
Po swojej wypowiedzi ponowiłem pocałunek, tym razem dołączając język. Gdy skończyłem walnąłem się obok niego na łóżko uśmiechając się od ucha do ucha.
--------------------------------SHIN
Kompletnie nie wiedziałem jak na to zareagować... ale cholernie ucieszyły mnie słowa tego idioty. Podniosłem się i usiadłem mu na brzuchu.
- Akira.
- Co?
- Zgwałcę cię.
- Ło...
- Ta...
- Yhy....
- Nom.
- To...
- Tak.
- Dajesz
- Ee..
- To może ja to zrobię za ciebie?
- Zgwałcisz się?
- Nie, ciebie.
- Nie.
- Nie?
- Tak.
- Że nie?
- Nie, że nie, że... Kurwa...
- Dobrze powiedziane. Widzę że niezdecydowany jesteś, więc ja to zrobię.
- Nie! To znaczy tak!
- Że jak?!
- Że ja.
- Aha...
- Ok.
- To kiedy zaczniesz?
- Już! Cicho! - Powiedziałem wyjmując z pod poduszki mój urodzinowy prezent... Hehehehhe... A jednak się przydały... Szybko złapałem jego nadgarstki i skułem kajdankami. Gdy zoriętował się co właśnie zrobiłem spojrzał na mnie zszokowany, odpowiedziałem mu na to szatańskim uśmieszkiem.
- Ej Shin! Ja myślałem, że ty żartujesz z tą dominacją...
- Nie żartowałem, ale spokojnię... Będę delikatny... - Chyba chciał coś odpowiedzieć, ale zatrzymałem jego wargi pocałunkiem. Teraz to on ma najmniej do powiedzenia hehehhe... Oh jak się świetnie bawię... Podsunąłem jego bluzkę wyżej i zająłem się jego brzuchem... Zostawiając na nich trochę malinek... Zsunąłem jego ubranie do samych nadgarstków i ponownie go pocałowałem. Tradycyjnie zszedłem niżej. Szyja, obojczyki, sutki. Reagował... Nawet nieźle. Tym razem się nie zawacham. Rozpiołem jego pasek, rozporek. Zacząłem pieścić dolne partie jego ciała. Patrzył na mnie lekko zdziwiony, ale już wyrażnie pobudzony. Zawisłem nad nim i tym razem to ja zjechałem rękami na jego tyłek. Poczuj mój ból Akira. Nagle mnie olśniło... Nie mogę tego zrobić bez tego płynu nie? Nie wejdzie? Fuck. Skrzywiłem się i wstałem.
- Poczekaj tu chwilę... - Powiedziałem kierując się do pokoju Akiry. Gdzie on to trzyma. Odsunąłem pierwszą szufladę przy łóżku. Ojej mam dziś farta... Ze specyfikiem udałem się w drogę powrotą. Otworzyłem drzwi... Akiry stał, patrząc na mnie z dziwnym uśmieszkiem... Zaraz... Stał!?
- Czemu nie jesteś przykuty!?
-----------------------------AKIRA
To trzeba być Shinem żeby zostawić kluczyk od kajdanek na szafce obok łóżka. Nawet nie musiałem się za bardzo wysilać żeby się uwolnić. Spojrzał na mnie przerażony z żelem w ręku. Podszedłem do niego i dwoma szybkimi ruchami powaliłem go na łóżko, następnie przytrzymałem jego nadgarstki i podciągnąłem go do góry tak, aby klęknął. Potem przykułem jego ręce do łóżka tuż za jego plecami. Przykucnąłem na łóżku tuż przed nim i spojrzałem na jego twarz. Widniał na niej szok i lekkie przerażenie.
- Pożałujesz, że się na to odważyłeś. - Powiedziałem i złożyłem na jego ustach powolny i głęboki pocałunek. Dokładnie spenetrowałem językiem całe wnętrze jego jamy ustnej. - Zostawię cię na chwilę. Też muszę po coś skoczyć. 
Spojrzał na mnie przerażony. Wyszedłem z pokoju i ruszyłem do siebie. Z szafy wyciągnąłem czarne pudełko i wróciłem z nim do Shina. Gdy je wniosłem jego oczy zrobiły się większe. Zamknąłem drzwi na co też nie zareagował zbyt entuzjastycznie, po czym odłożyłem pudełko na szafkę tuż obok.
- A-kiraś, ale ja tylko żartowałem...hehe... wiesz przecież... - Wymusił uśmiech.
- Pff... teraz już nie będzie taryfy ulgowej. - Zaśmiałem się. Spojrzałem na gnoja. Oj nie będę dzisiaj delikatny. Wkurwił mnie. Z początku zostawiłem przedmiot i ruszyłem do niego bez niczego. W tym momencie cieszyłem się, że Shin pozbawił mnie wcześniej garderoby. Ukucnąłem na łóżku przed nim i wsunąłem jedną rękę w jego włosy. Następnie palcami zjechałem po jego szyi i zatrzymałem się na ramieniu. Przybliżyłem się do niego patrząc w jego oczy, po czym nachyliłem się nad jego uchem i szepnąłem do niego - To będzie dłuuuga noc.
Po tych słowach złapałem jego ucho zębami, a on jęknął. Sprawdziłem też jego reakcję, gdy je poliże... była zadowalająca. Następnie pocałunkami zszedłem na jego szyję, którą także lekko podgryzałem i zostawiałem na niej malinki. Czasem dołączałem także język. Kontynuowałem swoją drogę w dół jego ciała i zatrzymałem się przy sutkach. Zanim jednak zacząłem podszedłem do pudełka i wyjąłem z niego biały przedmiot. Odwróciłem się do niego ze złowieszczym uśmiechem na twarzy i wróciłem szybko na łóżko.
- Akira co chcesz zrobić z tym piór... Agh! - Zacząłem jeździć piórem po jego ciele zaczynając od szyi, a kończąc na sutkach. Zatrzymałem się przy nich i robiłem kółka wokół nich. Już to sprawiało, że Shin się nerwowo ruszał, natomiast gdy zacząłem je nim podrażniać zaczął wyginać się w różne strony i pojękiwać. Drugi sutek wziąłem w palce, a następnie w usta nie kończąc pieszczoty piórkiem na drugim z nich. Zacząłem go podgryzać i podrażniać językiem. Gdy usłyszałem, że już ciężko oddycha odsunąłem się od niego i zacząłem jeździć piórkiem po jego brzuchu.
- Akiruś, proszę cię, skończ to! Proszę cię! - jęczał.
Wstałem z łóżka i ponownie udałem się do skrzynki, by odłożyć piórko i wziąć co innego. Podszedłem z powrotem i odłożyłem przedmiot na szafkę. Nie dałem szansy Shinowi, skupić się na pojemniczku, ponieważ zacząłem go pozbawiać dolnych partii ubrania. Jak to dobrze, że wcześniej sam pozbawił się koszulki. Gdy był już całkowicie nagi wziąłem do ręki rzecz z czarnej skrzynki. Nałożyłem trochę na rękę, a potem rozsmarowałem żel na jego członku, brzuchu, a potem torsie. Odłożyłem pudełko i schyliłem się do jego krocza, po czym zacząłem językiem trącać jego członek.
- Co to za cholerstwo?! - krzyczał Shin. Oblizałem tylko wargi po czym wsadziłem go sobie do buzi i zacząłem poruszać głową. Dobry ten żel. Faktycznie dzięki niemu to staje się przyjemniejsze. Po oblizaniu członka, zabrałem się do zlizywania specyfiku z reszty ciała Miyagiego. - Kurwa! Przestań do cholery! Już dłużej nie wytrzymam. Tym razem sięgnąłem po substancję, którą upuścił Shin. Nałożyłem trochę na rękę po czym sięgnąłem do jego odbytu i wsunąłem w niego palce jednocześnie go całując. Zacząłem nimi delikatnie poruszać, co sprawiło, że słyszałem zduszone jęki Shina. Sam nie mogąc już wytrzymać, uniosłem go lekko do góry, po czym ułożyłem się pod nim. Gdy już praktycznie siedział na moich kolanach, uwolniłem jego ręce i szybko wsunąłem się w niego tak, by nie zdążył zareagować, a z drugiej strony tak żeby go za bardzo nie bolało.
-----------------------------------SHIN
Zabije go... Cały się jeszcze lepiłem od tego cholerstwa... To nie tak miało być... Myślałem, że będzie okropnie bolało... Powoli jednak zaczynało mi się to podobać... Ja naprawde jestem pedałem... Całe moje ciało zaczęło drżeć... To uczucie było zupełnie inne niż wcześniej.  Objąłem go i zjechałem ustami na jego szyję. Chciałem zostawić jak najwięcej śladów i udało mi się to. Niech się debil potem chowa przed Mama... Czułem, że coraz trudniej mi złapać oddech. Akira popchnął mnie do tyłu i zawisł nade mną. Było naprawde zajebiście. Doszliśmy oboje w tym samym czasie. Opadł obok mnie szeroko się uśmiechając.
- Masz za swoje!
- Zobaczymy następnym razem...
- Wybacz, ale następnym razem nadal będziesz na dole. - powiedział i oparł się na ramieniu patrząc na mnie. - Ale cieszę się, że ci się podobało.
- Pff 2/10. - Mruknąłem, mój wzrok pokierował się teraz na skrzynkę na szafce nocnej. - Tak w ogóle... Co ty tam jeszcze trzymasz?
- Pare ciekawych rzeczy. Niektóre laski chciały żebym robił z nimi naprawdę dziwne rzeczy. Przynosiły je ze sobą, a potem mi zostawiały... no a pare sam kupiłem. - powiedział i się uśmiechnął szatańsko. - Mam tam też swoją parę kajdanek, więc następnym razem możemy zabawić się jeszcze fajniej.
- Nie... Już darujmy sobie kajdanki... - Zbladłem. - A z tym pudełkiem wara ode mnie!
- Zrobię co chcesz... o ile będziesz na dole. - powiedział, pocałował mnie jeszcze raz w usta i przykrył nas kołdrą. Przytulił mnie do siebie i obaj poszliśmy spać. Następnego dnia postanowiłem zrobić coś szalonego.
- Mamo, musimy pogadać. - powiedziałem.
- Hmh? O co chodzi? - spojrzał na mnie znad ziemniaków, które właśnie obierał.
-Chodzę z Akirą zaakceptuj to! - Krzyknąłem odruchowo podnosząc garde. Tetsuya wyglądał jednak na niewzruszonego.
- A więc? - Mruknąłem.
- Nic...Po prostu miałem nadzieję, że się przesłyszałem... - Atmosfera w pomieszczeniu po tym zdaniu, stala się jakas taka ciezsza. Przelknalem sline.
- A wiec od rau mowie, ze nie masz tu nic do gadania!
- Wiem.
- Nie zerwe z Akirą.. Zaraz... Co!? "Wiem"? I tyle?
- Jesteś już dorosły... Wiem, że muszę w końcu to zaakceptować... Ale... - Mama zgniotl ziemniaka którego trzymał. -To ,ze musiałeś zotać gejem... - Mamrotał pod nosem.
-Tak wyszło... - Spojrzał na mnie ze zrozumieniem.
- Akira! Tetsu się zgodził!
- Pierdolisz!? - Rzucił czarnowłosy zza drzwi. - Nie rozszarpie mnie jak tam wejdę?
- Nie wydaję mi się... To znaczy czekaj... Tetsu odłóż nóż... - Mama wbił go w blat. Przeszły mnie dreszcze... Ale nie rzucił się od razu do ataku hehe...
- Chodź Akira. - Czarnowłosy wszedł do pomieszczenia i objął mnie ramieniem.
-Wybacz Tetsu, ale od dziś to ja zajmę się Shinem. - Uśmiechnął się niby pewny siebie, ale czułem na sobie jego drżącą rękę.
- Okej... Poddaje się... - Mruknął Mama spuszczając głowę.
-Wow... łatwo poszło. - powiedział Akira, uśmiechając się do mnie. Tetsu spojrzał na niego z mordem w oczach.
- Wiesz mi... mnie nie było łatwo. - Postanowiliśmy się ulotnić stamtąd jak najszybciej.
-------------------------------------------JUN---- Kilka miesięcy później
Nasza kariera nabrała większego rozgłosu niż się zdawało. Właśnie staliśmy na lotnisku. Mieliśmy wyjechać z Japonii na 3 miesiące! Dzisiaj miało zacząć się nasze tournée po świecie. Zdążyliśmy już oddać bagaże, a teraz przyszedł czas na pożegnanie się z Tsuki i Mai. Kurczę 3 miesiące bez rudej... jak ja to przetrwam? A co ważniejsze... jak ona wytrzyma bez seksu?!
- Musimy się już zbierać. - powiedział Tetsu patrząc na zegarek.
- Tylko mnie tam nie zdradzaj. - Uśmiechnęła się przez łzy Tsuki.
- Raczej martwiłbym się o ciebie... jak ty wytrzymasz te 3 miesiące w celibacie? - wszyscy parsknęli śmiechem.
- Pff jedź już lepiej. - Prychnęła.
- Zobaczymy po tych 3 miesiącach co będziesz mówiła. - uśmiechnąłem się do niej, po czym przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem namiętnie. - Będę tęsknił.
Zanim udało nam się odejść minęło jakieś 15 minut aż w końcu musiał po nas przyjść nasz nowy menadżer. Gdy już straciliśmy z oczu dziewczyny, podszedłem do Akiry.
- Myślisz, że jeśli zabiorę ją gdzieś po powrocie i się oświadczę to będzie za wcześnie? - spytałem, a Akira spojrzał na mnie zszokowany.
- Wow stary, jestem w szoku. Jesteś pewien?
- Po prostu wiem, że nikogo innego nie chcę...
KONIEC
_____________________________________
Nie chciało mi się tego ostatniego kawałka dzielić na dwa, więc koniec nadszedł tydzień wcześniej (rozdział wcześniej). Tym co sie podobało to sie podobało, a tym co nie... niech czekają na następne może będą lepsze xD

Rozdział 33 (,,Something for everyone")

----------------------------------------JUN
Po wielogodzinnej drodze powrotnej, byliśmy w końcu w domu. Przez całą podróż było masakrycznie cicho. Nikt się nie odzywał... Aż miałem ochotę zacząć praktykować zabawę Shina we wkurwianie ludzi... Po przejściu progu, wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Zostałem sam. Pooglądałem jeszcze trochę telewizję, po czym sam udałem się do siebie. Mimo wszystko też byłem wykończony.
------------------------------------AKIRA
Od naszego debiutu minął miesiąc. Byliśmy tak zabiegani, że nie mieliśmy praktycznie czasu dla siebie. Tsuki usychała z tęsknoty za Jun'em..., a raczej za seksem z nim..., a wszyscy byliśmy tak zmęczeni, że nie mieliśmy siły na nic. Wszystko przebiegało pomyślnie, a nasza popularność rosła. W końcu po długim czasie prób, koncertów i różnych innych aktywności mieliśmy tydzień wolnego. Skierowałem się do salonu, aby pooglądać telewizję, ale gdy tam wszedłem siedzieli już tam Jun z Shin'em i grali na play station. Postanowiłem, że pooglądam jak im idzie. W końcu nie miałem nic do roboty... Usiadłem na kanapie obok Shina i zacząłem patrzeć na ekran. Gdy skończyli pierwszą rundę, Shin spojrzał w moją stronę i otworzył szeroko oczy, po czym szybko przesiadł się z drugiej strony Jun'a. Okej... to było dziwne.
W sumie rąbie mnie to. Shin wystarczająco często zachowuje się dziwnie, więc nie będę się nad tym zastanawiał. Po 5 minutach wyszedłem, bo oglądanie tego mnie tylko bardziej znudziło. Nie mając co robić ruszyłem do swojego pokoju pograć trochę na basie. Przećwiczylem kilka nowych kawałków. Przestałem kiedy zrobiłem się głodny. Hmm? To już 18? Tetsu powinien robić kolacje. Odłożyłem gitarę i udałem sie do kuchni. Gdy wszedłem do środka ujrzałem coś bardzo dziwnego. Shin pomagał przy robieniu obiadu! On się ruszył i coś zrobił! To jest bardziej dziwne niż Jun pomagający w porządkach. Młody stał przy kuchence i nalewał zupę do misek. Podszedłem do niego i spojrzałem mu przez ramię.
- Mam nadzieję, że to nie ty to gotowałeś. - powiedziałem, a on stanął jak wryty i upuścił miskę na podłogę roztrzaskując ją na kawałki. Momentalnie ukucnął i rozpoczął zbieranie kawałków porcelany. Po chwili zacząłem mu pomagać. Patrzyłem się na niego co jakiś czas, ale ten nawet na chwilę na mnie nie spojrzał.
- Au! - krzyknął po tym jak zaciął się o jeden z fragmentów.
- Pokaż go! - wziąłem jego palec do ręki i zacząłem oglądać. Nie ma odłamków. To dobrze. Krew lała się z palca, więc wziąłem go do ust. Gdy tylko dotknąłem nim warg, Shin wyrwał mi go, wstał jak oparzony i nie patrząc na mnie wybiegł z pomieszczenie. Eee... znowu? Zrobiłem coś nie tak?
--------------------------------------JUN
Siedzieliśmy z Tsuki w kawiarni. W końcu udało nam się spotkać w miejscu innym niż mój pokój. Ruda wyglądała na niezadowoloną. Po chwili wpadłem na pomysł.
- Chciałbym oficjalnie poznać twoich rodziców. - powiedziałem.
- Co? - Uniosła brew do góry. - Po co? Uwierz mi na słowo, nie spodobasz im się...
- Chcę żebyś mnie oficjalnie przedstawiła jako swojego chłopaka.
- No nie wiem... - Zmarszczyła brwi.
- No daj spokój... jak można mnie nie lubić? Nawet ty uległaś mojemu urokowi. - mrugnąłem do niej okiem.
- Uwierz... MOŻNA. Sam zobaczysz. To co? Jedziemy?
- Jedziemy! - powiedziałem i wyszliśmy z kawiarni. Ruszyliśmy w stronę motoru i odjechaliśmy w stronę jej domu.
-------------------------------TSUKI
Dojechaliśmy na miejsce... Miałam co do tego mieszane uczucia... Ale głupek chce, głupek dostanie. Szliśmy w stronę drzwi, otworzył nam je mój ojciec. Zmierzył wzrokiem Juna. Oho... Zaraz się zacznie. Tuż za plecami ojca stała mama.
- Oh ty jesteś tym barmanem, który przyszedł odebrać Shina? 
- Eee... nie, pomylił mnie pan z moim bratem bliźniakiem Tetsuyą, ja jestem Igarashi Jun. Miło mi państwa poznać. - powiedział i ukłonił się lekko.
- Wolałem bliźniaka. - Warknął mój ojciec. Prychnęłam.
- Jakby nas pan lepiej poznał, zmieniłby pan zdanie. - powiedział Jun.
- Wątpię... - Mruknął. - Tsuki... Nie mów mi, że to twój...
- Ta... - Oboje spojrzeliśmy na niego zniesmaczeni.
- Ohohoh... Zapraszam do środka. Co będziemy tak stać w wejściu. - Uśmiechnęła się mama. Udaliśmy się do kuchni. Ojciec wskazał krzesełko na przeciw siebie. Oho... będzie ciekawie.
- Powiedz mi Jun... ile masz lat?
- 24
- Czyli pracujesz już... gdzie?
- Jestem muzykiem, a konkretnie wokalistą w zespole rockowym. Mój brat i Shin, którego państwo poznali też do niego należą.- powiedział Jun.
- Shin-chan jest w zespole rockowym? - zdziwiła się mama.- Przecież to taki słodki chłopak.
- Nie uważasz, że warto by było się skupić na czymś poważniejszym niż koncertowanie? - spytał tata.
- Ja robię to na poważnie. To jest coś co kocham i mam zamiar to robić.- powiedział pewny siebie Jun. Mojemu tacie chyba nie bardzo się to spodobało.
- Gdybyśmy oddali ci naszą córkę... dałbyś radę ją utrzymać?- spytał ojciec. Yyy... oddali?
- Myślę, że tak, chociaż to chyba za wcześnie żeby mówić o takich rzeczach. Chyba nie chce mi pan oddać Tsuki po pierwszym spotkaniu...- Jun debilu, przeginasz. Szturchnęłam go i spojrzałam na niego znacząco. Wzruszył tylko ramionami i spojrzał znowu na ojca. Tata wyglądał jakby chciał wzrokiem sprawić żeby Jun się wycofał, ale ten sobie nic z tego nie robił. - Ale może być pan pewny, że jestem wobec niej poważny. I to co do niej czuję nie jest  jakimś głupim zauroczeniem.
- Phi... Wszyscy mężczyźni tak mówią. - Wzruszyłam ramionami.
- Czy dałem ci kiedyś jakiś powód żebyś przypisała mnie do tych ,,wszystkich" mężczyzn?- spojrzał na mnie wyzywająco.
- Chociażby na początku naszej znajomości.
- Chociażby wtedy to jeszcze nie była miłość złotko, tylko zaciekawienie twoją osobą. Ty się zakochujesz od pierwszego wejrzenia? - spytał lekko zirytowany.
- Nie, ale zawsze biore ludzi na powaznie i nie bawie się w znajomości na jedną noc idioto. - Wstałam i tupnęłam nogą. Gdy nagle mnie olśniło... Właśnie krzyczę na chłopaka którego próbuje wcisnąć ojcu jako "dobra partia"... Pff ta jakby to było możliwe. Spojrzałam na tate... Heh... On zawsze tak marszczy brwi? Posłałam mamie wzrok typu "Proszę ratuj".
- Ah... A więc powiedz Jun. Kim są twoi rodzice? - Uśmiechnęła się.
- Moi rodzice nie żyją. Zginęli w pożarze, gdy miałem 15 lat. - powiedział do mojej matki, po czym pochylił się do mnie i szepnął. - To dlatego, że tobie jedna noc nie starcza...
- Jak jesteś za słaby to co się dziwić, że mnie nie zaspokajasz. - Odszepnęłam.
- Nie to ty jesteś po prostu niewyżyta! - powiedział już nieco głośniej, a mój ojciec podniósł brew zaciekawiony.
- Moglibyście mówić głośniej? - Warknął chłodno.
- Od teraz tak - uśmiechnął się Jun pokazując przy tym zęby
- Oj nie denerwuj się tato... - Nastała cisza. - Nie warto... Wkurzała mnie już ta pauza. Zmarszczyłam brwi. - Dobra koniec końców, to jest mój chłopak, macie go zaakceptować i już.
- A tak w ogóle to słyszeli państwo jak gramy? - Jun całkowicie mnie zignorował.
- Nie Tsu nic nam nie pokazywała. - Mruknęła mama.
- A myślałem, że może widzieli państwo nasz ostatni koncert w telewizji - powiedział.
- Nie, dopiero dzisiaj dowiedzieliśmy się o twoim istnieniu. - powiedział ojciec, zupełnie nie zainteresowany tym co powiedział.
- Ojej to wy jesteście sławni?- jej zdziwienie mieszało się z ekscytacją.
- Tak, ostatnio zadebiutowaliśmy i mieliśmy wiele różnych aktywności. Dużo czasu spędziliśmy też w Tokio. - powiedział. - W mieście jest nawet pare bilbordów z reklamą naszego następnego koncertu.
Ale się przechwala skubany... Eh.. Mam tego dość... - Jun! A Tetsu to nie mówił, żebyś był u niego na dziewiętnasta!? - Krzyknęłam z olśnieniem.
Spojrzał na mnie zdziwiony, ale po chwili zrozumiał o co mi chodzi.
- Tak. Przepraszam, ale zupełnie o tym zapomniałem, tak miło mi się z państwem rozmawiało. - powiedział i wstał.
- To my już idziemy! Dzięki ojcze za błogosławieństwo. - Powiedziałam wypychając go na dwór i zatrzaskując za nami drzwi.
- Do czego ci jego błogosławieństwo? - spytał uśmiechając się łobuzersko. - Fajnie było. Musimy to niedługo powtórzyć.
- Nie ma mowy! To co... Jedziemy do ciebie? - Uśmiechnęłam się.
- A może wrócimy do ciebie? - spytał i wskazał palcem górę domu.
- Serio chcesz, żeby mój ojciec cię zabił? - Uniosłam brew. - Dobra nie pyskuj, chodzmy juz. - Powiedziałam ciągnąc go za soba.
____________________________________

czwartek, 22 października 2015

Rozdział 32 (,,Something for everyone")

-----------------------------SHIN
Ze snu wyrwał mnie ból dupy... Co ja odpierdoliłem. Nie mogłem podnieść się do siadu. Obok siebie zastałem śpiącego winowajcę. Sam jego widok mnie wkurwiał.. Przemogłem się i skopałem go z łóżka mimo bólu.
- Cierp.
- Co jest? - spojrzał na mnie zaspany. Podniósł się z podłogi i zaczął się przeciągać, gdy stało się coś co nie powinno się stać. Drzwi do pokoju otworzyły się, a w nich stanął Jun.
- Akira, debilu wstawaj! Musimy... - urwał, gdy ogarnął wzrokiem pokój. - Co do...
Po chwili zrozumiał.
- Eee... - Zająknąłem się. - A Tetsu dziś przespał się z Mai!
- Jebać ich. Czemu nie zamykacie drzwi?! - spytał Jun, zamykając je za sobą. - Ja naprawdę... naprawdę!... nie chciałem o tym wiedzieć, a tym bardziej to widzieć!
- To wywalaj! Po co w ogóle tu przylazłeś!? - Rzuciłem w niego poduszką.
- Przyszedłem, bo mam sprawę do Akiry! - powiedział i mnie zignorował, po czym odwrócił się do Hotate. - Chociaż szczerze powiedziawszy nie wiem czy warto pytać o twoje zdanie w tej sprawie...
- Dobra mów, skoro już tu przyszedłeś. - powiedział czarnowłosy.
- Chodzi o Tsuki. Widzisz ona przez całą noc nie dawała mi spokoju! Myślałem, że taki dzień w życiu nie nadjedzie, ale mam dość. Ile razy można to robić w ciągu jednej nocy?! - spytał oburzony. Serio ma z tym problem? - Zrobiliśmy to chyba z 4 razy, a jej ciągle było mało... Akira pomóż...
- Spróbuj od tyłu, na pewno jej się nie spodoba i więcej nie przyjdzie... - Spojrzałem znacząco na Akirę.
- Ehhh... po co ja tu wszedłem. - powiedział i wyszedł.
- To ja też wychodzę się umy... - Spróbowałem wstać, ale nogi mi się zachwiały, a ból sprawił, że z powrotem wylądowałem na łóżku. Co jeszcze bardziej mnie wkurzyło... - To może jednak zostanę. - Powiedziałem przez zęby. Zabije go...
- Może ci pomogę? Wiesz... za 1,5 h mamy być na sesji zdjęciowej... he he... - powiedział Akira, drapiąc się po głowie. - Ale wiesz Shin... za drugim razem podobno już jest dobrze...
- Za drugim razem to ciebie będzie bolało. - Zgromiłem go spojrzeniem i ponownie się poderwałem. Powolnym krokiem próbowałem doczłapać się do drzwi nic już nie mówiąc. Nagle Akira zastawił mi drogę, spojrzał na mnie zimnym wzrokiem i powiedział.
- Nie dam dupy niedoświadczonemu gówniarzowi, który nie robił tego nigdy. Nawet z dziewczyną. - jego spojrzenie sprawiło, że przeszły mnie dreszcze.
- J-jeszcze zobaczymy... - Powiedziałem cicho i zbladłem chwiejąc się lekko. Nagle Akira wziął mnie na ręce i zaczął kierować się w stronę łazienki.
- Dam radę! Idioto... Tss...
- Zamknij się! - powiedział równie zimno co wtedy. Co mu jest? - Pod prysznicem zmieścimy się obaj.
Wszystko co powiedział mówił głosem, który nie znosił sprzeciwu. Nie rozumiałem co się dzieje, ale postanowiłem być cicho. Tak chyba będzie lepiej...
-------------------------------TETSUYA
Obudziłem się rano z dużym bólem głowy. Matko Boska co ja wczoraj robiłem? Zacząłem się rozglądać. No... nie jest najgorzej, jestem w swoim pokoju. Nagle zorientowałem się, że ktoś leży na mojej klatce piersiowej. Zerknąłem w dół. Oj... co ja... Właśnie wszystko do mnie dotarło. W moich ramionach leżała Mai, oboje byliśmy nadzy i z całą pewnością do czegoś doszło. Nagle zobaczyłem oczy wpatrujące się we mnie.
- Wyspany? Zrelaksowany? - spytała uśmiechając się.
- Eee... no tak. - co ja jej miałem na to odpowiedzieć?
- I jak ci się dzisiaj w nocy podobało? - spytała. - Bo ja byłam w szoku. Nie wiedziałam, że jesteś taki dobry. Może nawet lepszy niż Akira! -
Szok. No tego to się nie spodziewałem.
- Możesz mi tylko powiedzieć jedną rzecz, bo nie daje mi to spokoju? - spojrzała na mnie zaskoczona. - Zabezpieczyliśmy się?
- No pewnie. - powiedziała, gdy zrozumiała czym się tak martwiłem. W tym momencie całe napięcie ze mnie zeszło. Ufff... no to nie ma się już czym martwić... Nagle do pokoju wpadł wkurzony Jun.
- Tetsu! Ty wiesz, że Akira z Shinem... - Wszedł do pokoju i stanął jak wryty na środku. Po chwili na jego twarzy pojawiło się zrozumienie. - No tak... wy też... Co się dzisiaj z wszystkimi porobiło?
- Jun... wiesz, że Tetsu był dzisiaj lepszy niż Akira! - powiedziała Mai, a Jun parsknął śmiechem.
- Widzę, że alkohol zmienia ludzi. - powiedział z głupim uśmieszkiem na twarzy. - Tetsu to na pewno ty? Nie podmienili cię w tym barze?
- Ha ha... bardzo śmieszne. - powiedziałem z ironią w głosie. - Dobra spadaj, bo musimy się ogarnąć.
- Wiesz mi... z chęcią pójdę. Nie chcę dzisiaj widzieć kolejnego nagiego mężczyzny... Za dużo jak na jeden poranek. - po swojej wypowiedzi wyszedł. Co on powiedział? Kolejnego nagiego? Wcześniej mówił coś o Akirze i Shinie. Powiedział: co się dzisiaj z wami wszystkimi... Nie... mam nadzieję, że to nie to o czym myślę...
------------------------------------------JUN
Staliśmy w holu budynku, w którym miała się odbyć sesja i czekaliśmy na ekipę zdjęciową. Spóźniali się już pół godziny. Spojrzałem po wszystkich. Mieli bardzo ciekawe miny i nikt się nie odzywał. Zaobserwowałem wcześniej jak Shin krzywo chodzi. Boże... aż mi go żal. Dziewczyny pojechały już do Chity jakieś trzy godziny temu. Jeszcze raz obejrzałem twarze wszystkich i w końcu postanowiłem przerwać tą nieznośną ciszę.
- Wiesz Shin... chyba prezes miał nosa, że wybrał ci Tetsu na ,,partnera". - Wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni. - Mai dzisiaj rano powiedziała, że Tetsu ją lepiej zaspokoił niż Akira. Od razu widać, że prezes zna się na rzeczy.
Widziałem jak Akirze podniosło się ciśnienie, a mój brat patrzy na mnie z niedowierzaniem. Jedynie mina Shina pozostawała bez wyrazu. Po chwili odezwał się:
- Ta... Może i miała rację... - Zmarszczył brwi i spojrzał znacząco na Akirę dalej lekko się chwiejąc...
- Czy ty sugerujesz, że też możesz ich porównać? - zdziwiłem się. Co on do mnie mówi?
- Nawiązuje tylko do tego, że Akira jest słaby. - Powiedział z grobową miną.
- Wiesz mi... nie miałem się okazji jeszcze wykazać... - powiedział Akira.
- Shin po prostu to ty musisz jeszcze potrenować. Mimo wszystko Tetsu miał dobrą partnerkę. - powiedziałem, a Tetsu patrzył na nas skołowany.
- Czekajcie chwilę. Shin... czy Akira ci coś zrobił? - spytał Tetsu z nadzieją, że to nie prawda. No to teraz się mamusia wkurzy...
- Może powiesz mamusi czemu tak krzywo dzisiaj chodzisz? - Musiałem go dobić, po prostu musiałem. Zacząłem się śmiać jak głupi, a Akira się zrobił biały jak ściana.
- Ja? Krzywo pff... - Wyprostował się i zgromił mnie spojrzeniem.
- A podskocz. - powiedziałem, a on spojrzał na mnie z mordem w oczach. Shin już chciał udowodnić, że da radę podskoczyć, ale Akira położył mu rękę na ramieniu i powiedział:
- Przespaliśmy się - Tym razem to Tetsu zrobił się biały.
- Czy to... - Tetsu spojrzał na Shina z nadzieją, że ten zaprzeczy.
- E... Tak. I to nie wina Akiry... Tetsu musisz zaakceptować, że jestem do cholery pełnoletni i mogę sypiać z kim chcę.
- Ale dlaczego do cholery z facetem?! Nie mogłeś sobie znaleźć dziewczyny?! - Ups, jeżeli Tetsu podnosi głos to znaczy, że nie jest dobrze...
- Tetsu, ale to... - zaczął Akira, ale ten mu przerwał.
- Nie odzywaj się Akira, w końcu to wszystko twoja wina! Jak mogłeś mu to zrobić?! To przez ciebie stał się taki! - Szczerze? To co teraz powiedział to był cios poniżej pasa. Akira stał jak wmurowany. Widać było, że to co powiedział mój brat go zabolało i wcale się mu nie dziwiłem. Nagle ucichł, a raczej został uciszony przez Shina, który najzwyczajniej w świecie przywalił mu w twarz. Tetsu aż się zachwiał... Shin w sumie też... wiadomo czemu...
- Zamknij mordę Tetsu! To ja to zacząłem! Z resztą nie ważne! To moje życie i mogę z nim robić co chcę rozumiesz!?
Wszyscy byliśmy w szoku. Co tu się dzieje?
- Tetsu on ma rację. Przestań w końcu zachowywać się jak jego rodzic. Nie jesteś nim. - Miałem wrażenie, że zaczyna do niego wszystko docierać, bo otworzył szeroko oczy i spojrzał na Shina przerażony.
- Masz rację... nie jestem. - powiedział, podszedł do kanapy, która stała na drugim końcu holu i usiadł na niej. W ślad za nim poszedł Aki.
- Shin... wiesz, że Tetsu nie chciał tego powiedzieć. - Nie spodziewałem się, że Akira będzie taki wyrozumiały.
- Ty też się zamknij. Zachowujesz się jakby to była największa pomyłka w twoim życiu! Wszyscy widać dalej macie mnie za gówniarza! Przecież nie dałbym się przelecieć facetowi jeśli bym tego nie chciał... - Nagle urwał. Wpatrywał się w przestrzeń jakby nad czymś myśląc, odwrócił się i zdenerwowany wyszedł.
-------------------------------------------------SHIN
Co ja w ogóle mówię... Przecież Tetsu ma racje... Wszyscy mają rację... To nie jest normalne. Przespałem się z facetem z własnej woli. Nawet sam to zacząłem... Czemu? Kurwa... Szedłem przed siebie cały czas rozmyślając... Świetnie jak zwykle najpierw robię, potem myślę. To dlatego, że jest taki dobry? Uwielbiam to jak całuje... Dobra koniec! Ogarnij się! To oczywiste, że jest dobry! Umawiał się z wieloma dziewczynami... dziewczy... Nagle przez myśl przemknął mi obraz Akiry z kobietą... Kurwa nie! Zacisnąłem pięści. Właśnie wtedy dotarło do mnie, co ja właściwie do niego czuje. Akira jest kurwa mój... Co ja odwaliłem... Co ja mu teraz powiem... Rozejrzałem się dookoła. Gdzie ja w ogóle jestem? Ten korytarz wydawał się być taki obcy... Którędy do zdjęć... Zbladłem.
----------------------------------------------------AKIRA
Przepraszam bardzo co on powiedział? No w sumie... domyślam się, że raczej by tego nie zrobił jeśliby nie chciał, ale mimo wszystko... słysząc to z jego ust poczułem się jakoś tak... lepiej. Tylko gdzie on do cholery polazł? 5 minut temu przyjechała ekipa, a on się gdzieś podział... Fajnie, że ktoś nas powiadomił, że zdjęcia zostały przesunięte o godzinę później tak w ogóle...
- Może powinniśmy pójść go poszukać? - spytałem Jun'a
- Zakładam, że sam raczej nie wróci... - powiedział i już chcieliśmy ruszyć, gdy zobaczyliśmy potężnego ochroniarza, który ciągnął za sobą naszą zgubę. Podbiegłem szybko do niego. Po chwili dołączył do nas Jun.
- Wow Shin, znalazłeś w końcu przyjaciela? - spytał i uśmiechnął się łobuzersko.
- Zamknij się. - Syknął i wyrwał rękę ochroniarzowi. - Pff sam też bym trafił...
- To wy zgubiliście dzieciaka? - spytał nas ochroniarz, a Jun wybuchł śmiechem.
- Zdaje sobie pan sprawę, że on jest pełnoletni? - spytałem, a ten spojrzał na mnie zdziwiony.
- Myślałem, że uciekł z gimnazjum. - powiedział, a Jun zaczął się coraz bardziej śmiać. - Przepraszam muszę wracać do pracy. -
I odszedł w stronę korytarza, z którego przyszli.
- Tss. - Mruknął zdenerwowany Shin nic już nie odpowiadając, dalej wydawał się być pogrążony we własnym świecie, a to u niego rzadkość... Spojrzał tylko na mnie przelotnie i wlepił wzrok w podłogę.
- Dobra chodź gówniarzu, bo wszyscy na ciebie czekają. - powiedział Jun, uwiesił się na nim i zaprowadził go do miejsca, w którym miała się odbyć sesja.
_______________________________
I kolejny rozdzialik. Jun i jego wyczucie xD Mam nadzieję, że w końcu zrobiło się interesująco ;P

środa, 21 października 2015

Rozdział 31 (,,Something for Everyone")

-----------------------------------TSUKI
Przeszłyśmy z Mai na tyły. Tetsuya załatwił nam wejście. Czekałyśmy aż zejdą ze sceny. Pierwszy wręcz wybiegł Jun, rozejrzał się i gdy mnie zobaczył ruszył w moim kierunku.
- Co ty tu robisz? - spytał zdziwiony.
- Taka mała niespodzianka, gratulacje debiutu. - Powiedziałam całując go w policzek.
- Boże jak ja się cieszę, że tu jesteś. - powiedział, wziął mnie w ramiona i pocałował namiętnie.
- Ehemm... - Usłyszałam ironiczne chrząknięcie za nami. Odskoczyłam zdziwiona. Stał za nami jakiś typek w garniaku, mierząc zirytowanym wzrokiem Juna.
- Hmm? Ma pan jakiś problem? - Uniosłam brew.
- Podobno nie masz dziewczyny. - Totalnie mnie zignorował.
- Nie miałem. - poprawił go Jun.
- Jun kto to?
- To jest prezes naszej wytwórni. - powiedział Jun, a facet lekko skinął głową. Po chwili dołączyli do nas chłopcy.
- Shin, Tetsuya dobra robota. O to mi chodziło. Akira... hmh... może być... Jun w sumie fakt, że masz dziewczynę mi nie przeszkadza, dopóki nie wyjdzie to na światło dzienne... Aki... taaaak... to ja się zbieram. Jutro macie jeszcze sesję do waszej debiutanckiej płyty. Postaram się załatwić szybko jakiś koncert, a do tego czasu macie wolne. - powiedział i wyszedł.
- O Jun... Macie wolne! To może w takim razie... - Nachyliłam się do jego ucha. - Bo tak trochę nie mam gdzie spać. Użyczysz mi łóżka? - Hmm... załapał?
- W takich momentach cieszę się, że poprosiłem o oddzielny pokój. - powiedział tak bym tylko ja usłyszała.
- To wracamy? - Powiedziałam już głośniej, szeroko się uśmiechając. Patrzyli na mnie podejrzliwie.
- Tak my już wrócimy. Tsuki powiedziała, że jest zmęczona. Nie przejmujcie się nami i idźcie to oblać. - powiedział, objął mnie w pasie i ruszył w stronę wyjścia.
--------------------------------AKIRA
Przecież mogli powiedzieć, że idą się pieprzyć. Nie jesteśmy dziećmi. Każdy z nas dobrze wiedział o co chodzi.
- Dobra, to chodźmy to oblać. - powiedziałem.
- Z dala od fontann, a najlepiej ty to już nic nie oblewaj Akira. - Zmarszczył brwi czerwonowłosy.
- To ty lepiej nie dotykaj alkoholu gówniarzu. - powiedziałem i ruszyłem do wyjścia, a za mną cała reszta.
-------------------------------TSUKI
Dojechaliśmy do hotelu na motorze. Nie powiem zważywszy na to, że było już późno zmarzłam trochę, ale coś czuje, że zaraz się rozgrzejemy... Jun objął mnie ramieniem i zaprowadził do pokoju. Stał przede mną i otwierał drzwi, gdy tylko się uchyliły złapałam za dół materiału jego koszulki i pozbyłam się górnej części jego garderoby, spojrzał na mnie zdziwiony. Ja jednak popchnęłam go do środka na łóżko, zatrzaskując przy tym drzwi i siadając mu na brzuchu.
- Wow, chyba ci się spodobało... - powiedział. - Może byśmy...
- Cicho. Dzisiaj to ja przejmuję kontrolę. - powiedziałam i zaczęłam działać. Wpiłam się w jego wargi w namiętnym pocałunku. Jego ręce błądziły po moich plecach. Dodałam język i dalej zaostrzałam pocałunek. Ciekawe czy chłopak może jęczeć... Trzeba będzie się przekonać... Zajęłam się teraz jego szyją. Oddech mu przyśpieszył. Rękami pieściłam jego tors. Zjeżdżając ustami coraz niżej. Aż w końcu znalazłam się przy rozporku. Pasek i spodnie wylądowały na podłodze. Wyprostowałam się do siadu ściagając bluzkę. Moja ręka błądziła po materiale jego bokserek przy czym ponownie wpiłam się w jego usta. Tym razem się bardziej postarał. Zaczął całować moją szyję. Ręka mi zadrżała. Chciałam go już pieprzyć... Jun przekierował ręce na moje pośladki, zdjął mi spodnie i majtki. Będziemy to robili w tej pozycji? Jestem za. Po chwili oboje byliśmy już całkiem nadzy. Nachyliłam się nad nim, gdy ten odepchnął mnie zdyszany.
- Tsuki! Zabezpieczenia!
- Wiem debilu! - Wyjęłam prezerwatywę z leżących obok spodni. Wyglądał na zaszokowanego faktem iż przyniosłam coś takiego... Teraz mogliśmy posunąć się dalej.  Jun złapał mnie za uda, lekko je rozchylając wszedł we mnie. Już mniej delikatnie jak za pierwszym razem. Oboje zaczęliśmy się poruszać. Ustami zjechał na moje piersi. Mój oddech coraz bardziej przyśpieszał. W pewnym momencie już nie miałam sił. Dalej jednak nie byliśmy całkowicie usatysfakcjonowani. Przerzucił mnie pod siebie i kontynuował całując namiętnie. Ręce wplotłam w jego włosy i przyciągnęłam mocniej do siebie. Nie powstrzymywałam już głosu. To było zajebiste, a Jun wyglądał tak seksownie... Poszliśmy na całość. Pod koniec oboje opadliśmy wycieńczeni.
- Następnym razem to ty będziesz jęczał. - Uśmiechnęłam się podstępnie.
- Nadzieja matką głupich, ale zawsze warto próbować... - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
- No to co... Jeszcze raz? - Powiedziałam ponownie siadając na jego brzuchu.
- Kim jesteś i co zrobiłaś z Tsuki? - powiedział, uśmiechając się chytrze. Po jego słowach rozpoczęliśmy drugą rundę...
--------------------------------------------------------SHIN
Siedzieliśmy w barze już jakieś 30 min. Szkoda, że nie ma tu Tsuki... Polazła się miziać z tym idiotą... Szkoda mi jej... Tego wieczoru postanowiliśmy zlać Tetsu. Okazało się, że biedny mama ma całkiem słabą głowę. Mai wykorzystała sytuacje, żeby usiąść mu na kolanach. Pierwszy raz widzę go z dziewczyną... Szok. Ja za to mam zamiar pilnować Akiry.
- Tylko się znowu nie zlej głupku. - Uśmiechnąłem się złośliwie. - Ktoś musi ze mną targać mamę.
- Coś czuję, że MAMĄ dzisiaj zajmie się Mai. - powiedział, wlewając w siebie kolejnego drinka.
- Co nie znaczy, że JA znowu chcę zajmować się tobą.
- A kto ci każe? Nie jestem dzieckiem.
Spojrzeliśmy w stronę pozostałej dwójki. Wow... Mai zaczęła całować Tetsu, a ten zaczął oddawać jej pocałunki z tą samą żarliwością.
- Tetsu umie się całować. SZOK!
- Tetsu umie oddawać pocałunki. Szok. - zaśmiał się Akira. W tym samym momencie kelner postawił przed nim kolejnego drinka. Zmarszczyłem brwi i zabrałem mu go szybko wlewając w siebie. Mocne... Skrzywiłem się.
- Hmmh... widzę, że zamierzasz dzisiaj zaszaleć? Jesteś świadomy konsekwencji? - spytał Akira, patrząc na mnie z dziwnym uśmieszkiem na twarzy.
- Jedynym skutkiem ubocznym będzie to, że dziś wrócisz przytomny. - Czknąłem.
- Co do ciebie nie byłbym tego taki pewien... - powiedział i zamówił kolejne dwa drinki. W tym samym momencie odezwała się Mai.
- Zabieram go ze sobą. - powiedziała i pociągnęła Tetsu w stronę wyjścia.
- Zostaw już ten alkohol! Mama wyszedł z dziewczyną... będziemy mieć nowe rodzeństwo...
- Będę pił ile mi się podoba. - powiedział.
- Mama poszedł więc jestem za ciebie odpowiedzialny! - Powiedziałem zabierając mu trunki. - Właśnie... Poszedł... Już mnie zdradza!
Akira próbował mi je odebrać, ale się nie dałem.
- Dobra. Wracamy! Za dużo alkoholu dookoła! Trzeba cię stąd zabrać. - Poderwałem się szybko z miejsca niedługo po tym jednak zacząłem się lekko przechylać. Ehh to jego wina...
- Dobra. Dzisiaj wyjątkowo cię posłucham, ale to chyba ciebie trzeba stąd wyprowadzić. - powiedział i wstał. Nie widziałem u niego żadnych zmian w koordynacji. Cholera, dobry jest. A tyle w siebie wlał... Nie chcę wiedzieć ile musiał wypić ostatnim razem.
-----------------------------------------AKIRA
Dotarliśmy właśnie do hotelu. Młody ledwo trzymał się na nogach, więc całą drogę niosłem go na plecach. Naprawdę nieźle go wzięło. Jako iż dzielił pokój z Tetsuyą, a tamten miał dzisiaj innego ,,lokatora" w swoim łóżku, zaprowadziłem Shin'a do siebie. Gdy przekroczyliśmy próg, zrzuciłem go z siebie na łóżko, a sam usadowiłem się obok.
- Rany dzieciaku, ile ty ważysz! - Powiedziałem rozprostowując kości.
- Nie naszekaj... to dwoja wina... - Powiedział twarzą w poduszce.
- Ostatnio coś często lądujesz w moim łóżku. Chyba ci się spodobało...
- A żebyś wiedział... - Mruknął do siebie.
- Hmh... co to ma znaczyć? - Byłem w szoku. Co on powiedział?! - Na mój dotyk też ostatnio inaczej reagujesz.
- Nie wiem! Po prostu... Jak się całujemy jest tak... Zajebiście... - Czknął siadając już prosto. Chyba za bardzo ten alkohol mi uderzył do głowy, bo wydaje mi się, że mam omamy słuchowe. W sumie... nie powiem, że jak wracaliśmy szedłem prosto...
- Shin... czy ty... - Nie, nie dokończę pytania...
- Rzy ja zo? - Spytał kołysząc się, chyba trzy drinki to dla niego za dużo. W sumie jest zlany w trzy dupy, więc jutro i tak nie będzie nic pamiętał.
- Słuchaj Shin, nie powiem... jest mi ciężko gdy jesteś blisko. Za każdym razem, gdy... przychodzisz do mnie... ciężko jest mi się opanować i sprawiasz, że moje serce przyspiesza... - W sumie raz kozi śmierć... - A ty Shin? Czy ty... coś do mnie czujesz?
Boże... co ja gadam? To przez alkohol... zwalmy to na alkohol.
- Czuje, że chciałbym się z tobą przelizać... - Spojrzał na mnie półprzytomnym wzrokiem.
Ehhh... tak coś czułem, że niczego się nie dowiem... W sumie mogę wykorzystać sytuację. Skoro podoba mu się to, że go całuję to chyba mogę to zrobić teraz... nawet jeśli nie jest w pełni trzeźwy to raczej nie zrobimy nic czego byśmy nie robili wcześniej... Pochyliłem się nad nim i pocałowałem go delikatnie w usta. Shin przyciągnął mnie do siebie i zaczął pogłębiać pocałunek. Po chwili poczułem jego język, który zaczął błądzić w moich ustach. Przejechał rękami po moich plecach, wsunął ręce pod materiał mojej bluzki, po czym zaczął podsuwać ją do góry aż w końcu wylądowała na podłodze. Obejmował mnie w pasie i dalej pogłębiał pocałunki. Cholera... nie wiem czy to jest dobry pomysł, ale... mam ochotę olać dzisiaj zdrowy rozsądek. Po chwili zastanowienia postanowiłem działać... jestem już zmęczony uciekaniem od niego. Kolejne rzeczy zacząłem robić instynktownie. Złapałem dół jego koszulki i szybko pozbyłem się jej. Nie przerywając pocałunku, zjechałem rękoma na jego brzuch, a następnie zacząłem delikatnie jechać nimi w górę. Dwoma palcami prawej ręki złapałem jego sutek i zacząłem się nim bawić. Shin wydał z siebie westchnienie, które zostało stłumione przez nasze złączone usta. Po chwili jednak przerwałem go, by ustami móc zająć się drugim sutkiem. Shinowi coraz bardziej przyśpieszał oddech palcami pieścił moją szyję i uszy. Zacisnął zęby gdy go lekko przygryzłem.
- Kurwa... Czemu to jest takie zajebiste... - Wysapał, pociągnął mnie za włosy i oderwawszy moją głowę od swojego torsu ponownie wpił mi się usta. Mmmm... nie wiem, ale mnie też to się podoba. Przyciągnąłem go do siebie tak, że siedział teraz na moich kolanach i zarzucił mi ręce na szyję. Zjechałem rękoma na jego pośladki i delikatnie je ścisnąłem. Obserwowałem jego reakcję.
- Tym razem ci pozwolę... - Spuścił głowę, zarzucając włosy na oczy. - Załóżmy, że jestem bardzo zlany.
Co?... Co?... Co?! Czy mi się to śni? Wycisnąłem na jego ustach pocałunek pełen pasji. Shin uniósł się lekko i zaczął ściągać sobie spodnie... Przerwałem jego czynność, by położyć go z powrotem na łóżko, a następnie dokończyłem to co zaczął... Shin został w samych bokserkach. Ja pierdolę...  nie wytrzymam już długo. Nachyliłem się nad nim. Zacząłem całować go po szyi, a lewą ręką zacząłem sunąć w dół jego brzucha. Gdy dotarłem do krawędzi majtek, wsunąłem w nie rękę i zacząłem pieścić nią jego penisa. Shin spojrzał na mnie lekko zdezorientowany po czym spłonął rumieńcem. Ponownie zarzucił na oczy swoją czerwoną grzywkę i odkręcił głowę. Oddech mu przyśpieszał, widziałem wyraźnie jak mięśnie na jego brzuchu napinają się pod wpływem mojego dotyku. Zacisnął zęby przygryzając nimi materiał poduszki, dalej jednak ciężko dysząc. Przerwałem pieszczotę i pozbyłem się jego bokserek. Wow... spodziewałem się czegoś... mniejszego. No nie jest z nim tak źle. Postanowiłem pozbyć się także swojego odzienia, ponieważ z każdą chwilą robiło mi się coraz ciaśniej. Shin poderwał się lekko na łokciach. Wyglądał na coraz bardziej zdezorientowanego... Prawiczek...
- Egh... Akira... Na pewno nie chcesz być na dole? Hehe...
- Ani mi się śni... - powiedziałem i bez uprzedzenia wsadziłem mu palec w dupę.
- Kurwa... Akira... - Zacisnął zęby. - Spierdole cię na parter...
- Przecież to nie boli... - powiedziałem i zacząłem nim poruszać. Z gardła Shina wydostał się pojedynczy jęk, który próbował stłumić, ale... mu nie wyszło. Nagle poczułem jakieś zgrubienie, więc zacząłem je pocierać.
- A-ale... - Zasłonił nadgarstkami twarz. Słyszałem jego przyśpieszający oddech. Postanowiłem dołączyć kolejny palec. Wiedziałem, że go to zaboli, ale nie miałem wyjścia... przynajmniej tak pisali w książkach... Shin wzdrygnął się i zbladł.
- Akira wyjmuj to...
- Wybacz... - powiedziałem i zacząłem nimi poruszać. Z początku nie był zadowolony, ale po chwili wróciła do niego przyjemność i znowu zaczął ciężej oddychać.
- Akira... draniu... - wysapał.
Uznałem, że w końcu nadszedł czas. Wyciągnąłem z szafki żel, który kupiłem ostatnio. Na wszelki wypadek... Ale się przydał! Nałożyłem go na palce i ponownie wsunąłem je w niego. Shin wzdrygnął się i spojrzał na mnie zszokowany.
- Zimne... Co to jest do cholery?
- Kremik... - powiedziałem głupio. Sięgnąłem do szafki i wyciągnąłem z niego prezerwatywę. Po latach wprawy założenie jej zajęło mi kilka sekund. Shin jeszcze bardziej zbladł.
- Akira... he...he...
- Nie martw się, damy radę! Trochę o tym czytałem...
- O czym ty czytasz zboczeńcu...
- To były bardzo przydatne poradniki... Powinieneś się cieszyć... gdybym nie poczytał to bym mógł ci rozerwa... he he... wiesz co? Wróćmy do tego co robiliśmy. - powiedziałem i rozszerzyłem jego nogi. Uniosłem je lekko do góry i ustawiłem się między nimi.
- Rozerwać!? AKIRA! Może wrócimy jednak do tej rozmowy!? - Spojrzał na mnie przerażony.
Puściłem jego nogi i nachyliłem się do niego, po czym złapałem jego podbródek i spojrzałem mu głęboko w oczy.
- Zaufaj mi - powiedziałem, czekając na jego reakcję. - Nie obiecuję, że nie będzie bolało, bo będzie... przynajmniej tak pisali w książce, ale postaram się to zrobić najdelikatniej jak będę umiał.
- Bolało... Będzie bolało... Pierdolone książki... Wolałbym nie wiedzieć... Na pewno nie chcesz zejść na dół? Mam mniejszego... hehe...
Nie mogłem już słuchać jego niezdecydowania... mam wrażenie, że jeżeli nie zadziałam to w życiu to się nie skończy. Może mnie potem bić, może zrobić cokolwiek..., ale ja już dłużej nie wytrzymam. Ponownie uniosłem jego nogi i ustawiłem się gotowy do penetracji. Nie dając mu czasu na reakcję wszedłem w niego zdecydowanie, ale starając się przy tym być delikatny.
- Tss... - Syknął marszcząc brwi... Odczekałem chwilę, po czym zacząłem się powoli poruszać. Na twarzy Shina pojawił się grymas, więc nie przyspieszałem tempa. Czułem też jak jego mięśnie zaciskają się na moim członku, co tylko utrudniało mi poruszanie się. Prawą ręką zacząłem pieścić jego przyrodzenie, by choć trochę sprawić mu przyjemność. Po chwili uścisk zelżał, więc przyspieszyłem. Zacząłem się w nim poruszać coraz mocniej i coraz bardziej zdecydowanie. Mój oddech coraz bardziej przyspieszał, czułem że niedługo nadejdzie spełnienie. Gdy w końcu nadeszła ta chwila, spojrzałem na Shina i zobaczyłem, że on także doszedł. Zalała mnie fala ulgi. Wysunąłem się z niego i zdjąłem zużytą prezerwatywę, po czym opadłem na łóżko obok niego.
- Bolało... - wysapał. - Następnym razem ty leżysz. - Dodał ciszej i odpłynął.
- Następnym razem mówisz... - powiedziałem do siebie, ponieważ Shin już spał. Przytuliłem go i przykryłem nas kołdrą, a po chwili sam odpłynąłem do krainy Morfeusza.
________________________________
Wybaczcie, że nie w poniedziałek, ale nadmiar obowiązków mnie przytłacza. Dzisiaj wyjątkowo długi rozdział, bo chciałam wstawić w końcu pierwszą noc Shina i Akiry ^^

czwartek, 15 października 2015

Rozdział 30 (,,Something for everyone")

-----------------------------------AKIRA
Gdy tylko zamknąłem drzwi zjechałem po nich i usiadłem na podłodze. Boże... co to było? Kurwa! On był taki uroczy! W życiu nie widziałem żeby się tak zachowywał! Heh... nie wiem jak udało mi się stamtąd wyjść. Miałem ochotę... boże ja naprawdę miałem ochotę go przelecieć... Tak mało brakło..., a bym pękł. Jeżeli nie będę ostrożny zrobię mu krzywdę, albo sprawię że znienawidzi mnie do końca życia... Wstałem szybko, zdjąłem z siebie ciuchy w ekspresowym tempie i wszedłem pod prysznic. Puściłem zimną wodę, ale nawet ona nie potrafiła mnie uspokoić. Cały czas przed oczami miałem obraz Shina. Chcąc nie chcąc musiałem sobie ulżyć ręką...
---------------------------------TETSUYA
W końcu nadszedł ten dzień. Właśnie siedzieliśmy w studiu. Cały się trząsłem na myśl, że niedługo mamy wyjść przed światła reflektorów. Sala była ogromna, ludzi na widowni też nie było mało, a przed nami wystąpiły też niesamowite zespoły i wokaliści. Jak tu nie być zestresowanym? Siedzieliśmy właśnie w charakteryzatorni, gdzie makijażystki i styliści robili ostatnie poprawki w naszym wizerunku. Spojrzałem po członkach zespołu. O dziwo Jun i Akira wyglądali na spokojnych, Aki jak Aki nie wykazywał żadnego zainteresowania, natomiast Shin tak samo jak ja nie mógł usiedzieć w miejscu...Postanowiłem go trochę podnieść na duchu. Opanowany podszedłem do niego i położyłem mu rękę na ramieniu.
- Dasz radę Shin. Bądź po prostu sobą. - Nagle wstał i przeleciał wzrokiem po całym moim ciele, po czym usiadł załamany i oparł czoło o blat.
- Ze wszystkich ludzi musieli mnie sparingować akurat z tobą... Jak mam się nie denerwować...
Nie powiem zaczęła mi drgać żyłka na skroni, ale postanowiłem, że zignoruję to co powiedział. Niestety w tym samym momencie wtrącił się mój brat.
- Wszyscy wiemy, że wolałbyś być ,,sparingowany" z Akirą... - powiedział Jun, zarzucając Shinowi rękę na ramię.
- Jun... No co ty... Przyćmiłbym go... Biedaczek by tego nie wytrzymał. Za to Tetsu raczej nie ma z tym problemu, ale... Czemu nie mogę być z Akim!? On jest z was wszystkich najsłodszy brzydale...
- Ostatnio mówiłeś, że jest najseksowniejszy... zdecyduj się. A tak w ogóle Shin... zdajesz sobie sprawę, że to Tetsu ma dominować w tym związku? - powiedział Jun i zaczął się śmiać. Boże... jak tak mówi to tylko gorzej się czuję. Ta sytuacja jest beznadziejna...
- Aki jest bogiem słodyczy i seksu! Zaraz... Co!? Jeszcze zobaczymy. Moge być na górze prawda Tetsu? - Zrobił minę smutnego szczeniaka.
- Słucham? - zdziwiłem się.
- Ty chyba bierzesz to zbyt poważnie... nikt ci nie będzie kazał uprawiać z nim seksu na scenie. - powiedział Akira. Po jego minie widziałem, że nie za bardzo podoba mu się zachowanie Shina.
- Morda Akira! Ja się tylko wczuwam w rolę.
- Wczuwasz się za bardzo! - wkurzył się Akira.
- Dobra koniec. Zaraz wychodzimy zakochańce moje. Kłótnie kochanków zostawcie na potem, a teraz skupienie i macie się zachowywać zgodnie z założeniami. - powiedział Jun i podszedł do wejścia na scenę.
- Dajmy z siebie wszystko Tetsu! - Powiedział Shin łapiąc mnie za podbródek. Odwrócił się na pięcie i ruszył za Junem. Wszyscy stanęliśmy w wyznaczonym miejscu i zaczęliśmy się wsłuchiwać w głos prowadzącego.
- Dziś w naszym programie mamy zaszczyt gościć niezwykły zespół. Byli tak mili, że to właśnie nasz program wybrali, aby zrobić swój wielki debiut. Jest to 5 członków zespołu o niesamowitych możliwościach. Wspominałem, że są przystojni? Powitajcie ,,Enslaved"!! - Wszyscy na widowni zaczęli krzyczeć, piszczeć, klaskać, a my wyszliśmy na środek i zaczęliśmy machać w stronę kamer. Doszliśmy do kanap i przywitaliśmy się z prowadzącym.
------------------------------------------JUN
Czułem się zajebiście. Atmosfera którą stworzyli dla nas była niesamowita. Podałem rękę prowadzącemu i usiedliśmy na kanapie. Jako lider musiałem usiąść najbliżej niego.
- Witajcie chłopcy, jak podoba wam się u nas w studiu? - spytał.
- Macie zajebisty bufet za kulisami. - powiedziałem, a wszyscy zaczęli się śmiać.
- Tak, najlepsze są te małe rogaliki, uwielbiam je! - podekscytował się, a widownia znowu zaczęła się śmiać. - Ale my nie o tym. Jun. Jesteś liderem, więc od ciebie zacznę. Jaki jest koncept dla waszego zespołu?
- Nie mamy konceptu. Jesteśmy sobą, nasze teksty są nasze i to jest najważniejsze. - powiedziałem, a po widowni przeszedł szmer zrozumienia zmieszanego z podziwem.
- Wow, świetnie coś takiego słyszeć. Czyli piosenki piszecie sami? Może ty Akira.
- Teksty pisze Jun, ale odzwierciedlają uczucia każdego z nas.
- A muzyka? Kto robi aranżację? - spytał, prowadzący tym razem kierując pytanie do Shina.
- Z reguły tworzymy ją razem, ale czasem bierzemy też gotowe piosenki tworzone przez naszego lidera. - Ja usłyszałem nutkę ironii na końcu wypowiedzi Shina, ale na szczęście nasz prowadzący nie.
- Rozumiem. Widzę, że mamy tu bardzo utalentowanego kompozytora. - powiedział prowadzący.
- Nie przesadzajmy. - powiedziałem. Nagle spojrzał na mnie i Tetsuyę i zwrócił się do mojej brzydszej połowy.
- Muszę zadać to pytanie. Wyglądacie prawie identycznie. Jesteście braćmi? Tetsuya?
- Tak, jesteśmy bliźniakami. Mogę się pochwalić, że jestem starszy o pare minut. - uśmiechnął się Tetsu.
- Hahaha..., a teraz Akihiko. Powiedz ile czasu tworzycie jeden team?
- ... - Jak to Aki. Nie zamierzał się odezwać. Nasz gospodarz spojrzał na niego zakłopotany. Postanowiłem ratować sytuację.
- Wybacz. On nie mówi za wiele. Taki już jest. Hmh... pomyślmy. To będą chyba dwa, trzy lata... nie jestem pewien. - powiedziałem, a on spojrzał na mnie z ulgą wypisaną na twarzy.
- No Jun. Skoro sam się wyrwałeś do odpowiedzi może zdradzisz nam jakiś swój sekret. Wierz mi... to są rzeczy, które ludzie uwielbiają najbardziej. - powiedział, uśmiechając się chytrze. Zacząłem rozglądać się po członkach zespołu szukając ratunku i wtedy dostrzegłem, że ręka Tetsu spoczywa na nodze Shina. Co do... Aaa... racja. Ponownie skupiłem się na moim rozmówcy.
- Pozwolisz, że swoje sekrety zatrzymam dla siebie. Przynajmniej na tą chwilę... - powiedziałem, a on pokiwał jedynie głową twierdząco.
- Ymmm... rozumiem. A ty Akira? - zwrócił się do Hotate. Ten spojrzał na niego niepewnie i w tym momencie wtrącił się Shin.
- Jednym z sekretów Akiry jest to, że bardzo lubi pływać w fontannach. - powiedział, a wszyscy zaczęli się śmiać.
- Tak. To był oczywiście żart. - powiedział Akira, gromiąc wzrokiem młodego. - A moim sekretem... hmh... chyba nie mam żadnego. Staram się być jak otwarta księga. 
- To w takim razie może nam powiesz jaki jest twój ideał dziewczyny? - spytał, nadal męcząc Akirę. - Myślę, że damską część widowni zaciekawi twoja odpowiedź.
- Nie mam ideału. Jedynym moim wymaganiem jest to, żeby była ode mnie niższa. - powiedział, a gospodarz się uśmiał.
- No o to to chyba nie trudno. Do niskich raczej nie należysz. - powiedział. - Dobra chłopcy. Czas chyba byście nam pokazali co potraficie.
Ruszyliśmy na scenę, a on krzyknął:
- Czas na prawdziwy debiut zespołu ,,Enslaved" i ich piosenki ,, I'll make you mine"!

Po jego zapowiedzi zaczęliśmy grać, a na widowni zaczął się hałas. Pare razy Akira podchodził do krawędzi mrugając do dziewczyn lub robiąc inne delikatne gesty, ale także Shin dość często pojawiał się tuż przy Tetsu. Chyba już od początku chciał pokazać, że ludzie mają się zainteresować ich relacją. W połowie piosenki coś przykuło moją uwagę. Wydawało mi się, że mignął mi przed oczami ktoś znajomy. I nie myliłem się. W końcu ją zobaczyłem. Byłem w szoku. Tuż przed moimi oczami siedziała Tsuki, a obok niej jej koleżanka Mai. Co one tu robią? Po skończeniu pierwszej piosenki, zagraliśmy jeszcze jedną, a potem pożegnaliśmy się z widownią i ruszyliśmy za kulisy.
______________________________
I kolejny za nami..

poniedziałek, 12 października 2015

Rozdział 29 (,,Something for Everyone")

------------------------------SHIN
No dzięki Tetsu... Wyszedłeś w najmniej odpowiednim momencie. Odepchnąłem tego pijaka na bok. 
- Jutro to znaczy jutro! - Nie mam siły się opiekować ludźmi... Mama ma tak cały czas? Współczuje...
- JA CIE ZNAM!! Jutro nie będzie seksu! Kłamiesz mnie! - powiedział i przytulił mnie mocno do siebie.
- A czy ja ci kiedykolwiek coś takiego obiecywałem, że już wiesz jak będzie... - Powiedziałem zażenowany. - W każdym razie nie oznacza nie... 
Oh... usnął. Westchnąłem. Dopiero teraz ja też poczułem się zmęczony... A co tam. Walnąłem się obok i też usnąłem.
-----------------------------------AKIRA
Obudził mnie silny ból głowy. O fuck! Czuję się jakby potrąciła mnie ciężarówka! Uniosłem powiekę do góry, ale szybko ją zamknąłem, ponieważ oślepiło mnie światło wpadające przez okno. Boże... która to godzina? Spojrzałem na zegarek. Co? Dopiero 7? O tej godzinie to nawet Tetsu jeszcze śpi... Przydałoby się pójść do łazienki... Chciałem się poruszyć, ale coś uniemożliwiło mi zrobienie jakiegokolwiek ruchu. Hmh? Coś na mnie leżało. Coś ciężkiego. Spojrzałem w dół i ujrzałem czerwone włosy. Chwile zajęło mi dojście do tego co się dzieje... O w dupę! Shin! Co on tu robi? Czemu śpimy razem?! Byłem w szoku. Starałem się sobie przypomnieć jak to się stało, ale miałem totalną pustkę w głowie. Do cholery, co się wczoraj wydarzyło?! W tej samej chwili dotarło do mnie, że młody nie ma na sobie bluzki. O boże, o boże! Tylko nie mów, że my... Pomacałem się od góry do dołu wolną ręką. Dzięki bogu byłem ubrany... chyba nic nie zaszło... chyba. Złapałem za kołdrę tuż nad Miyagim i zacząłem ją powoli unosić. Błagam żeby miał coś na sobie, błagam żeby miał coś na sobie... Ufff... miał. Nagle zrobiło mi się gorąco. Ale dlaczego same bokserki?! Muszę wstać! I to szybko! Wyciągnąłem szybko rękę spod głowy Shina, co spowodowało jego obudzenie się. Niedobrze... Czemu ja najpierw działam, a potem myślę?! O ja pieprzę, moja głowa...
- He co jest? - Mruknął czerwonowłosy dalej półprzytomny, gdy nagle jakby coś go oświeciło. - Akira dupku. Masz u mnie długi...
- Długi? Shin co ty robisz w moim łóżku? Znów miałeś koszmary?
- Ja nie miewam koszmarów! Zaraz... Nie pamiętasz? No trudno się dziwić pijaku... Na szczęście ja tam byłem i w porę opanowałem sytuacje.
- Shin... o czym ty do mnie mówisz? - spojrzałem na niego zblazowany.
- Wytwórnia, bar, alkohol, park, fontanna, Tetsu... Mówi ci to coś? Ah... I pożyczyłeś ode mnie tysiaka. Nie zapomnij oddać. - Uśmiechnął się.
- Co? Shin... nie ważne jak bardzo byłbym nawalony... nie pożyczył bym od nikogo kasy. - Nagle zaczęło do mnie wszystko wracać... Shin spojrzał na mnie ze zrozumieniem w oczach i zaczął się głupio uśmiechać. O cholera! Akira... udawaj, że nie pamiętasz wszystkiego... Nie pamiętasz o fontannie, łóżku, prośbie do Shina, wyznaniu, reakcji Tetsu... taaaak... czyli o wszystkim. Ale ja jestem głupi. Lepiej od razu przeprosić i będzie po sprawie. - Ehe... he... he... Ale było śmiesznie... 
No brawo! Teraz to dojebałem.
- He... He... Nie. - Shin przymrużył oczy. - Po jaka cholerę ty polazłeś się nawalić dzień przed koncertem?
- Ja... - Wymyśl coś szybko debilu! Przecież nie powiesz, że to z zazdrości... Mimo wszystko wypadałoby wcześniej wyznać mu uczucia. - To... przez stres!
A jednak czasem umiem pomyśleć...
- Pfff... - Zaczął się nagle śmiać. - Gdzie jest mój telefon. - Po chwili wymacał go pod pościelą i włączył coś. Słychać było szum i... mój głos!? Shin pękał ze śmiechu.
- Bende ekshyby... eksbiji...eksihbib... nago będę biegał!!
- Idioto ubieraj się!
- A dhasz mi busi?
- O fuj jesteś okropny!..... Akiś będzie wszystko w domu, seks, buziak co chcesz, ale musisz się ubrać i grzecznie iść. Zrozumiałeś?
- Tak!!! JA - CHCE - SEKSU !!! - Zapałzował. Zbladłem.
- HAHAHAHAH! - Shin turlał się po łóżku. Z początku nie wiedziałem co mam zrobić... Co ja mu nagadałem wczoraj! Z jednej strony... lepiej że tam był... to by był hit sieci. Już widzę te nagłówki: Ledwo zadebiutował, a już skandal! Członek nowego zespołu ,,Enslaved" biegał nago po mieście tuż przed debiutem... Super by było... Nagle mnie olśniło. Złapałem Shina za ręce i przyszpiliłem do łóżka.
- No skoro obiecałeś to spytam. Gdzie mój obiecany seks? - spojrzałem na niego z poważną miną i uśmiechem migającym w kącikach ust. Shin zbladł. Chyba żałował, że mi to pokazał. Mimo wszystko czekałem na jego reakcję.
- He... He... Akira... Przecież wiesz, że to nie było na serio. - Stawał się coraz bardziej blady. Zacząłem się śmiać.
- Skoro ty sobie robiłeś ze mnie żarty, ja też sobie zrobiłem. Nie trzęś się już tak tchórzofretko, nic ci nie zrobię... na razie... - powiedziałem i zszedłem z niego.
---------------------------------SHIN
- Trząść? Śnisz. - Odetchnąłem. Naprawde myślałem, że ten dupek jest jeszcze pijany... Naszła mnie pojedyncza fala gorąca. Odwróciłem głowę... Co mi ostatnio przy nim odwala...
- Nie bałeś się? A może ci się podobało? Mam kontynuować? - Jak to się stało, że rozmowa poszła w takim kierunku?
- A przestaniesz na mnie włazić? - Mruknąłem pod nosem. Czułem sie dziwnie pobudzony jak na tę godzinę... Akira spojrzał na mnie zaskoczony.
- Mogę nad tobą wisieć, jeżeli jestem dla ciebie za ciężki. - powiedział, wytykając język jak małe dziecko.
- A co powiesz na odwrotne role? - Odwróciłem się... Czy ja się trochę rumienie? I co ja pierdole... A jebać to...
- Hmh... szczerze powiedziawszy, jestem ciekawy co zrobisz... - powiedział i usiadł na łóżku tuż obok mnie, patrząc się intensywnie w moje oczy. Po chwili jednak położył się na płasko i powiedział. - No dalej, czekam. Jak zobaczę, że ci nie idzie w sekundę znajdziesz się pode mną.
Przełknąłem ślinę. Nie mogłem się teraz wycofać... O dziwo nie chciałem tego. Nachyliłem się nad nim i go pocałowałem. Początkowo były to krótkie pocałunki. Było ich jednak coraz więcej... Naprawde miałem na niego coraz większą chęć. Po chwili usiadłem mu na brzuchu i ponownie wbiłem się w jego usta. Tym razem na dłużej. Przygryzłem jego dolną wargę. Akira wplótł ręce w moje włosy i przyciągnął mocniej do siebie. W pewnej chwili już wszystko robiłem instynktownie. Miałem jednak wrażenie, że idzie mi lepiej niż wcześniej. Fale gorąca cały czas nachodziły moje ciało... Nie wiem jak można się tak czuć po samych pocałunkach... Cholera go... Zjechałem trochę niżej na szyję czarnowłosego. Przygryzłem skórę nad obojczykami. Zapach jego perfum doprowadzał mnie do szaleństwa... Wydawał mi się wtedy naprawdę seksowny... Im dłużej zajmowałem się jego szyją, tym szybszy stawał się mój oddech. Rękami powędrowałem w dół materiału jego bluzki, pozbyłem się jej. Przejechałem dłonią po jego torsie. Co dalej? Nie przesadzam? Ale... Jakoś nie chce tego kończyć...
--------------------AKIRA
No nie było tak źle..., ale ja zrobiłbym to lepiej... byłem ciekawy jak daleko się posunie, choć ręce mnie świerzbiły... miałem ochotę przerzucić go pod siebie i sprawić, by wył z rozkoszy... Akira... opanuj się...
-----------------------SHIN
Moja ręka jechała w dół po jego brzuchu aż do... rozporka... Nie... nie mogę... Nagle ręce zaczęły mi się trząść. Co ja odwalam... Co teraz... Zbladłem... Serce ponownie zaczęło mi łomotać. 
- Poddaje się... - Powiedziałem opadając na łóżko obok niego. Uspokój się... To on cie sprowokował... Schowałem głowę pod poduszkę. Siedziałem tam dłuższą chwilę. Czemu Akira nic nie robi? Wyciągnąłem głowę i zobaczyłem, że siedzi tyłem do mnie.
- A-akira?
- Wybacz Shin, ale na dzisiaj koniec. Nie jesteś jeszcze gotowy na nic więcej. - powiedział, wstał i wszedł do łazienki nie odwracając się nawet na chwilę.

- Ja nie jestem gotowy? Pff. - Odwróciłem się... Co ja robię... - Ok to ja idę się ubrać. - Powiedziałem wychodząc.
_____________________________
No i kolejny rozdział za nami...

Rozdział 28 (,,Something for Everyone")

----------------------------------------SHIN
Dotarłem do pokoju ostatni. Boże jaki ten hotel jest skomplikowany... Otworzyłem drzwi. Stał za nimi Tetsu, sięgał płaszcz.
- Mama? Gdzie wychodzisz? - Rozejrzałem się po pomieszczeniu. - Gdzie są wszyscy?
- Akira nie wrócił, rozdzielamy się, żeby go szukać. W lodówce masz jedzenie. Przygrzej sobie i nie otwieraj nikomu.
- Co!? Czemu tylko ja mam zostać!?
- Bo ty się gubisz nawet po drodze do łazienki. Jak mógłbym puścić cię samego w nocy? Jeszcze do tego po nieznanym ci mieście.
- Za kogo ty mn....
- Zostajesz! - Przerwał piorunując mnie wzrokiem i trzasnął drzwiami. Co? Ja niby się gubię? JA!? Jeszcze tego pożałujesz Mamo. Sam go znajdę. Ubrałem się i wyszedłem z budynku. W ogóle czemu go nie ma? Pfff... Idiota nie umiał trafić. Trzeba było nie wychodzić wcześniej. Okej zrobię mu te łaskę i sprowadzę do domu.
Początkowo szedłem przed siebie bez celu. Hmm... Gdzie bym poszedł będąc Akirą... Burdel! Nie... Przesadziłem. Nim się spostrzegłem wokół mnie było już całkiem ciemno. Świeciły jedynie reklamy nad sklepami. A to co? Bary, love hotele... Gdzie ja polazłem... Okej Shin spokój. Po prostu się stąd ulotnie... W takich miejscach roi się od zboczeńców... Nagle poczułem na ramieniu czyjąś rękę. Włosy na całym ciele mi się zjeżyły. Postać złapała mnie za rękę odkręcając w swoją stronę.
- NIEEE!!!
- Ahh... Przepraszam, przestraszyłyśmy cię? - Stały za mną dwie dziewczyny w strojach pokojówek. Takie... Słodkie...
- Mnie? Pff... Słucham was dziewczyny. - Uśmiechnąłem się. Popatrzyły się po sobie.
- Wyglądasz jednak blado... Co powiesz na odpoczynek w naszym barze? Jesteś taki słodki na pewno będziesz miał powodzenie.
- Ja słodki!? To znaczy... A wy też tam będziecie? - Mrugnąłem okiem. Trafiony zatopiony!
- Nie... Ale jest tam pełno naszych koleżanek w strojach pokojówek. Na pewno ci się spodoba. - Dziewczyny... Pokojówki... Zaraz. Miałem szukać Akiry! Nim się jednak spostrzegłem zaczęły mnie ciągnąć ze sobą.
- Czekajcie! Jestem trochę zajęty.
- No chodź. Nie pożałujesz. - Zostałem niemal wepchnięty do środka. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Łał! Takie słodkie! He? A przy tamtym stole co ich się tak nazbierało. Przyjrzałem się dokładniej postaci siedzącej za blatem. AKIRA!? Nie myśląc rzuciłem się w jego stronę, złapałem za bluzkę i przyciągnąłem do siebie.
- Akira draniu! - Krzyknąłem. - Tu cię wywiało!
- Shin? A czo ty tu robirz? - Zanim wybełkotał z siebie te słowa, wypluł na mnie chyba z połowę swojego drinka. Zabije go!! Po wytarciu twarzy, spojrzałem na niego wściekły. Masakra... był zalany w trupa.
- Gówno! Wracamy pijaku! - Dziewczyny zmierzyły mnie wzrokiem... Co one w nim widzą...
- Ja siiie nigćie nie wypieram... - powiedział i objął jedną z panienek po prawej stronie. - A thak fogóle... to nieletni... tu nie wchocą... bo nie mogom... prawda?
Po ostatnim słowie zaczął się śmiać jak nienormalny.Zaraz go normalnie rozerwe! 
- Jak nie po dobroci, to wyniosę cię stąd siłą! - Pokojówki prychnęły. Ta sytuacja mnie tak wkurza...
- Poza tym jestem już pełnoletni cioto!
- Tak? Bosze... jak te dzieci sybko rosną... - Spojrzał na mnie poważnym wzrokiem, po czym wlał w siebie kolejną porcję alkoholu. Nagle podniósł się gwałtownie z miejsca, chwiejąc się przy tym na boki. Odwrócił się do mnie tyłem i dodał. - Panie wybaczą... wychodzę... mój Shin... żegnam... fajnie było, musimy tho kiedysz powtórzyć... 
Złapałem go za rękę, żeby się nie przewrócił. 
- Ty słoniu, ile ty ważysz... - Zacząłem go ciągnąć za sobą do wyjścia. Po chwili udało nam się wyjść z tej diabelskiej dzielnicy... Przechodziliśmy jakimś parkiem... hehe... gdzie my u licha jesteśmy... Wtem Akira zaczął się coraz bardziej zataczać. Już nie mogłem go utrzymać. - A leż sobie spaślaku! - Rzuciłem puszczając go i rozprostowując plecy. Akira zgiął się wpół i zaczął rzygać... Poważnie!? - Dobrze ci tak. Usiadłem na ławce obok. Kurwa! W co ja się wpieprzyłem... trzeba było siedzieć w domu i mieć wyjebane. Spojrzałem znowu w stronę Akiry, ale jego tam nie było. Zerwałem się jak oparzony z ławki i zacząłem się rozglądać. Cholera! Gdzie to polazło?! Nagle zobaczyłem nogi wystające z fontanny. O w dupę! Podbiegłem szybko w wyznaczone miejsce. Akira leżał w wodzie. Na szczęście jego głowa nie była zanurzona.
- Patsz Shin-chan, basen!
- Nie Shin-chanuj mi tu. - Przyłożyłem mu na pobudkę.
Chciałem go wyciągnąć, ale jak tylko złapałem go za rękę zostałem przyciągnięty i oboje wylądowaliśmy w fontannie. - Kurwa idioto! Utop się! - Chciałem wstać, ale ponownie przyciągnął mnie do siebie. - Bawi cię to? Czego chcesz?
- Busi!!!
- Wywalaj, myślami chyba dalej jesteś w barze. - Uniosłem brew do góry.
- Jebaś te laski! Ja chsę ciebie! - Nagle przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Próbowałem się uwolnić, ale bez skutku. Czemu ta cholera ma tyle siły?! Nagle odsunął się gwałtownie ode mnie i spojrzał mi w oczy. - Kurdchę Shin-chan... jaki ty jesteś szliczny... z bliska... Bosze... ja jusz wiem czemu ja cie tak kocham....
- Jesteś zlany, napalony i pojebany. - Powiedziałem wolno i wyraźnie tak żeby zrozumiał przekaz.
- Zlany? Nie... ja ś szwietnie czuje.... Napalony... napalony... rozpalony... rosbiesz mnie... biesz mnie... zgfałcz mnie! - powiedział i zdjął z siebie koszulkę. - Sróbmy to f basenie!
Kurwa z nim jest ostro źle, oj ostro. Nagle wpadł mi do głowy iście świetny pomysł. Wyjąłem mój telefon i ustawiłem nagrywanie z boku fontanny. Nagle wstał i wyszedł z ,,basenu", po czym zdjął z siebie spodnie.
- Bende ekshyby... eksbiji...eksihbib... nago będę biegał!!
- Heheh ucieszysz się jak to rano zobaczysz. - Nagrywałem dalej jego poczynania. W sumie jak się ludzi nazbiera to nie będzie za fajnie. - Idioto ubieraj się!
- A dhasz mi busi? - Odwrócił się w moją stronę i zrobił obrzydliwie słodką minę... i jeszcze przyłożył palec do policzka...
- O fuj jesteś okropny! - Ok... Trzeba użyć sposobu... - Akiś będzie wszystko w domu, seks, buziak co chcesz, ale musisz się ubrać i grzecznie iść. Zrozumiałeś?
- Tak!!! JA - CHCE - SEKSU !!! - powiedział i zaczął się ubierać. Miał niestety duży problem z założeniem ubrań.

- Boże, chodź pomogę ci! Zaraz zadzwonimy po mame i nas zawiezie do domu. Dobrze Akiraś? - Pomogłem mu założyć spodnie... Czułem na sobie wzrok przechodniów... Ehh co a upośledzony guzik! Przykucnąłem.
---------------------------TETSUYA
Miałem już dosyć. Szukaliśmy go już od dobrych dwóch godzin... Cholera! Gdzie on polazł? Podobno za tym parkiem jest ulica, na której jest pełno barów z hostessami. Nie zdziwiłbym się gdyby tam siedział. Byłem w połowie drogi, gdy usłyszałem głos naszej zguby.
- Źle tho robisz!! Róp to szybciej! - pobiegłem w tamtym kierunku i to co zobaczyłem mnie zszokowało. Akira stał bez bluzki, a przed nim klęczał Shin, który majstrował przy jego rozporku. Do tego obaj byli cali mokrzy.
- Możecie mi wytłumaczyć co tu się dzieje?! - Byłem wściekły. Hotate odwrócił się w moim kierunku i wyszczerzył się jak głupi.
- Częś Tetsu! Czo ty thu robisz?
- Shin... - spojrzałem na Miyagiego, który momentalnie stanął na proste nogi. Rozejrzał się jakby ogarniając sytuację... gdy nagle zbladł i zaczął coś bełkotać pod nosem. 
- To nie tak jak myślisz! Bo on jest zlany... pomagałem mu się ubrać! - Krzyczał machając rękami... Nagle jakby coś go olśniło. - Ale widzisz... nie chciałeś mnie wziąć, a to ja pierwszy znalazłem Akirę. - Uśmiechnął się zwycięsko.
- Obaj... do hotelu... ale to już! - Już chciałem iść we wskazanym kierunku, ale ktoś złapał mnie za rękaw. Odwróciłem się w jego kierunku. Okazało się, że to był Akira.
- Ale do law hothelu f tamto strone - pokazal palcem w przeciwnym kierunku. Ja mu kurwa dam love hotel!!
Złapaliśmy go z Shinem z dwóch stron i jakoś udało nam się zaprowadzić go do hotelu. Po przybyciu na miejsce rzuciliśmy go na łóżko. Chcieliśmy już wychodzić, ale zatrzymał nas głos Hotate.
- Shin-chan! Ale... obiecałeś mi seksy!!
Spojrzałem na Miyagiego zszokowany, a ten zbladł.
- To tak, żeby chciał iść hehe...  - Szepnął. - Jutro Akira. - Powiedział już głośniej.
- Ja kcem Seksu! Teras!!! - powiedział i pociągnął Shina na łóżko. - Tets... wyjć! Pszeszkadzasz!
- Ja nie mam siły. Wychodzę - powiedziałem i wyszedłem z pokoju. A niech robią co chcą. Mam to gdzieś! Idę spać.
________________________________
Zaległy za czwartek...

poniedziałek, 5 października 2015

Rozdział 27 (,,Something for Everyone")

---------------------------------SHIN
Poszedłem od razu do pokoju... Boże Tetsu mnie za to zabije. Zbladłem.... Przesadziłem... oj przesadziłem! Mam nadzieję, że nie zastosuje kary cielesnej!!! Widziałem przed oczami jego wkurzoną twarz. Opadłem na łóżko. A to z Akirą... Cholera by to.

Na śniadanie obudził mnie... Aki? Spojrzałem na niego zaszokowany.
- Gdzie jest Mama? - Na to zmarszczył lekko jedną brew, odwrócił się i wyszedł. Szok, on jednak posiada jakąś mimikę twarzy. Tetsu pewnie jest zły... Zszedłem na dół. W jadalni zastałem Akirę i Akiego. Jedzenia jeszcze nie było. Usiadłem za stołem i kontynuowałem moją drzemkę na blacie.
- Mógłby się chociaż uczesać. - Dobiegło warknięcie z kuchni. Oho... Mama... Jak przypuszczałem. Wyłoniło się! Coś bardzo podobnego do Tetsu, tylko złe i straszne. Poczułem na sobie zimny pot. Ustał na wprost z patelnia w ręku i przeszył mnie spojrzeniem.
- Może jajecznicy Shin? - Wypowiedział mrocznie. Czemu on musi być taki straszny! Nie podoba mi się ta atmosfera! Co zrobić!? Co odpowiedzieć! Wtem drzwi się otworzyły.
- Welcome everybody! - Krzyknęło moje światło w tunelu.
- Ooo! Jun! Tak dawno cię nie widziałem! Może chcesz jajecznicy!? - Uśmiechnąłem się do niego najsympatyczniej jak potrafiłem.
- A co ty masz taki dobry humor? - Spytał Akira. Nagle zza Jun'a wyłoniła się Tsuki. TSUKI?!
- Co ty tu robisz tak wcześnie!?
- W sumie nie wychodziła - powiedział Jun, szczerząc się jak głupi do sera.
- Nie wychodzi... Zaraz co!? - Rzuciłem się na rudowłosa.
- Biedna... Jun ty draniu! Wiedziałem, że ci się podoba moja Tsuki, ale żeby ją gwałcić. - Spojrzeli na mnie zaszokowani.
- Shin... Widzisz to nie do końca tak. - Powiedziała zdejmując moją rękę z ramienia.
- Serio masz o mnie aż tak złe mniemanie? - Jun spojrzał na mnie, unosząc jedną brew. - Zraniłeś mnie dogłębnie, PRZYJACIELU. 
- Serio myślisz, że dałabym mu się zgwałcić? - Wywróciła oczami.
- E... To znaczy wy? CO!?
- Są ze sobą debilu! Przecież to było do przewidzenia. Od razu było widać, że między nimi iskrzy. - powiedział Akira. - Już nie mogę cię słuchać. Tak w ogóle gratuluje. Cieszę się waszym szczęściem.
To ostatnie powiedział bez entuzjazmu.
- Nie mogę w to uwierzyć! Zgłaszam sprzeciw. Tsu jak mogłaś się tak stoczyć!? Masz przed sobą chłopaka marzeń, a musiałaś zakochać się w TYM?
- Hmm? Kogo? - Rozejrzała się ironicznie.
- Mnie! Akiego! - Wskazałem palcem na postać przy oknie. Odwrócił się i mrugnął jednym okiem. To wyglądało co najmniej dziwnie...
- W sumie myślę, że z was wszystkich i tak najlepszy jest Tetsu. - Mruknęła Tsuki. Jun spojrzał na nią zszokowany.
- Nie martw się... Nie twoja wina, że twój bliźniak zabrał najlepsze cechy. - Poklepała go po ramieniu.
- Może jest jeszcze nadzieja! - krzyknąłem uradowany. Jun zgromił mnie wzrokiem.
- Niby jakie? - Jun uniósł jedną brew. - Bez obrazy braciszku, ale mimo tego, że jesteś IDEALNY, za dużego powodzenia to ty nie masz. 
- Przestańcie. Pierwszy dzień związku, a wy już się kłócicie... Ehh... Oboje macie swoje wady, ale ustalmy, że kochacie się takimi jakimi jesteście. - powiedział Akira. Wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni.
- Akira ostatnio zaczynam się o ciebie bać. Coś ci się w tej czaszce pojebało, bo teksty jakie ostatnio walisz są po prostu dziwne. - powiedział Jun.
- Spierdalaj. - powiedział czarnowłosy. - Ja tu próbuję... ehh... nieważne...
- Ahh i wszystko jasne... Jun jest ofiarą losu i Tsuki związała się z nim z litości! - Olśniło mnie.
- A tak w ogóle to my nie mieliśmy być dzisiaj w wytwórni? - Spytał Jun. Olał mnie! Najnormalniej w świecie mnie olał...
- Tak, ale dopiero na 17 - obudził się Tetsu. O boże Mama! Zapomniałem, że tu jest...
-----------------------------------AKIRA
W końcu minął tydzień naszych mąk. Boże... umieram. Przez ostatnie 7 dni nie opuściliśmy wytwórni... to był jakiś koszmar. Właśnie przymierzaliśmy stroje przygotowane do jutrzejszego debiutu. Mieliśmy zagrać w popularnym japońskim programie muzycznym ,,Let's rock!". Jun usychał nam już z tęsknoty za Tsuki. Cały czas tylko sprawdzał telefon czy nie dostał żadnej nowej wiadomości od niej. Wyglądał okropnie, ale patrząc na wykreowany dla niego przez wytwórnię wizerunek... to wszystko pasowało.
- Zostaw już ten telefon. Niedługo się zobaczycie... wytrzymaj jeszcze tylko pare dni... - powiedziałem do Jun'a.
- Dobra, dobra... Tsuki mówi mi to samo... - To ostatnie powiedział bardziej do siebie. W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł prezes.
- No i jak idzie? - spytał kobietę, która nadzorowała tutaj wszystko.
- Robimy ostatnie przymiarki. Akira i Jun mają już je na sobie. - Powiedziała wskazując na nas. - A reszta się właśnie przebiera... -
Ledwo zdążyła dokończyć zdanie, gdy usłyszeliśmy krzyki i w tym samym momencie ujrzeliśmy Shina wybiegającego z przebieralni bez koszulki.
- Nie!!! W życiu!!! Nie zgadzam się! - Krzyknął. Zaraz za nim z szatni wyłoniły się dwie charakteryzatorki.
- Shin! Proszę wróć do przebieralni!
- Nigdy w życiu! - Syknął unosząc gardę. Rozejrzał się nerwowo po sali, jego wzrok zatrzymał się na dyrektorze. Doskoczył go w momencie i schował się za niego.
- Szefuuuniu! Te złe kobiety chciały mnie skrzywdzić! I zrobić ze mnie pedała! - Powiedział łapiąc go za krawat, robiąc przy tym minę zbitego psa. Dyrektor przeleciał wzrokiem po jego ciele i... zarumienił się!?
- Miało być rockowo moje panie. - Powiedział klepiąc go po plecach.
- T-tak, ale ta koszulka była taka słodka... Chciałyśmy zobaczyć efekt...
- Żadnych, ale! Róbcie to co kazałem. - Spuściły potulnie głowy i wróciły do przebieralni.
- Normalnie kocham cię szefciu, ty jeden mnie rozumiesz!!! - Krzyknął nagle czerwonowłosy i uściskał mężczyznę.
Prezes się wzdrygnął i uśmiechnął ciepło do Miyagiego. Oj... nie podobał mi się wzrok jakim go obrzucił. Mam nadzieję, że ten stary pryk będzie się trzymał od niego z daleka. Już mi wystarczy, że będę musiał oglądać młodego z Tetsu... Grrr... do dupy to życie... Czemu muszę być taki przystojny i pociągający dla płci przeciwnej... Wolałbym poprzytulać się do Shina... Ach... ta moja popularność! Nie no... ze mną gorzej... chyba mi ciśnienie skoczyło...
- Shin debilu! Wracaj do przebieralni! Bo będziemy musieli przez ciebie dłużej tu siedzieć! - powiedziałem zdenerwowany.
- Morda Akira! Ja tu mam prawdziwe problemy! - Warknął.
- No już, już idź się przebrać. - Uśmiechnął się dyrektor kładąc swoją obślizgłą łapę na ramieniu Shina.
- Idziemy gnoju! Chyba ci pomogę! - podszedłem szybko do Shina, strąciłem rękę prezesa i zaciągnąłem go do przebieralni.
- Aaa! Akira! Wywalaj! - Kopnął mnie i wyleciałem z pomieszczenia. - Sam umiem się przebrać! - Wstałem i otrzepałem się, Tetsu zmierzył mnie wzrokiem.
- To nie na mnie powinieneś się tak patrzeć! - krzyknąłem na niego wkurzony i spojrzałem z pode łba na prezesa... - Idę się przejść! -

Bo inaczej zrobię komuś krzywdę...
----------------------------------------TETSU
Akira wyszedł z pomieszczenia. W sumie co racja to racja, prezes ewidentnie dowalał nam się do Shina. Ehh czy on musi tak przyciągać zboczeńców? Moje rozmyślania przerwał śmiech Juna. Odwróciłem się i sam o mało nie padłem. Co oni zrobili z Akim!? Stał wpatrując się w przestrzeń (nic nowego), ale to co miał na głowie... Wszystkie włosy postawione do góry. Aki gangster... Na samą myśl skręcało nas ze śmiechu. Dostrzegłem jednak na jego odsłoniętym czole jedną lekko pulsującą żyłę. Można wywnioskować, że jemu też się nie podobało... Dyrektor uniósł do góry brew w zniesmaczonym grymasie, machnął tylko ręka i Aki wrócił do przebieralni. Niezadowolenie na jego twarzy jednak znikło w momencie kiedy nadeszła kolej Shina. Tym razem strój był dopasowany. Wyglądał rockowo, sportowo, a zarazem lekko zadziornie.
- Idealnie! - Klasnął mężczyzna cały w skowronkach. Nie dziwie się już Akirze...
Projekty ubrań na koncert zostały zatwierdzone, a jutro z samego rana mieliśmy jechać do Tokyo. Wróciliśmy do mieszkania w hotelu. Akiry jednak tam nie było... Gdzie on się szlaja noc przed koncertem!?
__________________________________
Juz nie wiem czy mam tu coś pisać czy nie... i tak was nie ma...