Szukaj

wtorek, 29 września 2015

Rozdział 25 (,,Something for Everyone")

--------------------------TETSUYA
Własnie podawałem do stołu. Musiałem szybko dosmażyć omletów, bo Jun napisał, że Tsuki wpadnie dziś na kolację. Gdy wszedłem do salonu rzeczywiście siedziała już na kanapie wraz z moim bratem. 
- Kolacja! - Krzyknąłem wracając do kuchni. Powędrowali za mną. Zajęli miejsca i zabrali się do jedzenia. Wtem drzwi otworzyły się, a za nimi stał Akira... W szaliku? Spojrzeliśmy na niego zaszokowani.
- Gardło mnie boli - powiedział z chrypą w głosie.
- Polecam częstsze spanie z gołą dupą, na pewno będziesz zdrowszy. - powiedział Jun.
- Odezwał się ten, który nie śpi z gołą dupą. - powiedział Akira. O dziwo teraz w jego głosie nie słychać było żadnych oznak choroby.
- Złego diabli nie biorą. - powiedział Jun.
Wtem do kuchni wszedł Shin. Z grymasem na twarzy i... szalikiem!? Omlet wyleciał mi z ust.
- A tobie po co szalik? - spytała Tsuki.
- Kupiłem sobie nowy, więc daj się nacieszyć tak!? - Krzyknął.
- Ale jest lato debilu...
- Właśnie dlatego są tanie! - Usiadł obok mnie i zabrał się do jedzenia marszcząc brwi. Spojrzałem na Jun'a, który wstał od stołu i podszedł do Akiry.
- To chyba mój. - powiedział i szybkim ruchem ściągnął szalik z szyi Hotate. Tamten nie zdążył nawet zareagować. Wszyscy spojrzeli się na szyję czarnowłosego. Było na niej pełno najróżniejszych śladów, a między innymi ślady po zębach. Jun zaczął się śmiać jak opętany. - Sorki pomyłka, pomóc ci go założyć z powrotem? 
Akira zabrał go od Jun'a, ale darował sobie ponowne go zakładanie. Spojrzałem na Shina. Nie... to niemożliwe... Ale musiałem to sprawdzić, więc zrobiłem to samo co mój brat. Po chwili na szyi Shina zobaczyliśmy te same ślady. Ręce mi opadły... nie wiedziałem co o tym myśleć..., a mój bliźniak zwijał się ze śmiechu.
- Dobrze się bawiliście widzę... - powiedział Jun ocierając łzy. - Co to za nowa zabawa? Gryziony?
- AAAAA...EEEE... - Wydukał w panice Shin.
- Postaraliście się żeby nikt nie zauważył... - zironizowała Tsuki, która też powstrzymywała się od śmiechu.
- Ale to nie tak jak myślicie... - Wymamrotał czerwonowłosy.
- Akira myślałem, że jesteś lepszy w te klocki... po Shinie to się wiele nie spodziewałem... - powiedział Jun.
- Wciąż jeszcze niedoświadczony... - Prychnął Shin. Na to Akira opluł go omletem. Czerwonowłosy szybko zasłonił usta ręką. Oboje patrzyli na nas z przerażeniem w oczach.
---------------------TSUKI
Cała ta sytuacja była masakrycznie śmieszna. Coś czułam, że to się tak skończy. Wszyscy już poczerwienieli ze śmiechu... Poza Tetsu... Wyglądał co najmniej przerażająco. Twarz blada jak ściana, w ogóle bez wyrazu..., a do tego głębokie cienie pod oczami. Wtem przekierował wzrok na Akirę, a ten zesztywniał. 
- T-tetsu to na prawdę nie tak...
- Obaj. Ze mną. Do mojego pokoju, ale to już! - wyszedł, trzaskając drzwiami. Wow. Takiego Tetsu to ja jeszcze nie widziałam. Ich twarze były nie do opisania. Spuścili głowy i ruszyli we wskazanym kierunku, Aki też się gdzieś ulotnił. Zostaliśmy sami z Junem płaczący ze śmiechu.
- Wiedziałam, że tak będzie. - Mruknęłam.
- Co wiedziałaś?
- Że między Akirą, a Shinem coś będzie.
- Od jak dawna wiesz o tym? - spytał
- Od początku. Shin sam mi powiedział.
- Shin jest zakochany w Akirze? - spytał zdziwiony.
- Nie... On to traktuje trochę jak rywalizację... Do czasu... - Prychnęłam.
- A ty? Jak traktujesz naszą relację? - spojrzałam na niego zdziwiona. Teraz to mnie zaskoczył. Po jego minie widziałam, że jest poważny.
- Związek. - Spojrzałam w bok. Czemu czuje się taka zażenowana? Nagle poczułam czyjąś dłoń na swoim podbródku. Jun stał tuż przede mną i skierował moją twarz w swoją stronę.
- Czyli w końcu przyznajesz, że jestem twoim chłopakiem? - powiedział, uśmiechając się od ucha do ucha.
- Chyba nie muszę się powtarzać.
- Zawsze miło takie coś usłyszeć jeszcze raz.
- Obejdzie się... - To krępujące idioto... - Pocałujesz mnie czy nie? - Powiedziałam patrząc mu w oczy... Nie mogę uwierzyć, że mam na to taką ochotę...
- Ale nie tu. - powiedział i wziął mnie znienacka na ręce. Uśmiechnął się głupio i zaczął iść w stronę swojego pokoju. Do pokoju? To trochę niebezpieczne... a jednak kuszące... Boże o czym ja myślę. Trzymam przecież rękę na pulsie. Zarzuciłam ręce na jego szyję i dałam się nieść.
________________________________________
Wybczcie, że taki krótki i z opóźnieniem, ale ostatnio mam trochę ciężkie chwile... Nie wiem jak będzie z postem czwartkowym, ponieważ na 10 idę na rozpoczęcie roku akademickiego, a na 14.30 mam pogrzeb i nie wiem, o której wrócę i czy będę miała humor wstawiać post... 

czwartek, 24 września 2015

Rozdział 24 (,,Something for Everyone")

--------------------------JUN
Wybiła ósma. Czekałem pod domem mojego kociaka. Wyszła punktualnie i bogu dzięki. Podeszła do mnie, by się przywitać
- No wskakuj! Bo zbierze się za dużo ludzi.- powiedziałem.
- To nie przykuwaj tak uwagi. - Uśmiechnęła się i weszła na motor.
- Hmh... chodziło mi o miejsce do którego jedziemy, ale fajnie że martwisz się o moją samoocenę. Poprawiłaś mi humor. - uśmiechnąłem się do niej, odwracając głowę. - A tak w ogóle to pięknie wyglądasz. Z resztą jak zawsze.-
- Przynajmniej ja z naszej dwójki. - Prychnęła.
- Już nie kłam. Wiem że ci się podobam...
- Skąd ta pewność.
- Całowałabyś gościa, który ci się nie podoba? - spytałem, unosząc brew do góry.
- Egh... - Zmarszczyła brwi.
Uśmiechnąłem się tylko i podałem jej kask.
- Lubię, gdy jesteś zakłopotana...
Prychnęła tylko i ruszyliśmy w drogę. Dojazd do celu zajął nam jakieś 2 godziny.
--------------------------TSUKI
Dojechaliśmy do... Parku rozrywki? Serio? To tu mam odkryć moje leki? Spojrzałam na niego z niedowierzaniem... 24 lata... Ta... Zaparkował motor, a po zejściu uśmiechnął się do mnie promiennie.
- A więc gdzie jest to przerażające miejsce? - Zironizowałam rozglądając się teatralnie.
- Przerażające miejsce? To nie miejsce jest przerażające..., ale jest tu pare rzeczy, które warto sprawdzić. - powiedział, biorąc mnie za rękę i ciągnąc w stronę wejścia. Pierwszym punktem wycieczki był rollercoaster. Ustaliśmy na końcu kolejki. Puścił moją rękę i uśmiechnął się czekając na moją reakcję. Przeszły mnie dreszcze, na ten widok jeszcze bardziej rozpromieniał. W końcu nie wytrzymałam, rzucając się na niego krzyknęłam.
- Tak przejedźmy się!!! Zawsze chciałam coś takiego zrobić! - Znieruchomiał. Puściłam go, wyraz jego twarzy był nie do opisania. Zaśmiałam się dyskretnie.
- Mimo twojej entuzjastycznej reakcji i tak zamierzam to sprawdzić. - Wyglądał śmiesznie. Jak dziecko, które ma focha i myśli co by tu zbroić.
- No ja myślę. - Szturchnęłam go łokciem. Dalej udawał niewzruszonego, odwrócił głowę wykrzywiając wargi w dziwnym grymasie. Teraz trochę przypomina mi Shina. Nadeszła nasza kolej. Przez całą jazdę krzyczałam... Nie tyle co ze strachu, a raczej podekscytowania. Jun natomiast wpatrywał się w przestrzeń przed sobą marszcząc brwi. Oho teraz Aki... Przejażdżka dobiegła końca. Zeszliśmy z urządzenia.
- To gdzie teraz idziemy?
- Hmh... coś czuję, że nie będzie łatwo... - przez cały czas marszczył brwi. - Chodżmy na główną aleję. 
- Okej. - Ruszyłam za nim skocznym krokiem. Znaleźliśmy się na wprost planu parku.
------------------------------------ JUN
Zaciągnąłem ją na alejkę ze sklepami z dwóch powodów. Po pierwsze jest tu rzecz, którą chce sprawdzić, a po drugie... no skoro tu ze mną przyjechała to chyba to jest randka, więc wypadałoby jej kupić jakąś pamiątkę.
- Hmm? A co tu jest strasznego? Sklepy? - Uniosła brew do góry.
Zignorowałem jej pytanie i zaciągnąłem ją między dwóch klaunów, którzy rozbawiali dzieci.
- Poczekaj tu chwilę na mnie. - Ruszyłem w stronę budynku. Zerknąłem jeszcze w stronę Tsuki. Patrzyła z zainteresowaniem na to co pokazywał jej jeden z nich. Czyli koulrofobia odpada... Wszedłem do pierwszego lepszego sklepu z pamiątkami i zacząłem szukać czegoś co by mogło jej się spodobać. Zacząłem przeglądać biżuterię... Nagle zobaczyłem śliczną, srebrną bransoletkę z maleńką przywieszką w kształcie serca. Od razu pospieszyłem do kasy i kupiłem ją. Po chwili byłem z powrotem przy niej.
- Gdzie cie wywiało na tyle czasu?
- Nigdzie, sprawdzałem czy masz Koulrofobię i Agarofobię - powiedziałem.
- Koulro... co?
- Strach przed klaunami i przebywaniem w tłumie.
- A co ty... psychologie zdawałeś?
- Szukałem najpopularniejszych fobii, które mają ludzie, żeby wiedzieć czego szukać.
-------------------------------------TSUKI
Przez cały dzień odwiedzaliśmy teoretycznie straszne miejsca. Zastanawiało mnie jednak to, czemu Jun nie zabrał mnie do domu strachów? Myślałam, że od tego zaczniemy...
- Ehhh... chyba nie mamy wyjścia. Idziemy do domu strachów. - Normalnie jakby czytał mi w myślach... Czy mi się wydaje czy on zbladł?
- Okej. - Uśmiechnęłam się i ruszyłam za nim. Przez całą drogę milczał... Gdy doszliśmy do celu był już blady jak ściana.
- Jun dobrze się czujesz?
- Yhy... wszystko w porządku. To idziemy? - Na jego czole zobaczyłam krople potu.
- Czy ty się aby nie boisz? - Uśmiechnęłam się zadziornie.
- Jeszcze pytasz? - Spojrzał na mnie zrezygnowany. - Nawet nie wiesz jak bardzo nie chcę tam wchodzić...

- Hmm... W takim razie chodźmy. - Odezwała się moja sadystyczna strona. Uniósł brew do góry. - Nigdy nie wiadomo czy coś mnie tam nie przestraszy. - Powiedziałam "zakłopotana".
--------------------------------------JUN
Boże... Po co ja tu wlazłem? To było pewne, że nie będzie się bała... O jezu! Znowu coś wyskoczyło! Ja tu zejdę na zawał... Tsuki szła zadowolona, a każda następna zjawa, zmora, czy co to do kurwy nędzy było, sprawiało że śmiała się coraz bardziej. Mnie nie było do śmiechu. W pewnym momencie tak się wystraszyłem, że cofnąłem się do tyłu i wpadłem na Tsuki. Gdyby nie mój szybki refleks upadłaby na ziemię. Spojrzała na mnie zaskoczona.
- Wybacz... - Pomogłem jej stanąć z powrotem na nogi i spojrzałem w jej oczy. W tym momencie nie było dla mnie ważne gdzie jesteśmy. Oparłem ją o ścianę i położyłem rękę koło jej głowy. Była lekko zaskoczona, ale nie opierała się. Zacząłem zbliżać swoją twarz do jej twarzy. Gdy dzieliły nas milimetry zamknęła oczy. Był to dla mnie sygnał. Złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek i już chciałem się odsunąć, gdy przyciągnęła mnie do siebie. Nie powiem, była to dla mnie miła niespodzianka. Zaczęliśmy się całować bardziej namiętnie. Poczułem jak moje serce przyspieszyło. Po jakiejś dobrej chwili odsunęliśmy się od siebie zdyszani.
- Patrz już nie jesteś taki blady jak wcześniej. - Uśmiechnęła się.
- Patrz jak na mnie działasz
- Patrz, wiedziałam.
- Patrz jak ja na ciebie działam. - powiedziałem wskazując na jej policzki, które były lekko zaróżowione.
- Patrz zarumieniłam się na myśl, że jesteśmy dopiero w połowie drogi.
- Patrz, nie umiesz kłamać. - powiedziałem, wytykając do niej język. Ruszyłem dalej, ale po paru krokach zastygłem, uświadamiając sobie gdzie jestem. Tsuki podeszła do mnie z głupim uśmiechem na twarzy.
- No co tak stoisz? - Złapała mnie za rękę i ruszyła dalej. Przełknąłem ślinę. Nagle wyskoczyła kolejna przeszkoda. Odruchowo schowałem się za Tsuki, wypychając ją przy tym do przodu. - Oh Jun, czuję się przy tobie taka bezpieczna! - Zironizowała zostawiając mnie w tyle... Samego... Ruszyłem za nią.
- Wcześniejsza opcja bardziej mi się podobała. - powiedziałem, łapiąc ją z powrotem za rękę.
Już widać było światło, wyszliśmy... TAK! Spojrzałem na Tsuki. Marszczyła lekko brwii. - Myślałam, że to będzie bardziej straszne... - Westchnęła.
- Myślałem, że umrę.
- Też myślałam, że tam umrzesz...
- W czymś się w końcu zgadzamy... - powiedziałem. - Boże... puls to ja mam chyba z 200.
-------------------------TSUKI
Zaśmiałam się. Jun rzeczywiście wyglądał jakby miał dostać zawału. 
- Starczy na dziś, chodźmy coś zjeść. - Zaproponowałam.
- Masz na coś szczególnego ochotę? - spytałem. - Czy idziemy do knajpki ,, U Tetsu" ?
- Patrz moja ulubiona. - Uśmiechnęłam się, Tetsuya na prawdę dobrze gotuje...
- No to chodźmy.- powiedziałem i wyszliśmy z parku.
_________________________________
Kolejny rozdzialik za nami. Ratujcie, jestem wykończona. Nie wiedziałam, że roznoszenie ulotek może być tak wyczerpujące...

wtorek, 22 września 2015

Rozdział 23 (,,Something for Everyone")

---------------------------AKIRA
Wstałem rano niezbyt wyspany. Przez tą akcję z Jun'em i Shin'em spałem może z 5 godzin. Spojrzałem na leżącego przede mną Miyagiego. Nie chciałem go budzić, ale nie miałem wyjścia, bo przygniatał mi rękę.
- Shin obudź się.- nie podnosiłem głosu, bo sam nie chciałbym żeby mnie ktoś obudził krzycząc mi do ucha. Niestety nawet nie drgnął. Spróbujmy inaczej. Ugryzłem go lekko w ucho co poskutkowało jedynie tym, że młody zaczął mruczeć przez sen. Boże... niech on tak nie robi... Dobra tak się nie da...
- Shin, wstawaj bo cię zgwałcę! - powiedziałem już nieco głośniej.
- Spoko. - Mruknął przewracając się na drugi bok. Zszokował mnie. Niby to przez sen, ale... w sumie mam pozwolenie... hahahah... no dobra przecież nie będę taki chamski. Nie no, nie wiem... co ja mam z nim zrobić? Hehe..., a jakbym tak mu ściągnął spodnie?.... nie Akira zboczeńcu, hamuj się!
- Wstawaj debilu! Śniadanie!! - krzyknąłem, a ten zerwał się z miejsca jak oparzony.
- Akira... - Przetarł oczy. - Nie wrzeszcz tak idioto!
- Inaczej nie dało rady! Spałeś jak zabity! Wiesz mi... ekhem... próbowałem różnych sposobów.- powiedziałem, przełykając ślinę,
- Hmm? Jakich? - Powiedział drapiąc się po głowie. Spojrzał się na swoją rękę. - Naplułeś mi do ucha?
- Co? Nie... tylko ugryzłem...- powiedziałem, odwracając wzrok. - Zacząłeś mruczeć...
- Co to za zboczone metody budzenia? - Uniósł brew.
- Wybacz, nie znam innych. Dobrze, że nie wypróbowałem... yyy... czegoś innego. - powiedziałem.
- Czego? - Spytał zaciekawiony.
Spojrzałem na niego wymownie, po czym wpiłem się w jego usta. Po chwili odsunąłem się na NIEZBYT dużą odległość.
- Na przykład tego.
Bez słowa odwzajemnił pocałunek. Zdziwiło mnie to... Zaczął mnie pchać do tyłu. Tak by znaleźć się nade mną.
---------------------------SHIN
Szczerze to nie zastanawiałem się nad tym co właśnie odpierdalałem... Od pocałunku Akiry zrobiło mi się gorąco... Resztę robiłem... Instynktownie?
---------------------------AKIRA
Dzisiaj postanowiłem poddać się jemu. Byłem ciekawy tego co zrobi. Gdybym zaczął dominować, nie wiedziałbym do jakiego momentu mógłbym się posunąć. Wpił mi się w usta, na początku płytko, stopniowo pogłębiając pocałunek. Przygryzł moją dolną wargę i zjechał na szyję. Odchyliłem głowę, by miał do niej lepszy dostęp. Całował, przygryzał, lizał... będę miał ślady... Nagle poczułem jego zęby na obojczykach, niżej... Jego palce błądziły po moim ciele. Badał każdy mięsień na moim torsie.  Dojechał ustami do mojego brzucha i się zatrzymał. Spojrzał na mnie ze zwycięskim uśmieszkiem. 
- Już ci stanął? Patrz jak na ciebie działam... - Prychnął. Próbował ze mnie zejść, ale pociągnąłem go tak, że teraz to on leżał pode mną.
-Taki jesteś mądry gówniarzu.- powiedziałem i teraz to ja zająłem się jego szyją. Postanowiłem zostawić na nim swój ślad. Następnie podsunąłem jego bluzkę do góry i zacząłem błądzić rękoma po jego torsie. W następnej kolejności całowałem go po brzuchu, dołączając do tego język. Spojrzałem na niego zaciekawiony jego reakcją. Wydawało mi się, że jest mu dobrze, więc kontynuowałem. Podsunąłem mu bluzkę maksymalnie do góry i wziąłem do ust jego sutek. Gdy trąciłem go językiem, jego oddech przyspieszył. Robiło się ciekawie... Zauważyłem, że mięśnie brzucha Shina napięły się pod wpływem mojego dotyku. Ustami dalej drażniłem jego sutek, natomiast lewą ręką zjechałem na pośladek i lekko ścisnąłem. Wplótł palce w moje włosy, zacisnął dłoń i pociągnął mnie za nie do tyłu. Złapałem się z bólu za głowę, ten odskoczył ode mnie i usiadł przyciągając kolana do klatki piersiowej. Spojrzał na mnie przerażony. 
- Wara od mojego tyłka! - Warknął.
- Nie lubisz jak ktoś cię maca po tyłku? - spytałem.
- Nie. To ja macam po tyłku, nie odwrotnie... Zwłaszcza jak istnieje ryzyko, że ktoś chce mi w niego coś wsadzić... - Syknął podnosząc gardę.
- Co? O czym ty mówisz?- spojrzałem w dół. Oj...- Ej, nie Shin. To nie tak jak myślisz...
Zmarszczył brwi. 
- Coś ci nie wierzę... Ostatnio nie przyprowadzasz panienek, ale nie sądziłem, że tak się to skończy...
Nie wiedziałem co mu na to odpowiedzieć, więc po prostu usiadłem obok. Jednak po chwili ruszyłem do łazienki, nie oglądając się za siebie.
------------------------SHIN
Czemu ja w ogóle go pocałowałem... Zbladłem... Po raz enty mnie tak rozpalił i po raz drugi mi stanął... Heh... Weźmie mnie za jakiegoś pojeba! Musze go przeprosić! Ale... Czemu on musi być w tym tak cholernie dobry!? Irytuje mnie to! Chce więcej... Ale nie dostanie mojego tyłka. Już ja go sprowadzę do parteru! Poczekałem przed drzwiami do łazienki. Akira właśnie wychodził. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Ty jeszcze tu?
- Czekałem aż wyjdziesz.
- Po co?
- Widzisz... Wybacz. Nie powinienem się tak na ciebie rzucać... Następnym razem będę bardziej delikatny. - Pokazałem kciuk do góry.
- Żartujesz sobie? - Spytał unosząc brew. - Następnym razem? Rzucać? Bardziej delikatny?
- No tak. Której części zdania nie rozumiesz?
- Shin, o czym ty mówisz?- Spytał zszokowany.
Westchnąłem... Nie będę mu tego przecież tłumaczył... Zaraz właśnie, co ja właściwie mu proponuje!?
- To znaczy... W każdym razie sorry. - Teraz to się zestresowałem... Jestem pojebany...
- Ale za co? Przecież to ja cię... eee... nieważne.
- Okej. - Odwróciłem się na pięcie i ulotniłem się z pokoju.
------------------------AKIRA
Czekałem na Tsuki. Miała przyjechać po swoje filmy. Udało mi się je w końcu odzyskać, bo Tetsu planował jej spalić, uważając że to dzieło szatana... Czasami się o niego martwię... Po 5 minutach była na miejscu. Zaprosiłem ją do środka, no bo w końcu tak wypada. Weszliśmy do salonu, w którym siedział Jun. Gdy zobaczył rudą spojrzał na nas zszokowany.
- Widzę, że się zakumplowaliście.- powiedział Jun.
- Widzę, że wyzdrowiałeś.- odgryzła się Tsuki.
- Ja? To Tetsu przez ciebie chorował pół nocy. - powiedział Igarashi.
- Nie tylko Tetsu. Ty też krzyczałeś przez sen, a Shin mi się... - urwałem. Czy powinienem im o tym mówić? Spojrzeli na mnie zaciekawieni.
- Co Shin? - Zapytała Tsuki.
- Eeee.... jak usłyszał krzyki Juna, myślał, że go zarzynają i przyszedł do mnie przerażony, bo bał się zostać sam w pokoju.- powiedziałem
- Krzyki Juna? - Spojrzała na niego zaszokowana, po czym wybuchła śmiechem. - Hahahah chciałabym przy ty być!
Wytarła nadgarstkiem łzy z oczu.
- Możesz zostać na noc... nadal mam koszmary.- powiedział Jun przymilając się do Tsuki jak kot.
- Jesteś dużym chłopcem, dasz sobie radę. Chyba... - Uśmiechnęła się.
- Nie dam! Te horrory był TAKIE straszne! Zdecydowanie powinnaś zostać!- mówił, uśmiechając się łobuzersko. Po co ja im jestem tu potrzebny? 
- Hmm... Wiedziałam, że tylko udawałeś odważnego.
- Wiecie co... ja sobie idę. Jestem zmęczony. Tak jakby... ostatnio się nie wysypiam.- powiedziałem i wyszedłem....
-------------------------JUN
- Ja po prostu nie lubię takich filmów... A poza tym chyba każdy się czegoś boi. - powiedziałem i odwróciłem głowę zażenowany. Boże jaki ja jestem beznadziejny... Uśmiechnęła się do mnie zwycięsko. - No jasne, przecież to nic takiego. - Poklepała mnie po ramieniu... Niby takie szczere, miłe, a zawiało ironią.
- Okej! Właśnie mnie natchnęło. Obrałem sobie nowy cel.- powiedziałem, a ona spojrzała na mnie zaciekawiona. - Mam zamiar znaleźć rzecz, której ty się boisz.
Uniosła brew po czym prychnęła. 
- Powodzenia.
- Jutro. Godzina 8 rano. Przyjadę po ciebie motorem. Mam pomysł na początek poszukiwań.- powiedziałem.
- Co? Czemu tak wcześnie? - Skrzywiła się. - Weekend to myślałam, że sobie pośpię do tej 9:00
- Ale w tym miejscu lepiej być wcześniej, bo potem będą za duże tłumy...
- No niech ci będzie.
Uśmiechnąłem się do niej, po czym do głowy wpadł mi pewien pomysł.
- Nie miałabyś ochoty pójść się pomiziać do mojego pokoju?
- E... Obejdzie się.
Zrobiłem minę zbitego psa. A taką miałem nadzieje... Wywróciła oczami i cmoknęła mnie w policzek. 
- Ok to ja idę.

- No pa... - powiedziałem smutny i odprowadziłem Tsuki do drzwi.
_____________________________
Wybaczcie, że ostatnio posty nie pojawiają się na czas, ale jestem strasznie zbiegana, ponieważ zaraz zaczynam studia i mam dużo rzeczy do załatwienia >.< Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

piątek, 18 września 2015

Rozdział 22 (,,Something for Everyone")

 ----------------------------------------JUN
 Wychodziłem z kuchni, Akira z młodym grali na plejaku. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Jako, że stałem przed nimi dziś wyjątkowo postanowiłem się do nich pofatygować. Już chciałem chwycić za klamkę kiedy Shin na chama wjebał się przede mnie wypychając mnie do tyłu.
 - Co jest kur... - To do mnie! - Zmarszczył brwi czerwonowłosy i otworzył już z promiennym uśmiechem. Stała za nimi... Tsuki!? Co ona tu robi?
- Cześć! Masz filmy?
- Tak i powiem ci, że mają najwyższe noty. Już się nie mogę doczekać. - Uśmiechnęła się do młodego, gdy nagle jej wzrok przekierował się na mnie. - Hej Jun, chcesz oglądać z nami?
- Jasne. - Cokolwiek by to nie było hehe...
- Tsuki, ale to miała być nasza randka. Na co nam Jun? - Spojrzał na mnie z niesmakiem wypisanym na twarzy. Już miałem coś powiedzieć, kiedy Tsuki przydeptała mu stopę i uśmiechnęła się złowrogo. - Im nas więcej tym lepiej! - Weszła do środka z gwiazdami w oczach... No ciekawe co przytargała.
 --------------------------------------TSUKI
 Do seansu Wszystko było już przygotowane. Odłaczyliśmy plejaka. Przynieśliśmy odtwarzacz, a przed kanapą stał stolik z toną popcornu i napoi. Tetsu wyraźnie zabronił nam pić... Pewnie z uwagi na Shina... Ojej on mu tak matkuje to takie... Śmieszne. Usiadłam na środku kanapy, tak jak najbardziej lubię. Poklepałem miejsce obok siebie patrząc na czerwonowłosego. Shin walnął się obok mnie. Szczerze mówiąc chciałam widzieć jego minę przy oglądaniu tego. Nagle do pokoju przyedł Jun. Spojrzał na mnie i przylepionego do mnie Shina. Na chama wjebał się między nas... Co jest... Uniosłam brew do góry. Odpowiedział mi na to uśmiechem. Shin zmarszczył brwi, a ja wywróciłam oczami.
- Co jest Shin? Nie chcesz siedzieć obok mnie? - Prychnął Jun.
- Nie. - Odpowiedział twierdząco Miyabi. Widząc to Akira zrobił to samo co tamten, usiadł jednak miedzy Shinem, a Junem.
 - W takim razie cię poratuje. - Powiedział do młodego nawet na niego nie patrząc. Wtem do pokoju wszedł Tetsuya.
 - Co robicie? - Jego wzrok natychmiast powędrował na czarnowłosego. Nie zdążyliśmy mu odpowiedzieć, a już siedział między nimi... Ehe... Ciasno tu trochę... A Shin obok którego planowałam siedzieć wylądował na drugim końcu kanapy. Dobra nieważne! Czas na film!
 - Tak btw to co w końcu oglądamy? - Zapytał czerwonowłosy.
 - Właśnie! - Wyjęłam płyty z torebki... Dziwne... Po zobaczeniu okładki twarze Shina i Juna jakoś zbladły.
 - Co tak patrzycie, nie martwcie się zamazaną okładką. Powiem wam, że zdobyłam wersje bez cenzury! - Uśmiechnęłam się.
 -Czy to jest odpowiednie dla Shina?- spytał Tetsu. Akira wziął ode mnie płytę.
- Łooo... dopiero co wyszedł, jak udało ci się tak szybko go zdobyć?! I to bez cenzury!- powiedział podjarany.
 - Ma się swoje sposoby. - Powiedziałam pełnym wyższości głosem.
- W ogóle nie wiedziałam, że lubisz horrory Akira! - Zaczynam zmieniać zdanie o tym gościu.
 - Ja też lubię horrory! - Wtrącił się Shin.
- I cichaj Tetsu, nie jedno w życiu się widziało! Odpalajcie to! - Dodał niby pewny siebie, ale przy tym jeszcze bardziej bladnąc. Śmiechłam. Zapowiada się ciekawie... Pierwsza płyta była o tematyce: demony, egzorcyzmy. Po pierwszych dziesięciu minutach akcja zaczęła się ostro rozkręcać. Nasze miejsca na kanapie uległy zmianie. Na samym środku ja z Akirą, jedzący razem popcorn. Czasem rzucaliśmy komentarze typu "Wow... to było mocne" czy "Typowe..." Po mojej lewej siedział Jun, który wyraźnie starał się udawać twardego, jego oczy jednak w niektórych momentach zdawały się przypominać pięciozłotówki... Mięśnie na jego twarzy też jakoś nienaturalnie się wyginały... Po prawej Akiry zaś Shin... który patrzył na ekran przez palce... Co chwila to zasłaniając oczy... nie wiem co on wyniesie z tego filmu... Czasami jednak rzucał czymś w stylu "Czemu do piwnicy! Wy nie wiecie, że do piwnicy się nie chodzi!?" Po czym odchrząkiwał i poprawiał na "Przecież tam i tak nie będzie niczego strasznego... hehe..." Tetsu siedział na ziemi przed kanapą. Został zepchnięty przez Akire po tym jak Shin stwierdził, że mu ciasno. Ten tylko co chwile marszczył brwi mówiąc. "Boże... dzieci naprawdę mogą to oglądać?" Ponieważ na okładce było napisane, że od 16 lat. W sumie patrząc teraz na reakcje Juna i Tetsuyi mogę stwierdzić, że kontrast między nimi stał się jeszcze bardziej wyrazisty... Doszliśmy do finałowej sceny, kiedy to jedna z bohaterek znalazła na swojej skórze ślady ugryzień. Podeszła do lustra i patrząc w nie dotknęła swoich ust, po jej wargach spływała krew. Nagle Zbliżenie na lustro... Zza jej ramienia wyłoniła się twarz. Towarzyszyła temu straszna muzyka. Shin krzyknął na cały pokój, przez co Jun wzdrygnął się i złapał mnie mocno za rękę.
 - P-powaliło cię szczeniaku!? Nie wrzeszcz tak!! - Rzucił do Shina.
 - He...he... Chciałem was tylko nastraszyć... - Odpowiedział. Ja widziałam jednak, że ściskał nadgarstek Akiry tak, że zastanawiałam się czy dopływa mu krew do dłoni... Miyabi chyba sobie z tego nie zdawał sprawy... Gdy dotarliśmy do napisów końcowych blady jak ściana Jun i roztrzęsiony Shin odetchnęli z ulgą... Nie na długo. - Mam jeszcze to! - Uśmiechnęłam się. Spojrzeli na mnie jakby nie dowierzając.
 - Wow... Tsuki jesteś niesamowita, że to załatwiłaś! - Spojrzał na opakowanie Akira.
 - Spokojnie, to już nie jest takie straszne. - Pogłaskałam po głowie Juna. Zmarszczył brwi i prychnął.  Drugi film różnił się bardzo od pierwszego... Opowiadał o seryjnych zabójstwach, ukazywał jak ci psychole okrutnie znęcają się nad swoimi ofiarami. I to wszystko bez cenzury!
 Po pół godziny ja z Akirą dalej rzucamy sobie luźne komentarze na temat filmu. Nagle w naszą stronę odwrócił się Tetsuya... jakiś taki zielonkawy... Gdy zobaczył jak zajadamy się popkornem, wyglądał jakby coś w nim pękło.
 - Nie wytrzymam! - Krzyknął i zasłaniając usta ręką pobiegł do łazienki. Wow... To aż takie obrzydliwe? Spojrzałam na Juna, miałam wrażenie, że nie patrzy w telewizor tylko wodzi wzrokiem gdzieś dookoła niego... mehem... Co na to Shin? Ten natomiast jakby zamarł w bezruchu i tylko z przerażeniem w oczach patrzył w ekran... Wyglądał jakby umarł... On w ogóle oddycha?
 - Akira... Może starczy tego... Pożyczę ci, to obejrzysz sobie później...
 - T-ta... Zaraz mi ręka odpadnie. - Powiedział patrząc zrezygnowany na czerwonowłosego, który dalej zaciskał palce na jego nadgarstku. - Jak wam się podobało? - Rzuciłam z uśmiechem.
- Zaraz wrócę... - Powiedział Jun i wybiegł na dwór.
- Nigdy w życiu już nie zjem mięsa. - Wymamrotał Shin... Uff... oddychał.
- Mi się podobało. - Mruknął Aki siedzący obok mojej stoby. Wystraszyłam się. - Boże... Ty też tu byłeś...
 - Przyzwyczaisz się. - Akira poklepał mnie po ramieniu. Dalej wieczór spędziłam w sumie na pogawędkach z Akirą o filmach, gdyż Jun i Shin nie nadawali się już do rozmowy... Można powiedzieć, że się uśmiałam. Tym razem odwiózł mnie czarnowłosy. Mama w oknie wyglądała na zaszokowaną... Zapewne czekała na Juna... Potem jej to sprostuje.

 --------------------------SHIN
 Była ok 2 w nocy. Wychodziłem właśnie z łazienki kierując się do pokoju. Usiadłem na łóżku. Lampka na mojej szafce nocnej dalej się świeciła. Bałem się ją zgasić... Cholerna Tsuki! Musiała przynieść horrory...? Trząsłem się jak jakiś cziłała... Czemu boje się nawet odgłosu który wydaje moje łóżko jak na nim siadam... Wszedłem pod kołdrę. Pff... Co ja w ogóle mówię. Co to dla MNIE! Zgasiłem światło i zamknąłem oczy. Nagle coś walnęło za oknem... Hehe... to pewnie wiatr... Przełknąłem ślinę. Dźwięk stawał się coraz głośniejszy... Zerwałem się z łóżka i zapaliłem światło... Wytrzymaj... wytrzymaj... wytrzymaj... Kurwa nie mogę! Wybiegłem z pokoju jak oparzony i nagle znalazłem się pod pokojem Tetsuyi. Uchyliłem drzwi. Śmierdzi... Dokładnie jak w tym filmie... Na początku odór a potem!!! Wtem zobaczyłem Tetsu rzygającego do miski, siedział z nim Aki i klepał go po plecach... Aha... więc o to chodzi... Nie wytrzymam w tym smrodzie... Raczej sam się porzygam. Zamknąłem drzwi i westchnąłem. Gdy nagle usłyszałem skrzypienie podłogi. Wzdrygnąłem się.
- T-t-t-te-t-t-tsu... t-t-to... ty? - Cisza... Dźwięk zmienił się w drapanie... Co ja pierdole Mama przecież rzyga! To nie Tetsu! Zerwałem się do biegu... Tym razem wylądowałem przed pokojem Juna... Ciekawe czy się boi... Jako dobry kumpel powinienem go wspierać w ciężkich chwilach... Już chciałem chwycić za klamkę kiedy usłyszałem krzyk zza drzwi... Dorwało go!? Boże będę następny!!! Nieeee! Znowu biegłem przez korytarz w stronę pokoju Akiry. Tym razem już nie czekając otworzyłem drzwi i wbiegłem do środka rzucając się na postać leżącą na łóżku.
- A-a-a-akira... Ratuj! - Krzyknąłem przez łzy.
 -Co?! O co chodzi? Co jest? Pali się?- spytał półprzytomny Akira. Spojrzał na mnie i wytrzeszczył oczy.
- Boże Shin, czemu płaczesz?! Coś się stało?!-
- Ee... płacze? JA!? PFFF. - Przetarłem nadgrastkiem oczy. - Coś ci się przyśniło.
 -Nie udawaj! Co jest?- spytał, przytulając mnie do siebie.
 Dalej trząsłem się jak cziłała... Kurwa... co by mu tu wcisnąć za kit... Spojrzałem na niego.
 - Ja wale... Czy ty zawsze musisz spać nago zboczeńcu!?
 -Nie zmieniaj tematu! Czemu przybiegłeś do mnie jakby gdzieś się paliło albo zabili ci matkę?! I czemu się cały trzęsiesz?!- Nagle jakby go olśniło,
- Boisz się. Przez ten horror...
- Eee... nie no co ty! Jest poprostu... zimno... ta... - Spojrzałem w bok.
 -To w takim razie idź do siebie, załóż coś ciepłego i po kłopocie...
 Do siebie!? Teraz? SAM? Nie... - Oj nie udawaj Akiraś takiego twardego... Mogę ci dziś potowarzyszyć jak się boisz... - Powiedziałem łamiącym się lekko głosem... Nie każ mi iść do siebie... błagam...
 -Nie dzięki, poradzę sobie. Ale fajnie, że się o mnie martwisz.- powiedział, zepchnął mnie z siebie, przykrył się kołdrą i odwrócił tyłem do mnie.
 E... Jestem w dupie... Nagle... dźwięk z kuchni przeniósł się na schody. Usłyszałem drapanie zaraz przed drzwiami. Włosny na całym ciele mi się zjeżyły. - Przyszło!!! - Rzuciłem obejmując go.
-I zaraz cię zje!- krzyknął Akira. Widząc moją przerażoną minę zaczął się śmiać.
 Walnąłem go poduszką. - Juna już zjadło...
 -Co? Hahahaha.... byłem u niego godzinę temu, bo się tak wydzierał, że nie mogłem spać. Ten debil też się boi i ma koszmary. Zobaczysz jutro będzie wyglądał jak panda.- powiedział Akira, podnosząc się do siadu.
 - Podsumowując... Moge tu spać? - Odwróciłem głowię i spaliłem buraka... Tak się poniżać... Jak się nie zgodzi to ma wpierdol, a ja i tak zostanę...
 ---------------------------AKIRA
 O matko jaki on jest uroczy... Nie wiem czemu on się tak wstydzi tego, że się boi.... każdy ma jakiś lęk. Ja na przykład... hmh... nie wiem, ale coś na pewno. Uśmiechnąłem się do niego i podniosłem kołdrę, tak żeby mógł się wsunąć tuż obok mnie, pokazując się mu przy tym w całej okazałości. Shin obejrzał mnie od stóp do głów, przy czym jego twarz nabierała coraz mocniejszego odcieniu czerwieni
-No chodź....
 Odwracając wzrok położył się obok, okryłem go kołdrą...
- Akira weź załóż jakieś majtki... Dla mnie....
 -Wolność Tomku w swoim domku. Jak ci się nie podoba możesz iść do siebie.- powiedziałem, uśmiechając się chytrze.
 - Ale to nie jest tylko twój dom. - Zmarszczył brwi.
-Ale mój pokój.- powiedziałem i wtuliłem się w niego od tyłu.
 -------------------SHIN

 Wzdrygnąłem się. Boże czemu on musi być nagi... I czemu się do mnie tak przylepił..."TO" mnie dotyka... Nagle poczułem jego oddech na karku. Wyprostowałem się odruchowo... Mhh... Zaczął oddychać miarowo... Chyba śpi... I jak ja mam teraz usnąć... 

poniedziałek, 14 września 2015

Rozdział 21 (,,Something for Everyone")

~~MAI~~
Postanowiłam pójść do Tsuki. Ciekawe po co Jun ją szukał. Zapukałam do drzwi. Otworzyła mi jej mama.
- O! Mai-chan, wchodź.- powiedziała i wpuściła mnie do środka.
- Jest Tsuki?
- Jeszcze nie wróciła, myślałam że jest z tobą.- powiedziała lekko marszcząc brwi.
- Pani się nie martwi, chyba wiem gdzie jest...- hehe... a raczej z kim...- To ja poczekam na nią w jej pokoju.
Powiedziawszy to ruszyłam na górę.
-----------------------------------
~~TSUKI~~
Jun właśnie odwoził mnie do domu. Zaparkowaliśmy na podjeździe, a potem odprowadził mnie do samych drzwi...
- Dobra myślę, że dalej trafię. - Zaśmiałam się.
- Na pewno? Myślę, że powinienem ci towarzyszyć dalej.- powiedział, uśmiechając się szczerze.
Boże... On mi się wydaje uroczy... Stanęłam na palcach i musnęłam lekko jego wargi. - To cześć. Spojrzałam w bok... Serio co się ze mną dzieje... Już się chciałam odwrócić, gdy złapał mnie za rękę i pociągnął w swoją stronę tak że wylądowałam z rękoma na jego klatce piersiowej. Spojrzałam mu w oczy, a on położył swoje dłonie na moich policzkach i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
- Ciężko mi się z tobą pożegnać. - powiedział, odrywając się ode mnie. Miałam wrażenie, że miękną mi nogi. Lepiej będzie jak wejdę do środka. Odwróciłam się na pięcie i już chciałam otworzyć drzwi, gdy uderzyłam w coś miękkiego... A raczej kogoś.
- Mama? - Włosy zjeżyły mi się na głowie.
- Chyba wam nie przeszkodziłam?- spytała.
- Nie... Idź już Jun.
- Dobrze, już idę. Dobranoc. - Jun pożegnał się z moją mamą i odjechał.
- To on ma motor? - mamie świeciły się oczy.
- Nie, rower... - Westchnęłam. - Idę na górę.
- Poczekaj chcę z tobą porozmawiać. - powiedziała. - Chodź do kuchni.
Weszłyśmy do środka.
- Umawiacie się?- spytała nim zdążyłam usiąść przy stole.
- Ee... Nie do końca...
- Co to znaczy nie do końca?
- Sama nie wiem... Mamuś nie męcz mnie!
- Nie męczę! Jestem po prostu ciekawa... wiesz to jest pierwszy raz kiedy widziałam cię całującą się z chłopakiem. Córcia my ostatnio z ojcem się zastanawialiśmy czy ty przypadkiem nie jesteś innej orientacji... w końcu... widujemy tu tylko Mai.
- Mamo... - Zbladłam. Głupia ta rozmowa. - Idę na górę, cześć.
Wyszłam z kuchni najszybciej jak się dało... Serio?... musiała to widzieć?... Ale żeby posądzać mnie o coś takiego... W sumie Jun też mi to powiedział. Śmiechłam. Otworzyłam drzwi od pokoju. Stała w nich jakaś postać. Twarz moją i Mai dzieliło jakieś pół centymetra. Tak mnie wystraszyła, że prawie się przewróciłam.
- Boże Mai!
- Wiedziałam, że jesteś z nim, ale nie wiedziałam, że w takim sensie.- powiedziała, uśmiechając się głupkowato.
- Też widziałaś? - Zakryłam ręką oczy z zażenowania...
- No pewnie. - uśmiech nadal nie schodził jej z twarzy. - Straciłaś w końcu dziewictwo?
- Rozdziewiczył mi jedynie usta... Bez emocji... - Weszłam do środka... W sumie miałam ochotę jej o tym powiedzieć. Przez usta szybko przemknął mi głupi uśmiech... Co ten debil robi mi z głową...
- Robiłaś mu loda?! - na jej twarzy pojawiło się zaskoczenie.
- Oczywiście, że nie! Boże Mai ty tylko o jednym. - Spaliłam buraka.
- Ale do czegoś więcej między wami doszło? - spytała podejrzliwie. - Coś miałam wrażenie, że przestała cię przerażać jego bliskość...
- To znaczy... - Eee... Jak ja jej mam to powiedzieć... Przecież to jest MAI... - Skończyło się na całowaniu... - Całowanie szyi to w końcu nadal całowanie... - Pfff nigdy mnie nie przerażała...
- Yhym... coś kręcisz, ale skoro nie chcesz to nie mów... gorzej jak poniesie mnie wyobraźnia...
- Ta... A jak tam Akira? - Odbiłam piłeczkę...
- Akira? Aaaa... Akira mi się już znudził... nie mówiłam ci, ale ostatnio poznałam takiego zajebistego emo... - reszta wieczoru upłynęła nam na rozmowach o niczym.
-----------------------------------
~~TETSUYA~~
Tak jak zapowiedzieliśmy, byliśmy w Nagoji o 7 rano. Co prawda Akira musiał wnieść Shina do auta, a ten potem przez całą drogę obśliniał Akiemu rękaw, ale wszyscy mieliśmy pełno zapału do pracy. Ledwo weszliśmy do studia, gdy grupa stylistów dopadła nas i zaciągnęła do przebieralni. Każdy z nas został przebrany w nowe ciuchy, uczesany i umalowany. Gdy wyszliśmy wszyscy buchnęli śmiechem. To co zrobili z Akim było porażające. Wszystkie włosy postawili mu do góry, tak że stały na baczność, do tego zrobili mu dziwny makijaż na twarzy. Poza tym ubrali go w za duże ciuchy, które wisiały na nim jak worek. Patrzyliśmy tylko jak co chwile podciąga spodnie, bo te osuwały mu się ciągle w dół.
- Hahaha! Boże Aki wyglądasz jak szczotka od kibla. - Wyśmiał go Shin.
- Za to tobie ten strój z pewnością nie dodaje męskości.- parsknął Jun.
Shin miał włosy potargane, tak że wyglądały jakby dopiero co wstał z łóżka. Makijażu nie miał prawie wcale, a w oczach miał niebieskie soczewki. Jeżeli chodzi o ciuchy to ubrali go w zwykły czarny t-shirt i różowe rurki. Od razu wiadomo było, że to typowy słodziak.
- Pff ciebie prawie wcale nie zmienili... Pewnie uznali, że i tak już nic nie pomoże...
- Zaraz się to okaże...- powiedział Jun, uśmiechając się pewny siebie. Nagle do pomieszczenia wszedł prezes. Rozsiadł się na kanapie, która był ustawiona naprzeciw nas i zaczął nas oglądać jak okazy w zoo. Pierwszego obejrzał Akiego.
- Boże co żeście z nim zrobili? Nie podoba mi się... wygląda jak szczotka od kibla.
- A nie mówiłem? - odezwał się Shin, ale prezes go zignorował.
- Zróbcie tak: Włosy ma mieć rozwichrzone, tak jak miał, makijażu też ma być niewiele jedynie podkład i lekkie podkreślenie oczu. A co do stroju to zwykły biały t-shirt, skórzana kurtka, czarna obroża z kolcami, czarne rurki i czarne oficerki bądź trapery. - ekipa zajmująca się Akim zapisała wszystko i wróciła z białowłosym do przebieralni. Następny był Akira. Miał na sobie obcisłe, czarne, skórzane rurki i po przedzieraną w wielu miejscach, grafitową koszulkę. Jeśli chodzi o makijaż... miał mocno obrysowane oczy kredką, a do tego wszystkiego włożony w usta kolczyk atrapę. Większość włosów wzięli mu na jedną stronę i lekko natapirowali.
- No ten może być. Ale wyjąłbym mu ten kolczyk i trochę inaczej uczesał włosy... - powiedział, a ekipa zabrała Akirę z powrotem do przebieralni. Czas na Juna. W sumie w jego wyglądzie faktycznie dużo się nie zmieniło... Włosy miał takie same jak zwykle, może lekko podniesione do góry, tak że wyglądały na jeszcze bardziej potargane, a jeżeli chodzi o ciuchy to nie zmienili prawie w ogóle jego stylu. Miał na sobie czarne materiałowe spodnie z powbijanymi ćwiekami tuż przy kieszeniach, do tego t-shirt, który był połączeniem różnych odcieni szarości wyrażony w plamach rodem z obrazów Jasona Pollock'a. Do tego miał swoją kurtkę skórzaną, a na nogach czarne glany. Co do makijażu to był taki jak zwykle, ponieważ Jun zawsze chodził w pokreślonych kredką oczach.
- Cieszę się, że nie zmienili ci stylu. Według mnie nie ma czego zmieniać. Moglibyście mu tylko pomalować paznokcie na czarno. Fajnie będzie wyglądało jak będzie trzymał mikrofon i dajcie mu tylko sygnet z czaszką, a drugi jakiś prosty i włóżcie mu je na rękę którą robi bicie na gitarze, bo zakładam że to nią chwyta z reguły mikrofon. - Po jego słowach Jun się uśmiechnął i dumny wyszedł ze swoją ekipą. Nadszedł czas na Shin'a. Obejrzał go od stóp do głów po czym zmarszczył brwi. Shin widząc jego reakcję palnął:
- Mnie też się to nie podoba.
- Tak masz rację, to jest okropne. Nie potrzebujemy w zespole słodkiego typu, to jest zespół rockowy, a nie grupa kiepskich tancerzy, którzy ratują sytuację swoim dennym charakterem. On jest cały do zmiany. Na głowę czarny kapelusz. Co do bluzki może być, ale dajcie mu coś ciekawego na szyję, a to coś co ma na nogach zmieńcie na czarne rurki z rozcięciami po bokach. Buty... hmh... załóżmy mu czerwone trampki za kostkę. Z dodatków dajcie też jakąś bransoletkę ze skóry z ćwiekami. Po jego słowach Shin podbiegł do niego, rzucił się mu na szyję i krzyknął:
- Kocham pana! - po czym wybiegł do swojej przebieralni. Zostałem z nim sam. Spojrzał na mnie badawczym wzrokiem.
- Z tobą mam problem..., bo tobie pasuje ten styl, ale nie pasujesz do reszty zespołu...- Dla wyjaśnienia... ubrany byłem w białą koszulę z czarną kamizelką, a na szyi miałem czarny krawat. Spodnie były zwykłe i obcisłe, a na nogach miałem czarne eleganckie buty. Makijażu nie miałem wcale, a włosy miałem stylowo zaczesane na prawą stronę. - Hmh... może zróbmy tak... zamiast białej koszuli dajcie mu czarną... tylko ma być lekko obcisła... tak żeby widać było jego ładną budowę, do tego dajcie mu bordowy krawat, ten z tych cienkich i nic poza tym, a rękawy podwińcie do łokci. Jeżeli chodzi o spodnie... myślę, że nie są takie złe... mogą zostać, a na nogi czarne trampki za kostkę. A i na rękę dajcie mu jeszcze jakąś fajną czarną bransoletkę. Włosy są ok, ale podkreślcie mu mimo wszystko oczy.

Po jego długiej wypowiedzi moje stylistki zabrały mnie do przebieralni.
----------------------------------
~~JUN~~
Ponownie stanęliśmy przed nim. Tym razem wszyscy już wyglądali tak jak sobie to wyobrażał prezes.
- Świetnie. Czas teraz przydzielić wam wasze charaktery. - powiedział. Spojrzał na kartkę, którą miał przed sobą.- Zacznijmy. Hotate Akira ty masz w zespole rolę playboya. Mam nadzieję, że podczas koncertu będziesz posyłał w stronę fanek zbereźne spojrzenia, możesz puszczać do nich oczka albo np. prowokacyjnie oblizywać usta. Inne tego typu gesty mile widziane... pozostawiam to twojej fantazji.
- Czyli bez zmian.- powiedziałem. Wszyscy parsknęli śmiechem, tylko Akira spojrzał na mnie z mordem w oczach.
- Następny Nishikawa Akihiko. - prezes spojrzał na niego badawczym wzrokiem.- No... tu myślę też będzie bez zmian. Podoba mi się to, że mało mówisz i niech tak pozostanie. To sprawia, że jesteś tajemniczy. Fanom może się to spodobać. Będzie ich ciekawiło jaki jesteś... Teraz... Miyagi Shin... ty będziesz takim spokojnym, miłym dla wszystkich, ale też trochę nieśmiałym chłopakiem. Ze względu na twój wiek możemy to tłumaczyć tym, że przytłacza cię trochę cała popularność, którą potem zdobędziecie.
Zacząłem się śmiać jak głupi, a razem ze mną Akira.
- Pardonsik szefunciu, ale myślę że to się nam nie uda... - Shin spojrzał na niego ze zrezygnowaniem w oczach.
- Tak, właśnie zrobił pan z niego jego przeciwieństwo. - powiedziałem, zbierając się do kupy.
- Nie da rady? - spytał szef, patrząc na mnie. Pokiwałem przecząco głową.- W takim razie, będziemy musieli zostać przy tym co mamy... szkoda... Okej czas na Jun'a. Kończymy z tymi tekstami na początku koncertu. Nie były złe, ale od teraz zmienimy ci charakter. Od dzisiaj masz być oschły... masz jedynie otwierać się na scenie, gdy będziesz śpiewał ballady... zrobimy z ciebie chłopaka, który jest silny i poświęca się całkowicie muzyce. Masz udawać, że twoją jedyną miłością jest muzyka, a to że banda rozwrzeszczanych lasek wzdycha do ciebie z pod sceny w ogóle cię nie rusza. Za to w programach masz pokazywać swoją charyzmę.
- To mi się podoba. - powiedziałem.
- I ostatni... Igarashi Tetsuya... i znowu z tobą miałem największy problem. Czemu zawsze jak na ciebie patrzę kojarzysz mi się z taką ciepłą kluchą? - I znowu zacząłem się śmiać jak głupi, Akira i Shin starali się powstrzymać od śmiechu, ale też nie dali rady. - No nic... postanowiłem, że swój brak jakiejś wyraźnej osobowości nadrobisz mnogością różnych talentów, dlatego od dzisiaj będziesz pracował o wiele więcej niż inni, by nauczyć się wielu różnych nowych umiejętności.
- Dobrze, zrozumiałem. - powiedział Tetsu lekko podłamany.
- Aaa... zapomniałem wam powiedzieć najważniejszego. Widzicie... teraz w fanowskich kręgach jest pewna moda w łączeniu różnych członków zespołu ze sobą, więc w wielu bandach niektórzy udają, że jest coś między nimi i my też to wykorzystamy, dlatego też pomyślałem, że naszą ,,gejowską" parę będą grali Shin i Tetsuya.- Teraz to już się popłakałem ze śmiechu. Jako jedyny się śmiałem. Cała trójka zbladła na tą wiadomość, a Aki jak to Aki miał wszystko w dupie. To się teraz porobiło... oj biedny Akiruś...
- Co ma obejmować to udawanie? - spytał Tetsu.
- Dobrze, że wspomniałeś o obejmowaniu, bo tego będzie musiało być dużo. Shin może np. dla śmiechu pocałować cię w policzek. a tak poza tym to dużo kontaktu wzrokowego i cały czas blisko siebie. hmm... co jeszcze... mogą być jeszcze jakieś niby przypadkowe dotknięcia itp...
- Jak mus to mus... Takie trochę kazirodztwo mamo. - Powiedział Shin i cmoknął go w policzek, po czym uśmiechnął się głupio do prezesa. Spojrzałem na Akire... Wyglądał jakby chciał wyjść. Prezes odchrząknął
- Kontynuując... Jutro chcę widzieć tu Tetsuye. Poza tym przejrzałem listę waszych utworów, żeby wybrać ten, którym zadebiutujecie. Skontaktuje się z wami później, aby ustalić datę nagrania. To wszystko na dziś. - Ukłonił nam się i wyszedł. My także udaliśmy się do samochodu.
- Wychodzi na to, że z nas wszystkich jestem tym najnaturalniejszym! - Uśmiechnął się Shin.
- Pomijając fakt, iż chodzisz z Tetsuyą... - Powiedziałem. Akira wyglądał na załamanego.
- Mamo żeby nie było niedomówień. To ja jestem seme!
- T-ta... -  Tetsu oparł głowę o okno. - Tyle pracy z tym charakterem... Kto zrobi obiad... Kto pozmywa... - Mamrotał pod nosem. Dalsza droga minęła w przyjaznej atmosferze, w połowie Shin padł. Wstawanie tak wcześnie mu nie podchodzi. Akira znowu go tachał, tym razem w drugą stronę...
-------------------------------------------------
~~SHIN~~
Obudziłem się na kanapie w salonie... Zaraz co my... No tak wróciliśmy. Ciekawe co u Tsu... Wyjąłem telefon i wykręciłem numer.
- Halo?
- Cześć Tskuuuki.
- O, Shin dawno nie gadaliśmy co tam?
- Byliśmy w tej wytwórni, zmienili nam styl... nawet charaktery. - Mruknąłem.
- Ooo... Macie jakiegoś bad boya? Zapewne ciebie! - Zaśmiała się.
- Nie wiem czy Jun się zalicza...
- Tak też myślałam...
- Ale współczuje mamie, będzie miał sporo nauki.
- Hmm? To znaczy?
- W sumie opowiem ci jak do nas wpadniesz!
- Kiedy?
- Dziś! Możemy też obejrzeć jakiś film.
- Wiesz, akurat wypożyczyłam dwa nowe.
- To widzimy się za 2 godziny!
- A pytałeś się Tetsu o zgodę smarkaczu?
- Zamknij się! Już nie jestem smarkaczem, a w pełni dorosłym 18-to latkiem!
- Mehem...
- To czekam, cześć. <BIP>
- Ej Tetsu, Tsuki może dzisiaj przyjść!? - Krzyknąłem, odpowiedział mi głos z kuchni. 
- Jak posprzątasz w pokoju! 
- Okej!
_____________________________________
Kolejny rozdział za nami! ^^ Powiem wam, że trochę mi smutno, bo ostatnio strasznie ucichliście :/ 

czwartek, 10 września 2015

Rozdział 20 (,,Something for Everyone")

~~TETSUYA~~
Byliśmy już niedaleko. Tuż za zakrętem naszym oczom ukazał się ogromny budynek z logiem JU Enterntaiment.
- Wow... Mega...Witajcie drzwi do sławy! - Jako pierwszy z samochodu wybiegł Shin. Wkroczyliśmy do środka. Musieliśmy chwilę poczekać, ponieważ w gabinecie już ktoś był. Po 10 minutach drzwi się otworzyły, a z środka wyszły trzy, piękne dziewczyny. Od razu, gdy wyszły ich wzrok skupił się na Junie. Ten w odpowiedzi posłał im flirciarskie spojrzenie i puścił do nich oczko, uśmiechając się przy tym łobuzersko. Zachichotały. Nagle przed nimi pojawił się Shin.
- Cześć dziewczyny, często tu bywacie? - Przeczesał włosy palcami i skopiował minę Juna.
Dziewczyny spojrzały na niego, po czym wybuchły śmiechem i poszły. Jun pokręcił głową.
- Oj Shin, musisz się jeszcze podszkolić. - powiedział i objął Shina ramieniem. W tej samej chwili z pokoju wyszła sekretarka i zaprosiła nas do środka.
- Nie były mnie warte. - Zmarszczył brwi... Weszliśmy do pokoju. Na wprost drzwi stało wielkie biurko z ciemnego drewna na tle wielkiego okna. Za krzesłem siedział mężczyzna ok. 45 lat.
- Proszę siadajcie. - Wskazał ręką na kanapę.
Zrobiliśmy co kazał.Przez pierwsze 10 minut objaśniał nam jak będzie wyglądała nasza współpraca. W końcu doszliśmy do tego, że w zespole zostanie wprowadzonych pare zmian. Niechętnie chciałem na to przystać. Ale biznes to biznes... Po pierwsze image. Obejrzał każdego z nas. Shin wstał i oparł się o biurko... Co on odwala...
- Wie pan... skoro jesteśmy przy stylach, to chyba nie musimy długo się zastanawiać kto ma być tym seksownym... - Zarzucił włosami i usiadł na biurku dyrektora.
- Jestem Shin.
Jun tylko parsknął śmiechem, Akira zakrył oczy z zażenowania.
- Ja- powiedział nagle Aki.
Spojrzeliśmy na niego zaszokowani...
- Hahah dobre Aki. - Zaśmiał się Shin.
- Taaak... myślę, że jasne jest, że Jun jest liderem. Chyba nikt nie ma żadnych obiekcji? - prezes popatrzył po wszystkich.
- Sprzeciw! Czemu ten idiota... Ja bym się lepiej nadawał... - Młodu spojrzał prosząco na dyrektora. Zmarszczyłem brwi.
- Shin złaź z tego biurka. - Powiedziałem. Co za debil.
- Cieszę się, że nikt nie ma z tym problemu.- Ewidentnie go olał...  w sumie to dobrze.
- Czy jest jeszcze coś o czym powinniśmy wiedzieć? - spytał Jun.
- Chyba nie, wszystko powinno być zawarte w kontrakcie. Dam wam chwilę na przeczytanie i podejmiecie wspólnie decyzję. - Nagle do pokoju weszła jego sekretarka i szepnęła mu coś na ucho. - Wybaczcie. Wrócę za 10 min.
- Nie podoba mi się ten gość. - Pokręcił głową czerwonowłosy.
- I nie musi! Złaź z tego biurka powiedziałem. - Westchnął i zeskoczył z mebla po czym podał mi papier rzucając na niego okiem. - E, za dużo słow... - Mruknął tylko pod nosem i usiadł grzecznie na krześle.
- Zanim go ocenimy może przeczytamy co ma nam do zaoferowania.- powiedziałem i wziąłem się za lekturę.
- Ty sobie oceniaj po swojemu, a ja po swojemu. - Odpowiedział... Wiedziałem, że nie będzie mu się chciało tego czytać. Przejrzeliśmy warunki umowy. Wszystko wydawało się w porządku. Po 10 minutach wrócił prezes i podpisaliśmy kontrakt.
- No dobrze. Na dzisiaj to wszystko. Widzimy się tutaj jutro o 7. - powiedział.
- Jak to o 7:00!? - Shin zerwał się z miejsca. - Chyba nie rano!?-
- To i tak jest późno. Będziesz się musiał przyzwyczaić do wcześniejszego wstawania. - powiedział prezes, a Miyagi zbladł.
- No to chyba jakieś żarty! - Wtem zasłoniłem mu usta dłonią.
- Zjawimy się na czas, proszę się nie martwić. - Dokończyłem za niego.
Wyszliśmy z budynku i skierowaliśmy się do auta.
- Noo... dzisiaj idziesz spać po dobranocce. - powiedział Jun, wieszając się na Shinie.
- Tak jak ty codziennie? - Zmarszczył brwi czerwonowłosy.
- Postawiłeś kiedyś nogę poza domem po 22?- odgryzł się Jun.
- Straczy. - powiedziałem na co ci umilkli.
Gdy dojechaliśmy pod dom, Jun wszedł do garażu i wyciągnął motor.
- A ty gdzie? - spytał Akira.
- Jadę do miasta. Muszę coś załatwić.- powiedział i odjechał.
-----------------------------------------
~~TSUKI~~
Szłam właśnie do klasy biologicznej... Ehh... Moja pierwsza poprawka w tym roku. Przez Shina zawaliłam sprawdzian... Otworzyłam drzwi. Pan Takano (Niski spasiony staruch, którego nikt nie lubi, łącznie ze mną.) już czekał. Rozejrzałam się po klasie. Hmm? Jestem sama? To tylko ja zawaliłam ten test? Masakra... Kartka już czekała w pierwszej ławce przy stole nauczyciela.
- Od teraz masz równo 45 min.
- Dobrze. - Zaczęłam pisać. Po 20 minutach rozwiązałam cały... Banalne... Uśmiechnęłam się zwycięsko i podałam kartkę Nauczycielowi.
- Sprawdzę od razu, siadaj. - Zrobiłam jak mi kazano.
- 100% Tak jak się spodziewałem. Tsuki powiem, że zdziwiła mnie twoja powszednia ocena.
- Tak... Przepraszam... Coś mnie rozkojarzyło...
- To normalne w tym wieku, problemy młodych ludzi... Ale powiem ci, że jestem bardzo wyrozumiały. Mogę ci dyskretnie pomagać.
- Czemu? - Uniosłam brew.
- No nie wiem... Oboje byśmy na tym skorzystali... - Przejechał mi palcem wzdłuż ręki. Zamarłam.
- Mogę cię równie dobrze i oblać. - Uśmiechnął się obrzydliwie... FUCK...
-----------------------------------------
~~JUN~~
Zaparkowałem pod kampusem. Jak zwykle pełno lasek nie mogło oderwać ode mnie wzroku. Nagle spostrzegłem znajomą buzię.
- Mai! - odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła szeroko.
- O! Jun-kun co ty tu robisz? Szukasz Tsuki? - na jej pytanie odpowiedziałem kiwając głową.- Jest w sali biologicznej. Poczekaj jaki to był numer... 212.
- Dzięki. To ja lecę. - powiedziałem i wszedłem do budynku szkoły. Szybko pokonałem schody i ruszyłem szukać klasy. Nie zajęło mi to długo, ponieważ była to jedna z tych najbliżej schodów. Gdy wszedłem do środka zamarłem. Tsuki siedziała w ławce, a jakiś obleśny, stary facet usiadł obok niej i położył jej rękę na nodze. Usłyszałem tylko jak mówi:
- Mogę cię równie dobrze i oblać - Zobaczyłem strach na jej twarzy. O nie! Nie będzie mi skurwiel dotykał mojego kociaka. Podszedłem do gościa od tyłu i pociągnąłem go do góry za kołnierz tak by stanął.
- Czy tak powinien zachowywać się nauczyciel wobec uczennicy? - spytałem przez zaciśnięte zęby. Moje oczy wyrażały chęć mordu.
- K-kim ty jesteś!? Nie chodzisz do tej szkoły. - Krzyknął staruch i otworzył szerzej oczy.
- Może i nie chodzę, ale nie będę stał obojętnie, gdy jakiś stary dziad dobiera się do mojej dziewczyny. Myślę, że podrywanie studentek nie leży w pana kompetencjach. Niech pan nie robi z siebie oblecha i jeżeli brak panu miłości niech pan jej poszuka u kobiet w swoim wieku. - powiedziałem wściekły.- Jeżeli jeszcze raz dowiem się, że dobierał się pan do mojej dziewczyny, albo którejkolwiek studentki, może być pan pewien, że nie skończy się to dla pana dobrze.
Po tych słowach wziąłem Tsuki za rękę i wyprowadziłem ją na zewnątrz. Zatrzymalismy się na parkingu przy motorze.
- Dzięki Jun... Boże ulżyło mi... - Oparła się o maszyn.
- Nie ma sprawy... moja dziewczyno. - powiedziawszy to uśmiechnąłem się do niej figlarnie.
- Pff z tym to dowaliłeś.
- Nie mów, że ci się nie podoba...
- Chyba za wcześnie na nazywanie mnie swoją dziewczyną... - Odwróciła wzrok.
- Czyli nie wykluczasz: później ? - spytałem.- Cieszy mnie to.
Wziąłem do ręki jej kask, ale zanim go jej podałem, skradłem jej delikatnego całusa. Kurczę... jej kask... nawet ma już swój kask do mojego motoru... no nieźle.
- Em... gdzie jedziemy?
- A gdzie chcesz jechać?- spytałem.
- Więc przyjechałeś nie mając planu... Po co w ogóle tu jesteś?
- Właśnie! Zapomniałem po co tu przyjechałem. Chciałem ci się pochwalić, że podpisaliśmy kontrakt z JU Enterntaiment! - powiedziałem z ukrywaną ekscytacją w głosie.
- Shin coś wspominał, gratulacje. - Uśmiechnęła się.
- Ten to zawsze musi wszystko wypaplać... Ehh... nawet nie potrafię się teraz z tego cieszyć. Ten grubas mnie tak wnerwił... Chodź, pojedziemy się gdzieś odstresować - powiedziałem i wsiadłem na motor. Spojrzałem na nią wyczekująco.
- Czemu nie. - Uśmiechnęła się i usiadła za mną.
-----------------------------------------
~~SHIN~~
Siedziałem na kanapie i oglądałem telewizje... Ehhh Juna ostatnio prawie w ogóle nie ma.... Zaniedbałem moją życiową pasje, wkurzania go... Został mi tylko Akira.... W sumie on ostatnio też śmiesznie reaguje. Z szatańskim uśmieszkiem na twarzy wbiegłem po schodach na górę i zajrzałem do jego pokoju. Siedział na łóżku tyłem do mnie ze słuchawkami w uszach i gitarą na kolanach, grał coś. Po cichu podszedłem i rzuciłem się na niego od tyłu. Tak się przestraszył, że upuścił gitarę. Wybuchłem śmiechem.
- Żebyś widział swoją minę.
- Mam nadzieję, że gitara jest cała... - powiedział, podniósł instrument i zaczął ją oglądać. Po chwili odetchnął z ulgą. - Masz farta nie ma nawet rysy. Ty naprawdę chcesz mnie wkurwić ostatnio. I tak mi już ostatnio wystarczająco podpadłeś.-
- Ja? No co tyy... - Zironizowałem uśmiechając się podstępnie.
- Idź lepiej do siebie i daj mi spokój. Muszę przećwiczyć piosenki, które dał mi Jun. Ty też powinieneś się za to wziąć. - powiedział i znowu zaczął grać.
Ehh... Zdecydowanie wkurwianie Juna jest łatwiejsze... Przez niego to ja się wkurzam jak mnie tak olewa... Nie poddawaj się Shin! Ostatnio wygrał... Tak być nie może... wyjąłem mu jedną ze słuchawkę i chuchnąłem do jego ucha. Odskoczył momentalnie znowu upuszczając gitarę i spojrzał się na mnie zszokowany, po chwili jednak zmarszczył brwi.
- Akiraś nie olewaj mnie. Przyszedłem się z tobą pobawić! - Zaśmiałem się.
- Pobawić? Co ty masz 5 lat? - spytał zdziwiony.
- Tak? A myślałem, że ostatnio chciałeś się ze mną zabawić. - Mruknąłem niby do siebie.
Spojrzał na mnie zszokowany.
- Eee.... ty to nazywasz zabawą?
- Rzuciłeś się tak na mnie... Raz udało mi się wyprowadzić cię z równowagi... Ale chyba byłem za delikatny, olewasz mnie jak zwykle. - Westchnąłem.
- Masz rację... olewam cię, a ty nie chcesz dać się olać...
- Hahahahah nie wiedziałem, że masz takie mokre fetysze. - Upadłem na łóżko trzymając się za brzuch.
- Fetysze? Przecież nie o mocz tu chodzi...
- To czym ty jeszcze możesz mnie olać? - Udałem zdziwienie.
- Może lepiej o tym nie rozmawiajmy. - Akira zbladł.
Jego reakcja jeszcze bardziej mnie rozbawiła. On wziął to na serio? Hahah...
- Ale czemu? Ja chciałbym wiedzieć jakie masz fetysze.
- To nie jest kwestia fetyszu.... A co chciałbyś spełnić jakąś moją fantazję?
- Chcesz mnie obsikać? - Parsknąłem śmiechem.
- Shin... nie. Zaczynam się zastanawiać czy to ty nie masz czasami takiego fetyszu, bo cały czas o tym gadasz... może po prostu chciałbyś zostać obsikany?
Ta mina... Co on pierdzieli... Jeszcze bardziej mnie rozbawił. Zacząłem turlać się ze śmiechu po łóżku. - Każdy jakieś ma... Może nie koniecznie takie.
- A jakie? To mnie teraz zaciekawiłeś...
- Hmm... - Zacząłem się zastanawiać... Jaki ja mam właściwie fetysz... Ee... wyjdzie, że jestem niedoświadczony. Wymyśl coś... - Kajdanki? - Mruknąłem drapiąc się po głowie... - A ty? - Odbiłem szybko piłeczkę.
- Lubię spuszczać się do buzi.
Zastygłem... Spaliłem cegłę, więc strząchnąłem włosy na oczy... On tak serio? Odchrząknąłem. 
- Aha.
- Co tam? Speszyłeś się?...Pfff. - zaśmiał się.- Prawiczek...
- Zamknij się! Skąd wiesz, że jestem prawiczkiem!? Mogę mieć większe doświadczenie niż ci się wydaje. - Udałem pewność siebie... Tak sobie pogrywa drań...
- Całe miasto o tym wie - zaczął się ze mnie nabijać.
- Bez ironii Akiraś... Nie wierzysz mi!? - Zacząłem blefować...
- A ty wiesz w ogóle co to jest kondom?
- Pff nawet dostałem na urodziny... Nie powiem trafiony prezent, właśnie mi się skończyły. - Co ja pierdole...
- Robiłeś z nich balony?
- Pff widać ty nawet nie wiesz do czego się ich używa... Shin-sensei ma ci pomóc? - Zacisnąłem zęby... On zaczyna mnie wkurwiać...
- Chcesz mi założyć? - spojrzał na mnie zdziwiony.- Mam ci robić jako model do ćwiczeń?
- Mi już nie potrzeba ćwiczeń... Odbyłem praktyki. - Prychnąłem...niby...
- Z dmuchaną lalką czy ze skarpetką?
Przygryzłem wargę... Zaraz mu coś zrobię. 
- Nie wszyscy są tacy jak ty. - Powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
- Ja akurat nigdy nie potrzebowałem takich rzeczy. Ostatnio może nie jestem już tak aktywny jak zwykle, ale zawsze mogę zadzwonić do Mai jakbym miał chcicę. A tak poza tym... nie widziałem żebyś kiedykolwiek przyprowadził jakąkolwiek dziewczynę... yyy... w sumie nie widziałem żebyś przyprowadził kogokolwiek, a pieniędzy raczej nie masz żeby zabierać panienki do hotelu.
Eee... Zacząłem błądzić wzrokiem po pokoju... Ten... Hmm... 
- No chyba nie sypiam z bezdomnymi... Zabierały mnie do siebie... tak...
- Yhym... a ja myślałem, że Tetsu zawozi cię i odbiera ze szkoły. - powiedział.
- Kto powiedział, że faktycznie wchodzę do budynku? Mamy na to aż 7 godzin lekcyjnych... Każda jest zaspokojona.
- Mam pojechać i popytać? - spytał, uśmiechając się do mnie głupio. - Zobaczymy czy któraś potwierdzi...
- Kto powiedział, że to uczennice? Może wole starsze?
- O to łatwiej byłoby wypytać...
- Dobra wychodzę! Z tobą i tak nie ma zabawy. - Zmarszczyłem brwi.

- Na razie.
___________________________________
Oto i jest nowy rozdział. Jestem ciekawa czy rozbawił was tak samo jak nas xD

poniedziałek, 7 września 2015

Rozdział 19 (,,Something for Everyone")

~~SHIN~~
Właśnie odzyskiwałem świadomość. Jeju... moje łóżko zawsze było takie wygodne? W ogóle kiedy ja się położyłem? Podniosłem się lekko na rękach i wtedy zobaczyłem postać leżącą pode mną, patrzącą na mnie z wyrzutem w oczach.
- Ee... Akira? - Przymrużyłem oczy. Nagle ręce mi się ugięły. - Ja wale moja głowa...
- Trzeba było tyle nie pić geniuszu... wiem, że chciałeś się popisać, ale trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć stop. Musiałem cię taszczyć na górę...
- Ciszej! Ale nawala... Umrę... W ogóle co ty tu jeszcze robisz?
- Myślę, że jak spojrzysz na moją rękę to się dowiesz... trochę wczoraj poszalałeś.
- Hm? - Zerknąłem we wskazanym kierunku. - Haha! Skułem cię? Geniusz... ała... - Zacząłem obmacywać szafkę stojącą przy łóżku. - A myślałem, że mam tu butelkę wody....
- Możesz mnie rozkuć? Wodopoju poszukasz później cielaczku...
- E, Ok. - Przeszukałem kajdanki. - Hmm? Gdzie jest guzik?
- Kurwa, co? Szukaj kluczyka debilu, a nie się wygłupiasz...
- Kluczyk... kluczyk... A! Ten kluczyk! - Kurwa jaki kluczyk???
- Słuchaj Shin... może w innej sytuacji, by mi się to podobało, ale aktualnie jestem głodny, jest mi niewygodnie i naprawdę chciałbym pójść się przebrać....
- Hm? Ja ci za to powiem, że mi było bardzo wygodnie. - Prychnąłem. I ponownie złapałem się za głowę... Fuck, kac jest okropny...
- Świetnie... bardzo się cieszę, że jestem wygodny, a teraz idź po ten pierdolony kluczyk!
- Dobra... ale... gdzie on jest?
Akira zacisnął zęby i zmarszczył brwi, po czym wziął głęboki wdech. 
- Już mi nic nie mów... Idź i znajdź ten kluczyk. W tej chwili.
- Ehh... No dobra. - Ruszyłem, trzymając się za głowę. Pierwszy punkt kuchnia i wiadro wody... Potem mogę szukać. W kuchni stał Tetsu. Wszedłem do środka i oparłem się o lodówkę... Umieram.
- O Shin, jak tam głowa? Widzę, że nie najlepiej...
- Taa... - Mruknąłem marszcząc brwi. Po czym wyjąłem z lodówki butelkę wody i poszedłem z nią na kanapę. Napiłem się. Ahh... od razu lepiej. Wtem do pokoju wszedł Jun.
- Gdzie byłeś?
- Odwiozłem Tsuki i Mai. Shin, grasz w plejaka?
- Nie... nie teraz... - Oparłem głowę na dłoniach.
- Hmm? Kac? Jednak jesteś jeszcze dzieckiem... A może to tylko wymówka? - Powiedział prowokacyjnie drań... Zmarszczyłem brwi.
- Będziesz błagał o litość. - Rzuciłem biorąc do ręki pada. Przez ten ból głowy trochę nie kontaktowałem, ale jakoś dawałem radę. Nowa gra pochłonęła nas na około 2 godziny.
- Wow, Akira chyba poszalał, że jeszcze nie wstał. - Rzucił Jun. Zbladłem.... Kufa no tak AKIRA! Kluczyk! Wstałem z kanapy i pobiegłem do kuchni. Tetsu odkurzał.
- Nieee!! - Krzyknąłem i odłączyłem sprzęt od gniazdka.
- Shin o co chodzi? - Uniósł w zaskoczeniu brew.
- Posprzątasz jutro! Dziś mam kaca głowa mnie boli... Nie hałasuj! Idź się zajmij czymś cichym, wiem! Umyj okna! Rzuciłem wypychając go z pomieszczenia. Uff... Chyba nie wciągnął kluczyka? Na stole jeszcze leżały paczki z wczoraj. Przeszukałem pudełko od kajdanek. Jest! Nagle do kuchni wszedł Jun.
- Shin co ci? Wywaliłeś w środku gry... Do tego Tetsu jest smutny, bo nie dałeś mu odkurzać.
- Nie twoja sprawa! - Rzuciłem uciekając na górę.
Wbiegłem do pokoju. Akira leżał patrząc na mnie z wyraźnym wkurwem na twarzy...  
- Eee... nie mogłem znaleźć... - Rzuciłem, zbliżyłem się do łóżka i począłem szukać dziurki na klucz w kajdankach. Wtem usłyszałem wybuch śmiechu za sobą. Odwróciłem się, stał na mną Jun. Opierał się o futrynę.
- Won z pokoju! - Warknąłem.
- Hahahahahah... No proszę Akira nie znałem cię od tej strony... Widziałbym was raczej w odwrotnych rolach... A tu proszę jednak dałeś się zdominować. - Zaśmiał się.
- Po coś tu przylazł?  
- Ciekawość... Nuda... Na pewno nie do ciebie. 
- Skończycie już gadać!? - Wtrącił Akira. - Leże tu od rana. Jestem głodny. Jak mnie rozkujecie to możecie kontynuować.
- Dobra, ja was zostawiam gołąbeczki... cieszcie się sobą. - powiedział to i wyszedł.
- Gołąbeczki? - Uniosłem brew.
- Co? Nie zorientowałeś się jak to wygląda? - Akira patrzył na mnie wkurzony.
- Hehehe... - Podrapałem się po głowie... Jak ja dziś wolno łącze... Zbliżyłem się do czarnowłosego i go rozkułem. Wstał z łóżka tak szybko jak to tylko możliwe, po czym złapał moją rękę i zakuł ją w kajdanki. Teraz to ja byłem przykuty do łóżka. Co jest kurwa?! Akira wziął kluczyk i schował go do kieszeni.
- Za karę teraz ty sobie tu trochę posiedzisz. Jak sobie o tobie przypomnę to przyjdę cię rozkuć - powiedział i wyszedł.
To są jakieś jaja? Zacząłem mocować się ze sprzętem. Za nic nie da się uwolnić... 
- Akira draniu... Wracaj tu!!! - Krzyknąłem. Cisza... Cholera moja głowa... ok już nie krzyczymy... ZABIJE GO... ZABIJE GO JAK WRÓCI...
-------------------------------
~~JUN~~
Siedziałem sobie w kuchni, gdy nagle wszedł Akira. Spojrzałem na niego, podszedł do lodówki i zaczął wyjmować tonę produktów. Chyba naprawdę był głodny.
- Gdzie Shin? - spytałem, a ten wysunął głowę zza lodówki, uśmiechnął się szatańsko z parówką w buzi, wyciągnął kluczyki ze spodni i pomachał nimi wyciągając rękę w moją stronę. Zrozumiałem... też zacząłem się śmiać.
- Należało się gnojowi, ale nie trzymaj go tam za długo, bo jeszcze znowu się wyprowadzi.
-------------------------------
~~TETSUYA~~
Wycierałem właśnie kurze w domu, gdy znalazłem skrawek papieru. Podniosłem... No tak to ta wizytówka... Kobieta z wytwórni. Zaraz... Jak mogliśmy o czymś takim zapomnieć!? Wbiegłem do kuchni. Przy stole siedział Akira z Junem.
- Gdzie Shin?
- Śpi. - Uśmiechnęli się do mnie... Pokazałem im wizytówkę.
- Szlak! Wyleciało mi z głowy przez tą całą ucieczkę Shina. - Westchnął  Jun.
- Myślicie, że dalej są zainteresowani? - Dodał Akira jedząc parówki,
- Zobaczymy.
- Tetsu zadzwoń do nich!- powiedział Jun.
- Czemu ja? Przecież to ty jesteś liderem - powiedziałem.
- Dobrze, będę wami przewodził. - Wziął ode mnie wizytówkę i wykręcił numer na swojej komórce.
--------------------------------
~~JUN~~
- Dzień dobry, tutaj Mizobata Junko w czym mogę pomóc?
- Dzień dobry, z tej strony Igarashi Jun z ,,Enslaved". Chcielibyśmy wiedzieć czy jesteście dalej zainteresowani współpracą z nami?
- Oczywiście. Dyrektor Urahara czekał na waszą odpowiedź. Więc kiedy by pasowało wam się spotkać?
- Proszę wybrać datę. Czy musimy się stawić całym zespołem?
- Wolelibyśmy byście przyszli wszyscy. Jeżeli zdecydujecie się na współpracę potrzebne są nam podpisy wszystkich członków zespołu.- powiedziała.
- Dobrze, przyjdziemy wszyscy.
- Czy pasuje wam jutro, godzina 18?
- Tak, może być.
- Świetnie, prześlę wam adres sms'em. Więc widzimy się jutro w Nagoji. Do widzenia.
- Do widzenia.
Rozłączyła się. Testu i Akira patrzyli się na mnie zaciekawieni.

- Mamy jutro być w Nagoji o 18. W siedzibie JU Enterntaiment. Pani Mizobata powiedziała, że wyśle nam adres sms'em.
----------------------------------
~~AKIRA~~
Dobra, to chyba czas, żeby rozpiąć Shina. Ruszyłem na górę i udałem się do jego pokoju. Gdy wszedłem pierwsze co to dostałem poduszką w twarz.
- Zabije cię... - Zmarszczył brwi i zaczął się miotać ze złości.
- Teraz wiesz jak się czułem. - powiedziałem i podszedłem do niego, by go rozkuć. - Tak w ogóle to mam dla ciebie nowinę. Jutro jedziemy się spotkać z prezesem JU Enterntaiment.
- Wiesz, że to nie było celowo... Zaraz co!? - Otworzył szeroko oczy. - Czemu tak nagle? I czemu nic mi o tym nie wiadomo?
- Jun dopiero przed chwila gadał z tą babką od nich. - powiedziałem i odłożyłem kajdanki na szafkę nocną.
- Ale JU Enterntaiment!? Zajebiście! - Uściskał mnie, gdy nagle odskoczył i odchrząknął. - To znaczy... Pożałujesz zostawienia mnie tu! A teraz nara, foch 4ever. - Wybiegł z pokoju. Heh... ale on uroczy...
__________________________
Wybaczcie, że nie było rozdziału, ale byłam na bardzo spontanicznej wycieczce nad morze. 5 dni chlania... Masakra... Teraz czas zregenerować wątrobę xD

Rozdział 18 (,,Something for Everyone")

-----------------------------------
~~JUN~~
- To w co gramy?- spytałem.
- Skoro w karty to może w pokera.- zaproponowała Mai.
- Nie. Ja w pokera gram tylko rozbieranego.- powiedział Akira i uśmiechnął się szatańsko. Spojrzałem na niego ze zrozumieniem w oczach.
- Stary... ja mam czasem wrażenie, że to ty jesteś moim bratem, a nie Tetsu...- powiedziałem i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- To może w makao?- zaproponował Shin.
- No w sumie może być. Czyli kto przegra rundę, ten pije shota bez popitki. Młody może z popitką..., bo po drugim by się skończyło... - powiedziałem, a Shin zaczął piorunować mnie wzrokiem. Zaczęliśmy grać. W pierwszej rundzie przegrała Mai, więc to ona wypiła jako pierwsza. Następną rundę przegrał Shin... boże chyba się wzruszę... to jego pierwszy raz... Gdy wypił shot'a zrobił taką minę, że wszyscy zaczęli się śmiać. Na jego nieszczęście następną też przegrał, więc pił po raz drugi. Po Shin'ie przyszła kolej na Tsuki. Nie wyglądała na szczęśliwą, że musi się napić, ale w końcu gra to gra... Całą zabawę skończył Tetsu, który powiedział że nie da rady, więcej wypić i idzie spać. Widzieliśmy tylko jak Aki rusza w jego ślady... nie widziałem żeby pił... nieważne... Spojrzałem po wszystkich. Nie wyglądali jakby byli w dobrej kondycji. Każdy już trochę wypił, więc większość nie miała zbyt ciekawych min. Shin ledwo siedział. Można, by powiedzieć, że siedział ponieważ opierał prawie całe ciało na Akirze... Tamten patrzył się na niego rozmarzonym wzrokiem... nie, nie mogę na to patrzeć. Spojrzałem na dziewczyny. Obie miały czerwone policzki i głupie uśmiechy na twarzy. Nagle Mai wypaliła:
- Zagrajmy w pokera rozbieranego! Mówiliście, że lubicie...
- Tak! Ogram was wszystkich!- powiedziała Tsuki. Nooo... z tej strony to ja jej nie znałem. Chyba spodoba mi się upijanie jej.
- Ja nie mam nic przeciwko.- powiedziałem.
- To grajmy! Wybełgotał Shin.
Oho... zapowiada się ciekawie.
- A-Ale.. to nie fair! Ja mam tylko kieckę!- powiedziała Tsuki. Hehe... jak mi przykro...
- Zawsze możesz zdjąć z pod niej bieliznę. - Rzucił Shin czkając. Wszyscy spojrzeliśmy na Shina zszokowani. No to dojebał...
- Nie myśl sobie gówniarzu. - Zaśmiała się Tsuki.
- Jestem już dorosły!
- Dla mnie zawsze będziesz gówniarzem...
- Dobra, grajmy, bo nigdy nie zaczniemy... chyba że wolicie zagrać w butelkę!- powiedziała Mai.
- Nie! - powiedzieliśmy jednocześnie z Akirą. Teraz to na nas spojrzeli się dziwnie. Bez kitu jesteśmy podobni... Ja nie chcę żeby ktoś całował Tsuki, on nie chce żeby ktoś całował Shina... zaraz... co ja pieprzę?
Rozdałem karty. Rozgrywka mijała w ciszy. Po pierwszych pięciu minutach Shin zbladł mimo, że był zlany... To już wiemy kto pierwszy się rozbierze...  Dwadzieścia minut gry czerwonowłosy siedział już w samych bokserkach, Akira bez spodni. Mnie i Mai pozbawili góry... Tsuki za to nie przegrała ani razu... Ehh... Nie wiem czemu, ale jakoś mnie to cieszy. Spojrzałem na koleżankę Tsuki, spała sobie smacznie pod stołem. Nagle Akira wstał z miejsca...
- Myślę, że na dziś wystarczy. Mam dosyć, a Shin...- W tym momencie Miyagi upadł na podłogę.-... zaraz padnie... Zaniosę go do łóżka, a wy zanieście Mai do mnie.-
Powiedziawszy to, wziął młodego na ręce i wyszedł z salonu.
- Haha Shin mały słabiak ehehe. - Wymamrotała zlana Tsuki.
- Dobra to ja zaniosę Mai, a ty idź do mnie.- powiedziałem i wziąłem ją na ręce.
- Tylko nie zgwałć mnie w nocy ehehe. - Podniosła się i chwiejąc jakoś doczłapała do schodów opierając cały ciężar ciała na poręczy. Oj ciężko będzie.
- Poczekaj. Zaraz wrócę.- powiedziałem i ruszyłem szybko do pokoju Akiry. Zaniosłem, a właściwie rzuciłem Mai na łóżko i szybko wróciłem do rudej. Stała tam gdzie ją zostawiłem i patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.
- Mnie też zaniesiesz? Yhyh. -Wymamrotała unosząc ręce do góry jak dziecko. Przez co puściła się poręczy i grawitacja wzięła górę. Złapałem ją w ostatnim momencie. - Mm dobry chwyt, yhyh. - Zaczęła macać mi twarz. Spojrzałem na nią zdziwiony.
- Kurfa... s bliska jesteś jeszcze ładniejszy. - Złapała mnie dłońmi za policzki i patrzyła się na pół zamkniętymi oczami. Szczerze?... zaczyna mnie przerażać.
- Dobra Tsu... zdecydowanie czas iść spać.- powiedziałem i ruszyłem z nią na rękach do swojego pokoju. Kurde, ale ona lekka. Jej dłonie zjechały z twarzy na szyję.
- Ae ty masz zaebiste obojczyki... - Mruknęła i nagle poczułem na nich jej zęby potem usta, język zjechała na moją szyję.
- Sobacz jag się czułam. - Szepnęła mi do ucha lekko je przygryzając. Boże doniosę ją... doniosę ją... doniosę... Dobrze, że już blisko. Weszliśmy do pokoju. Zsunęła mi się z ramion, ale nadal nie odsunęła się ode mnie. Obie jej ręce były zawieszone na mojej szyi, a ona stała na palcach. Nagle poczułem jak przysysa skórę na mojej szyi... Oj zostaną ślady... To jest ta sama Tsuki? Nie, wróć. To jest Tsuki pod wpływem... Po chwili oderwała się ode mnie, odwróciła plecami i zaczęła niemiłosiernie powoli iść w stronę łóżka. Nagle zaczęła zdejmować z siebie ubrania.
- Boże, ale tu jest gorąco...- Boże, ale mi się zrobiło gorąco... Po chwili była już w samej bieliźnie. O Fuck... wiedziała jakie majtki założyć... mam słabość do fig. Patrzyłem jak zgrabnie porusza tyłkiem idąc, a podniecenie we mnie rosło. - Kurczę... nadal za gorąco.
Zaczęła zsuwać ramiączka od stanika, ale doskoczyłem do niej w porę i ją powstrzymałem. O nie... tego bym nie wytrzymał... Mimo wszystko zostały jeszcze we mnie jakieś resztki przyzwoitości...
- Zostaw. - Powiedziała odpychając mnie i padła na łóżko. - Ee... nieważne... - Mruknęła i poklepała miejsce obok siebie. Otworzyłem szeroko oczy.
- Jeżeli będziesz tak robiła to się doigrasz...
- Ae co ja obie? Idziemy spać nie? Zboczeniec yhyhy.
- Tak, już...Tylko pójdę się umyć.- Muszę ochłonąć. Ruszyłem do łazienki. Wszedłem pod prysznic. Odkręciłem zimną wodę i poczułem ukojenie. Całe napięcie ze mnie zeszło... Dobra, teraz mogę tam wrócić. Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem, że Tsuki już sobie smacznie śpi. Jak dobrze... nie wiem co jeszcze przyszłoby jej do głowy... Wszedłem do łóżka i położyłem się koło niej... nagle jakby wyczuła moją obecność, bo przysunęła się do mnie i wtuliła się w moją klatkę piersiową. Chyba przytulić to ją mogę... Zrobiłem tak i sam udałem się do krainy snów.
----------Pół godziny wcześniej--------
~~AKIRA~~
Zaniosłem go do łóżka. Gdy dotarliśmy do niego dopadły mnie wspomnienia z nim związane. Nie... muszę jak najszybciej stąd wyjść. Już chciałem się odwrócić, by wyjść, ale Shin złapał mnie za rękę. Odwróciłem się w jego stronę, zdziwił mnie fakt, że nie spał. Myślałem, że to był odruch przez sen...
- Iziesz do dej szmaty? - Wybełgotał i zmarszczył brwi. Co? Czy on mówi o Mai?
- A co nie podoba ci się to?
- Nie. - Ścisnął mocniej moją rękę i przyciągnął mnie troche do siebie. Począł szukać czegoś w kieszeniach. Stanąłem jak wryty...co on powiedział? Yyyy....ekhem... z tego co słyszałem to ludzie mówią prawdę, gdy wypiją... Wtem usłyszałem grzechot łańcucha i jakieś pstryknięcie, min zdążyłem zareagować Shin już przykuł mnie kajdankami które dziś dostał do łóżka. Puścił moją rękę.
- A teraz leże..ć. - Czknął i poklepał miejsce obok siebie. No i co ja niby miałem zrobić. Poza tym... jakoś nie chciałem wychodzić, więc położyłem się koło niego. Zmrużyłem oczy, gdy nagle poczułem ciężar na sobie. Shin walnął się na mnie tak, że jego głowa spoczywała na wysokości mostka, czułem na sobie jego oddech. No pięknie... jak ja teraz zasnę..., ale kurczę... to takie przyjemne... Nie wiem jak mi się to udało, ale po chwili odpłynąłem do krainy snów.
----------------------------------
~~TSUKI~~
Ze snu wyrwał mnie jakiś dźwięk. Tupot stóp? Ktoś zbiega po schodach... Było mi jakoś przyjemnie ciepło. Tak wygodnie... Nie chce mi się jeszcze wstawać. Leżałam tak wsłuchując się w rytm czyjegoś serca. Czekaj wróć.... CO!? Momentalnie poderwałam się do siadu. Eeeee.... JUN!!!??? Co on tu... rozejrzałam się. Co ja tu robię!? Gdy nagle spojrzałam w dół... Byłam w samej bieliźnie... Czemu... Zerknęłam na postać leżącą obok. Też był nagi... Dobra Tsu bez paniki! Przecież nic cie nie boli nie!? He... he... Tak się szamotałam, że niechcący go zbudziłam. Przetarł oczy i spojrzał na mnie półprzytomnie. Nagle na jego twarzy pojawił się uśmiech. Czekaj ja dalej siędze półnaga. Chwyciłam szybko kołdrę i się nią zasłoniłam. C-c-c-o tu się dzieje!!??
- Ooo... widzę, że księżniczka się obudziła...- uśmiechał się jak głupi do sera.
- Eghm... - Odchrząknęłam. - Możesz mi powiedzieć co ja tu robię!?
- Śpisz? A raczej spałaś...
- To wiem, ale czemu tu!? I czemu jesteśmy rozebrani... - Przełknęłam ślinę. - My chyba nie...
- Nie bój się... nie jestem na tyle popierdolony, żeby przespać się z laską, która jest tak narąbana, że nawet nie wie jak się nazywa... jeszcze do tego odebrać jej dziewictwo... w taki sposób..., ale serio... wczoraj... dałaś czadu...- zaczął się śmiać.
- Co!? - Zmrużyłam oczy... Pomyślałam o wczorajszych wydarzeniach... - Fuck... nie pamiętam nic od gry w pokera...
- Żałuj... a się działo...
- Co się działo? - Zbladłam.
- Noo... Akira zaniósł Shina do pokoju i poprosił mnie żebym zaniósł Mai, więc to zrobiłem po czym ty stwierdziłaś, że też byś chciała żebym cię zaniósł do pokoju...no a potem... jakby ci to powiedzieć...
- O  nie... - Złapałam się za głowę, ponownie przełykając ślinę. - I?
- Powiem tak: Zaczęłaś mnie macać po twarzy, po czym stwierdziłaś, że z bliska jestem jeszcze bardziej przystojny, że mam zajebiste obojczyki, zaczęłaś mnie po nich gryźć, całować w okolicach szyi, potem lizałaś mnie po niej, a na końcu podgryzałaś mi ucho... no powiem ci... fajnie było - powiedział ,a ja zrobiłam się biała jak ściana.- No, ale to wszystko było przed wejściem do pokoju... myślałem, że nie dojdę...
- T-to było tego więcej!? - Spojrzałam na jego szyję. Widniał na niej krwisty znak... Nie mówcie, że to też ja... Chyba skapnął się na co patrzę, bo spojrzał w dół, a po chwili zaczął się głupio uśmiechać.
- Jeżeli się zastanawiasz czy to ty, to odpowiedź jest twierdząca. Aż byłem w szoku, bo gdy postawiłem cię w pokoju, nie chciałaś się ode mnie odkleić i zrobiłaś mi malinkę... co... chciałaś pokazać, że jestem twój? - mrugnął do mnie jednym okiem.- Potem nagle odwróciłaś się do mnie tyłem i zaczęłaś się rozbierać mówiąc, że ci gorąco. Po rozebraniu się do bielizny, chciałaś ją też zdjąć, ale powstrzymałem cię w porę...
- Czemu? - Uniosłam brew do góry.
 - Zawiedziona? Wiesz... gdybyś kontynuowała rozbieranie się... to bym się nie powstrzymał... jeszcze po tym jak się położyłaś poklepałaś miejsce koło siebie, bo chciałaś żebym do ciebie dołączył...
- Em... niebardzo... Ale to już koniec tak!?
- Noo... po tym jak wróciłem z łazienki i położyłem się koło ciebie, wtuliłaś się we mnie mocno. Zrobiłaś to przez sen.- powiedział i nagle jego uśmiech zmienił się na łobuzerski.-  Widzisz... twoje ciało wie czego chce...
- Eee... Chyba raczej pomyliłam cię z moim pieskiem... Hehe... - Fuck to dowaliłam... nigy więcej alkoholu.
- Raczej ciężko mnie pomylić z psem, poza tym co chwile mruczałaś Jun... jun...
- EEE??? - Spaliłam cegłę. - Musiał mi się śnić jakiś koszmar... - Prychnęłam.
- Prawie sapałaś..., więc to musiał być raczej... ekhem... ciekawy sen...
- Albo przed kimś uciekałam... hehe... - Ja chce stąd wyjść...
- Powiedzmy, że ci wierzę...- przysunął się do mnie tak, że nasze twarze dzieliły centymetry. - Po co się tak zasłaniasz? I tak się wczoraj naoglądałem...
Uniósł lekko jeden kącik i zaczął powoli się do mnie zbliżać, patrząc na moje usta.
- Egh... - Zasłoniłam mu ręką wargi zatrzymując go. - N-nie wiem na co ci pozwalałam wczoraj, ale dziś na to nie licz... - Przeszły mnie dreszcze. Spojrzał na mnie miną zbitego psa.
- No trudno... po co się spieszyć...- powiedział i wstał z łóżka. Zaczął się przeciągać. Rzuciłam na niego okiem, a dokładniej na jego plecy. Świetne miał ciało... A to jak napinał mięśnie kiedy się przeciągał... Stop! O czym ja myślę... Schowałam się pod kołdrą. Leżałam pod nią czekając aż sobie pójdzie. Tak się zamyśliłam, że przez chwilę przestałam kontaktować. Nagle poczułam oddech na swojej twarzy, bynajmniej nie mój... Spojrzałam przed siebie i ujrzałam twarz Juna. Wzdrygnęłam się. Kiedy on mi wlazł pod kołdrę?
- Co się tak chowasz? Zawstydziłaś się? - wisiał nade mną, nie dając mi szans na ucieczkę.
- Pomyślałam, że może ty się zawstydziłeś... hehe... - Obczaiłam w jakiej sytuacji się znajdujemy... Zaraz ja dalej jestem naga!
- Tsu... nie rób z siebie wariatki i przyznaj szczerze kto tu się kogo wstydzi...
- Ten... Skoro wiesz, to może byś nie doprowadzał do takich pozycji?
- Czyli to ze względu na twój wstyd, a nie niechęć mam nie doprowadzać do takich sytuacji? Wiesz... zaraz możemy przełamać twój wstyd.- powiedział i zaczął delikatnie i powoli całować mnie po szyi.
Wzdrygnęłam się. Wrócił stary Jun... Co robić. 
- C-czekaj! Kto powiedział, że możesz...
- To ty możesz, a ja nie? Nie uważasz, że to trochę niesprawiedliwe? - po powiedzeniu tych słów zaczął błądzić językiem po mojej szyi. Po całym ciele przeszły mnie dreszcze.
- Wiesz ja byłam pijana... - Powiedziałam opanowując drgawki... Boże nie bądź taka delikatna Tsu!
- Wiem... Tsuki... nie chciałabyś choć raz spróbować trochę opuścić gardę i dać się porwać chwili? Nie proponuję ci seksu, ale pare niewinnych pieszczot chyba cię nie zabiję? Szczerze powiedziawszy... po twoim wczorajszym odpale, mam ochotę cię przelecieć, ale szanuję to, że możesz nie chcieć, więc proponuję ci coś delikatniejszego...- spojrzałam na niego zszokowana.- No nie mów, że nie jest ci przyjemnie jak ci tak robię? Wiesz... czasem trochę przyjemności nie zaszkodzi... Obiecuję, że będą to delikatne pieszczoty, ale pozwól mi choć tak się tobą nacieszyć... kurczę... pierwszy raz proszę dziewczynę o pozwolenie na coś takiego... to coś nowego...
Tak wprost mówi, że chce mnie przelecieć!? Już chciałam odmówić, gdy ugryzłam się w język. No popatrz odmawianie chyba już mam w nawyku... W sumie nie tylko Jun uważa, że jestem sztywna... Mai też... Ale... Tak mi głupio... Spojrzałam mu w oczy... A jak się za bardzo rozpędzi??? Będę krzyczała... Tetsuya mnie uratuje. Serce biło mi tak szybko... W sumie nie chciałam tego kończyć.
- Jak przesadzisz to dostaniesz w krocze. - Mruknęłam odwracając głowę. Boje się...
- Wow... ostatnio naprawdę mnie zaskakujesz, ale pozytywnie oczywiście...- Wrócił do całowania i pieszczenia językiem mojej szyi. Tym razem jednak zaczął ją również delikatnie przygryzać. Nie powiem... dobry jest skubany. Gdy skończył zajmować się szyją, podniósł się delikatnie na rękach, by dosięgnąć moich ust. Zaczął zostawiać na nich delikatne pocałunki, a gdy zobaczył, że nie protestuje, a wręcz sama je oddaje zrobił się odważniejszy. Zaczęliśmy się całować bardziej namiętnie, potem do akcji wkroczyły także nasze języki... boże... to było takie przyjemne... jedną rękę położył na moim policzku, a potem pocałunkami zszedł na moją żuchwę. Zaczął kreślić mokre ślady wzdłuż linii mojej szczęki, aż dotarł do ucha, które lekko przygryzł. Nagle zsunął się w dół co mnie trochę zaskoczyło i zaczął całować mój brzuch. Jak na razie nie zapędzał się za bardzo, więc nie miałam po co reagować, a do tego było mi tak cholernie dobrze, że przymknęłam oczy. Na przemian zostawiał pocałunki i kreślił mokre ścieżki językiem. Po chwili wrócił do moich ust, pocałował mnie jeszcze pare razy po czym szepnął:
-Teraz twoja kolej - i przekręcił nas tak, że siedziałam teraz na nim okrakiem. Byłam tak zamroczona, że z początku nie wiedziałam co robić. Jun położył obie ręce na moich biodrach i grzecznie czekał na to co zrobię. Pochyliłam się nad nim i tak jak on wcześniej złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach. Uśmiechnął się i zamknął oczy poddając się mi całkowicie. Chyba to spodobało mi się bardziej niż to co robił z moim ciałem. Zaczęłam dłońmi badać każdy mięsień na jego torsie.
Byłam ciekawa jak zareaguje na taki dotyk, więc zaczęłam powoli jeździć po jego brzuchu paznokciami. Momentalnie jego ciało zesztywniało. Widziałam jak mięśnie jego twarzy się napinają. Chyba dobrze to robię... W końcu zaczęłam całować jego tors, dołączając do tego też język. Wiedziałam, że nie jestem tak dobra jak on, no ale co się dziwić..., ale miałam nadzieję, że to sprawia mu przyjemność... Gdy oderwałam się od niego, uniosłam wzrok i napotkałam jego oczy wpatrujące się we mnie... yyy...i  w tym momencie poczułam się bardzo niezręcznie... Pocałowałam go jeszcze delikatnie w usta, po czym zeszłam z niego i powiedziałam:
- Nacieszyłeś się? - Aluzja do jego ostatniego tekstu. Siedziałam do niego teraz tyłem zasłaniając twarz rękami... Co ja odwalam. Przysunął się do mnie tak, że poczułam jego ciało na swoich plecach, objął mnie od tyłu, a swoją głowę położył na moim ramieniu i powiedział:
- Oczywiście, że nie i chyba nigdy to nie nastąpi, ale jak na razie musi mi to wystarczyć.- powiedział i pocałował delikatnie moją szyję.- Już się tak nie wstydź, mam nadzieję że po tym co dzisiaj zaszło, będziesz mniej oschła wobec mnie...
Zastanawiałam się co odpowiedzieć... Ale nie czekając na moją reakcje kontynuował,
- I jak? Podobało ci się? Nie przegiąłem? A może liczyłaś na więcej?
- Nie było źle. - Spuściłam głowę. To, że tak na mnie napiera mnie peszy...
- W tym momencie mnie obrażasz...
- Czemu? - Uniosłam brew. Z moich ust to jest komplement...
- Chociaż w sumie... usłyszeć od ciebie coś takiego to i tak jest sukces... w sumie masz rację... mogłem się bardziej postarać! Zacznijmy od początku...
- Powiedziałam, że jak się zagalopujesz to dostaniewsz w krocze. - Uśmiechnęłam się podstępnie. Bo teraz żartujemy nie?
- Nie wyglądałaś wtedy jakbyś o tym pamiętała....
- Ciesz się, że nie przekroczyłeś granicy. Znokautowałabym cię!
Oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra... ubierzmy się i chodźmy na śniadanie... jestem głodny.- powiedział i wstał z łóżka.
- Jestem za.