-----------------------------TETSUYA
Siedzieliśmy wszyscy w salonie. Nie mieliśmy pomysłu co z sobą zrobić.
- Boże
nudzi mi się! Co ja jestem Jun, żeby cały dzień siedzieć na kanapie... -
Narzekał już od jakiegoś czasu Shin...
-
Jakbys zauważył... to ostatnio już tego nie praktykuję! - powiedział Jun, po
czym zwrócił się do nas. - Co powiecie na to żeby wyskoczyć do klubu? -
- Ja jestem chętny, przyda mi się trochę
ruchu. - powiedział Akira.
- Tak do
klubu! - Poderwał się Shin. - Wyrwe jakieś laski...
Spojrzałem na Akirę, a ten zrobił nieciekawą minę.
- Widzę Shin, że nie jest jeszcze z tobą
tak źle. - powiedział Jun i się zaśmiał.
- No jasne,
że nie. - Syknął czerwonowłosy. - A Tsuki? Nie zadzwonisz po nia?
-
Nie. Muszę od niej trochę odpocząć. - powiedział. - Dobrze wiem jak by skończył
się nasz wypad...
- A może w
końcu przejrzała na oczy i cię zostawiła? - Uśmiechnął się.
-
Po czym to wywnioskowałeś? - zdziwił się Jun. - Czasem się zastanawiam skąd ty
bierzesz takie dziwne wnioski. Właśnie problem w tym, że jej się nie nudzę, że
tak powiem.
-
Dobra, chodźmy bo w życiu stąd nie wyjdziemy. - powiedziałem i ruszyliśmy do
wyjścia. Ja zabrałem wszystkich samochodem, a Jun pojechał motorem. Dotarliśmy
do baru, w którym pracuje.
Weszliśmy do środka i poprosiliśmy szefa o dostęp do pokoju vipów, gdy nagle
podeszły do nas Tsuki i Mai.
- Tak myślałam, że tu będziesz!.-
krzyknęła Mai i złapała mnie pod rękę. Jun, gdy zobaczył Tsuki wyciągnął
kluczyki od motoru i rzucił je Akirze.
- Ty dzisiaj wracasz motorem. -
powiedział, podszedł do baru, zamówił piwo i wypił je duszkiem.
-
Nie będę gorszy. - powiedział Shin i powtórzył wyczyn mojego brata.
--------------------------------------AKIRA
Cały wieczór Shin unikał mnie jak ognia. Zaczęło
mnie to już powoli martwić. Nigdy nie siadał koło mnie i przez cały czas
udawał, że nie widzi że się na niego patrzę. Raz próbowałem z nim pogadać, ale
gdy tylko wypowiedziałem jego imię zwiał na drugi koniec klubu. Była już 3 nad
ranem, gdy Tetsu zarządził, że wracamy do domu, bo Jun i Mai byli zlani w trzy
dupy. Przed wyjściem z klubu powiedział.
- Ja biorę dziewczyny i odwiozę je do
domu, a ty z Shine'm jedźcie motorem Jun'a. Niestety mój braciszek nie jest w
stanie nawet prosto stać, więc mam nadzieję że nie zarzyga mi samochodu. - po
czym załadował wszystkich do auta i odjechał.
Gdy zniknęli z naszego pola widzenia zwróciłem się
w stronę Shina, a ten jakoś dziwnie bujał się na nogach.
-
Jedziemy? - spytałem, wskazując na motor.
- Ten ja...
- Cofnął się. - Pojadę taksówka! - Krzyknął wskakując do samochodu stojącego
obok. Nie zdąrzyłem ogarnąć sytuacji, a on już odjechał. Zaraz... Co?
Spoglądałem jeszcze chwilę na zakręt za którym
zniknął pojazd z Shinem, a potem skierowałem się w stronę motoru. Nie... ja nie
rozumiem... to jest dla mnie za trudne. Co ja mu zrobiłem do cholery? Wsiadłem
na niego i ruszyłem w drogę powrotną do domu. Ja wiem... czy to przez ten seks?
Może mu coś uszkodziłem i dlatego mnie unika... Ale kurde... krwi nie było...
Ach! Czy on nie może mi powiedzieć wprost o co mu chodzi?! Po 15 minutach byłem
w domu. Gdy wszedłem do środka zobaczyłem Shina, który właśnie wychodził z
pokoju, ale jak tylko mnie zobaczył zawrócił. Nie mogłem tego znieść. Ruszyłem
za nim. Wszedłem z impetem do pomieszczenia i zobaczyłem, że Miyagi stoi tuż za
drzwiami. Spojrzał na mnie zszokowany. Wziąłem go za rękę, cisnąłem na ścianę i
przyparłem go do niej. Byłem wściekły.
- Możesz mi powiedzieć do cholery co się
dzieje?!
- Ale, o
c-co ci chodzi? - Wymamrotał.
-
Kurwa! Shin! Przestań udawać! Cały czas mnie unikasz! I to nie tylko dzisiaj,
ale od paru dni! - wydzierałem się na niego, by dać upust frustracji. - Powiedz
mi co się dzieje, bo oszaleję! Naprawdę się martwię!
Shin
przygryzł dolną warkę i zmarszczył brwi. - Dobra, ale najpierw mnie puść!
Zrobiłem jak kazał i odsunąłem się na metr, by dać mu trochę przestrzeni.
-
Tylko bez owijania w bawełnę.
- Bo ja nie
jestem pedałem... A przez ciebie... Eh... Czuje jakbym był... - Zarzucił włosy
na oczy.
Zatkało mnie. Co on?
- O czym ty mówisz? Powiedz to tak żebym
zrozumiał... - Domyślałem się co ma na myśli, ale ciężko mi było w to uwierzyć.
Chciałem to usłyszeć od niego.
- Kocham
cię tak!? Chyba...
- Eee... - Stanąłem jak wryty. No takich słów to
się nie spodziewałem.
- No co!? Wiesz co? Spadaj. Idź stąd.
Nie potrafiłem się odezwać. Podszedłem do niego i
stanąłem tak, że dzieliły nas centymetry. Miyagi patrzył na mnie wściekły.
Złapałem jego twarz w ręce i złożyłem na jego ustach delikatny pocałunek.
Oderwałem się od niego dosłownie na sekundę, po czym wpiłem się brutalnie w
jego wargi. Próbował stawiać opór, ale jakimś cudem zawlokłem go do łóżka i
upadłem na niego.
- Kurwa Shin! W życiu nie byłem tak
szczęśliwy jak dzisiaj! Ja pierdolę! - powiedziałem uśmiechając się do niego
szeroko. - Boże... ja też cię kocham debilu! Kurwa! Ile ja musiałem na to
czekać!
Po swojej wypowiedzi ponowiłem pocałunek,
tym razem dołączając język. Gdy skończyłem walnąłem się obok niego na łóżko
uśmiechając się od ucha do ucha.
--------------------------------SHIN
Kompletnie nie wiedziałem jak na to zareagować... ale
cholernie ucieszyły mnie słowa tego idioty. Podniosłem się i usiadłem mu na
brzuchu.
- Akira.
-
Co?
- Zgwałcę cię.
-
Ło...
- Ta...
-
Yhy....
- Nom.
-
To...
- Tak.
-
Dajesz
- Ee..
-
To może ja to zrobię za ciebie?
- Zgwałcisz
się?
- Nie, ciebie.
- Nie.
-
Nie?
- Tak.
-
Że nie?
- Nie, że
nie, że... Kurwa...
- Dobrze powiedziane. Widzę że niezdecydowany
jesteś, więc ja to zrobię.
- Nie! To znaczy tak!
-
Że jak?!
- Że ja.
-
Aha...
- Ok.
-
To kiedy zaczniesz?
- Już! Cicho! - Powiedziałem wyjmując z pod
poduszki mój urodzinowy prezent... Hehehehhe... A jednak się przydały... Szybko
złapałem jego nadgarstki i skułem kajdankami. Gdy zoriętował się co właśnie zrobiłem
spojrzał na mnie zszokowany, odpowiedziałem mu na to szatańskim uśmieszkiem.
-
Ej Shin! Ja myślałem, że ty żartujesz z tą dominacją...
- Nie żartowałem, ale spokojnię... Będę delikatny... - Chyba
chciał coś odpowiedzieć, ale zatrzymałem jego wargi pocałunkiem. Teraz to on ma
najmniej do powiedzenia hehehhe... Oh jak się świetnie bawię... Podsunąłem jego
bluzkę wyżej i zająłem się jego brzuchem... Zostawiając na nich trochę
malinek... Zsunąłem jego ubranie do samych nadgarstków i ponownie go
pocałowałem. Tradycyjnie zszedłem niżej. Szyja, obojczyki, sutki. Reagował...
Nawet nieźle. Tym razem się nie zawacham. Rozpiołem jego pasek, rozporek.
Zacząłem pieścić dolne partie jego ciała. Patrzył na mnie lekko zdziwiony, ale
już wyrażnie pobudzony. Zawisłem nad nim i tym razem to ja zjechałem rękami na
jego tyłek. Poczuj mój ból Akira. Nagle mnie olśniło... Nie mogę tego zrobić
bez tego płynu nie? Nie wejdzie? Fuck. Skrzywiłem się i wstałem.
- Poczekaj tu chwilę... - Powiedziałem
kierując się do pokoju Akiry. Gdzie on to trzyma. Odsunąłem pierwszą szufladę
przy łóżku. Ojej mam dziś farta... Ze specyfikiem udałem się w drogę powrotą.
Otworzyłem drzwi... Akiry stał, patrząc na mnie z dziwnym uśmieszkiem...
Zaraz... Stał!?
- Czemu nie jesteś przykuty!?
-----------------------------AKIRA
To trzeba być Shinem żeby zostawić kluczyk od
kajdanek na szafce obok łóżka. Nawet nie musiałem się za bardzo wysilać żeby
się uwolnić. Spojrzał na mnie przerażony z żelem w ręku. Podszedłem do niego i
dwoma szybkimi ruchami powaliłem go na łóżko, następnie przytrzymałem jego
nadgarstki i podciągnąłem go do góry tak, aby klęknął. Potem przykułem jego
ręce do łóżka tuż za jego plecami. Przykucnąłem na łóżku tuż przed nim i
spojrzałem na jego twarz. Widniał na niej szok i lekkie przerażenie.
- Pożałujesz, że się na to odważyłeś. -
Powiedziałem i złożyłem na jego ustach powolny i głęboki pocałunek. Dokładnie
spenetrowałem językiem całe wnętrze jego jamy ustnej. - Zostawię cię na chwilę.
Też muszę po coś skoczyć.
Spojrzał na mnie przerażony. Wyszedłem z
pokoju i ruszyłem do siebie. Z szafy wyciągnąłem czarne pudełko i wróciłem z
nim do Shina. Gdy je wniosłem jego oczy zrobiły się większe. Zamknąłem drzwi na
co też nie zareagował zbyt entuzjastycznie, po czym odłożyłem pudełko na szafkę
tuż obok.
- A-kiraś, ale ja tylko żartowałem...hehe... wiesz przecież... -
Wymusił uśmiech.
-
Pff... teraz już nie będzie taryfy ulgowej. - Zaśmiałem się. Spojrzałem na
gnoja. Oj nie będę dzisiaj delikatny. Wkurwił mnie. Z początku zostawiłem
przedmiot i ruszyłem do niego bez niczego. W tym momencie cieszyłem się, że
Shin pozbawił mnie wcześniej garderoby. Ukucnąłem na łóżku przed nim i wsunąłem
jedną rękę w jego włosy. Następnie palcami zjechałem po jego szyi i zatrzymałem
się na ramieniu. Przybliżyłem się do niego patrząc w jego oczy, po czym
nachyliłem się nad jego uchem i szepnąłem do niego - To będzie dłuuuga noc.
Po tych słowach złapałem jego ucho
zębami, a on jęknął. Sprawdziłem też jego reakcję, gdy je poliże... była
zadowalająca. Następnie pocałunkami zszedłem na jego szyję, którą także lekko
podgryzałem i zostawiałem na niej malinki. Czasem dołączałem także język.
Kontynuowałem swoją drogę w dół jego ciała i zatrzymałem się przy sutkach.
Zanim jednak zacząłem podszedłem do pudełka i wyjąłem z niego biały przedmiot.
Odwróciłem się do niego ze złowieszczym uśmiechem na twarzy i wróciłem szybko
na łóżko.
- Akira co chcesz zrobić z tym piór...
Agh! - Zacząłem jeździć piórem po jego ciele zaczynając od szyi, a kończąc na
sutkach. Zatrzymałem się przy nich i robiłem kółka wokół nich. Już to
sprawiało, że Shin się nerwowo ruszał, natomiast gdy zacząłem je nim podrażniać
zaczął wyginać się w różne strony i pojękiwać. Drugi sutek wziąłem w palce, a
następnie w usta nie kończąc pieszczoty piórkiem na drugim z nich. Zacząłem go
podgryzać i podrażniać językiem. Gdy usłyszałem, że już ciężko oddycha
odsunąłem się od niego i zacząłem jeździć piórkiem po jego brzuchu.
- Akiruś, proszę cię, skończ to! Proszę
cię! - jęczał.
Wstałem z łóżka i ponownie udałem się do skrzynki,
by odłożyć piórko i wziąć co innego. Podszedłem z powrotem i odłożyłem
przedmiot na szafkę. Nie dałem szansy Shinowi, skupić się na pojemniczku,
ponieważ zacząłem go pozbawiać dolnych partii ubrania. Jak to dobrze, że
wcześniej sam pozbawił się koszulki. Gdy był już całkowicie nagi wziąłem do
ręki rzecz z czarnej skrzynki. Nałożyłem trochę na rękę, a potem rozsmarowałem
żel na jego członku, brzuchu, a potem torsie. Odłożyłem pudełko i schyliłem się
do jego krocza, po czym zacząłem językiem trącać jego członek.
- Co to za cholerstwo?! - krzyczał Shin.
Oblizałem tylko wargi po czym wsadziłem go sobie do buzi i zacząłem poruszać
głową. Dobry ten żel. Faktycznie dzięki niemu to staje się przyjemniejsze. Po
oblizaniu członka, zabrałem się do zlizywania specyfiku z reszty ciała
Miyagiego. - Kurwa! Przestań do cholery! Już dłużej nie wytrzymam. Tym razem
sięgnąłem po substancję, którą upuścił Shin. Nałożyłem trochę na rękę po czym
sięgnąłem do jego odbytu i wsunąłem w niego palce jednocześnie go całując.
Zacząłem nimi delikatnie poruszać, co sprawiło, że słyszałem zduszone jęki
Shina. Sam nie mogąc już wytrzymać, uniosłem go lekko do góry, po czym ułożyłem
się pod nim. Gdy już praktycznie siedział na moich kolanach, uwolniłem jego
ręce i szybko wsunąłem się w niego tak, by nie zdążył zareagować, a z drugiej
strony tak żeby go za bardzo nie bolało.
-----------------------------------SHIN
Zabije go... Cały się jeszcze lepiłem od tego cholerstwa...
To nie tak miało być... Myślałem, że będzie okropnie bolało... Powoli jednak
zaczynało mi się to podobać... Ja naprawde jestem pedałem... Całe moje ciało
zaczęło drżeć... To uczucie było zupełnie inne niż wcześniej. Objąłem go i zjechałem ustami na jego szyję.
Chciałem zostawić jak najwięcej śladów i udało mi się to. Niech się debil potem
chowa przed Mama... Czułem, że coraz trudniej mi złapać oddech. Akira popchnął
mnie do tyłu i zawisł nade mną. Było naprawde zajebiście. Doszliśmy oboje w tym
samym czasie. Opadł obok mnie szeroko się uśmiechając.
-
Masz za swoje!
- Zobaczymy
następnym razem...
-
Wybacz, ale następnym razem nadal będziesz na dole. - powiedział i oparł się na
ramieniu patrząc na mnie. - Ale cieszę się, że ci się podobało.
- Pff 2/10. - Mruknąłem, mój wzrok pokierował się teraz na skrzynkę na
szafce nocnej. - Tak w ogóle... Co ty tam jeszcze trzymasz?
-
Pare ciekawych rzeczy. Niektóre laski chciały żebym robił z nimi naprawdę
dziwne rzeczy. Przynosiły je ze sobą, a potem mi zostawiały... no a pare sam
kupiłem. - powiedział i się uśmiechnął szatańsko. - Mam tam też swoją parę
kajdanek, więc następnym razem możemy zabawić się jeszcze fajniej.
- Nie...
Już darujmy sobie kajdanki... - Zbladłem. - A z tym pudełkiem wara ode mnie!
-
Zrobię co chcesz... o ile będziesz na dole. - powiedział, pocałował mnie
jeszcze raz w usta i przykrył nas kołdrą. Przytulił mnie do siebie i obaj
poszliśmy spać. Następnego dnia postanowiłem zrobić coś
szalonego.
- Mamo, musimy pogadać. - powiedziałem.
- Hmh? O co chodzi? - spojrzał na mnie
znad ziemniaków, które właśnie obierał.
-Chodzę z Akirą zaakceptuj to! - Krzyknąłem odruchowo
podnosząc garde. Tetsuya wyglądał jednak na niewzruszonego.
- A więc? - Mruknąłem.
- Nic...Po prostu miałem nadzieję, że się
przesłyszałem... - Atmosfera w pomieszczeniu po tym zdaniu, stala się jakas
taka ciezsza. Przelknalem sline.
- A wiec od rau mowie, ze nie masz tu nic
do gadania!
- Wiem.
- Nie zerwe z Akirą.. Zaraz... Co!?
"Wiem"? I tyle?
- Jesteś już dorosły... Wiem, że muszę w
końcu to zaakceptować... Ale... - Mama zgniotl ziemniaka którego trzymał. -To
,ze musiałeś zotać gejem... - Mamrotał pod nosem.
-Tak wyszło... - Spojrzał na mnie ze
zrozumieniem.
- Akira! Tetsu się zgodził!
- Pierdolisz!? - Rzucił czarnowłosy zza
drzwi. - Nie rozszarpie mnie jak tam wejdę?
- Nie wydaję mi się... To znaczy
czekaj... Tetsu odłóż nóż... - Mama wbił go w blat. Przeszły mnie dreszcze...
Ale nie rzucił się od razu do ataku hehe...
- Chodź Akira. - Czarnowłosy wszedł do
pomieszczenia i objął mnie ramieniem.
-Wybacz Tetsu, ale od dziś to ja zajmę
się Shinem. - Uśmiechnął się niby pewny siebie, ale czułem na sobie jego drżącą
rękę.
- Okej... Poddaje się... - Mruknął Mama
spuszczając głowę.
-Wow... łatwo poszło. - powiedział Akira, uśmiechając się do mnie. Tetsu spojrzał
na niego z mordem w oczach.
- Wiesz mi... mnie nie było łatwo. -
Postanowiliśmy się ulotnić stamtąd jak najszybciej.
-------------------------------------------JUN----
Kilka miesięcy później
Nasza kariera nabrała większego rozgłosu niż się
zdawało. Właśnie staliśmy na lotnisku. Mieliśmy wyjechać z Japonii na 3
miesiące! Dzisiaj miało zacząć się nasze tournée po świecie. Zdążyliśmy już
oddać bagaże, a teraz przyszedł czas na pożegnanie się z Tsuki i Mai. Kurczę 3
miesiące bez rudej... jak ja to przetrwam? A co ważniejsze... jak ona wytrzyma
bez seksu?!
- Musimy się już zbierać. - powiedział
Tetsu patrząc na zegarek.
- Tylko
mnie tam nie zdradzaj. - Uśmiechnęła się przez łzy Tsuki.
-
Raczej martwiłbym się o ciebie... jak ty wytrzymasz te 3 miesiące w celibacie?
- wszyscy parsknęli śmiechem.
- Pff jedź już lepiej. - Prychnęła.
- Zobaczymy po tych 3 miesiącach co będziesz
mówiła. - uśmiechnąłem się do niej, po czym przyciągnąłem ją do siebie i
pocałowałem namiętnie. - Będę tęsknił.
Zanim udało nam się odejść minęło jakieś
15 minut aż w końcu musiał po nas przyjść nasz nowy menadżer. Gdy już
straciliśmy z oczu dziewczyny, podszedłem do Akiry.
- Myślisz, że jeśli zabiorę ją gdzieś po
powrocie i się oświadczę to będzie za wcześnie? - spytałem, a Akira spojrzał na
mnie zszokowany.
- Wow stary, jestem w szoku. Jesteś
pewien?
- Po prostu wiem, że nikogo innego nie
chcę...
KONIEC
_____________________________________
Nie chciało mi się tego ostatniego kawałka dzielić na dwa, więc koniec nadszedł tydzień wcześniej (rozdział wcześniej). Tym co sie podobało to sie podobało, a tym co nie... niech czekają na następne może będą lepsze xD
Nie chciało mi się tego ostatniego kawałka dzielić na dwa, więc koniec nadszedł tydzień wcześniej (rozdział wcześniej). Tym co sie podobało to sie podobało, a tym co nie... niech czekają na następne może będą lepsze xD