Szukaj

czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 8 (,,Something for Everyone")

~~TETSUYA~~
Sprzątałem właśnie przedpokój, gdy usłyszałem warkot silnika na zewnątrz. Nagle otworzyły się drzwi i do mieszkania wszedł Jun.
- Ej Jun coś dziwnego dzieje się z Akirą... - To było dziwne. Przeszedł obok mnie jak zombie, nawet nie zauważywszy, że coś do niego powiedziałem. Co się z nimi dzieje dzisiaj? Zdziwiony zachowaniem brata ruszyłem za nim. Wszedł do salonu i ruszył w stronę Shin'a.
- Juu nareszcie jesteś! Znowu się gdzieś włóczyłeś? Patrz pobiłem twój rekord na plejaku! Chodź zagramy! - Rozpromieniał Shin.
Ku mojemu zaskoczeniu, Jun przeszedł obok niego i ruszył w stronę Akiry i Akihiko. Na twarzy Shina również odmalowało się zdziwienie.
- Co?!! - krzyknęliśmy w tym samym czasie, gdy zobaczyliśmy, że Jun siada obok Akiry i zaczyna zachowywać się jak pozostała dwójka.
- O co chodzi!? Aki nam się rozmnożyły!? Czy to jest zaraźliwe?
Shin podbiegł do mnie i zaczął mną potrząsać, ale ja nie potrafiłem oderwać wzroku od Jun'a.
--------------------------------------
~~SHIN~~
Nie wiedziałem co mam sobie myśleć... trzech Akich? Do czego to doszło! Nie dam im przejść na ciemną stronę mocy! Załamany Tetsu siadł między nimi. To już się dzieję! Trzeba ich ocucić. Nie! Nawet gołym okiem mogłem stwierdzić że to jeszcze nie jest poziom Aki'ego... jest nadzieja!
- Jun kochanie... - Uwiesiłem się mu na szyi. - Nie chcesz pobić mojego rekordu?
Nie zareagował. Co się dzeje z tym światem? Mnie też to czeka!? Nagle coś się poruszyło... to Akira! Zerknął w moją stronę z już bardziej przytomnym wyrazem twarzy.
- Akiraś ty żyjesz! - Krzyknąłem. Wstał i wyszedł... O nie tak łatwo... jest jedyną osobą, która cokolwiek zrobiła. Pobiegłem za nim i złapałem go za rękę.
- Akira! Jak śmiesz mnie olewać! - Odwrócił się i gwałtownie mnie od siebie odepchnął. - To bolało draniu... - W odpowiedzi obdarzył mnie tylko morderczym spojrzeniem i zniknął za drzwiami.
---------------------------------------
~~AKIRA~~
Nie chciałem potraktować go tak ostro, ale od momentu, w którym mnie pocałował mam mętlik w głowie... Co się ze mną dzieje? To było przerażające... gdy on... gdy... Ahh!!!... Jak to jest możliwe?! Nie mogę w to uwierzyć, ale wtedy gdy on mnie... no gdy on mnie... p-pocałował... moje serce zaczęło bić szybciej... czy ze mną jest coś nie tak?... Gdy całowałem wszystkie laski jakie do tej pory spotkałem, było mi po prostu przyjemnie. Seks z nimi też sprawiał mi po prostu przyjemność..., ale jeszcze nigdy moje serce nie zabiło dla nikogo szybciej..., a w tamtej chwili, gdy on dotknął moich ust... Nie! nie! nie!... Jestem chory! Bardzo chory!! To niemożliwe żebym JA był gejem!!!... Ale cholera!!..., gdy Shin uwiesił się na Junie, nie mogłem tego znieść... to było... nie do wytrzymania. Przecież widziałem często jak tak robi..., ale wtedy... to uczucie... to było dla mnie coś nowego. Czy ja byłem zazdrosny?... Cholera! Muszę się upewnić... Wyszedłem z domu trzaskając drzwiami.
-----------------------------------------
~~JUN~~
Gdy Akira wyszedł, nagle się ocknąłem. Co ja właściwie tu robię? Miałem zamiar po przyjściu do domu położyć się na kanapie i spokojnie pomyśleć, ale gdy zobaczyłem, że siedzi tam Shin zmieniłem zdanie... Gdy zobaczyłem Akirę w kącie razem z Akim, pomyślałem, że gdy też tak zrobię to zostawią mnie w spokoju i dadzą mi pomyśleć... niestety... myliłem się. Po tym jak Shin pobiegł za czarnowłosym, wstałem i spojrzałem na brata. Stał przede mną ze znakiem zapytania wypisanym na twarzy.
- Nie wnikaj... sam nie wiem na razie o co chodzi... - Powiedziałem i ruszyłem do swojego pokoju. Czy to co się dzisiaj wydarzyło miało jakiś sens? Czemu nagle poczułem tak dziwne uczucie, gdy śpiewałem dla niej tą piosenkę? Moje serce przyśpiesza jedynie na scenie, gdy całym sobą oddaję się muzyce... zaraz zaraz... w sumie wtedy też starałem się jak najlepiej wypaść... chciałem poczuć tą piosenkę i chyba poczułem. Tak! To musi być to! Po prostu starałem się oddać uczucia, które zostały zawarte w tekście piosenki..., ale ja jestem głupi. A skoro mowa o piosenkach to coś czuję, że mam wenę...
-----------------------------------------
~~AKIRA~~
Tydzień później, gdy rano wychodziłem od Mai, byłem pewien wszystkiego. Przez cały ten czas umawiałem się z różnymi laskami, by się upewnić. Jestem gejem..., a punktem moich westchnień jest Shin... głupie serce... czemu nie wybrało kogoś wyższego, przystojniejszego i bardziej rozgarniętego... chociaż z drugiej strony cieszę się, że to nie jest Jun... boże... nie! Nawet nie próbuje sobie tego wyobrazić! Shin debilu! Doigrałeś się! Musisz wziąć odpowiedzialność za swoje czyny... Ruszyłem w stronę domu. Czas powiedzieć mu co myślę.
------------------------------------------
~~SHIN~~
Siedziałem na kanapie i grałem w plejaka. Dziś nikt się mną nie interesuje. Westchnąłem. Nagle przez drzwi wszedł Akira. Rozejrzał się, a gdy tylko mnie zobaczył, ruszył w moim kierunku. Ah... pewnie przyszedł mnie przeprosić za tamto..., bo Akira z własnej woli idący w moją stronę to rzadkość. Ale będzie musiał się postarać! Udawaj niedostępnego Shin!
------------------------------------------
~~AKIRA~~
Wszedłem do domu. Byłem zdeterminowany, żeby wszystko mu powiedzieć. Ruszyłem do salonu, bo to zazwyczaj tam można było go znaleźć... Wszedłem do pokoju. Nie zdziwiło mnie to, że siedział i grał w Play station... zdziwiłbym się jakby go tam nie było... Poszedłem w jego kierunku. Z początku spojrzał na mnie ze zdzwieniem, ale po chwili na jego twarzy pojawiła się determinacja. Zaskoczyło mnie to trochę, ale nie dałem po sobie tego poznać. Podszedłem do niego i już chciałem mu o wszystkim powiedzieć, ale nie potrafiłem wydusić z siebie słowa. Po prostu, gdy spojrzałem w jego oczy... cała moja pewność siebie wyparowała.
- Pfff - Odwrócił głowę w tak zwanym foch 4ever Shina.
- Eee... cześć - nie wiedziałem co powiedzieć...
- ... - Spojrzał tylko na mnie złowrogo i wrócił do gry. Eee... czy ja o czymś nie wiem? Coś się stało?
- Ej Shin... co jest?- Spytałem, siadając koło niego.
- Nic. - Mruknął. 
- No jak to nic, przecież widzę - Powiedziałem. - Jun ci znowu coś zrobił?
- Nie Jun, tylko ty. - Nadął policzki. Spojrzałem na niego zszokowany... Że... co?
- Co? Przecież to ty mnie pocałowałeś! To chyba ja powinienem być zły! - W tym momencie zobaczyłem, że Tetsu stoi w drzwiach z szokiem wymalowanym na twarzy.
- Aaa..., ale to nie był pocałun... - Przerwał. - Nie ważne, nie o to chodzi! -
Nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń, Tetsuya wycofał się. Shin chyba w ogóle go nie zauważył...
- To o co?! Przecież nie rozmawialiśmy od tego czasu! - Powiedziałem. - Więc nie widzę powodu żebyś miał się fochać! -
- Pff... jak chciałem z tobą porozmawiać to mi się tylko oberwało.
- Co? O czym ty mówisz? - Powiedziałem zdziwiony.
- To ty nie przyszedłeś mnie przeprosić? - Tym razem to on wyglądał na zaskoczonego.
- Ale za co? - Spytałem - Możesz mi w końcu wytłumaczyć o co ci chodzi?-
Byłem już zirytowany tą rozmową. Przyszedłem tu, bo chciałem mu wyrzucić wszystko co o nim myślę, a tu się okazało, że to on ma o coś ból dupy.
- Za to, że mnie wtedy odepchnąłeś! Kiedy ja niewinny chciałem cię podnieść na duchu! - Wygłosił teatralnie, robiąc minę zbitego psa.
- Ciekawe przez kogo miałem wtedy depresje... - Powiedziałem bardziej do siebie niż do niego.
- Skąd mam wiedzieć? Pff... - Odwrócił się ode mnie i wrócił do gry. Nie miałem ochoty dłużej z nim rozmawiać. Wyszedłem z salonu, trzaskając drzwiami. Ruszyłem do kuchni, by wyjaśnić wszystko Tetsuyi.
----------------------------------------
~~SHIN~~
Akira zachowywał się co najmniej dziwnie. Przyszedł, pogadał w sumie o niczym i wyszedł... Ja go do prawdy nie rozumiem...
---------------------------------------
~~TETSUYA~~
Czy ja dobrze usłyszałem? Pocałunek? Shin pocałował Akirę? Ale... ale... czemu? Yyy... co tu się dzieje? To wszystko było mega dziwne. Ruszyłem do kuchni, żeby przygotować obiad, ale nie mogłem się skupić na niczym. Cały czas zastanawiałem się nad zaistniałą sytuacją. Nagle do pomieszczenia wszedł Akira. Nie wyglądał jakby miał dobry humor.
- Tetsu, możemy pogadać? - Spytał nawet na mnie nie patrząc.
- No pewnie. Co się stało?
- Ja... to co usłyszałeś... chcę to wyjaśnić - Powiedział. Czy mi się zdawało czy Akira się zarumienił? Serio?! To się chyba nie dzieje naprawdę...

- Eee... noo... słucham.
__________________________________
I kolejny rozdział za nami. W sobotę wyjeżdżam i nie wiem czy będę miała tam internet, więc raczej Tay będzie wstawiała posty, ale co do tego nie ma pewności. Mam nadzieję, że jak na razie sie wam podoba ^^

poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdział 7 (,,Something for Everyone")

~~TSUKI~~
Nie wiedziałam gdzie mnie ciągnął. Nie powiem... czułam się trochę niepewnie, ponieważ jak wiadomo, po nim nie można spodziewać się normalnych rzeczy... Jakieś 5 min temu zostawiliśmy motor na parkingu i od tamtego czasu nie zatrzymaliśmy się nawet na chwilę. To oczekiwanie było najgorsze... gdyby po prostu mnie pocałował... zrobilibyśmy to szybko i byłoby po sprawie, a teraz... czułam się okropnie. Serce waliło mi jak oszalałe. Miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi... Nagle skręciliśmy w prawo i weszliśmy do jakiegoś budynku. Nawet nie zdążyłam zobaczyć co to za miejsce. Jun podszedł do kobiety, która stała za ladą. Była ubrana w bluzkę z ogromnym dekoldem. Miałam wrażenie, że zaraz zobaczę jej piersi w całej okazałości. Nie widziałam co miała na dole, ale nie spodziewałam się spódnicy do ziemi... Na twarzy miała taką ilość makijażu, że zaczęłam się zastanawiać czy jedna tubka podkładu starcza jej na jedno umalowanie się. Gdy Jun do niej podszedł, wyglądała na zadowoloną. Wydęła wargi i uśmiechnęła się do niego zalotnie.
- W czym mogę pomóc? - Spytała, wypychając biust do przodu.
- Czy pokój nr.10 jest wolny? - Pokój?! Czyli spełniły się moje najgorsze obawy? No pięknie... żegnaj dziewictwo!
- Oczywiście! - Powiedziała i sięgnęła pod ladę nachylając się przesadnie do przodu. - Proszę, oto kluczyk...
Wyglądała na podnieconą faktem, że udało jej się go dotknąć, podając mu przedmiot. Jun wziął go od niej i ruszył w moją stronę, w ogóle nie zainteresowany jej zalotami. Spojrzała na mnie z mordem w oczach. Gdy do mnie podszedł, wziął mnie za rękę i ruszył korytarzem.
- To mój ulubiony pokój. Jest dźwiękoszczelny, więc nikt cię nie usłyszy. - Powiedział, uśmiechając się do mnie szeroko... No świetnie! I jeszcze nikt nie usłyszy jakbym chciała wołać o pomoc. Czy on mnie chciał tym pocieszyć?!
-------------------------------------------------
~~JUN~~
Czułem że stawiała opór, gdy ciągnąłem ją na koniec korytarza. Widziałem jej przerażenie, gdy poprosiłem o klucz do pokoju. Heh... nawet nie wie co ją czeka... Gdy zatrzymaliśmy się przy drzwiach, zastąpiła mi drogę i oparła się o nie, bym nie mógł ich otworzyć.
- Mógłbyś jeszcze raz to przemyśleć? Wiem, że przegrałam, ale żeby wymyślać coś takiego jako karę... to chyba jest lekkie przegięcie, nie uważasz? - Spojrzała na mnie z nadzieją w oczach. Starałem się za wszelką cenę nie śmiać i na szczęście mi się udało.
- Nie ma mowy. Umówiliśmy się, że druga osoba robi wszystko co wymyśli pierwsza w ramach kary. A nie uważam, że to co wymyśliłem jest jakieś straszne... Mogłem wymyślić coś o wiele gorszego... - Powiedziałem.
- To może być coś gorszego niż to?! - Zdziwiła się. Musiałem szybko otworzyć te drzwi, bo już dłużej nie wytrzymam. Odsunąłem ją brutalnie na bok, robiąc przy tym groźną minę i otworzyłem je szybko. Widziałem rozpacz na jej twarzy. Złapałem ją za ramię i wprowadziłem do środka.
- Aż tak nienawidzisz śpiewać? - Udawałem zdziwienie, wprowadzając ją do pokoju karaoke. Zamknąłem za nami drzwi i spojrzałem na nią. To że była zdziwiona, to duże niedopowiedzenie...
- Ale... co? - Nadal nie docierało do niej to gdzie jesteśmy. - A-Ale co my tu robimy?! Ja myślałam...
Nie dokończyła zdania, ale postanowiłem drążyć temat.
- Co myślałaś? - Spojrzałem na nią badawczo. - Aaa... pewnie miałaś jakieś włochate myśli... Liczyłaś na coś?... Hmh... chyba jednak nie jesteś tak niewinna jak myślałem...
- Ja... ten... no... A na co ci to wyglądało idioto? - Uniosła brew.
- Jak to na co? Przecież jak tu wchodziliśmy, był wielki napis ,,Bar karaoke" - Powiedziałem i prychnąłem. Uderzyła się otwartą dłonią w czoło.
 - Ty masz na mnie zły wpływ... - Wydukała załamana.
- Najlepiej na mnie wszystko zwalić... czy tak trudno jest przyznać, że też masz czasami włochate myśli? - Powiedziałem, podchodząc do niej niebezpiecznie blisko.
------------------------------------------------
~~TSUKI~~
On chyba lubi denerwować ludzi... Do tego chce zrobić ze mnie zboczeńca! Zagryzłam wargę.
- O tobie? Znowu sobie schlebiasz... - Zrobiłam krok w tył.
- A czy ja coś wspomniałem, że masz włochate myśli o mnie? - Powiedział znowu się do mnie zbliżając - Czy powinienem o czymś wiedzieć?
- E... Nie bardzo. - Ponownie się od niego odsunęłam. - Może... przyjmę moją karę i odwieziesz mnie do domu?
Rzuciłam, rozpaczliwie zmieniając temat.
- Tym razem ci odpuszczę rudy kociaku, ale jeszcze raz rzucisz taki tekst, a uznam to jako zaproszenie. - Powiedział, odsunął się ode mnie i poszedł usiąść na kanapie. - Twoją karą jest zaśpiewanie mi piosenki. Nie taki diabeł straszny jak go malują, co?
- Jestem Tsuki, nie kociak. Poza tym nie umiem śpiewać. - Pokręciłam głową. Tego jeszcze brakowało... mam śpiewać wokaliście? Wyśmieje mnie.
- To się okaże... - Uśmiechnął się chytrze. - Przecież nie oczekuje od ciebie pełnego profesjonalizmu... po prostu masz mnie zabawić. Jak poniesie cię wena artystyczna, możesz też zatańczyć. Nie obrażę się... tylko wiesz... ja raczej preferuje sexy dance...
- No dobra... - Zignorowałam ostatnie zdanie. Chyba się do tego przyzwyczaiłam... Usiadłam na kanapie. - Tańczyć też nie umiem, wiec nie masz na co liczyć. - Zaczęłam przeglądać listę piosenek, wolałam sama sobie coś wybrać... - O! To jest w miare łatwe.
- Ale mam nadzieję, że przy śpiewaniu będziesz stała, bo wolę oglądać cię w pełnej krasie. Co prawda bliskość jest kusząca, ale w tym wypadku wole cię widzieć przed sobą... kurcze... zawsze myślałem, że wole widzieć laski pod sobą, a nie przed sobą...
- Z tym nie będzie problemu... im dalej, tym lepiej. - Uśmiechnęłam się kpiąco. Piosenka się zaczęła. Nie szło mi najgorzej... chyba... Czasem trochę wyprzedzałam muzykę, albo dobierałam złe tonacje, ale na szczęście nie musiałam nic wyciągać. Gdyby nie fakt, że siedzę tu z profesjonalistą, nie starałabym się tak bardzo. Zerknęłam na Juna.
---------------------------------------------
~~JUN~~
Z reguły drażni mnie, gdy ktoś wypada z rytmu albo źle intonuje, ale dzisiaj chyba po raz pierwszy w życiu... wsłuchałem się po prostu w czyjś głos. Nie wiem co ten kociak ze mną zrobił, ale zatraciłem się całkowicie w jej śpiewie. W sumie gdyby ją trochę poduczyć mogłaby robić mi chórki. Gdy skończyła śpiewać, spojrzała na mnie wyczekująco. Z początku nie wiedziałem co powiedzieć.
- Ehkem... no powiem ci, że jakbyś trochę poćwiczyła to... chodziłbym na wszystkie twoje koncerty. - Powiedziałem... serio powiedziałem coś takiego? Boże ja się staczam...
- Hmmm... - Spojrzała na mnie podejrzliwie. - Dzięki.
- Czyli mam cię teraz odwieźć do domu? Myślałem, że skoczymy jeszcze gdzieś... - Zrobiłem minę zbitego szczeniaka.
- Tak już? Czemu ty mi czegoś nie zaśpiewasz? - Podała mi mikrofon. Byłem zaskoczony. Nie sądziłem, że teraz ona wyjdzie z inicjatywą.
- W sumie... czemu nie. - Powiedziałem i wziąłem od niej mikrofon. Wybrałem swój ulubiony utwór czyli ,,Life is Beautiful" The Gazette i zacząłem śpiewać. Usiadła na kanapie, oparła brodę na rekach i zamknęła oczy wsłuchując się w piosenkę.
--------------------------------------------
~~TSUKI~~
Co jak co, ale nie mogłam zaprzeczyć, że śpiewa świetnie. Uwielbiam jego głos. Całkowicie oddałam się muzyce. Piosenka skończyła się jednak szybko... za szybko...
- Może zaśpiewam coś jeszcze? Siedziałaś jak w transie, co oznacza, że lubisz jak śpiewam. - Powiedział, unosząc lekko kąciki ust. - Dzisiaj jestem do twojej dyspozycji... co rozkażesz madame...
Mówiąc to ukłonił się teatralnie. Speszył mnie trochę, ale nie ukrywajmy... posłuchałabym jeszcze czegoś.
- To może jeszcze to? - Rzuciłam najobojętniej jak umiałam.
- Masz niezły gust.- Powiedział, włączył piosenkę którą wskazałam i zaczął śpiewać. Ponieważ była to ballada miłosna, usiadł koło mnie, złapał mnie za rękę i zaczął wpatrywać się w moje oczy. Nie wiedziałam co zrobić, serce zabiło mi mocniej. Odwróciłam wzrok. On jednak cały czas patrzył na mnie. Odsunęłam się trochę. Gdy piosenka się się skończyła zerwałam się natychmiastowo i odwróciłam.
- T-to do domu! - Wskazałam palcem na drzwi. - Miło było, ale robi się późno...
- Masz rację... odwiozę cię już do domu. - Powiedział, wstał i ruszył w stronę drzwi. Nie odwracając się dodał jeszcze. - Zamknij pokój, idę zapłacić.
-------------------------------------------
~~JUN~~
Co to było? Czy moje serce właśnie dla niej zabiło? Myślałem, że jedyne co do niej czuje to pociąg seksualny... to staje się niebezpieczne. Zabawa zabawą, ale nie mam zamiaru oddawać jej swojego serca...
-------------------------------------------
~~TSUKI~~
Boże jaki on dziś ugodowy... Już ucieka? Zrobiłam coś? Może już się mną znudził? Przygryzłam wargę. Czemu czuję się lekko zawiedziona? Zrobiłam jak mi kazał. Gdy dotarłam do wejścia, zobaczyłam że stał przy kasie. Bez słowa ruszyliśmy do motoru... O co chodzi? Miał jakąś taką zamyśloną minę... Jakby smutną... to mi do niego tak nie pasowało.
- Stało się coś? - Zatrzymałam go odruchowo. Spojrzał na mnie pustym wzrokiem, dosłownie tak jakby mnie nie widział.
- Wiesz co... wypadło mi coś. Dasz radę wrócić sama? - To ostatnie powiedział już na mnie nie patrząc.
- Taa... Ale...

- To dobrze. - Odszedł już nic nie mówiąc, odpalił maszynę i odjechał... Nie no... na początku mnie zaprasza, a potem... Grr... zacisnęłam pięści i tupnęłam nogą... Nie rozumiem go!
__________________________________
Wybaczcie, że dzisiaj tak późno :/ Niestety zostało mi mało czasu do wyjazdu i co chwilę gdzieś ganiam. Dzisiaj znowu rozdział z Junem i Tsuki... no tak jakos wyszlo xD To do czwartku ^^

czwartek, 23 lipca 2015

Rozdział 6 (,,Somthing for Everyone")

~~SHIN~~
Obudziłem się koło 13 rano. Wstałem i ruszyłem szukać kogoś do po wkurzania. Taki naszedł mnie podły humor. Pierwszy do głowy wpadł mi Jun... nigdzie jednak nie mogłem go znaleźć. Jak z resztą nikogo... No tak! Kanapa! Dostałem nagłego oświecenia i ruszyłem do salonu. Siedział na niej jednak Akira, grający w mojego plejaka.
- Gdzie wszystkich wywiało?
- Tetsu poszedł do baru, Jun gdzieś pojechał na motorze, a Aki stoi tam - Wskazał na postać stojącą przy oknie, nie odrywając wzroku od ekranu. Obejrzałem się. Aki stał zaraz obok. Jak to możliwe, że wcześniej go nie widziałem?
- Aki! - Klepnąłem go w plecy. - Musisz być bardziej widoczny! - Odwrócił się i spojrzał na mnie z tym pustym i beznamiętnym wyrazem twarzy. - Eee... albo rób sobie... co tam sobie zawsze robisz... - Wycofałem się w stronę Akiry i usiadłem obok. - Może rundka we dwoje?
Spojrzał na mnie badawczym wzrokiem i powiedział:
- Eee... nie - I wrócił do grania.
- Akira chamie... podziel się grą! Niby czemu nie!?
- Z tobą to nawet rywalizacji, by nie było...
- No tak... boisz się, że przegrasz! To zrozumiałe... - Powiedziałem współczującym tonem i poklepałem go po ramieniu. - Nie martw się, dam ci fory!
- Chyba nie zrozumiałeś przesłania... aż mi cię szkoda...
- Tak bardzo chcesz uniknąć gry, że mam wrażenie, iż się jednak boisz.
- Takimi zaczepkami to ty możesz Juna zdenerwować, ale nie mnie...
- Juna nie ma, ehh... dziś musisz mi wystarczyć. Dla chcącego nic trudnego - Puściłem mu oczko.
- Czy jak zagram z tobą jedną grę... to dasz mi spokój?
- Uuu, zimno... Zastanawiam się jak to jest, że na ciebie lecą... Hmm... może bardziej na portfel?
- Jakim cudem udało ci się zmienić temat rozmowy z gry na konsoli do tego co jest we mnie pociągającego?
Czemu tego gościa tak trudno zdenerwować? Nici z zabawy...
- Nazywasz to cudem... naprawdę jesteś kiepski w prowadzeniu rozmowy, co nie Akiraś?
- Wiesz mi... jakbym chciał podtrzymać rozmowę... to bym ją podtrzymał. - Powiedział, patrząc na mnie wymownie. - I nie mów do mnie Akiraś.
Uśmiechnąłem się szatańsko i objąłem go ramieniem.
- Oh Akiraś... taki wstydliwy.
- Wstydliwy? Jak ci przyszło coś takiego do głowy? Ja po prostu nie lubię jak ktoś zdrabnia moje imię...
- Akiraś, Akiraś, Akiraś - Jej mam punkt zaczepienia! Boże mi się naprawdę nudzi...
--------------------------------------------------
~~AKIRA~~
- Idę stąd. Mam cię dość. - Powiedziałem, wstając z kanapy.
- Oj Akiruś nie denerwuj się tak... - Shin złapał mnie za rękę i próbował pociągnąć z powrotem na kanapę. Spojrzałem na niego zirytowany i wyrwałem ją. Znowu zwróciłem się ku drzwiom. - No Akiraś nie obrażaj się!!
Właśnie miałem ruszyć do drzwi, gdy Shin złapał mnie za rękę i pociągnął w swoją stronę. No i jak to przystało na tego debila musiał coś odwalić... Otóż próbując mnie zawrócić, potknął się o własne nogi i zaczął lecieć do tyłu... oczywiście musiał mnie pociągnąć ze sobą... Nie wiem jakim cudem udało mi się odwrócić w jego stronę, ale w końcu wyszło na to, że upadłem prosto na niego.
- Mrr..., a ja myślałem, że jesteś nieśmiały! A tu proszę... lecisz na mnie! - Uśmiechnął się zawadiacko.
- Chyba się mocno pieprznąłeś w ten pusty łeb! Bo mam wrażenie, że jest gorzej niż wcześniej..., a ja głupi myślałem, że to niemożliwe... - Spojrzałem na niego zirytowany, podnosząc się lekko na rękach.
- A jednak się speszyłeś... już nie bądź taki nieśmiały!
- Czym miałbym się speszyć? Nieśmiały? Jak dla mnie to ty jesteś w gorszym położeniu...
- Dobra Akiraś... żarty żartami, ale jesteś ciężki. Wstańmy już. - Powiedział, podpierając się na łokciach. Postanowiłem zagrać w jego grę. Złapałem go za ręce i przyszpiliłem go z powrotem do podłogi.
- A myślałem, że ci się podobało...
Patrzył na mnie ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Spróbował ruszyć ręką, ale nie pozwoliłem mu się wyswobodzić. Miałem wrażenie, że jest trochę zagubiony, ale po chwili spojrzał na mnie z dziwnym uśmiechem na ustach.
- Podoba...
Nagle poczułem jego usta na swoich. Zrobił to tak szybko, że nie zdążyłem zareagować. Odskoczyłem od niego momentalnie i spojrzałem na niego zszokowany.
- Taki przewidywalny. - Prychnął i zniknął za drzwiami.
---------------------------------------------------
~~TSUKI~~
Zatrzymaliśmy się przy salonie gier. Jun złapał mnie za rękę i zaciągnął za sobą do środka. Obejrzałam dokładnie pomieszczenie. Było duże i mieściło mnóstwo urządzeń. Pierwszy raz byłam w takim miejscu. Zerknęłam na stojącego obok wokalistę, zastanawiając się co ja w ogóle tutaj robię...
- Mam dla ciebie małe wyzwanie...
- Wyzwanie? - Uniosłam brew. Boje się co mu się zrodziło w tym zboczonym łbie. - Jakie?
- Wybierz jedną z gier... dowolną... jeśli mnie pokonasz... zrobię wszystko co będziesz chciała, a jeżeli ja wygram to ty zrobisz to co powiem. - Powiedział uśmiechając się łobuzersko. Trochę zszokowała mnie ta propozycja. Wyczułam o co może mu chodzić.
- Jaką chcę powiadasz? - Olśniło mnie. Zobaczyłam stojący z boku stół do bilardu. Swojego czasu byłam niepokonana. Wygraną mam w kieszeni - Umiesz grać w bilard? -
- Umiem.
- No to zagrajmy. - Rzuciłam pewnym siebie tonem.
- Wow, nie sądziłem, że tak łatwo się zgodzisz... - Powiedział.
Ruszyliśmy w stronę stołu i zaczęliśmy grę. Pierwsze strzały były na moją korzyść, ale szybko odbił piłeczkę. Zdziwiłam się... pierwszy raz grałam z kimś równym sobie. Dalsza rywalizacja była zacięta. Osoba prowadząca cały czas się zmieniała. Ostatecznie moją porażkę przypieczętował ostatni strzał, kiedy to mi została jeszcze jedna bila, a on już mierzył w czarną. Wygrał. Przełknęłam ślinę. Teraz to się wkopałam! To na pewno nie będzie moralna propozycja!
----------------------------------------------
~~JUN~~
Chyba zapomniałem ją uprzedzić, że umiem tutaj grać we wszystko. Poza tym grałem na totalnym luzie, bo obie alternatywy były dla mnie kuszące. Jakie to zabawne, że wybrała akurat tę grę w którą jestem najlepszy.
- Szkoda..., a miałem nadzieje, że zrobisz ze mnie swojego seksualnego niewolnika - Powiedziałem, uśmiechając się łobuzersko.
- Pozwól, że nie będę wnikać w twoje masochistyczne fetysze. Nie nadawałbyś się na mojego niewolnika. - Powiedziała z lekką irytacją w głosie. Widać że przegrana ją zabolała.
- Oj uwierz mi... nie jestem masochistą. Jakbyś chciała mogłabyś się o tym przekonać. - Powiedziałem, uśmiechając się od ucha do ucha. - No... skoro wygrałem, to czas na moją nagrodę.
Zacząłem się do niej zbliżać. Spojrzała na mnie z lekkim strachem w oczach. Gdy podszedłem, zamknęła oczy i zrobiła dziwną minę. Przyjrzałem jej się z bliska. Chyba czegoś chciała. Nie czekając aż się ocknie, złapałem ją za rękę i ruszyłem do wyjścia.
------------------------------------------------
 ~~TSUKI~~
C-co!? To pocałunek nie wystarczy!? On chce czegoś więcej!? Prowadził mnie w stronę swojego motoru. O nie... do tego mnie gdzieś wywiezie... nie jest masochistą... sadystą!? Bez przesady... ten zakład ma chyba jakieś moralne granice... granice?... moralne?... To mi tak do niego nie pasuje...
- Em... gdzie znowu jedziemy? - Wydukałam zmieszana. Spojrzał tylko na mnie z dziwnym uśmiechem na twarzy, po czym znowu się odwrócił i ruszył w stronę motocykla. Bez słowa podał mi kask i wsiadł na motor, czekając na mnie.
--------------------------------------------
~~TETSUYA~~
Wróciłem do domu po pracy. Zdziwiło mnie to, że chyba po raz pierwszy od wielu dni było tu tak cicho. Ruszyłem do salonu, gdzie zawsze mogłem spotkać wszystkich. O dziwo siedział tam tylko Shin, grający w PlayStation.
- Cześć Shin. Gdzie są wszyscy? - Spytałem.
- Siedzi sobie z Akim... - Powiedział nie odrywając wzroku od ekranu.
- Co? Pytałem gdzie są wszyscy... - Wtedy zobaczyłem Akirę siedzącego w rogu z Akim. Obaj patrzyli się w okno pustym wzrokiem. - Eee..., a temu co się stało?
- Nie wiem... Poszedłem na chwilę do łazienki, a kiedy wróciłem już tam siedział. Chyba się z nim zaprzyjaźnił!
Podszedłem do Akiry i szturchnąłem go lekko.
- Akira? Co jest? - Nawet się nie odwrócił. - Shin do cholery... co się stało?! On mnie nawet nie zauważył!
- Ja nic nie wiem! Nie patrz tak na mnie! Sam się go zapytaj.
- Jak jesteś taki mądry to sam spróbuj! Jak ja podszedłem nawet nie zareagował - Powiedziałem zirytowany. - Boże on wygląda jak panda!
- To dobrze, laski lubią słodkie zwierzątka! - Prychnął nie odrywając się od gry. Wkurzyło mnie to, więc podszedłem do kontaktu i wyjąłem z niego wtyczkę, co sprawiło że wszystko się wyłączyło.
- Albo spróbuj coś zrobić albo idź zawołać mojego brata. Może jemu uda się dotrzeć do Akiry...
- Grr... niech ci będzie. - Podszedł do niego od tyłu, złapał za ramiona i potrząsnął nim lekko.
- Akiraś obudź się! Bo Mama-kun się o ciebie martwi!
Na ten gest Akira od niego odskoczył i podpełznął na drugi koniec pokoju. To było przerażające...

- Dobra... to nie jest normalne... - Powiedziałem, patrząc na niego przerażony.
______________________________________
No i w końcu pojawili się! Od teraz narracja będzie się dzielić na więcej osób, więc jeżeli zaczniecie się gubić w osobach, polecam jeszcze raz spojrzeć na opisy bohaterów. Mam nadzieję, że tym razem nie było za krotko ^^

poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 5 (,,Something for Everyone")

~~TSUKI~~
- Co ty tu robisz!? - Zrobiłam krok w tył. - Prześladujesz mnie?
- Myślałem, że ucieszysz się na mój widok... wczoraj podobała ci się moja bliskość.
- Jaka bliskość!? - Oburzyła się Mai. - Mówiłaś że tylko rozmawialiście, i że jest zdesperowanym nudziarzem... Tsuu...
- Naprawdę tak uważasz? Czyli jednak źle zinterpretowałem twoje wczorajsze zachowanie? Ale ta gęsia skórka na całym ciele i rumieńce mówiły same za siebie... wybacz mi moją pomyłkę, a skoro uważasz, że jestem nudziarzem to chyba jednak nie jesteś tak niewinna jak myślałem. - Podszedł do mnie niebezpiecznie blisko. - Hmh... czyli jednak chciałaś czegoś więcej..., ale to nie szkodzi... możemy zaraz to naprawić. Nie wiem jak ty..., ale ja mogę to zrobić nawet tu i teraz. Nie będzie za nudno?
To ostatnie powiedział mi na ucho. Odskoczyłam od niego łapiąc się za nie.
- Ch-chciałbyś! Chłopak który potrafi mysleć tylko tym co trzyma w spodniach nie może być interesujący... Nie będę nic z tobą robiła! Jeżeli jesteś taki zdesperowany, jest pare chętnych dziewczyn. Tak ładnie cię przywitały... - Prychnęłam
- No i skąd ta wrogość? Ja tu się staram być miły. Przyszedłem zabrać cię na przejażdżkę. Chodź ze mną. - Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
-------------------------------------------------
~~JUN~~
Zaciągnąłem w stronę ścigacza. Gdy stanęliśmy obok maszyny, podałem jej kask.
- Masz. Załóż go i wsiadaj. - Powiedziałem, a ona spojrzała na mnie jak na wariata.
- Ja? Na TYM!?
- A na czym? Masz swój?
- Jeszcze mi życie miłe, dziekuję.
- Ale nie bój się to ja będę prowadził.
- Tego się właśnie boję. - Uniosła brew do góry.
- Wiesz widzę kolejny postęp... mówisz, że nie chcesz ze mną jechać, bo boisz się że nas pozabijam, a nie dlatego, że nie chcesz ze mną przebywać... rozumiem, że jakbym podjechał samochodem, wsiadłabyś od razu... - Powiedziałem uśmiechając się do niej swoim najbardziej zniewalającym uśmiechem. - A ja myślałem, że laski lecą na motory... Nie bój się... mogę cię zapewnić, że jestem świetnym kierowcą.
- Nigdy się ciebie nie bałam, jedyne co czułam to niechęć. - Rozejrzała się. - Niby czemu miałabym się zgodzić?.
- Czułam? To znaczy że już nie czujesz! Kolejny postęp! A czemu miałabyś się zgodzić? Może dlatego, że jestem przystojny, czarujący i bardzo twoją osobą zainteresowany..., a także mam dużo do zaoferowania - Powiedziałem pewny siebie. - No chodź! Rozerwij się trochę! Gwarantuję, że ze mną nie będziesz się nudzić...
- Nie przekonałeś mnie.
- Obiecuję, że cię nie dotknę... wbrew twojej woli oczywiście
- Oczywiście że nie, chyba że chcesz dostać w twarz. - Prychnęła i spojrzała badawczo na maszynę. - Nawet nie wiem jak się na to wchodzi, nie mówiąc o utrzymaniu się...
- Trzymać to ty się będziesz mnie. Nie wsiadałaś nigdy na konia? Ekhem... oczywiście miałem na myśli takie zwierzątko... - Uśmiechnąłem się do niej łobuzersko. - To wsiada się tak samo. Po prostu przerzucasz nogę na drugą stronę i siadasz okrakiem. To jest taka filozofia?
- Mhm... Już widzę się na tym.
- Masz dar jasnowidzenia? Bo ja jeszcze nie widzę cię z tyłu... - Mimo wszystkiego co powiedziałem dalej stała z kaskiem w ręku. Widać było, że prowadzi ze sobą wewnętrzną walkę. - No dobra... widzę, że muszę ci wyjawić co chcę zrobić, bo inaczej się nie zgodzisz. Zamierzam zabrać cię na przejażdżkę, a potem pojechać gdzieś zjeść coś dobrego i oblać nasz wspólny sukces. Mówiłem ci już wcześniej, że dzięki tobie napisałem piosenkę, a dzisiaj napisałem kolejne dwie, więc jak widzisz... przebywanie z tobą dobrze na mnie wpływa. Dlatego chcę żebyś spędziła mile czas w zamian za natchnienie, którego mi dostarczasz. A poza tym może wymyślę coś jeszcze.
-------------------------------------------
~~TSUKI~~
Jego słowa sprawiły, że serce zabiło mi szybciej. Nagle poczułam że mogę mu zaufać... Mimo że ten ścigacz nie bardzo mnie do tego przekonywał...
- Ale ty płacisz. - Rzuciłam twardo. A on jedynie uśmiechnął się w odpowiedzi. Po wczłapaniu się jakoś na motor, rozpaczliwie szukałam elementu zaczepienia. Nie byłam przekonana co do ściskania go przez całą drogę, ale chyba nie miałam wyboru... - Jeszcze nie ruszaj, muszę się przygotować! - Powiedziałam widząc że zamierza odpalić silnik. Nagle poczułam jak łapie mnie za ręce i ciągnie do przodu krzyżując je na swoim brzuchu.
- Trzymaj się mocno. Nie chcesz chyba spaść... i to tyle jeśli chodzi o przygotowania...
Zrobiłam jak mi kazał. Na początku lekko i niechętnie, ale jak tylko motor ruszył chwyciłam mocniej. Jego brzuch był twardy... Na samą myśl zalałam się rumieńcem. O czym ja myślę...
- Gdzie jedziemy!? - Krzyknęłam, licząc że mój głos przedrze się przez dźwięk silnika.
- Już ci mówiłem... na przejażdżkę!
---------------------------------------------
~~JUN~~
Gdy ruszyliśmy złapała mnie mocno w pasie. Czułem, że się lekko trzęsie, więc z początku nie jechałem za szybko. Nie powiem... fakt, że jej ręce spoczywają na moim brzuchu nie poprawiał mojej koncentracji... Nawet przez kurtkę czułem ciepło jej ciała. Oj... to będzie dla mnie długa podróż... Ruszyliśmy w stronę wybrzeża. Postanowiłem pokazać jej moje ulubione miejsce.
----------------------------------------------
~~TSUKI~~
Powoli zaczęłam się przyzwyczajać do jazdy i o dziwo zaczęło mi się to podobać. Kolejną rzeczą, która mnie zdziwiła było to, że byłam pewna, że przy nim mi się nic nie stanie... przynajmniej dopóki siedzimy na motorze... chyba zgłupiałam. Obserwowałam otoczenie. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam, że wyjechaliśmy poza miasto. No pięknie... teraz to już na pewno zgwałci mnie w jakichś krzakach i porzuci. Zaczęłam się rozglądać. Z daleka zobaczyłam ocean. Utopi mnie. Żeby mnie nikt nie znalazł... dobrze to wymyślił. Nagle dojechaliśmy do jakiegoś miejsca, a on zatrzymał motocykl i zaczął z niego zsiadać. No to mój koniec... nadeszła godzina zero. Gdy stanął obok, wyciągnął rękę i pomógł mi zejść z motoru. Dopiero teraz zauważyłam jak piękny widok rozpościera się przed moimi oczami. Byliśmy w jakimś puncie widokowym, z którego świetnie można było zobaczyć ocean i pływające w oddali małe, bezludne wyspy. To wszystko wyglądało niesamowicie. Podeszłam do barierki.
 - Wow... - Moją uwagę skupiłam na pięknym widoku, całkowicie zapominając z kim tutaj jestem.
----------------------------------------------
~~JUN~~
Była tak zajęta widokami, że nawet nie zauważyła, że pociągnęła mnie ze sobą. A ja chciałem jej tylko podać rękę, żeby zeszła z motoru...
- Widzę, że trzymanie za ręce ci odpowiada... - Powiedziałem promiennie się uśmiechając. - I jak ci się podoba? Chciałem ci pokazać to miejsce, bo uważam że jest piękne...
-----------------------------------------------
~~TSUKI~~
- Ahh... - Zabrałam rękę. Co ja robię... Sama się sobie dziwiłam, ale w tym momencie myślałam, że jego słowa są słodkie. Okej dałam się zaciągnąć tu i co dalej... Nawet nie mamy o czym rozmawiać, dotąd tylko mnie denerwował. A teraz tak szczerze się uśmiecha, gdy nie jest taki natarczywy to wygląda na godnego zaufania... Oczy jednak mogą tak bardzo mylić... Zagryzłam wargę. Nie mam dziś na sobie żadnego suwaka, prawda...?
- Taa... ładny widoczek. - Rzuciłam "twardo" patrząc w jego stronę.
- Ehh... no i co ja mam z tobą zrobić... Chcesz jeszcze tu zostać czy jedziemy dalej? A może jest jakieś miejsce do którego chcesz się ze mną udać?
- Ty mnie zaprosiłeś to coś wymyśl, miałam się nie nudzić... - Prychnęłam.
- Ale ja ci tylko daje możliwość wyboru. Możemy pojechać tam gdzie będziesz chciała albo poddasz się mi... eee... to znaczy moim pomysłom...
Spojrzałam się neufnie. To zająknięcie nie wróżyło niczego dobrego.
- Więc jaka decyzja?
- Biblioteka? - Rzuciłam ochoczo.
- Hmh... mnie biblioteka kojarzy się tylko z numerkami na zapleczu i ciemnymi zakamarkami, a ty co chciałabyś tam robić?
Zrobiłam krok w tył.
- To może ty coś wymyśl.
- As you wish... - Powiedział, wziął moją rękę i ruszył w stronę motocykla, ciągnąc mnie za sobą.
_______________________________________________
No i tak wyszło, że znowu ja wstawiam posta xD Ale nie bójcie się Tay się jeszcze na wstawia jak wyjadę na dwa tygodnie w sierpniu xD Wiem, że jak na razie wszystko kreci się wokół jun'a i Tsuki, ale mogę wam obiecać, że już w następnym rozdziale pojawią się inni członkowie zespołu i (z tego co pamiętam :P) zacznie się drugi wątek :) Mam nadzieję, że opowiadanie się wam podoba. Niestety nie zostawiacie zbyt wielu komentarzy, więc nie mamy pojęcia co o nim myślicie... Liczę na więcej komentarzy! Obiecuje na każdy odpowiedzieć! No to do czwartku :)

czwartek, 16 lipca 2015

Rozdział 04 |Something for Everyone|

~TSUKI~
- Nie trzeba... - Spanikowałam, w pewnym momencie nie wiedziałam co się dzieję. Tak jakby jedna część mnie mówiła tak, druga nie... Przełknęłam ślinę. - Do czego ty zmierzasz?
- Do czego zmierzam? Wiesz... wszystkie drogi prowadzą do łóżka..., a może to było do Rzymu... nieważne. - Powiedział uśmiechając się do mnie szczerze. - Prawda jest taka, że mnie kręcisz. Już dawno nie czułem takiego pociągu do żadnej dziewczyny..., a pytałaś mnie wcześniej co mamy opijać, otóż nasz wspólny sukces. Dzięki tobie napisałem tą piękną balladę. Byłaś moim natchnieniem, inspiracją. Dlatego od teraz chcę mieć cię przy sobie, by tworzyć więcej takich perełek... moja Muzo.
Zaszokował mnie tym... Dałaś gościowi w ryj, a on ci mówi że jesteś jego muzą... Pierwszy raz się szczerze uśmiechnął. Ogarnęło mnie dziwne uczucie... Wlepiłam wzrok w podłogę, ale przecież nie dam mu się od razu przelecieć...
-------------------------------------------------------------
~JUN~
Złapałem ją za podbródek i uniosłem go do góry tak, by spojrzała na mnie. Drugą rękę położyłem na ścianie obok jej głowy.
- Mam wrażenie, że się boisz... nie ma czego. Nie przelecę cię od razu. Na wszystko przyjdzie czas. Chcę cię kosztować po trochu. Jest to trochę masochistyczne z mojej strony, bo już teraz pragnę cię całej..., ale poczekam. Nie mamy się co spieszyć. Sprawię, że w końcu sama zapragniesz mnie w swoim łożu. Możesz być tego pewna. - Powiedziałem i pocałowałem ją delikatnie w szyję, po czym znów spojrzałem jej w oczy. - Chyba odłożymy świętowanie na inny dzień. Jeżeli będziesz chciała mnie znaleźć, spytaj w barze o Kagamiego. On ci powie gdzie mnie szukać. Chociaż i tak uważam, że jeszcze na to za wcześnie. Jeszcze trochę będę musiał się za tobą nabiegać, żebyś sama zechciała mnie znaleźć. To ja się będę zbierał...
Powiedziawszy te słowa musnąłem jeszcze delikatnie jej wargi, po czym zniknąłem za tylnymi drzwiami klubu.
------------------------------------------------------
~TSUKI~
Kiedy wyszedł uczucia się we mnie zmieszały. Zastanawiałam się dlaczego ja... może to jakiś rodzaj zemsty za to zadrapanie na policzku... Bawi się mną? A może nie... w sumie pasowałoby mi to do niego. Nie dam się tak podejść... Przesunęłam palcem po wardze... Nie, nie myśl o tym! Pokazał mi już swoje prawdziwe oblicze... Ciekawe co się dzieje z Mai.
---------------------------------------------------
 ~JUN~
Był dzień po koncercie. Jak co dzień oddawałem się swojemu jakże zajmującemu zajęciu (Czyli leżeniu na kanapie), gdy do pokoju wszedł Akira. Uśmiechał się od ucha do ucha.
- Co się tak szczerzysz? - Spojrzałem na niego badawczo. - Masz te same ciuchy co wczoraj na koncercie, gdzie żeś się szlajał całą noc?
- Powiem ci stary, że laska którą mi podstawiłeś okazała się bardzo interesującą osóbką... - Powiedział Akira
- To znaczy? - Spojrzałem na niego zaciekawiony tym co powiedział.
- To... jest... szatan, nie dziewczyna... Stary ja bym nawet nie wpadł na to, że można takie rzeczy w łóżku robić... - Patrzył na mnie rozmarzonym wzrokiem. - Takie to było małe, niepozorne. Z początku wydawała się być wystraszona, a potem... no czort nie baba.
Nagle w drzwiach pojawili się pozostali. Shin od razu podbiegł do Akiry i uwiesił się mu na szyji.
- Stary, ale od ciebie jebie... - Skrzywił się. - Gdzie żeś był całą noc!?
- Chyba się zakochałem... - Powiedział Akira, a ja zacząłem udawać wystraszonego.
- O matko, dzwońcie po karetkę... sprawdźcie głowę, jak dla mnie musiał się wczoraj w nią mocno uderzyć...
- Haha Juu zostań przy śpiewaniu, bo beznadziejny z ciebie aktor - Pokręcił głową Shin. - A więc wystarczy być dobrym w łóżku żeby cię uwieść?
Prychnął. Wszyscy spojrzeli się po sobie zszokowani.
- Musiałbyś mieć 160 cm wzrostu..., a nie... to masz. No ale do tego długie włosy, musiałbyś się pozbyć tego między nogami i mieć miseczkę co najmniej B... nic prostszego. - Powiedziałem.
Shin oczywiście żartował, ale Akira odebrał to nadzwyczaj poważnie. Shin zauważywszy jego minę kontynuował.
- Wiesz Akira... wiem że jesteś nieśmiały, ale nie bój się. Byłbym bardzo delikatny. - Uśmiechnął się zadziornie.
- Ej stop! Żaden się nie odzywa. - Podbiegłem do stołu i wziąłem z niego notatnik. Zacząłem pisać i po chwili miałem już nową piosenkę. - Jestem geniuszem.
- Widzisz tym razem to ja byłem twoim natchnieniem... Wiedziałem, że chodziło o mnie! - Rozłożył ręce Shin.
- Właściwie to myślałem o cyckach. - No przecież im nie powiem, że o konkretnych. - Słowa dopiszę później. Już nawet wiem jakie...
- A właśnie... kim była ta dziewczyna z wczoraj, bracie? - Spytał Tetsuya.
- Właśnie! Akire to zrozumiem, ale że ty... Ballady... Dziewczyny... Nasz Juu dorasta! - Spojrzałem na Shina zirytowany. - No co tak patrzysz? Jeszcze wczoraj mnie podrywałeś... Jestem dumny, robisz postępy.
- Powiedz mi prawiczku... ile lasek przeleciałeś?..., a nie czekaj... samo słowo prawiczek wiele o tobie mówi...
- Starczy już Jun. Przeginasz. - Powiedział Tetsuya. - Nie odpowiedziałeś mi na pytanie.
- Dobrze....mamo. Poznałem ją przez przypadek po naszym poprzednim koncercie. Zgubiła bransoletkę, a ja... pomogłem jej ją znaleźć..., A potem pocałowałem ją, dostałem w twarz i tyle... zwykłe pierwsze spotkanie. - Powiedziałem. Spojrzeli na mnie jak na kosmitę. Nastała cisza.
 - Juu jest masochistą... - Wymamrotał Shin zaraz odwracając głowę i pogwizdując. - A ja myślałem że to Aki jest z nas najdziwniejszy...
Spojrzałem na Akie'go. Patrzył się za okno, pustym wzrokiem. Taa... niby jest, ale go nie ma.
- A i dla twojej wiadomości nie jestem prawiczkiem...! - Skłamał Shin, marszcząc brwi.
- Yhy... wszyscy ci wierzymy... panowie wybaczą, ale idę do siebie, bo mam wenę twórczą, a przy was mośki się nie skupię... - Powiedziałem i nie czekając na reakcję wyszedłem z pokoju. Po 30 minutach, gdy udało mi się w pełni skończyć dwie piosenki, wyszedłem z domu. Stwierdziłem, że muszę iść poszukać mojego ,,natchnienia".
------------------------------------------------------
~TSUKI~
Siedziałam na ławce na uczelni beznamiętnie patrząc się w przestrzeń, gdy nagle moje rozmyślanie nad sensem istnienia przerwała Mai, wieszająca mi się na szyi.
- Tsuuu-chaaan nie zgadniesz!!!
- Czego nie zgadnę? - Uniosłam brew.
- Co się wczoraj stało... PRZELECIAŁ MNIE! - Wykrzyczała, pare przechodniów odwróciło się w naszą stronę...
- Mai... może tak dyskre... ZARAZ KTO CIĘ PRZELECIAŁ!? - Dodałam równie głośno.
- Przyganiał kocioł garnkowi Tsu... - Pokręciła głową Mai. - No jak to kto!? Akira-kun!
- Co? J-jak to!? On cię miał tylko powiadomić, że nie przyjdę...
- No i powiadomił, ale potem dodał, że odprowadzi mnie do domu, bo nie mógł pozwolić żebym wracała sama... no i odprowadził..., a potem został na dłużej...Tsuu to było świetne... CAŁĄ NOC! Rozumiesz! CAŁĄ NOC! 3 RAZY W CIĄGU JEDNEJ NOCY! - Darła się dalej, więc zaczęłam ją uciszać, ale ona dalej swoje. - Powiedział, że z chęcią się jeszcze ze mną spotka, chyba zrobiłam na nim dobre wrażenie.
Oniemiałam. Czy wszyscy w tym zespole są tacy!?
- Mai, czy to nie był twój pierwszy raz?
- No coś ty! Eee... można powiedzieć, że mam pewne doświadczenie. Ja w porównaniu do ciebie w trakcie liceum nie siedziałam z nosem w książkach.
 Był Shinji, Ken, Matsuo, Sai, Junpei... - Zaczęła liczyć na palcach.
- Dobra, dobra już nic nie mów! - Co jak co, ale tego się nie spodziewałam. Tylko ja jestem taka opóźniona?
- A jak tam ty i chodzący testosteron?
- Eee... Chciał się tylko przywitać. - Spojrzałam w bok z zakłopotaniem. Przecież nie powiem, że dałam się zmolestować. W przeciwieństwie do Mai mnie to tak nie jara... - Porozmawialiśmy chwilę, ale jest strasznym nudziarzem i desperatem. Lepiej trzymać się z dala. - Powiedziałam z udawaną powagą w głosie.
- Serio? Tsu, z tobą jest źle. Takie ciacho zabiega o twoje względy, a ty co? - Nagle spojrzała zszokowana i skrzyżowała ręce na piersiach. - A może ty jesteś homo... wiesz Tsu... i tak będę cię kochać...
Chlasnęłam ręką w czoło.
 - Mai, oczywiście że nie, ale wygląd to przecież nie wszystko. - Uśmiechnęłam się.
~JUN~
Jechałem bez celu przez miasto na swoim ścigaczu i myślałem o rudej. W sumie to nie mam pojęcia jak ją znaleźć... nagle dotarłem do kampusu. Hmh... w sumie wyglądała na studentkę. A skoro to jedyna uczelnia w mieście... Zaparkowałem przed wejściem na jakiś wydział i zacząłem wypytywać ludzi.
----------------------------------------------------
~TSUKI~
Szłam właśnie do klasy, kiedy spostrzegłam, że na korytarzu jest jakoś dziwnie luźno. Nagle usłyszałam jakieś głosy za oknem, więc wyjrzałam przez nie.
- Sporo ludzi się zebrało, myślisz że jakaś bójka?...Chodź sprawdzimy! - Odkrzyknęła Mai.
-----------------------------------------------------
~JUN~
No to nie był kurwa dobry pomysł... Zleciało się ich jak mrówków...
-Kyaaa!!! Przecież to Jun-kun!!
Krzyczały, piszczały, banie mi rozsadzało..., ale co biedny mogłem poradzić. Żeby nie stracić wiernych fanek zacząłem rozdawać autografy... Po chwili miałem już dość, więc zacząłem się wydostawać i wtedy zobaczyłem ją zmierzającą w stronę tłumu. Gdy mnie zobaczyła stanęła jak słup. No przynajmniej już wiem, że się nie myliłem. Podszedłem do nich, bo stała z koleżanką... hmh... obejrzałem niezidentyfikowany obiekt, który stał obok mojej muzy. No muszę przyznać, że też była niczego sobie...
- Hej kotku. Właśnie cię szukałem. Jak miło że sama do mnie przyszłaś, mówiłem ci że tak będzie...

__________________________________


Oto czwarta część naszych wypocin, życzę miłego czytania.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 3 (,,Something for Everyone")

~~JUN~~
Leżałem na kanapie jak zwykle w dni... nie wróć... jak co dzień. W całym domu było cicho jak w grobowcu. Tetsu poszedł do baru, Aki z Shinem poszli do spożywczego, a Akira pewnie jak zwykle szlajał się z jakimiś laskami. Ehh... i co ja biedny mam począć? I nagle do mojej głowy wpadł obraz rudowłosej dziewczyny z klubu. Mimo, że od koncertu minął tydzień ona co jakiś czas nawiedzała moje myśli. Nagle do głowy wpadła mi melodia, którą natychmiast musiałem zapisać. Po chwili miałem napisaną całą piosenkę. Przyjrzałem się dziełu i po 10 minutach miałem też słowa. Wow... rudy kociaku... jesteś niesamowita.
----------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
Minęło sporo czasu od tamtego wydarzenia. Mai była nakręcona jak nigdy wcześniej, bardzo irytował mnie fakt, iż mi też się to udzieliło... Często nieświadomie nuciłam piosenki tego zespołu... Ehh... Takie utalentowane, a takie głupie. Słyszałam że znowu grają koncert gdzieś niedaleko. Ciekawe czy Mai załatwi bilety...
------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
Gdy tylko wszyscy wrócili, pokazałem im nowy utwór.
- Czy on właśnie coś zrobił? Tak bez niczego? Sam z siebie!? Juu jesteś chory!? Pod jaki numer dzwonić!? - Spiorunowałem wzrokiem Shina.
- Słuchaj mądralo... powiedz mi... ile piosenek udało ci się napisać od początku powstania zespołu?
- Akira! Jun się na mnie wyżywa...
- Ale Jun ta piosenka jest inna od pozostałych... w ogóle do ciebie nie podobna. Od kiedy to piszesz ballady? - Spytał Akira
- ... - Shin spojrzał smutnym wzrokiem na Akirę.
- No i cię zignorował. - Powiedziałem śmiejąc się z Miyagiego. - Powiedzmy, że coś mnie... natchnęło.
Zacząłem się zastanawiać czy powiedzieć im że to coś było kimś, ale przemilczałem ten fakt.
- Akira nie jest stronniczy, stwierdził że zmieni temat. To jest zaradność nie ignorancja! I ja też myślałem, że to zadanie Akiego. On zawsze jest taki uczuciowy! - Prychnął Shin.
- Eee... Shin, ale wiesz, że my nie mamy żadnej ballady w naszym repertuarze, prawda?- spytał Tetsuya.
- Teraz już mamy, Romeo! - Uśmiechnął się zadziornie.
- Romeo? - Zdziwiłem się.
- No w sumie Shin trafił w 10. Skoro piszesz balladę miłosną to znaczy, że coś jest na rzeczy. - Powiedział Akira
- To jak Juu, znamy ją?
- Taaa... tylko powiedzcie mi... kiedy ja ostatnio miałem kontakt z jakąś dziewczyną?
- Juu... nie mów mi... to nie jest dziewczyna!? - Wytrzeszczył oczy Shin.
- Wydało się! Co ja teraz pocznę... - Powiedziałem ironicznie.
- Tetsuya wiedziałeś o tym!? Juu nie żebym miał jakieś uprzedzenia, ale byliśmy ze sobą bardzo blisko... To nie o mnie prawda?
- Tetsuya nie mów mu o niczym... sam mu to powiem... Widzisz Shin... już od dawna nie mogę przestać o tobie myśleć. Śnisz mi się po nocach... I to nie są grzeczne sny... - Podszedłem do niego blisko i złapałem go w pasie. - Mam nadzieję, że odwzajemnisz moje uczucia... ta niewiedza... wypala mnie od środka. Już dłużej tego nie zniosę. Mów! Przyjmę wszystko, nawet tą najgorszą opcję...
Widząc jego zakłopotaną minę nie mogłem już dłużej wytrzymać i chyba nie tylko ja. Zacząłem się śmiać, a razem ze mną także Akira i Tetsu. Puściłem go i wróciłem na kanapę.
- Jun, nie dokuczaj mu tak. - Rzucił stanowczo Tetsuya. - To jeszcze dziecko...
- Kogo nazywasz dzieckiem!? - Wzburzył się Shin. - A ty Juu... myślałem że mówisz serio... Ty draniu... Ok foch 4ever na wszystkich! - Krzyknął wychodząc. Wróci jak będzie głodny.
- Tetsu... to nie moja wina. Sam ze mną zaczyna... - Powiedziałem nadal śmiejąc się z młodego. - To kiedy my mamy ten koncert?
- Hah, Jun ty jak zwykle ogarnięty... po jutrze. Ale czego oczekiwać po kimś kto całe życie spędza na kanapie. - Prychnął Tetsuya
 ----------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
- Szybko, bo się spóźnimy i nie będziemy za wcześnie! - Powiedziała Mai.
Nie zdążyłam się zasunąć, a ona już ciągnęła mnie w stronę przystanku. Nie mogę uwierzyć, że idę na ich koncert... po tym..., ale teraz będzie inaczej. Zdyszane dobiegłyśmy na dworzec, skąd pojechałyśmy taksówką pod klub. Wow... tym razem byłyśmy praktycznie pierwsze.
- W coś ty mnie ubrała? Już wcześniej wyglądałam wyzywająco.
- No co chcesz... w tej sukience żaden ci się nie oprze!
- Tego się właśnie boję...
- Marudzisz...
Stałyśmy pod sceną. Klub napełniał się ludźmi, a do występu zostało 5 min.
------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
- Gotowi do wyjścia? - Spytałem.
- A coś ty taki chętny dzisiaj tam wychodzić? - Zapytał mnie zdziwiony Tetsu
- Hmh... eee... chcę się dowiedzieć co publi... eee... chodzące mleczarnie... pomyślą o tak odmiennej piosence w naszym repertuarze.
- Powiedzmy, że ci wierze... - Powiedziała moja brzydsza połowa.
- Dobra, ruchy na scenę! - Powiedział Akira.
Po dotarciu do mikrofonu rozejrzałem się po sali. No w... eekhem... wystroju... nic się nie zmieniło.
- No dobra... dzisiaj połechcę wasze uszy czymś zupełnie nowym! - Krzyknąłem.
- Stary, skąd ty bierzesz te debilne teksty? - Spytał mnie Shin na ucho.
- Mówisz debilne? A je to kręci... - Powiedziałem i wskazałem na piszczące przy scenie dziewczyny.
- Zwracam honor.
Roześmialiśmy się obaj i zaczęliśmy grać. Zaraz po zakończeniu naszego podstawowego repertuaru, podszedłem do mikrofonu lekko zdyszany. W tym samym momencie ujrzałem bardzo rudego kociaka tuż przy scenie. O jak ja się cieszyłem, że stoi tak blisko.
- A na koniec, chcielibyśmy wam zagrać nasz nowy utwór. Wierzcie mi... to będzie coś zupełnie innego. Kotku napisałem ją myśląc o tobie. - Powiedziałem i mrugnąłem do stojącej w pierwszym rzędzie... ???... zaraz zaraz. No debilu jeden! Nie zapytałeś o imię! Trzeba będzie to nadrobić...
---------------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
Co on powiedział? Wytrzeszczyłam oczy.
 - Tsuu... on na mnie spojrzał! - No tak, niemożliwe żeby mnie tak wypatrzył..., a nawet jeśli... to pewnie jeden z tych jego tekstów, pasuje to do niego. Piosenka zaczęła się spokojnie, a to nowość. Myślałam że się rozkręci... niemożliwe! Ballada? Tak mi to do nich nie pasowało, ale wyszło jednak świetnie. Ta ciepła, spokojna barwa głosu... Krzyki ucichły, wszystkie dziewczyny stały ze łzami w oczach. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w utwór. Idealna piosenka kończąca. Wszyscy wyciszeni spokojnie pożegnali zespół, po czym zaczęli kierować się do wyjścia. My także, gdy nagle coś, a raczej ktoś złapał mnie za rękę.
- Pożyczam ją na chwilę. - Uśmiechnął się nikt inny jak Jun. Mai pokiwała głową i spłonęła rumieńcem. Zanim się zorientowałam byłam już na scenie.
---------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
Starając się zrobić to jak najszybciej. Złapałem ją za rękę i zaprowadziłem za kulisy. Mam nadzieje, że nikt tego nie zauważył. Gdy weszliśmy, wszyscy członkowie zespołu spojrzeli na nas zaskoczeni.
- Jun, przyprowadziłeś swoją muzę? - spytał Akira i podszedł do niej wyciągając dłoń. Pacnąłem go od góry. - Aua... to bolało.
- Łapy precz!
- Eeee. Co ja tu robię? - Spojrzała zdezorientowana i wyrwała rękę z uścisku.
- Hmh... wiesz dzięki sile moich mięśni, udało mi się zaprzeczyć prawom grawitacji i wciągnąć cię na scenę. Mimo iż to nie było proste zadanie, bo swoje ważysz. Następnie działając z siłą odpowiednią dla poprawnego poruszania, ruszyliśmy w stronę....
- Tak, tak wiem! - Zmarszczyła brwi. - Po co mnie tu zaciągnąłeś?
- Żeby się przywitać. Cześć
- PA. - Odwróciła się na pięcie. Złapałem ją za rękę i odwróciłem w swoją stronę.
- Ostatnio tak marudziłaś, że nie lubisz mojego towarzystwa i mnie, a teraz znowu widzę cię na moim koncercie i to w jeszcze lepszym wydaniu. - Powiedziałem oglądając ją od góry do dołu. -No, postarałaś się. Od razu wiedziałem, że próbujesz zdobyć moje serce. Tylko chciałaś udawać taką niedostępną, żebym nie stracił zainteresowania.
- Ehh... znowu sobie schlebiasz - Odskoczyła na "bezpieczną" odległość. - Jestem tu z koleżanką i to ona mnie tak ubrała. Dzięki tobie stoi teraz sama przed klubem. I masz racje... nie chcę twojego towarzystwa, "pozwól" iż udam się do wyjścia.
- Słuchaj jak nie potrafisz się sama ubrać to służę pomocą, ale wiesz... wolę raczej w drugą stronę. I nie, nie pozwolę. Dzisiaj nie pozwolę ci nigdzie iść, musisz dotrzymać mi towarzystwa. Pójdziemy oblać nasz wspólny sukces. - Powiedziałem i objąłem ją w pasie. - A potem zobaczymy co będzie... - Powiedziałem patrząc się w jej dekolt. - Akira... przed klubem stoi dziewczyna... całkiem sama... czy mógłbyś jej przekazać, że jej koleżanka nie da rady dzisiaj do niej dołączyć? A i oczywiście nie wypadałoby żebyś nie dotrzymał jej towarzystwa, prawda?
- No pewnie, przecież nie pozwolimy biednej dziewczynie marznąć samej przed klubem... - Powiedział uśmiechając się przy tym triumfalnie. - Nie martw się, rozgrzeję ją.
Puścił oczko do mojej towarzyszki i wyszedł tylnym wyjściem.
-----------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
- A tak w ogóle to jestem Igarashi Jun, a ty? Nie mieliśmy okazji się sobie wcześniej przedstawić. Ehh... tak wyszło...
Byłam w niemałym szoku. O co chodzi? Czemu ja? Jaki nasz sukces!?
- Tsuki... Harada Tsuki, skąd ta nagła zmiana? Powiedziałabym miło mi, ale byłoby to kłamstwo, więc nie powiem nic. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
- W takim razie udam, że tego nie słyszałem. - Uśmiechnął się do mnie zawadiacko. - Tsuki. Księżyc? Robili cię po ciemku? I kurwa o dziwo im wyszło.
- Heh, ciebie robili jak świeciło słońce i zobacz, nie wyszło.
- To przez te ciuchy tak się wydaje..., ale mogę ci pokazać się w całej krasie... jestem pewny, że zmienisz zdanie. - Przewróciłam tylko oczami. - Ale powiem ci robimy postępy... odkąd złapałem cię w pasie nie odsunęłaś się... czyżby ci się jednak podobało? - Powiedział. - A skąd wiesz, że robili mnie jak świeciło słońce? Podglądałaś? Ja wiedziałem, że masz takie zapędy...
- Ehh bo widzisz dla takich jak ty nie ma nadziei... powiesz spadaj... wróci, powiesz brzydko spadaj, też wróci... Masz racje, nie możemy być pewni w 100% że było jasno, w końcu wyszło jak wyszło... - Prychnęłam i odsunęłam się od niego.
-------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
- A wcześniej mówiłaś, że jestem idealny. Cóż to za nagła zmiana? - Spytałem idąc w jej stronę. Posuwaliśmy się w stronę ściany. Byliśmy tak zajęci sobą, że żadne z nas nie zauważyło, że wszyscy się ulotnili. W końcu skończyło jej się miejsce i oparła się o ścianę. - Skoro ci się nie podobam, to czemu tak ci wali serce? Słyszę je nawet nie przykładając ucha do twoich piersi...
Przybliżyłem się tak, że oddechem zacząłem drażnić jej szyję. Moja ręka powędrowała do suwaka na jej sukience.
- Ciekawe czy rozpina się cały...
Zacząłem zbliżać swoje usta do jej szyi. Suwak powoli ruszył w dół sukienki.
- Czekaj! - Złapała mnie za rękę trzymającą suwak. - N-nie odpina się!
Nie wiem czy zdawała sobie z tego sprawę, ale jej twarz była cała czerwona.
- Jesteś pewna? Według mnie działa dobrze. Daj sprawdzę... - Powiedziałem udając, że próbuję ruszyć suwakiem na co natychmiastowo zareagowała. - Jeżeli suwak się nie rozpina to musi oznaczać, że jest zepsuty, więc w ostateczności... mogę pomóc ci go naprawić.
_________________________________________________________________________________

Wybaczcie że tak późno, ale to Tay miała wstawić ten rozdział. Niestety miała problemy z laptopem, dlatego ja musiałam go wstawić. Mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba ^^ Miłego czytania :)

czwartek, 9 lipca 2015

Rozdział 2 (,,Something for Everyone")

~~TSUKI~~
Weszłam do środka... wow, bez tych tłumów ta sala wydaje się ogromna... ehh... i jak ja ją teraz znajdę. Szłam w stronę miejsca w  którym stałyśmy, gdy nagle zauważyłam postać siedzącą na scenie. Po chwili rozpoznałam w niej jednego z członków zespołu, mianowicie lidera. Speszyłam się, nie powiem, ale w końcu rockowiec też człowiek. Ruszyłam w jego kierunku.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
Dopiero teraz, gdy podeszła bliżej mogłem ocenić jej twarz. Miała duże, błękitne oczy, które okalały gęste, długie rzęsy, pełne usta, które aż prosiły się o posmakowanie, a także lekko wystające kości policzkowe, które dopełniały efektu. Zacząłem się zastanawiać jak choć przez chwilę mogłem pomyśleć, że jej uroda dupy nie urywa... moją urwała w każdym razie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
On także spojrzał w moją stronę. Zaczęliśmy się sobie przyglądać... z bliska był jeszcze przystojniejszy. Jego białe włosy z czerwonymi pasemkami ułożone w artystycznym nieładzie nadawały mu dzikości. Miał niesamowite, złote oczy, a gdy patrzył na mnie odniosłam wrażenie jakby chciał mnie nimi rozebrać. Cała twarz sama w sobie była przystojna, a gdy człowiek koncentrował się na każdym pojedynczym jej detalu wydawało mu się jakby z każdym calem odkrywał coś niesamowitego. Byłam w szoku. Jego twarz wyglądała jak te posągi z marmuru, które ostatnio oglądałam w muzeum. Zerknęłam niżej. Mimo, że siedział w dość nietypowej pozie, można było dostrzec jego szczupłe, lecz odpowiednio umięśnione ciało. Miał na sobie obcisłe czarne spodnie, które opinały jego długie nogi. Górne partie ciała przysłaniał prosty czarny t-shirt na który narzuconą miał kurtkę motocyklisty.
- Jeżeli skończyłaś już podziwiać każdy centymetr mojego ciała, to byłoby fajnie gdybyś mi powiedziała co tu robisz. Z tego co wiem to klub jest już zamknięty. - Jak tylko się odezwał czar prysnął. - Wiem! Niech zgadnę. Przyszłaś zakraść się, by podglądać nas w przebieralni. Kotku.... nie na mojej zmianie... Daj napiszę ci autograf, a ty grzecznie sobie pójdziesz i zapomnimy o całej sprawie...
To co powiedział mną wstrząsnęło. Należę do osób które dość łatwo się denerwują.
- Co proszę? Nie masz za bardzo wygórowanego mniemania o sobie? Przyszłam, bo zgubiłam bransoletkę..., a patrzyłam bo zastanawiałam się, jak to kilo tapety na twojej twarzy się trzyma i nie spada... Jakaś zaprawa? - Prychnęłam nie mogąc uwierzyć, że powiedziałam to na głos...
- Dla twojej wiadomości słońce, wszystko co widzisz to sama natura. Cóż poradzę, że urodziłem się tak idealny. Ale rozumiem... zazdrość rzecz ludzka. Chociaż jak tak teraz na ciebie patrzę to myślę, że nie wygrałabyś korony dla miss naturalności. Przyznaj się ile kosztowały cię policzki i usta?
- A więc mam rozumieć że ten nieład na głowię to tak z rana? Rockmen którego nawet nie stać na grzebień... Widzisz mój drogi, ja też jestem w 100% naturalna. Nie tylko ty jesteś "idealny" - Podkreśliłam ironicznie, gdy nagle zauważyłam moją bransoletkę w jego ręce... chyba moją. - Ta bransoletka... skąd ją masz?
- A mówiłaś, że to ja mam wygórowane mniemanie o sobie..., ale powiem ci cieszę się, że jestem ci drogi. Wiesz co... lubię jak laski się na mnie złoszczą, ale najbardziej jak robią to w łóżku, gdy doprowadzam je do szału, nie dając im spełnienia. Chcesz spróbować? A bransoletka... jak to mówią?... znalezione nie kradzione?
Mówiąc to wstał i ruszył w moim kierunku, spojrzałam do góry, wcześniej też był taki wysoki!?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
Stanąłem przed nią i spojrzałem... eee... w dół.
- Wcześniej wydawałaś się wyższa krasnalu. - Wiedziałem, że moja uwaga ją zdenerwuje, ale spodobał mi się sposób w jaki się złości. - Ale dzięki temu nie musiałabyś się za nisko schylać...
- Daruj sobie... Po prostu oddaj mi moją bransoletkę i już idę.
- Aż tak bardzo nie podoba ci się moje towarzystwo? Wiele zabiłoby za taką możliwość.
- Jedyne co chce teraz zabić to... Ehh... nieważne. Kazałam ci oddać moją bransoletkę, słuchaj ze zrozumieniem.
- Będę słuchał jak zaoferujesz coś w zamian...
- Muszę płacić za coś co należy do mnie? No chyba nie.
- A czy ja mówiłem o pieniądzach?
- Nie będę ci niczym płacić, masz mi ją po prostu oddać! - Tupnęła nogą.
- Awww... złościsz się jak przedszkolak, to urocze... - Zbliżyłem się do niej w ułamku sekundy, złapałem ją jedną ręką w pasie, by nie mogła mi uciec i przyciągnąłem do siebie. Spojrzałem jej głęboko w oczy, tak że nasze twarze dzieliły centymetry - Ale tupać to ty sobie możesz w domu skarbie...
Powiedziawszy to wpiłem się w jej usta.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
C-co!? Przez chwile nie wiedziałam co się dzieję, ale nie myślałam długo zanim nie zaczęłam się wyrywać. Gdy w końcu mi się to udało, niemal odruchowo się na niego zamachnęłam, uderzając z otwartej dłoni w policzek, zadrapując go przy tym. Wytarłam ręką usta.
- Draniu...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
Złapałem się momentalnie za policzek. Nie powiem trochę zabolało. Takie to chude, ale coś w tej łapce ma. Gdy spojrzałem na swoją dłoń ujrzałem krew. Już miałem jej wygarnąć, ale dałem sobie w końcu spokój.
- No dobra... należało mi się. Trzymaj... - Rzuciłem jej bransoletkę, którą złapała w ostatniej chwili. - Odebrałem zapłatę, za którą dostałem w ryj..., ale za to policzymy się następnym razem... Ciao Bella. Ja spadam.
Powiedziawszy to ulotniłem się za kulisy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
Nie mogłam uwierzyć że to zrobił... kretyn, idiota! Cała twarz mi płonęła, teraz to nie wiem czy to z zawstydzenia czy złości... uff dobrze że tego nie widział... Wybiegłam z klubu.
_________________________________________________________________________________

Trochę nam się pozmieniało. Miał być jeden post na tydzień, ale Tay przekonywała mnie bardzo, żeby zrobić też w czwartki, dlatego też rozdziały będą się pojawiać w poniedziałki i czwartki. Nie podam konkretnych godzin, ponieważ mam problem z wstawianiem postów. Dajcie znać w komentarzach jak się wam podoba i czy was zaciekawiłyśmy. To do poniedziałku ^^

poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 1 (Opowiadanie ,,Something for Everyone")

~~TSUKI~~ ( Tak będzie oznaczana narracja ^^)
- Tsuki!!!
Siedziałam na ławce na końcu korytarza czytając książkę, a w moją stronę biegła Mai.
- Mai-chan, co się stało!?
- Patrz!! ,,Enslaved" grają koncert w tę sobotę!
- Kto to? - Uniosłam brew do góry.
- Tsuuuuu-chan... - Przeciągnęła jakby było jej mnie żal... - Jak możesz ich nie znać! To najcudowniejszy zespół rockowy na świecie!
- A powinnam? - Zerknęłam na plakat który trzyma. - Co to za zespół?
- Tworzy go pięciu mega przystojnych chłopaków! Są niezależni, szaleni i taaacy seksowni!! - Rozmarzyła się Mai. - Chodź ze mną na ich koncert! Na pewno ich polubisz!
- Hmm... no nie wiem. To chyba nie w moim stylu... - Zerknęłam w bok. - Poza tym mam dużo nauki, niedługo zaczynają się sesje...
- Tsu-chan..., sesje są dopiero za miesiąc. Wyluzuj! Będzie fajnie!
Nie mogłam jej tak po prostu odmówić, widziałam że bardzo na mnie liczy. Wywróciłam oczami.
- Ehh... Niech ci będzie.
- Jej!! Jesteś najlepszą kumpelą pod słońcem!!!
- Okej, a więc o której jest ten koncert?
- Wpadnę do ciebie o szóstej. Koncert zaczyna się o dwudziestej, więc będziemy mieć czas, żeby się razem wyszykować!

<Przeniesienie akcji>

~~TSUKI~~
Był już wieczór. Kończyłam właśnie czytać temat, gdy usłyszałam walenie do drzwi. Otworzyłam. Stała za nimi Mai.
- Ehh... Mai, ale ty wiesz że mam dzwonek?
- Nieważne! Chodź idziemy się szykować. Musimy być tam jak najszybciej, bo zajmą nam najlepsze miejsca. Gdy stoisz pod sceną jest czasami możliwość dotknięcia któregoś z chłopaków! Ach... chciałabym móc dotknąć Jun-kuna...
Nie rozumiałam tego jej podniecenia, piosenkarz też człowiek... Złapała mnie za rękę i zaciągnęła do łazienki. Mai była mistrzynią w robieniu włosów, niby były rozpuszczone jak zawsze, ale wyglądałam zupełnie inaczej. Teraz robiła sobie makijaż. Przebrałam się w tym czasie. Miałam na sobie jasne dżinsy i moją ulubioną marynarkę. Elegancko, ale z umiarem.
- Co myślisz? - Rzuciłam do Mai wchodzącej właśnie do pokoju.
- To już? - Spojrzała na mnie rozczarowana. - Marynarka? Tsuuu-chan idziesz się bawić czy ubiegać o pracę!? Ale nie martw się, wiedziałam że tak będzie. Mam już coś dla ciebie!
Mai wręczyła mi torebkę.
- Marsz z powrotem się przebrać. - Rzuciła stanowczo wskazując palcem na drzwi. Jeszcze nie zdążyłam się ubrać i już wparowała z krzykiem - I jak się czujesz!? Boże wyglądasz świetnie!
Podeszłam do lustra. Miałam na sobie czerwoną koszulę bez rękawów, czarne leginsy ze skóry, czarne lity i skórzaną bransoletkę z ćwiekami. Trochę nie w moim stylu, ale niezaprzeczalnie wyglądałam świetnie. Nie widziałam się w tym jednak gdzieś poza domem. Spojrzałam niepewnym wzrokiem na Mai.
- Chyba rzucę te studia w pizdu i pójdę na wizażystkę. Widzę dla siebie świetlaną przyszłość.
Dopiero gdy zerknęłam na Mai przestałam czuć zawstydzenie, przy niej nie wyglądałam ani trochę wyzywająco. Mai miała na sobie czarną mini spódniczkę, czerwoną bluzkę z dużym dekoltem, grafitową ramoneskę ze skóry, czarne zakolanówki i długie sznurowane buty do kolan.
- Mai tak... odważnie. - Spojrzałam zaszokowana. Chyba naprawdę chce zwrócić na siebie ich uwagę. Z drugiej strony jeśli klub będzie pełen takich fanek, to rzeczywiście nie mam się czego wstydzić.
- Dobra, chodźmy. Już się nie mogę doczekać! Dzisiaj zobaczysz mojego przyszłego męża!
- Jestem tego pewna.

<Przeniesienie akcji>

~~TSUKI~~
Dotarłyśmy do klubu trochę przed czasem, mimo to w środku było już sporo ludzi. Widziałam niezadowolenie na twarzy Mai, wiedziałam że chciała być jak najbliżej sceny.
- Patrz jakie desperatki! Musiały tutaj stać od rana.
- Tak, tak... - Poklepałam ją po ramieniu. Po piętnastu minutach zaczął się koncert. Wszystkie światła zgasły, prócz reflektoru oświetlającego scenę, wraz z tym rozległ się jeden wielki pisk. Obczaiłam członków zespołu, nie powiem byli przystojni, a zwłaszcza lider. Nie dziwie się że Mai tak bardzo zależało żeby przyjść.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
Do koncertu zostało jeszcze 10 min, a ja już nie chciałem tam wychodzić. Te piski za każdym razem doprowadzały mnie do szału. Nie powiem widoki nie były najgorsze, w końcu jestem facetem i lubię popatrzeć na to i owo, ale dźwięki które wydawały raniły moje uszy. Grymas, który pojawił się na mojej twarzy dostrzegł Shin i jak to on nie mógł powstrzymać się, żeby tego nie skomentować.
- Juun, mógłbyś przynajmniej udawać weselszego. Ja cię doprawdy nie rozumiem... - Pokręcił głową. - Tyle seksi lasek, które biją się o to żeby choć uścisnąć twoją rękę, a ty się tak zachowujesz!
- Tak? To znaczy jak zwykle? - Wtrącił się Akira. - Odpuść Shin, jeszcze ci się udzieli.
- Raczej wyszłoby mu to na korzyść, ale dobra... czas wychodzić. Ruszać tyłki. Czas roznieść to miejsce. - Powiedziałem i wyszliśmy na scenę. Oślepiło mnie światło reflektorów. Przez pierwszą chwilę nie widziałem gdzie idę. Mój wzrok przyzwyczaił się do światła w momencie w którym stanąłem przed mikrofonem. Ogarnąłem wzrokiem salę. Hmh... jak zawsze tłum świecących cycków i wytapetowanych ryji... normalka.
- Czas na penetrację panienki... Dzisiaj na scenie oddam wam całego siebie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
Wejściówka lidera tylko wzmocniła piski dziewczyn, które już wcześniej były nie do zniesienia. Wszystkie biły się o to by być jak najbliżej sceny. Sama przyznam, nie mogłam oderwać od nich wzroku, ale bez przesady... Zaczęło się. Już pierwsza piosenka mi się spodobała. Byłam w szoku że czas tak szybko zleciał. Tłum cały czas prosił o więcej. Zagrali dwie dodatkowe piosenki i koncert się skończył. Wyszłyśmy na zewnątrz.
- Wow!! To było niesamowite! Jun-kun jest cuuudny! Prawda? Yyy... Tsu-chan czy ty nie miałaś przez przypadek bransoletki na ręce?
- Faktycznie! Boże Maiś przepraszam, musiałam ją zgubić jak tańczyłam...
- Po prostu się po nią wrócimy. - Racja. Poczekałyśmy aż wszyscy wyjdą i poszłyśmy do ochroniarza który stał przed drzwiami. Nie było większych problemów, ale miałam wejść sama.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
Nareszcie..., ale jestem padnięty. Heh... nie wiem jak one to zrobiły, ale po zejściu ze sceny z nogawek wypadło mi kilka kartek z numerami telefonów. Czego to już nie wymyślą. Właśnie siedziałem na scenie, gdy zobaczyłem na podłodze coś świecącego. Zaciekawiony podszedłem bliżej i zobaczyłem, że to światło odbijało się od ćwieka w skórzanej bransoletce. Podniosłem ją, po czym wróciłem na scenę. Usiadłem na brzegu i zacząłem ją oglądać. Hmmh... całkiem niezłe. Złożyłem dwa końce razem. Boże... serio czyjaś ręka się tu mieści? Nagle usłyszałem, że drzwi do sali się otwierają i po chwili moim oczom ukazała się ładna dziewczyna o długich rudych włosach sięgających pępka. Miała na sobie czerwoną bluzkę bez rękawów zapiętą pod szyję (co niekoniecznie mi się podobało) i czarne skórzane spodnie, które przylegały do niej jak druga skóra. Obejrzałem ją od góry do dołu. No... całkiem niezła z niej laska. Długie, zgrabne nogi i miseczka... hmh... na pewno C. Z chęcią oblukałbym też jej tyły, ale nie było mi to dane. Gdy podeszła bliżej zobaczyła mnie i po chwili zwątpienia ruszyła w moim kierunku.
_________________________________________________________________________________

Wybaczcie, wybaczcie i jeszcze raz wybaczcie! Mówię tu oczywiście o tekście Jun'a... To nie będzie ostatni, ale obiecuję, on się zmieni! xD Wracając do opowiadania... mam nadzieję, że się wam spodoba. Posty będą się pojawiać w każdy poniedziałek o godzinie 12. Modlimy się z Tay, żebyście chcieli więcej! Komentarze mile widziane :) Obiecuję, że odpowiemy na wszystkie ^^

środa, 1 lipca 2015

Czas by na scenę wyszli aktorzy...

Głównymi bohaterami tego opowiadania będzie pięciu chłopaków z zespołu ,,Enslaved" oraz studentka z wydziału literatury. Cała akcja toczyć się będzie w mieście Chita, w prefekturze Aichi na wyspie Honsiu w Japoni, które leży tuż obok miasta Nagoja. Chciałabym od razu powiedzieć, że zdjęcia postaci znalazłyśmy w Google, więc jeżeli znajdzie się autor to z góry przepraszamy za wykorzystanie jego pracy i na pewno od razu pojawi się poprawka z podpisem kto stworzył rysunek. A więc... oto oni...

,,Enslaved"
Bliźniacy Igarashi (od lewej: Jun i Tetsuya). Są sierotami, ich rodzice zginęli w pożarze, gdy mieli 15 lat.

Igarashi Jun - Moja debil ^^:

wiek: 24 lata. (młodszy bliźniak)
wzrost: 182 cm
pozycja w zespole: lider, wokal i gitara elektryczna.
charakter: Porywczy, zboczony, egoista, szczery do bólu... 
lubi: popatrzeć na kobiece atrybuty, ale unika zobowiązań. Wolny czas spędza na kanapie.

Z góry chciałam przeprosić za teksty tego młotka, ale... jakoś tak wyszło xD

Igarashi Tetsuya - Dzieliłyśmy się:

wiek: 24 lata (starszy bliźniak) 
wzrost: 183 cm
pozycja w zespole: perkusista.
charakter: Matkuje w zespole. Jest odpowiedzialny i spokojny. Zajmuje się pracami domowymi, gotowaniem i zarabianiem pieniędzy.
lubi: sprzątać, gotować, czytać książki.


Hotate Akira - Też mój xD ( Tak to jest Sebastian, ale w innej wersji, a ponieważ nie mogłyśmy znaleźć nikogo kto tak bardzo pasowałby na Akirę, wybrałyśmy jego) :

Do Chity przyjechał na studia, ale rzucił je po pierwszym roku. Założył zespół z bliźniakami w wieku 23 lat. Co wieczór wychodzi z inną panienką. 

wiek: 25 lat
wzrost: 185 cm
pozycja w zespole: gitara basowa.
charakter: Playboy, nie owija w bawełnę. Często działa zbyt impulsywnie.
lubi: spędzać wolny czas z dziewczynami.


Miyagi Shin (Postać Tay - Kocham go <3 ):

Przyjechał do Chity, by chodzić tu do liceum. Początkowo mieszkał w akademiku, ale po wstąpieniu do zespołu, przeniósł się do nich.

wiek: 17 lat
wzrost: 172 cm
pozycja w zespole: gitara elektryczna.
charakter: Roztrzepany, energiczny i przyjacielski. Wszędzie jest go pełno, nie potrafi usiedzieć w miejscu.
lubi: denerwować Jun'a i grać na Play Station.


Nishikawa Akihiko (Aki) - Można powiedzieć, że się nim dzieliłyśmy xD ( Mam wrażenie, że ta postać zrobi furorę, bo nasze serca podbiła... xD ) :

Dziwny chłopak, który żyje w swoim świecie. Jego jedynym zajęciem jest patrzenie w przestrzeń. Uczucia okazuje tylko na scenie.

wiek: 20 lat
wzrost: 175 cm
pozycja w zespole: klawisze.
charakter: brak
lubi: jeść

----------------------------------------
Główna bohaterka:


Harada Tsuki - Postać Tay ( Nie martwcie się nie będzie biegała z bronią. Chyba... ):

Mieszka w Chita od urodzenia i tu też uczęszcza na uczelnie. Mimo swoich świetnych wyników zrezygnowała z poszukiwania szkoły w większych miastach, ponieważ chciała zostać z rodziną. 

wiek: 21 lat
wzrost: 170 cm
charakter: Łatwo się denerwuje, mówi to co myśli. Skupia się głównie na nauce. Jest oddaną przyjaciółką.
lubi: czytać książki, horrory

Oprócz głównych postaci często pojawiać się będą postacie poboczne m.in. najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki Mai, ale nie tworzyłyśmy im opisów... bo po co? xD Coś trzeba było pozostawić waszej wyobraźni... Dobra... to by było na tyle. Początek opowiadania wkrótce!

Małe powitanie.

Hej! Witajcie wszyscy, którzy zgubiliście się w czeluściach internetu! Jestem Saraya i wraz z moją kumpelą Tay, będziemy prowadziły tego bloga wstawiając tu mniej lub bardziej ciekawe teksty ( To już sami ocenicie ^^ ). Głównym celem założenia go było podzielenie się z wami pewną historią, którą wymyśliłyśmy wspólnie. Otóż jest to opowiadanie łączące w sobie Yaoi i Romans. Było ono dla nas dużym wyzwaniem, ponieważ w całości pisałyśmy je razem ( Przez Skype'a xD ), a obie mamy doświadczenie jedynie w swoich gatunkach. Gdyby tego było mało całe opowiadanie pisałyśmy na zasadzie dialogu... Każda miała swoją postać i nie miała pojęcia co napisze druga . Czasem zdarzały się takie momenty, że druga nie wiedziała co ma napisać ( Co nie Tay? xD). W późniejszym poście, gdzie pokażemy wam postacie dowiecie się, która kogo dostała. Możemy zapewnić jedynie, że żadna ze stron nie będzie zawiedziona tą historią, ponieważ starałyśmy się zrobić tyle samo wątku Yaoi co romansu ( Obiecujemy dużo ciekawych scen... chyba wiecie jakich xD). Całe opowiadanie jest przedstawione w dość HUMORYSTYCZNY sposób, więc mam nadzieję że będziecie się śmiać razem z nami.

A teraz może coś o mnie?

Hmh... co by wam tu... no dobra. Naprawdę mam na imię Daria, ale tutaj będę dla was Sarayą ^^. Nie będę mówiła ile mam lat, bo one się zmieniają co roku, więc powiem z którego rocznika jestem... 96. Trochę stara wiem..., ale ludzie mówią że zachowuję się jak dziecko. Jestem fanką romansów, ale ostatnio przez Tay zaczynam wkraczać na złą drogę... ( If you know what i mean... xD). Poza tym kocham : Koreę Południową, K-pop, dramy azjatyckie ( Głównie koreańskie, japońskie i taiwańskie, ale obejrzałam też jedną Tajską ^^), anime, sporty ( Szczególnie Siatkówkę, ale także MMA, piłkę ręczną, tenisa i wiele wiele innych... można rzec, że sportsmenka ze mnie xD), tańczyć, śpiewać, rysować, śmiać się (Jeżeli nie dostanę głupawki chociaż raz dziennie to wiedz, że coś się dzieje...), spotykać się ze znajomymi, czytać książki... ja wiem... mam dużo zainteresowań, a i tak nie wymieniłam ich wszystkich... he... he... za dużo pisania. Jestem otwarta na nowe znajomości, więc jeżeli ktoś będzie miał ochotę o coś się zapytać lub popisać zapraszam do pisania na e-mail, bądź na moje gg: 52777064.

A teraz coś od Tay.

Witam moich przyszłych fanów! Jak już wspomniała Sraja jestem bardziej za jajojcami, choć ona cały czas nade mną pracuje...
Co mogę powiedzieć o opowiadaniu... Pomysł powstał praktycznie przez przypadek. Miałam ochotę na jakieś BL, z kolei Darek chciała romans i mamy pół na pół. : d
Co wyszło... O tym musicie się przekonać sami.


Pozdrawiam, Tay!

Heh... Wybaczcie jej, ale chce pozostać anonimowa. Może jak będą jakieś pozytywne odzewy coś o sobie wyjawi..., ale nic nie obiecuję xD Tak jak powiedziała, musicie się przekonać sami, dlatego zapraszamy was do obserwowania naszego bloga. Miłego czytania!

PS. Opowiadania na blogu będą miały treści erotyczne, o których będziemy w miarę możliwości uprzedzać ( Mam nadzieję, że nikomu nie będą one przeszkadzać xD). Nie wstawiłyśmy ograniczenia +18 bo skoro w Polsce seks można uprawiać od 16 to czemu czytać o nim można dopiero od 18??