Szukaj

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział 17 (,Something for Everyone")

------------------------------------
~~SHIN~~
- Jak to jest Shin..., że nie widzę tu żadnego włączonego sprzętu? Na czym niby to oglądaliście? - Tetsu popatrzył na mnie z niedowierzaniem i zaczął machać siekierą. Cofnąłem się trochę. Skup się, jeden zły ruch i zostaniesz skrócony o głowę...
- T-t-t-tak... Widzisz... Skończyliśmy chwilę temu i... hehe... pojawił się problem... hehe!
- Problem? Jaki problem? - Tetsu był zły, oj bardzo zły...
- Eeee... - Spaliłem cegłę. - Mamoo zostaw mnie! To wszystko jego wina! On mnie demoralizuje! - Powiedziałem obciągając niżej koszulkę... Tak niezręcznie... Zabije tego Akire!
- Ja, teraz, wyjdę... ochłonąć, a potem do tego wrócimy. Jak tamten przestanie udawać, że się kąpie. - powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami. Po chwili z łazienki wyszedł mokry Akira z ręcznikiem przepasanym na biodrach. Rzuciłem się na niego. Skoczyłem od tyłu i złapałem się jego szyi, nogami także go oplotłem. Miałem w planach przewrócenie go, jednak uparcie trzymał się na nogach. Zacząłem więc go dusić.
-------------------------------------
~~AKIRA~~
- Akira zabije cię! Jak mogłeś mnie tak zostawić!? To była w większości twoja wina!
- Shin, debilu! Zaraz mi spadnie ręcznik! - Próbowałem go złapać, ale było już za późno. Do tego zaczynało mi brakować tlenu. - Shin... dusisz...
- Dobrze ci tak!!! - Zacisnąłem mocniej uścisk, dalej go ujeżdżając.
Zrobiło mi się czarno przed oczami...gówniarz przesadził... i osunąłem się na podłogę tracąc przytomność.
---------------------------------------
~~SHIN~~
O kurwa... Zabiłem go... Ja pierdole Akira żyj... Co ja zrobię jak go tu Tetsu znajdzie!? Myśl... Myśl... Usłyszałem kroki. Nie marnując już czasu zaciągnąłem go do łazienki zatrzaskując drzwi. Oparłem go o ścianę.
- Akira... Akira słyszysz mnie? - Dałem mu z liścia na ocucenie. - Żyjesz!? - Ja wale on jest nagi...
- Co jest? - podniósł się lekko na łokciach.
- Em... Zasłabłeś sobie.
- Przecież pamiętam debilu, że mnie dusiłeś!
- Przyśniło ci się.
- Shin, wyjdz. - Rzucił oschle nawet na mnie nie patrząc. Oho... Wkurzony... Ulotniłem się.
----------------------------------------
~~TETSUYA~~
Nie mogę w to uwierzyć. Pierdolony Akira... za kogo on się uważa?! Ale...ale... Shin wcale nie wyglądał jakby Akira na niego napadł... i... i... boże... czy on też był podniecony?! Taki młody! I już gej! Nawet nie zaznał co to jest pożycie seksualne z kobietą! Wszystko przed tego popieprzonego napaleńca. Nie mógł sobie wybrać kogoś innego?! Kogoś starszego?! Bez przyszłości?! Nie.... ja tego nie przeżyje...
----------------------------------------
~~JUN~~
Wychodziłem właśnie z domu, gdy usłyszałem krzyk z ogródka.
- Akira pierdolony geju! Zostaw mojego Shin-chana! - Zajrzałem zza krzaka. Testu rąbał drewno... Tetsu rąbał drewno... rąbał drewno... drewno?... przecież my nie mamy kominka.... Czekaj, wróć! Co on powiedział?! Akira... gej? Zostaw... Shina? Co tu się kurwa dzieje?! I nagle mnie olśniło. Wszystkie wątki zaczęły się łączyć w całość. Ucieczka Shina i to że Tetsu powiedział, że to wina Akiry, to jak mnie zepchnął z młodego, to jak wepchnął się między nas na kanapie, to jak zareagował po tym, gdy Shin uwiesił się na mnie jak wszyscy złapaliśmy doła... i te wszystkie spojrzenia, które mi posyłał, gdy zobaczył mnie sam na sam z młodym... czyli to wszystko było przez zazdrość... o ja pierdole... co się w tym domu dzieje jak mnie nie ma...
-----------------------------------------
~~TSUKI~~
Dzień urodzin Shina. Śpieszyłyśmy się z Mai. Znowu ubrała mnie w "sekszi" ciuszki... Wysiadłyśmy z taksówki i sprintem do klubu. Tym razem stałyśmy z tyłu... Pod koniec koncerTu mają nas wywołać, żebyśmy wjechały z tortem.
- Mai nie jedz tego! - Przyciągnęłam ją do siebie widząc jej palec w polewie.
- Ten tort jest wielki! Nikt nie zauważy...
- Boże Mai... - W tym momencie zagłuszyła mnie muzyka. Zespół stał już na scenie. Lider dał znak i zaczęli grać. Prawie ogłuszył mnie pisk Mai. Czy ona nie wie, że krzyczy mi do ucha!? Ile to minęło od ostatniego koncertu... Zdążyli napisać pare nowych piosenek. Wtem wszystko ucichło.
- Proszę wszystkich o uwagę. - Wszystkie oczy powędrowały w stronę przemawiającego Jun'a. - Dzisiejszego dnia mamy wyjątkową okazję... - W tym momencie Jun skinął na nas, więc zaczęłyśmy wjeżdżać z tortem. - Uwaga dzisiaj Shin staje się dorosły!
Tłum się rozstąpił. Zbliżałyśmy się z ciastem do sceny. Jun objął zaszokowanego Shina ramieniem od tyłu.
- Shin-chan, pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczkę - powiedziała Mai.
- A no tak, to dziś. - Podrapał się zakłopotany po karku. Po czym z promiennym uśmiechem doskoczył do tortu.
- Sto lat, sto lat! - Zaczął Tetsuya. Po chwili wszyscy się włączyli. Po piosence Shin zdmuchnął świeczki i pokroiliśmy ciasto. Shin zagrał solówkę na gitarze i koncert się skończył. Wraz z zespołem i Mai udałam się za kulisy.
- Jej nie zapomnieliście! Jesteście kochani! - Wykrzyczał Shin ściskając każdego z osobna.
- Kto by pomyślał, że od dziś jesteś "dorosły". Najlepszego! - Prychnęłam.
---------------------------------------
~~AKIRA~~
Shin jest już dorosły? hmh... i co to dla mnie oznacza... uśmiechnąłem się szatańsko i wtedy zobaczyłem minę Tetsu... no jakby cholera jedna czytała mi w myślach!
- Shin, to jeszcze nie koniec, ponieważ przenosimy się z imprezą do nas. - powiedziałem.

- Ekhem..., ponieważ w samochodzie Tetsu się wszyscy nie zmieścimy. Ja i Tsuki pojedziemy przodem na motorze. - powiedział Jun. Tetsu kiwnął twierdząco głową, więc młodszy bliźniak wziął Tsu za rękę i wyszedł z budynku.
---------------------------------------
~~TSUKI~~
Szliśmy po parkingu w ciszy. Zatrzymaliśmy się przed motorem. Jun wręczył mi kask.
- Shin wyglądał na zadowolonego... niespodzianka się udała. - Uśmiechnęłam się i włożyłam go na głowę. Ehh... znowu motor. Zawsze mam kłopot z wejściem. Dobra Tsu ogarnij się, to tak jak z konikiem.
- Chcesz spróbować poprowadzić?
- Mogę? E... Lepiej nie... Nie chcę nas zabić...
- Wow... myślałem, że zaczniesz krzyczeć: Jun debilu! Chcesz żebyśmy zginęli?! - po tych słowach parsknął śmiechem.- Podoba mi się twoja reakcja..., ale to innym razem. Dzisiaj bezpiecznie dojedźmy do domu.
- Jestem za! - Rzuciłam i wsiadłam na motor. Zachwiałam się i odruchowo objęłam Juna... Nie wiem czemu zrobiło mi się głupio... Tak się przecież jeździ nie? Ruszyliśmy. Jechaliśmy nocą, więc teoretycznie powinno mi być zimno... O dziwo czułam tylko ciepło bijące z jego ciała...
- Przytul się mocniej! Jest w chuj zimno! - krzyknął, bo zagłuszał go warkot silnika. - A powiedzmy sobie szczerze... nie jesteś dzisiaj zbyt grubo ubrana! Cholera! Mogłem wziąć Akirę ze sobą! Przeze mnie marzniesz!
- Zasłaniasz mi wiatr, więc jest dobrze. W sumie to nie jest mi ani trochę zimno, nie martw się o to. - Odkrzyknęłam, ale zacisnęłam trochę uścisk. Może to on marznie... Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Byliśmy pierwsi. Weszliśmy do środka. 
- Ej Jun, gdzie są te rzeczy o których ci mówiłam, że masz kupić? Mamy czas, więc pomogę ci przygotować stół.
- Już wszystko zrobiłem. Przyjechałem motorem, bo byłem później na miejscu od chłopaków, żeby zrobić tu wszystko zanim Shin się skapnie.
- Wow wiedzę, że serio się zaangażowałeś. - Zdziwiłam się. Jun ma swoja słodką stronę... Można to tak nazwać. Pogadaliśmy jeszcze chwile, gdy nagle z zewnątrz dobiegł nas warkot silnika. Pierwszy wbiegł Shin.
- Cześć wam! Tęskniliście?
- Bardzo... już się nie mogłem doczekać kiedy znowu zaczniesz uprzykrzać mi życie...
- Droczysz się słodziaku! To gdzie prezenty? - Uśmiechnął się. Ta dyskrecja...
- Wejdźmy do salonu, coś czuje, że mój ci się spodoba. - Rzuciłam. Reszta nas dogoniła i ruszyliśmy we wskazanym kierunku. Czekał tam już na nas stół. Gdy zajęliśmy miejsca Akira wstał i otworzył szampana. Jako pierwszemu polał Shinowi.
- Pół mu nalej... bo impreza się za szybko skończy - powiedział Jun.
- Chyba miałeś na myśli siebie. - Zmarszczył brwi Shin. Śmiechłam. - I ty Brutusie przeciwko mnie?
- Nieee... no skąd, smacznego mały.
- Wali od ciebie sarkazmem na kilometr Tsu... Jeszcze zobaczycie jaką mam mocną głowę.
Wznieśliśmy toast, po czym wszyscy zabrali się do jedzenia. Kurde... Tetsu naprawdę dobrze gotuje. Nie wiem czy nie lepiej niż moja mama... Po skończeniu posiłku i opróżnieniu kieliszków, przyszedł czas na prezenty. Postanowiłam jako pierwsza dać mu swój. Wziął ode mnie pakunek i otworzył...
Po chwili rzucił mi się na szyję.
- Tsu kochanie... mówiłem już, że cię uwielbiam!?
- Ojej chyba serio trafiłam.
- Jun! - Shin wyciągnął z pudełka opakowanie z grą. - Jutro ci w tym złoje dupe!
- Masz gaduło, lepiej otwórz mój - powiedział. Rzucił mu pudełko.
Otworzył je i spalił cegłę. Tak się wzdrygnął, że troch zawartości mu się wysypało. Kondomy!? Toś dowalił Jun. Ze środka coś jeszcze wystawało. Czerwonowłosy usypał trochę gumek, na dnie została flaszka. Spojrzał na Juna.
- Jun chyba pomyślał co sam chciałby dostać. - Prychnął Miyabi
- Widziałeś kiedyś moją szafkę? - spytał unosząc brew.
- Nie grzebiw ci w meblach.
- Może to i dobrze...
Nagle w oczach Shina pojawił się dziwny błysk. 
- Nie zaglądać mówisz?
- Może teraz mój! - powiedziała Mai.
Shin złapał pudełko od Mai. Wyjął z niego... Kajdanki? Co dziwniejsze wyglądał na całkiem zadowolonego. Wszyscy spojrzeli po sobie zszokowani.
- No i ciekawe do czego ci się to przyda... - Jun znowu się z niego naigrywał.
- Nie wiesz do czego to służy? Czy chcesz wypróbować? - Uśmiechnął się Shin.
- Tak. Skuj mnie - Jun zaczął się zbijać, ale Akira spojrzał na niego zniesmaczony.
- Za dużo ludzi. - Zaśmiał się Shin.
- Dokończymy później. - Posłał mu buziaka i zaczął się śmiać.- Co powiecie na granie w karty na alkohol? Kto przegrywa, ten pije. Wszyscy już mogą, więc nie sądzę żeby były jakieś sprzeciwy.
- Czy ja wiem...
- Grasz! - Szturchnęła mnie Mai. Wszyscy inni tez pokiwali twierdząco głowami. No niech będzie... Upije was.
___________________________________
No co tak ucichliście? Myślałam, że pod ostatnim rozdziałem pojawi się pare komentarzy :/ A w końcu coś zaczęło się dziać... To kto jutro do szkoły? xD

czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział 16 (,,Something for Everyone")

~~JUN~~
Weszliśmy do środka. Przy stole siedzieli już Akira z Aki'm. Tsuki już szła w stronę stołu. Wyprzedziłem ją i odsunąłem jej krzesło. Spojrzała na mnie zszokowana, ale usiadła w wyznaczonym miejscu. Nachyliłem się do niej i szepnąłem jej na ucho.
- Zdążyli nauczyć, tylko wcześniej byłem złośliwy. - Uśmiechnąłem się do niej, a ona odpowiedziała tym samym. Usiadłem na miejscu obok niej i dopiero wtedy zobaczyłem wzrok Shina. Patrzył z wyraźnym niezadowoleniem.
- Już się pogodziliście? A miałem nadzieję, że jeszcze cię trochę po wkurzamy... - Mruknął zrezygnowany.
- A kto powiedział, że tego nie zrobimy? - Zaśmiała się ruda.
- Hmh... Znowu chcesz zacząć?- spytałem, patrząc na nią podejrzliwie.
- A co? Myślałeś, że teraz będę tylko miła?
- Jun... Ona po prostu woli mnie. - Uśmiechnął się czerwonowłosy.
- Ooo... czyli jednak wolisz młodszych i do tego nieletnich... no pięknie..., ale ja nie oceniam... - powiedziałem ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
- Ona na mnie zaczeka, prawda Tsu!?
- Ale wtedy będziesz już letni... Stracę zainteresowanie. - Pokręciła głową.
- Widzisz Shin, odrzuciła cię
- Ciebie wcześniej odrzuciła...
- A na ciebie spojrzała chociaż raz jak na... faceta? - uniosłem brew.
- Cały czas, prawda Tsu?
- Ta jasne...
- Friend zone forever! - zaśmiałem się w momencie, w którym Tetsu przyniósł jedzenie.
- Wiesz Jun... To ja spałem z nią w jednym łóżku. - Odgryzł się młody.
Spojrzałem zszokowany na nich i chyba nie tylko ja. Miny Akiry i Tetsu były przerażające.
- Ee... Nie patrzcie tak na mnie! Robił wszystko wbrew mojej woli! - Pokręciła głową ruda.
- Wszystko? Co wy żeście tam wyprawiali?- spytał zszokowany Tetsu. Oho... będzie wpierdol od mamusi.
- Stawałem się mężczyzną Mamo. - Uśmiechnął się Shin.
Tetsu zbladł, a Akira wyglądał jakby chciał wyjść. Jego kwestia mnie rozbawiła, więc zacząłem się śmiać jak głupi.
- Coś ci nie wyszło.- Wszyscy osłupieli, bo osobą, która to powiedziała był Aki.
- Aki... Nawet ty przeciwko mnie... - Załamał się Shin.
- Właśnie głupku. Nie mów tego w taki dwuznaczny sposób! - Shin nawet na nią nie spojrzał. Siedział opierając czoło na stole mamrocząc coś pod nosem.
- Właził mi w nocy do łóżka, bo było mu zimno i tyle. A przemiana w mężczyznę dotyczyła tych ubrań, które Tetsuya spalił...
- Wiesz Shin... nawet przez chwilę nie poczułem się zazdrosny... ciekawe czemu...
- Bo i tak wiesz, że nie masz szans? - Przebudził się Miyabi
- Ehh... twoja inteligencja mnie poraża...
Dalsza część wieczoru minęła nam w przyjemnej atmosferze.
- Dobra, jest już późno więc odwiozę Tsuki - powiedziałem.
- Tak to dobry pomysł. Lepiej żeby nie chodziła sama o tej godzinie.- powiedział Tetsu.
- A czemu ty?- spytał głupio Shin
- Bo nie masz prawa jazdy?
- I... nie było pytania- powiedział Miyagi, a wszyscy zaczęli się śmiać.
- A poza tym ty lepiej nikogo nie odprowadzaj, bo znowu się zgubisz... - powiedział zażenowany Akira.
- Poza tym dzieci o tej porze mają godzinę policyjną - pokazałem mu język.
- A więc jednak nie trafiłeś... Moje obawy były słuszne... - Pokręciła głową ruda.
- Wszyscy przeciw mnie...
--------------------------------------------
~~TSUKI~~
Jun odwiózł mnie do domu. Zatrzymaliśmy się przed bramą.
- Dzięki, to na razie. - Rzuciłam wychodząc.
- Czekaj. Możemy jeszcze chwilę pogadać?- spytał.
- Hm? Jasne, o co chodzi?
- Chodzi o Shina. Wiesz ten debil ma za tydzień 18 urodziny i pomyślałem, żeby zrobić coś fajnego. - odwrócił wzrok, wyglądał na lekko zażenowanego. Postanowiłam mu dokuczyć. Spojrzałam mu w oczy.
- Ojej... Więc jednak udawałeś takiego oschłego. - Uśmiechnęłam się złośliwie.
- A nie dałem ci tego do zrozumienia?- nagle jakby się ocknął i przybliżył się na tyle, że opierałam się o ścianę domu, a on był niebezpiecznie blisko.- Ja bywam wredny, zboczony, arogancki, złośliwy, czarujący, ale nie oschły... nie wobec dziewczyn.
- Chodziło mi tu o Shina. - Powiedziałam odwracając wzrok.
- Aaa... Shin. Ja jestem wobec niego złośliwy, ale to nie dlatego, że go nie lubię...- powiedział, odsuwając się. Uff, odetchnęłam. 
- Co dokładnie mielibyśmy zrobić na te urodziny?
- Pomyślałem o tym, żeby zorganizować tego dnia koncert i pod koniec, mogłybyście razem z tą twoją koleżanką, której imienia nie pamiętam, wjechać z tortem i wszyscy razem zaśpiewalibyśmy mu sto lat. Potem rozdalibyśmy szampana, dali wszystkim po kawałku tortu... plus trzeba będzie skombinować jakieś prezenty... , a potem przenieślibyśmy się do nas żeby to uczcić.
- Czemu nie! Ale... Co może chcieć Shin?
- Eee... grę na plejaka? Yyy... pieska? Chociaż nie. Nie chce żadnego zwierzęcia w domu. Shin jest zbyt nieodpowiedzialny... biedny Tetsu by miał kolejny obowiązek....
- Hahah chyba masz racje... Ale mój znajomy z uczelni wspominał coś o nowej grze... Podobno jest świetna. Może załatwi mi jedną. - W tym momencie drzwi domu się otworzyły. Stała za nimi moja mama.
- Oh, Tsu-chan jesteś.
Jun stanął jak wryty.
- Cześć mamo. Wybacz byliśmy za głośni?
- Ooo... to ty ostatnio przyjechałeś po Shin-chana, prawda?- mama uśmiechnęła się delikatnie - Zmieniłeś fryzurę?
- Mamo to jest...- Jun wszedł mi w słowo.
- Przepraszam, pomyliła mnie pani z moim bratem. Jestem Igarashi Jun, miło mi poznać, a chłopak którego pani wtedy widziała to mój brat bliźniak Tetsuya.
- Wow... Tsu-chan przez 21 lat nie przyprowadziłaś do domu żadnego chłopaka, a to już trzeci taki przystojniak w ciągu tygodnia! - Jun parsknął śmiechem.
- Mamo...
- Może być pani pewna, że zamierzam pojawiać się tu często.- powiedział, uśmiechając się do niej za słodko.
- O tak, zapraszamy! Tsu-chan skoro i tak jeszcze rozmawiacie, to może zaprosisz go do środka?
- Nie bardzo... chce mi się spać. Poza tym on już idzie. - Rzuciłam pchając go w stronę samochodu
- Tak, ja już muszę iść. Miło było panią poznać, dobranoc.- powiedział i pocałował mnie w policzek.- Do zobaczenia Tsu-chan.
I odjechał...Zesztywniałam. Po chwili jednak spojrzałam zażenowana na mamę. Ten jej uśmiech mnie przerażał...
------------------------------
~~AKIRA~~
To chyba czas, żeby pogadać z tym gnojkiem. Czemu Shin nie miał nic przeciwko tym pocałunkom ostatnio? Czemu nie stawiał oporu? Czemu starał się mi dorównać?
- Shin, chodź ze mną. Musimy pogadać. - Wyszedłem z kuchni i poczekałem na niego na korytarzu, a potem ruszyliśmy do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku i poklepałem miejsce obok siebie. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Co tam? - Wzruszył ramionami.
- Chcę z tobą pogadać o tym co się ostatnio stało... - zbladłem.
- E? O co chodzi? - Przeciągnął się odchylając do tyłu i opadł na łóżko. Chyba nie wie o co mi chodzi....
- O-o to nasze ostatnie... całowanie się...
Shin zmarszczył brwi. 
- To chyba jasne, że wygrałem... Jakieś wonty?
- Wygrałem? Ty myślisz, że to była jakaś chora gra?! Ty chyba nie sądzisz, że całowałbym się z facetem, jeżeli chodziłoby o jakąś popieprzoną zabawę!- byłem wściekły, tego już za wiele.
- Eee... - Zmieszał się. - Nie odwzajemniłeś pocałunku, żeby się zrewanżować? To po co?  - Zbladł. - Akiraś, serio cie dziś nie ogarniam.
- Nieważne! Zapomnij. Wyjdź z pokoju.- powiedziałem i położyłem się na łóżku i dodałem będąc już tyłem do niego.- I przepraszam, że cię w to wmieszałem.
- Co? Teraz się wkurzasz? Pewnie masz ból dupy, że byłem taki dobry. - Szturchnął mnie łokciem. - A myślałem, że ciebie trudno zdenerwować.
- Shin... jeżeli zaraz stąd nie wyjdziesz, stanie się coś złego...
- Co takiego? - Uniósł brew opierając się o moje plecy. ( Dalej leżałem tyłem do niego.)
Boże... niech on odejdzie... jak ciepło... opanuj się Akira, dasz radę...
- Hmm? Co tak zamilkłeś? Akiraś taki nieśmiały... - Prychnął.
- Shin. Odsuń się ode mnie...
- Co? Najpierw mnie wołasz, a teraz każesz mi iść? Chamsko... Speszyłeś się! Teraz jestem ciekawy!
- Ehh... Shin, przybliż się.- Może w tę stronę... nie no zaraz... zejdę.
- Hmm? - Nachylił się nade mną. - Powiedz mi w końcu o co chodzi?
Cała samokontrola poszła się jebać. I w końcu któryś raz z rzędu, docisnąłem go do łóżka tak, że to ja byłem w pozycji dominującej.
- Czy... możesz... zostawić...mnie...w spokoju? - zacząłem dyszeć. Eee... to niedobrze. Moje ciało zaczęło coraz gorzej na niego reagować. Trzymaj się Akira!
- Nie, nie mogę. - Uśmiechnął się... Pewnie na widok mojej desperacji... Czy jego to bawi? - Ale złaź ze mnie...
- Shin... jeżeli zaraz nie wyjdziesz.. to znowu cię pocałuję.- położyłem się obok niego i zakryłem oczy dłonią.
Ku mojemu zdziwieniu siadł mi na biodrach z chytrym uśmieszkiem i przygwoździł moje nadgarstki do materaca.
- Ojej czyżby Akiraś miał chcice? Panienki ci się skończyły? - Droczył się ze mną.
Spojrzałem na niego z przerażeniem w oczach. Nie zastanawiając się za bardzo nad odpowiedzią, ponieważ moje pożądanie wzięło nade mną górę, powiedziałem:

- A co... oferujesz siebie? - spojrzałem na niego z zawadiackim uśmiechem.
---------------------------
~~SHIN~~
Nie wiedziałem bardzo o co chodzi... Ale te jego reakcje są zabawne. Tego zawsze najtrudniej było wkurzyć... A to w końcu moje hobby... Podokuczam mu trochę. W tej chwili byłem całkowicie pewny swojej pozycji. Przycisnąłem jego nadgarstki mocniej do materaca.
- Jak dasz radę... - Prychnąłem. Gdy nagle pokój zawirował i już znalazłem się pod nim... - Wtf kiedy ty...
- Lata praktyki. Niejedna chciała mnie zdominować...
Szarpnąłem się. Mocny jest... 
- Wracaj na dół! Teraz nie jesteś śmieszny... - Siłowałem się z nim.
- Chyba miałeś szanse uciec... Nie mówiłem, że masz wyjść inaczej stanie się coś złego?
Przełknąłem ślinę. Z każdym moim ruchem zaciskał uścisk... Niefajnie... A było tak śmiesznie... FUCK. - Leżeć powiedziałem!
- Leżę, na tobie.
- To leż, pode mną.
- Co zrobisz jak się położę pod tobą?
- Będę na tobie siedział. - Uśmiechnął się.
- Tylko tyle? Ja mam w planach ciekawsze rzeczy... z góry, ale jestem otwarty na propozycje.... - powiedział i przybliżył swoją twarz do mojej.- Shin... bawisz się w bardzo niebezpieczną grę...
Zbladłem... To znowu się tak skończy? 
- E... nie pyskuj... - Powiedziałem w desperacji, już nie taki pewny siebie. Nachylił się jeszcze bardziej i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
- Ostrzegałem, że cię pocałuję
Zmarszczyłem brwi... Znowu to uczucie... Robi mi się gorąco... Drań ma wprawę.
 - Pff, nic nie poczułem. - Wywróciłem oczami.
------------------------------------
~~AKIRA~~
Podniosłem go do pozycji siedzącej.  Wplotłem swoje ręce w jego włosy i wpiłem się w jego usta. Tym razem pokażę mu co to jest prawdziwy pocałunek. Zacząłem go całować tak jakby to miał być ostatni raz kiedy trzymam go w ramionach. Po chwili Shin zaczął oddawać te pocałunki, gdy to zrobił wsunąłem język do jego buzi i zacząłem penetrację. Trochę go tym zaskoczyłem, ale nie dałem mu przerwać pocałunku. Całowałem go żarliwie dopóki nie zaczęło nam brakować tchu. Odsunąłem twarz od jego. Czułem, że pożądanie przejmuje nade mną kontrolę. Obie ręce wysunąłem z jego włosów i rozpocząłem nimi wędrówkę w dół jego ciała.
- A-akira. - Wydyszał. - Co ty odwalasz? - Oparł brodę na moim ramieniu zaciskając zęby. Położyłem go z powrotem na łóżku, a następnie zjechałem rękoma w dół jego koszulki. Wsunąłem obie ręce pod materiał i zacząłem jeździć nimi po jego brzuchu. Dotykałem delikatnie każdy mięsień jego brzucha, co miałem wrażenie doprowadzało go do szału. Gdy dotarłem rękoma wyżej, trąciłem palcem jeden z jego sutków. Z jego gardła wydarł się jęk. Przerażony złapał mnie za nadgarstki. Zatrzymałem się, leżał pode mną głośno łapiąc oddech. O kurwa...
- Yyy... Shin ja... wybacz.- powiedziałem i szybko z niego zszedłem. Dopiero teraz zauważyłem wybrzuszenie w jego spodniach. To był dla mnie szok. Czy to, że on tak na mnie reaguje.... nie oznacza, że... nie Akira, nie rób sobie nadziei. Chłopak jest po prostu niedoświadczony. Spalił cegłę i zasłonił twarz poduszką... Prawiczek. 
- Ygh... - Miotał się i mruczał coś pod nosem... Co za odmiana...
- Shin... jeżeli zaraz stąd nie wyjdziesz... nie ręczę za siebie.- wydyszałem. Wiedziałem, że nie tylko jego to podnieciło. Shin spojrzał na moje spodnie zszokowany. Szczerze... nie miałem się czego wstydzić. Już dawno się z tym pogodziłem. Nagle w drzwiach pojawił się Tetsu... z SIEKIERĄ?! O kurwa! Przyszedł mnie zabić! Dowiedział się!
- Akira idę narąbać drewna... - dopiero po chwili, ogarnął co się dzieje i spojrzał na nasze spodnie. Jego oczy zrobiły się tak duże, że nie wyglądał na azjatę.- Przepraszam... czy ja wam w czymś przeszkodziłem? Akira... co tu się dzieje? - Ostatnie powiedział przez zęby. Spojrzałęm na Shina... Zastygł. Przełknąłem głośno ślinę.
- Hmmm... jakby ci to wyjaśnić...hehehe....eee... my...- nie wiedziałem co powiedzieć.
- My... Oglądaliśmy razem pornola!!! - Rzucił w panice Shin. To dowalił...Tetsu spojrzał na niego zszokowany.
- Taaak... przecież nie mogłem dopuścić, żeby młody sam fapał w pokoju...
- Aha... i dlatego postanowiłeś ,,fapać" z nim?! Pojebało was?!- Tetsu był wściekły.
- Ok, Tetsu... uspokój się... i odłóż siekierę... W końcu kiedyś musi się nauczyć... hehe...- co ja gadam?
- Hehe...
- Idę się myć! - I zwiałem do łazienki. Sam sobie radź!
__________________________________
Nooo... zaczyna się coś dziać xD Mam nadzieję, że bedziecie się śmiać z tego rozdziału tak samo jak my xD To do poniedzialku ^^

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 15 (,,Something for Everyone")

~~AKIRA~~
Kurwa! Ale ja jestem głupi! Po chuj ja go do tego pokoju zatargałem? Czy mnie już kompletnie pojebało? Jak tak dalej pójdzie to Shin nie będzie chciał mi nawet cześć powiedzieć, bo będzie myślał, że się na niego rzucę. Boże... Akira ty debilu... Nie wierze... Najgorsze jest to, że mi się to w cholerę podobało. Miałem go zamiar.... nie, nie... boże... na szczęście w mojej głowie pojawił się obraz Tetsu z siekierą... dzięki bogu..., bo by się to zdecydowanie źle skończyło. Heh... Tetsu z siekierą lepszy niż antykoncepcja... zarąbie twoje pożądanie w 2 sekundy... Dobra... muszę się ogarnąć i go przeprosić jak trochę ochłonie. Ale ja jestem beznadziejny... zamiast najpierw pomyśleć to działam pod wpływem impulsu, a potem muszę przepraszać...
kurde... w sumie jak teraz o tym pomyślę to dobrze, że zatargałem go do jego pokoju, a nie do swojego. Chyba gorzej bym się czuł z myślą, że leży w MOIM łóżku bezbronny... jeszcze by jego zapach tam został i bym się zamienił w jakiegoś zboczeńca, który obwąchuje własną pościel... nie... gorzej ze mną... to przez głód... idę coś zjeść.
-------------~----------------------
~~TSUKI~~
Rozprostowywałam właśnie kości po skończonej nauce, trzy godziny... Będę miała garba. Spojrzałam na telefon. W sumie zastanawiam się co u Shina. Dalej cierpi z powodu kompleksu męskości? Wzięłam komórkę do ręki i wykręciłam numer.
- Cześć zdrajco.
- To było dla twojego dobra.
- Dupa.
- Jak tam z Akirą?
- Eee...
- Znowu coś zrobił?
- Całowaliśmy się.
- Czy ty aby na pewno nie jesteś gejem?
- Nie jestem! To forma pojedynku!
- Nie macie innych pomysłów na rywalizacje?
- Nie.
- Ehh... i po co ja się martwiłam...
- W ogóle Tsuki! JU Enterteiment chcą nas wypromować!
- To świetnie! Chcesz iść to oblać?... Zaraz nie... gówniarz.
- Nienawidzę cię.
- Ale gratulacje.
- Tsu... Wpadnij do mnie dziś wieczorem.
- Hmm zapraszasz mnie? A to nowość.
- Nudzę się ostatnio.
- No nie wiem...
- Jak ty nie wpadniesz to ja do ciebie przyjdę... Kto wie może zostanę na noc lub dwie.
- Nawet nie próbuj!
- To do dziewiętnastej Tsu! - Rozłączył się. Chamskie zagranie... W sumie czemu nie.
-----------------------------
~~JUN~~
Leżałem na kanapie w salonie i patrzyłem na sufit. E, jest dobrze. Wróciłem do starych nawyków. Nagle do pokoju wpadł radosny Shin i zepsuł moją błogą ciszę. Spojrzałem na niego zrezygnowany i już chciałem mu zwrócić uwagę, by był ciszej, gdy zobaczyłem rudą... co ona tu robi? Gdy tylko mnie zauważyła przystała na chwilę, po chwili jednak odwróciła wzrok i ruszyła za czerwonowłosym. Podeszli do mnie.
- Jun wywalaj z kanapy. - Mruknął Shin wskazując palcem na drzwi.
- Słucham? - Spytałem zdziwiony.- Nie pomyliło ci się coś gówniarzu?
- Jakbyś nie zauważył mam gościa, więc usuń się łaskawie z pomieszczenia.
- Ona się nie liczy jako gość. Nie jest tu mile widziana, a jakbyś chciał wiedzieć, to masz jeszcze swój pokój i inne pomieszczenia w tym domu. Ja tu byłem pierwszy. Nigdzie się nie ruszam.
- Mów za siebie Jun ja przyszłam do Shina. - Zmarszczyła brwi.
- Właśnie tam są drzwi i tak zalegasz tu całe dnie.
- I będę zalegał jeszcze tyle ile będę chciał, a jakbyś chciała zauważyć rudzielcu to mówiłem za siebie.
Kurwa... mimo jej słów, cholernie ucieszyłem się, że przyszła... pojebało mnie.
- Eh Tsuki... nie pozostaje nam nic innego jak go zignorować... - Mówiąc to walnął się na mój brzuch. 
- Siadaj Tsu. - Poklepał miejsce obok (Mianowicie moje nogi)
- Shin debilu, złaź z mojego brzucha! - krzyknąłem, ale on mnie zignorował. - Jeżeli w przeciągu 2 sekund, nie zejdziesz ze mnie, to konfiskuje plejaka na tydzień!
- Pff! Mówisz jakbyś mógł to zrobić! Siadaj Tsu nie krępuj się. - Spojrzała na niego jak na wariata...
- Ciekawe z czyjej kasy był kupiony...
- Niech pomyślę... Tetsu?
- Akurat plejaka... to kupiłem ja z kasy którą zarobiłem jak pracowałem jako dostawca.- powiedziałem, patrząc na niego wkurzony.
- Nie przechwalaj się. - Wbił mi łokieć w brzuch. - Wywalaj z kanapy!
Wkurzyłem się. Koniec tego dobrego. Zrzuciłem go z siebie, tak że wylądował na podłodze. Postanowiłem pokazać mu jak to fajnie, jak ktoś siedzi na tobie i zrobiłem to co on przed chwilą.
- I co? Fajnie szczeniaku? - Zaczął się ze mną siłować. 
- Jun grubasie! Zejdź... Nie mogę oddychać...
Przytrzymałem jego nadgarstki, bo zaczął okładać mnie rękoma.. Nagle zobaczyłem Akirę stojącego w drzwiach, wyglądał na zszokowanego. Po chwili na jego twarzy pojawiło się... zdenerwowanie?... Podszedł do mnie szybko i zepchnął mnie z Shina, po czym pomógł tamtemu wstać. Patrzyłem na niego zszokowany.
- Akira? Co ci...
- Czemu na nim siedziałeś? - powiedział... zły? Czy ktoś może mi wytłumaczyć o co tu chodzi? Shin wstał, otrzepał się i spojrzał lekceważąco na czarnowłosego.
- Pff sam też bym sobie poradził. - Po czym chwycił rudą za rękę i cisnął nią w stronę wolnej kanapy siadając obok.
- Ojej przykro Jun, teraz nasza kolej.
Nadal byłem w szoku. Co się tu dzieje? Podniosłem się z podłogi i usiadłem na kanapie obok Shina. W końcu kanapa była duża... w ogóle po co kazali mi z niej schodzić? I tak by się zmieścili... Gdy usiadłem Akira spojrzał na mnie ponownie i wepchnął się między mnie, a Shina prawie zwalając mnie z mebla.
- What the fuck? Akira... czy ty masz jakiś problem?! Do kurwy nędzy! Co ci odbiło?! - spytałem.
-Mi? Nic. Ja tylko chciałem usiąść na kanapie. - Unikał mojego wzroku jakby się czegoś wstydził. Co tu się kurwa dzieje?!
- Eee...eee...nie... ja... Idę stąd.- Kręcąc głową w niedowierzaniu, wyszedłem z pokoju.
---------------------------------------
~~TSUKI~~
Uff wyszedł...  Spojrzałam na młodego, wydawał się jakby inny.
- Ściąłeś włosy Shin?
- Taa... Mama prawie dostał zawału przez te czarne końcówki.
- Dobrze ci jest w krótszych. - Uśmiechnęłam się. Wtem Akira spiorunował mnie wzrokiem... Ee... Zrobiłam coś nie tak?
- Shin... Czemu Jun na tobie siedział? - Akira zmarszczył brwi, patrząc w przestrzeń.
- Bo jest idiotą. - Wzruszył ramionami czerwonowłosy. Czy mi się wydaje, czy Akira jest o niego zazdrosny? Niemożliwe... Ten jednak dalej piorunował podłogę wzrokiem. Sprostowałam mu więc sytuację. Po moich wyjaśnieniach odetchnął z ulgą... Podejrzane...
- Jesteś głodna Tsu? - Rzucił Miyagi.
- Nadeszła moja pora na pasożytowanie w twojej kuchni? - Zaśmiałam się.
- To znaczy tak?
- Yup.
- To zapraszam do kuchni. Mama zrobi nam coś do jedzenia!
- Ty nie męcz biednego Tetsuyi!
- Dobra... zrobię nam kanapki.
- Tylko się nie zabij... - Weszliśmy do kuchni. Przy lodówce stał Jun.
- Czy ty musisz za nami łazić!? - Syknął czerwonowłosy.
- Słucham? - To nie było pytanie, a raczej niedowierzanie.- Shin, daj ty mi już spokój i idź sobie. Zwolniłem wam salon.
- To zwolnij i kuchnie.
- Wyluzuj Shin, mi tam on nie przeszkadza... - Skłamałam, ale było mi głupio go tak ciągle wypędzać... To w końcu jego dom.
- Co nagle mnie lubisz? A ostatnio nie powiedziałaś mi czegoś innego? Pfff...
- Nie schlebiaj sobie. Powiedziałam tylko, że mi nie przeszkadzasz. - Wywróciłam oczami.
- No, a ja mówię, że ostatnio przeszkadzała ci moja obecność
- Jak mi się nie narzucasz, fakt, że znajdujemy się w tym samym pomieszczeniu... mało mnie obchodzi...
- Przepraszam, że okazywałem ci zainteresowanie... Forever Virgin.
- Skąd wiesz, że jestem dziewicą? - Blefowałam, ale mnie zdenerwował... Shin także spojrzał na mnie zdziwiony.
- Od razu było widać, po twoich reakcjach na mój dotyk i tym, że nie masz w ogóle doświadczenia w całowaniu... mówiąc szczerze... kiepsko ci to szło... chociaż z każdym następnym było lepiej... powiedzmy.
- Może po prostu nie chciałam cię całować? - Uniosłam brew. Shin jeszcze szerzej otworzył usta.
- Twoje ciało mówiło co innego..., bo niby dlaczego serce ci tak waliło, byłaś cała czerwona i miałaś gęsią skórkę na całym ciele? Tak, widziałem to i dużo więcej... w sumie mogę się założyć, że po paru momentach robiłaś się mokra tam na dole...
Spojrzałam z przerażeniem na Shina. Wtf... To chyba ja powinnam spalić tu cegłę... Jun draniu... Odchrząknęłam... 
- Może trochę mnie zaszokowałeś? Każda dziewczyna by tak zareagowała, gdyby jakiś zboczeniec się do niej dobierał...
- Jakby jakiś zboczeniec się do nich dobierał to by raczej były przerażone, a nie ledwo stały na nogach z podniecenia... A tak poza tym... to, że cię ,,zaszokowałem" potwierdza tylko to, że nie masz żadnego doświadczenia. Czyżbyś właśnie się przyznała? I nie wiem co jest w tym szokującego... szczególnie, że w twoim przypadku z niczym się nie spieszyłem...
Czerwonowłosy oparł się o lodówkę... To dla niego za dużo... Jeszcze się chłopak zgorszy... 
- Zaszokowana byłam tym, że jakiś palant którego ledwo znam myśli, że ma jakieś szanse tak z biegu mnie poderwać... Sorki nie jesteś w moim typie. - Shin prychnął.
- A jaki jest twój typ? Szary okularnik, bez charakteru z niską samooceną?
- Nie, ktoś kto nie jest tobą. - Zmarszczyłam brwi.
- Dawaj Tsu zniszcz go! - Dopingował mnie Shin... Serio to nie było potrzebne...
- Czyli jest z tobą źle... Zdecydowanie masz coś z głową... masz pojęcie, że jesteś pierwszą dziewczyną, której się nie podobam? Chyba powinnaś się udać do lekarza. To pewnie coś z głową
- Nie Jun... To nie jest chore. Ale w sumie nie dziwię się, że takiemu narcyzowi jak ty wydaje się to być nienormalne. Spójrz prawdzie w oczy, nie jesteś taki wspaniały jak ci się wydaje. - W tym momencie do pokoju wszedł Tetsuya.
- Serio uważasz, że powinienem przejąć się tokiem myślenia jednej dziewczyny?... chociaż w sumie nie jestem pewny czy jesteś dziewczyną, skoro nie podobają ci się faceci..., a może ta twoja przyjaciółka powinna uważać na ciebie... jak jej tam było? Mai?... z resztą nieważne...
- Mówiłam ci już... To, że nie lece na ciebie nie oznacza, że nie lubię facetów. Słuchaj ze zrozumieniem.
- Ee... Co się tu dzieje? - Wtrącił się Tetsuya.
- W sumie... mimo twojego wyglądu to nie widziałem zainteresowania twoją osobą u innych facetów, a wiesz mi... mam świetny zmysł obserwacji... i  w sumie chyba wiem czemu... odrzuca ich wszystkich twój charakter...
- Teraz to dowaliłeś... Znamy się za krótko, żebyś mógł stwierdzić czy nie mam innych facetów. Przecież nie obserwowałeś mnie dzień i noc... Spotkaliśmy się tylko pare razy.
- Nie ignorujcie mnie! Jun, Tsuki starczy! - Warknął Tetsuya.
- Racja Mamo! Tsu nie musisz się z TYM kłócić, przeciez i tak wiadomo, że masz racje... O cokolwiek by w sumie nie poszło... Nieważne! Tetsu jesteśmy głodni!
- A podobno miałeś zrobić kanapki... - Rzuciłam z politowaniem.
- Siadajcie przy stole, zaraz coś ugotuje. - Ruszyłam we wskazanym kierunku, ale kiedy miałam już usiąść na krześle Jun prowokacyjnie mi je wsunął. Zmarszczyłam brwi.
- Rodzice nie nauczyli cię szacunku do kobiet?
Nagle na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie, które po chwili zmieniło się w złość.
- Widzisz... tak wyszło, że nie zdążyli - powiedziawszy to wyszedł z kuchni, trzaskając drzwiami.
Ee... O co chodzi. Spojrzałam na Tetsuye. Patrzył się zamyślony na drzwi...
- Co go nagle ugryzło?
- Myślę, że powiedziałaś za dużo.- powiedział Tetsu.
- J-ja!? Czemu? Ale to on zaczął...
- Nie o to chodzi. Widzisz... Gdy byliśmy z Jun'em w gimnazjum, nasi rodzice zginęli w pożarze. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że nie mieli szans na przeżycie, a wszystko działo się na naszych oczach. Właśnie mieliśmy wejść do domu, gdy nastąpił wybuch. Od dnia pogrzebu, bezustannie siedział przy ich grobach. Przestał chodzić do szkoły, nie chciał nic jeść, kilka razy trafił do szpitala z powodu zasłabnięcia.Jun, którego teraz widzisz jest osobą silną, ponieważ udało mu się w końcu przezwyciężyć trudy przeszłości, ale nadal nie potrafi znieść, gdy ktoś mówi źle o naszych rodzicach. Wiesz... przed wypadkiem... Jun był idiotą takim jak Shin... też było go wszędzie pełno, ciągle się uśmiechał i miał pełno przyjaciół. Był także bardzo przywiązany do rodziców... dlatego ich śmierć aż tak na niego wpłynęła... - powiedział Tetsu.
- O boże nie wiedzialam - Nigdy bym nie pomyślała, że ten idiota mógł przez coś takiego przejść... Zachowałam się podle. - Idę go przeprosić. - Wstałam z krzesła i ruszyłam w kierunku jego pokoju. Zatrzymałam się przed drzwiami i wzięłam głęboki wdech... Ta rozmowa będzie ciężka... Postałam tak jeszcze chwilę zanim odważyłam się zapukać. Nikt nie odpowiedział. Byłam pewna, że słyszałam jak wchodzi po schodach... A może pomyliłam drzwi?
- Jun wchodzę. - Leżał na łóżku tyłem do mnie.
Spojrzał tylko na mnie przelotnie i wrócił do patrzenia się w sufit.
- Egh... Możemy porozmawiać? - Podrapałam się po głowie... To była taka niezręczna sytuacja...
- Mów. - powiedział, podnosząc się do pozycji siedzącej. Spojrzał na mnie pustym wzrokiem.
- Przepraszam za tamto... Nie wiedziałam o niczym i powiedziałam za dużo...
- Wiem. Nie martw się tym. Tetsu ci powiedział?
- T-ta... - Odwróciłam wzrok. - Nie chciałam się wtrącać... wybacz...
- Nie, spoko. Skoro Tetsu zdecydował, że chce ci powiedzieć, nic mi do tego. To nie jest żadna tajemnica, po prostu nie ma się czym chwalić. Nie mam ci za złe tego co powiedziałaś, bo wiem że o niczym nie wiedziałaś..., ale ja... no po prostu... to nadal mnie boli...
- Powiedziałeś to samo co twój brat Słuchaj nie dziwi mnie to... nie wyobrażam sobie... - Urwałam, może lepiej nie wspominać już o tym... Ale co teraz? Wyjść? Chyba nie mogę...
- Chodź tu. - powiedział i poklepał miejsce obok siebie.- Nie stój tak w drzwiach.
Przełknęłam ślinę... Ta niezręczna atmosfera... Zrobiłam jednak jak mi kazał.
- Przestań już. Nie masz się czym zadręczać. Nie możesz się postawić na moim miejscu, więc nie zrozumiesz jak się czuję, ale nikt tego od ciebie nie oczekuje... wiem, że gdybyś wiedziała nie powiedziałabyś tych słów... poza tym... w naszej dzisiejszej kłótni, padło wiele słów, które nie powinny paść także z mojej strony, więc uważam, że nie masz się czym martwić. Ja też muszę cię przeprosić. Przegiąłem, wybacz. Nie tylko dzisiaj, ale też ostatnio. Właściwie... powinienem cię przeprosić za całe moje dotychczasowe zachowanie... po prostu traktowałem cię jak każdą inną dziewczynę..., ale nie jesteś jak inne. Co za ironia, że jestem jedynym facetem, który ci się nie podoba, a ty jesteś jedyną dziewczyną, która mnie zainteresowała...
Ee... To on zaczął przepraszać mnie i zaraz... CO!? Zainteresowałam go!? Ale z której strony? Czemu? W sumie to nie tak, że go nienawidzę...
- Co przez to rozumiesz?
- No...- miałam wrażenie, że dopiero teraz dotarło do niego to co przed chwilą powiedział... czy on się zarumienił?!- Po prostu jesteś inna... i jestem ciebie ciekawy. Nie jesteś łatwa jak inne, jesteś inteligentna i masz ciekawy charakter...
- Ciekawy? Czy to nie ty powiedziałeś, że jestem nudna? - Czekaj stop! Nie zaczynaj... - To znaczy... Dziwne, że tak nagle. Aż ciężko mi w to uwierzyć...
- Kłamałem. Serio myślisz, że uganiał bym się za laską, która nie jest interesująca? - Spojrzał na mnie z tym zawadiackim uśmieszkiem, oho chyba wraca do siebie.
- Uff uśmiechnąłeś się... Ulżyło mi.
- Unikasz odpowiedzi
- Ee? Na co?
-Właściwie nie ważne... to było pytanie retoryczne... na pewno jestem skreślony na starcie? - spytał, patrząc mi w oczy.
- To nie tak, że cię nienawidzę... Poprostu mnie zdenerwowałeś. Chodzi mi o to, że nie jesteś taki ostatni. - Odwróciłam wzrok... To był taki ukryty komplement... Widzę, że u mnie z tym ciężko...
- Możemy zacząć naszą znajomość od początku? - spytał, wyciągając w moją stronę rękę. - Jak się nie zgodzisz wyjdę na idiotę
- Czemu nie. - Uśmiechnęłam się przyjaźnie chwytając jego dłoń.
- Mogę cię przytulić? - uśmiechnął się szeroko.
- Eee... Ale czemu? - Odsunęłam się trochę.
- Tak, jakoś poczułem usilną potrzebę przytulenia się do kogoś, a że jesteś pod ręką...
Wywróciłam oczami w sumie jestem mu coś winna. Przecież od tego nie umre. Objęłam go lekko. Boże to takie... Dziwne...
- Boże, ale ty jesteś malutka...- Na tą uwagę, chciałam się odsunąć, ale on przytulił mnie mocniej.
- Egh... miażdżysz.
- Wybacz.- puścił mnie i zobaczyłam jego szczery uśmiech.- Chodźmy do kuchni, pewnie się zastanawiają jak ci poszło.-
- A ja myślałam, że to kobieta zmienną jest. - Mruknęłam do siebie. Jego nastawienie całkowicie się zmieniło...
- Powiedzmy, że uraziłaś wcześniej moją męską dumę, dlatego się tak zachowywałem. Tylko nikomu nie mów, przynajmniej nie Shinowi, bo nie da mi żyć. Nie łatwo było to powiedzieć.
Ups... słyszał, no nic. Oboje szliśmy do kuchni. Wyjrzał z niej Shin.
- Tsu jak poszło?
- Tak jak widzisz. - Shin spojrzał na Juna stojącego za mną.
- Wow, takich efektów się nie spodziewałem. Jun nie wiedziałem o niczym... wiesz... miałeś pojebane dzieciństwo nie polecam. - Uśmiechnął się. Boże Shin... - A właśnie, miałem po was iść, bo Mama nie chce bez was zaczynać.
__________________________________
Zapraszam wszystkich do pisania na chacie!! Mam także prośbę do osób, które piszą komentarze z anonima: Czy moglibyście się jakoś charakterystycznie podpisywać? Może to być nawet cos w stylu ,,XYZ", ale chciałybyśmy po prostu wiedzieć czy komentują ciągle te same osoby czy różne ^^ To do czwartku :) 

piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 14 (,,Something for Everyone")

~~AKIRA~~
Siedziałem w salonie. Nie mogłem się doczekać kiedy wrócą. Boże... chyba go uściskam jak wróci.... z drugiej strony...eee... nie... nie chcę już bardziej podpaść Tetsu... Nagle usłyszałem, że drzwi wejściowe się otwierają i głos Shina:
- Tetsu, ale ja naprawdę nie chcę!
- Przestań. Myślisz, że dlaczego Tsuki do mnie zadzwoniła? Bo miała cię już dość! Nie możesz się tak ludziom zwalać na głowę, a poza tym przed czym ty się ukrywasz?! - Wyszedłem z pokoju, by wyjść im na przeciw. Gdy tylko Shin mnie zobaczył zastygł. Ja z resztą też... To jest Shin!? Po chwili jednak uśmiechnął się i przeczesał palcami włosy.
- Cześć Akira. Tęskniłeś?
- Eee... Tetsu, a gdzie Shin?
- Też nie chce mi się w to wierzyć. - Powiedział wyraźnie załamany.
- Tak oto nowa wersja wyczesanego w kosmos mnie. Jakieś refleksje?
Wow. Tego się nie spodziewałem. Shin wyglądał zajebiście. Widziałem minę Tetsu, Shin mógł się tego spodziewać. W końcu cały czas traktuje Shina jak dziecko, więc teraz pewnie nie może przeżyć, że jego słodki Shinuś wygląda jak... ciacho?... Czy ja już do reszty zgłupiałem? No dobra... wygląda świetnie..., a ta koszulka jest... co najmniej interesująca. Ekhem... nie wiedziałem, że Shin ma tak ładnie wyrzeźbiony brzuch. Boże... co on ze mną robi?!
- No... powiem ci, że transformacja ci się udała. Wyglądasz... zajebiście.- Obaj spojrzeli na mnie zszokowani.. - Sorry Tetsu, ale to prawda.-
- Z-zajebiście!? Ale ty miałeś być zazdrosny... - Po chwili jednak odchrząknął. - Żeby było jasne. Nie zdominowałeś mnie Akira. To ja tu jestem bardziej męski! - Rzucił stanowczo wskazując na mnie palcem.
Nagle w drzwiach pojawił się Jun.
- O! Przyprowadziliście Shin'a - Jun obejrzał go od stóp do głów.- Siema mój klonie.-
I poszedł. Eee... faktycznie wyglądają trochę podobnie...
- Morda! Chciałbyś wyglądać jak ja cioto!
Zamierza jeszcze zmienić zachowanie? Hmh... a tak wracając do jego poprzedniej wypowiedzi. Czyli mu nie chodziło o pocałunek? Czyli on po prostu poczuł się gorszy?!
- Co miałeś na myśli mówiąc ,,nie zdominowałeś mnie"? Masz zamiar mnie zdominować? - spytałem, trochę go podpuszczając.
- Dobra idę. Wy sobie gadajcie, ja idę spać. -powiedział Tetsu i wyszedł, a Shin dalej stał, patrząc na mnie zmieszany.
- Czy to pytanie retoryczne? Teraz nie masz ze mną szans. - Prychnął pewny siebie. Nie załapał?
Zacząłem się do niego zbliżać z poważnym wyrazem twarzy. Starałem się wyglądać w tym momencie poważnie, a zarazem lekko przerażająco. Cofnął się pod ścianę i spojrzał na mnie zdziwiony. Oparłem rękę obok jego głowy i przybliżyłem twarz do niego. Spojrzałem mu prosto w oczy.
- Jak chcesz to niby zrobić? - Uniosłem jeden kącik ust do góry w kpiącym uśmiechu.
- Począwszy od dziś zniszczę cię we wszystkim Akira! - Powiedział z determinacją.
- Pff... Nie masz tyle siły, żeby mnie zniszczyć. Tak samo jak nie masz wystarczająco siły, żeby się przede mną bronić, nie mówiąc już o dominowaniu... - Począwszy od dziś... będzie ciekawie. Rzuciłem mu kpiące spojrzenie i prychnąłem.
- To się jeszcze okaże! - Schylił się z zamiarem przejścia mi pod ramieniem.
Złapałem go za rękę i przyparłem go znowu do ściany.
- Pokaż mi teraz. - Popatrzył się na mnie zdziwiony. Na jego twarzy pojawiły się rumieńce. - Co tak ci serce wali? Denerwujesz się?-
-----------------------------
~~SHIN~~
Ten drań... Czemu on musi być tak cholernie silny!? Nie przegram... Czy ta sytuacja mnie peszy!?
- Masz po prostu szczęście, nasza pozycja działa na twoją korzyść... - Syknąłem dalej się z nim siłując.
Nagle jednym szybkim ruchem, odwrócił sytuację i pociągnął mnie na siebie.
- Skoro tak uważasz... w takim razie działaj. Czekam.- powiedział, po tym jak położył moją rękę na swojej klatce piersiowej. Po chwili spuścił obie ręce po obu stronach ciała. - Jeżeli się wstydzisz możemy pójść gdzieś indziej...-
No to po mnie... Ee...!? Na co on niby czeka!? Uspokój się! Nie wyjdę znowu na jakąś ciotę, ale... Nie przywykłem do takich sytuacji...Cholera... On się robi bardziej wkurzający od Juna (O ile to możliwe)... Zniszczę tą jego pewność siebie, tylko jak... Zbladłem.
- Hmh? Coś niezdecydowany jesteś... może wolisz wrócić do poprzedniej pozycji i przyznać, że nie dasz rady mnie zdominować.- powiedział znowu się głupio uśmiechając. - W sumie z której strony, by nie spojrzeć to ja kontroluję sytuację.-
- Tssk. - Teraz to mnie tym wkurzył... Bez namysłu wpiłem się w jego usta, przyciskając go przy tym mocniej do ściany... Panika... Kiedy się od niego odsunąłem uniósł brew.
- I co chciałeś tym udowodnić? Że jesteś niedoświadczony? Musisz się bardziej postarać... Chociaż muszę ci przyznać, że robisz postępy. - Jakby tego było mało dodał jeszcze. - Chyba ci się spodobało całowanie mnie, bo to już drugi raz kiedy to ty wychodzisz z inicjatywą. Podobam ci się?-
- Pff chciałbyś... wręcz mnie o to błagałeś Akira... Niedoświadczony? Pff byłem po prostu delikatny. - Uśmiechnąłem się.
- Hahahaha... teraz to pojechałeś. To mnie rozbawiłeś. Jakbym chciał cię pocałować to bym cię o to nie błagał. Już ci mówiłem... nie masz wystarczająco dużo siły, żeby się mi przeciwstawić. A z tym doświadczeniem... możemy powiedzieć, że ci wierzę... pfff....
- Może i jesteś TROSZECZKĘ silniejszy, ale nie masz na to charakterku. Taki niesmiały byłeś jak pocałowałem cię po raz pierwszy Pff... - Śmiechłem i obróciłem się na pięcie. To mu pocisnąłem. Teraz bym coś zjadł. Poza tym okazja by się ulotnić...
------------------------------------
~~AKIRA~~
Miał już odejść, ale chciałem mu pokazać raz na zawsze, gdzie jego miejsce. Podszedłem do niego szybko, przerzuciłem go przez ramię i ruszyłem do jego pokoju.
- Akira, nie wygłupiaj się i puszczaj! - No dobra nie był, aż tak lekki jak myślałem, ale większych problemów noszenie go nie sprawiło. Gdy wszedłem do pokoju, podszedłem do łóżka, rzuciłem go na nie i znowu zawisłem nad nim.
- C-co ty odpierdalasz? - Spojrzał na mnie zdezorientowany.
- Ja? Właśnie pokazuje ci co to znaczy dominować.- I pocałowałem go tym razem bardziej namiętnie niż on to zrobił. Gdy się od niego oderwałem Shin był cały czerwony. - Pfff... - Zacząłem się śmiać.- Dobra... starczy już tych żartów. Zgłodniałem. -
Po tych słowach wyszedłem z pokoju.
-------------------------------------
~~SHIN~~

Zastygłem leżąc na tym łóżku... On mnie tak wkurza... ale... znowu mnie pocałował i znowu cały płonę... Jestem pojebany... Wstałem i ruszyłem do kuchni.
__________________________
Nareszcie wszystko nadrobione :) To do poniedziałku ^^

Rozdział 13 (,,Something for Everyone")

~~TETSUYA~~
Jeździliśmy po mieście już 3 godzinę. Akira milczał jak grób z poczuciem winy wypisanym na twarzy. Ulżyło mi, że tu jest. Sam bym tu zwariował. Nagle spuścił głowę i uderzył pięścią o szybę.
- Akira! Chcesz wybić ok...
- Wracajmy! - Krzyknął drżącym głosem. - W ten sposób go nie znajdziemy...
- Masz racje. - Westchnąłem.
- Przepraszam Tetsu... To moja wina. - Droga powrotna w tej przytłaczającej ciszy zdawała się trwać wieki. Weszliśmy do salonu. Ku mojemu zdziwieniu siedział w nim Jun.
- Kto to postanowił wyjść z pokoju...
Spojrzał tylko na mnie znudzonym wzrokiem i wrócił do oglądania telewizji.
- I co nie zamierzasz z nami porozmawiać!? Jakaś kłótnia z dziewczyną, którą znasz od paru dni i masz w dupie cały zespół!? Wiesz, że Shin zniknął!? Ale oczywiście ty nie widzisz nic prócz końca własnego nosa! - Nerwy mi puściły...
- Młody zniknął? A co się stało?- Spojrzał dalej nieprzytomnym wzrokiem. - I to nie kłótnia z nią sprawiła, że taki jestem... faktycznie to trochę jej wpływ, ale tu nie chodzi o to co myślisz... nie chcę o tym gadać...
- O niczym nie chcesz gadać, najlepiej zamknąć się w pokoju! - Krzyknąłem, byłem tak zdenerwowany całą tą sytuacją, że straciłem nad sobą panowanie
- Tetsu starczy! - Powiedział Akira łapiąc mnie za ramię.
- Zamknij się! To przez ciebie Shin uciekł! - Wyrwałem mu rękę. Widać, że moje słowa go zraniły. Przesadziłem.
- Wybaczcie, zagalopowałem się...
- Przez niego?- zdziwił się Jun i w tym momencie pomyślałem, że powiedziałem za dużo.
- Poniekąd... - Podrapałem się desperacko po karku... Akira zbladł.
- A długo go nie ma? - spytał, widać było że od niechcenia, ale w tym momencie cieszyłem się, że nie kontaktuje za dobrze.
- Od 3 dni...
- Zadzwonię do niego. - Już miałem mu powiedzieć, że to nie zadziała, ale był za szybki i wykręcił numer. Po kilku sygnałach odezwał się głos w słuchawce. - Halo? Shin co ty odpierdalasz? Tetsu się o ciebie martwi... Gdzie jesteś?... Ok... Zamierzasz wrócić do domu?... kiedy?... ok, nie naciskam... to na razie.
I się rozłączył. Myślałem, że go w tym momencie zabiję... Chciałem usłyszeć głos mojego Shina!
- I co powiedział?! Gdzie jest?! co robi?! kiedy wróci?! Tęskni za mną?!
- Eee.... powiedział, że nie za szybko, nie chciał powiedzieć gdzie jest i powiedział, że wróci do domu, ale wie kiedy. - Powiedział to najspokojniej w świecie, a mnie rozsadzało ze złości.
- Czyli się gówno dowiedziałeś! Chociaż przynajmniej wiemy, że żyje... - Powiedziałem nadal wkurzony. - Czemu tylko od ciebie odebrał telefon?
- No nie wiem... może was nie lubi...
- Mój Shin... on mnie...
-----------------------------------------
~~AKIRA~~
- Co to za kartka? - Rzuciłem zmieniając temat.
- Hmh? - Jun spojrzał na stół i powiedział obojętnie.- A to... była tu jakaś babka. Powiedziała, że jest z jakiejś tam wytwórni i że prezes chciałby nas wypromować. -
Wziąłem do ręki ulotkę i można powiedzieć, że szczęka mi opadła.
- Łoo to przecież JU enterntaiment! - Krzyknąłem do załamującego się dalej Tetsuyi
- Czekaj, czekaj... JU ?! - nagle Jun się ocknął. - To JU?!-
- Ale ty jesteś dziś ogarnięty Jun... - Zironizowałem.
- Idziemy pogadać z tym prezesem. Nie ma bata! Oni są jednymi z najlepszych w Japonii. Już ja znajdę tego gnoja!- Powiedział Jun. Chyba już mu lepiej.
-------------------------------------------
~~TSUKI~~
Był wieczór. Udało mi się pozbyć Shina na trochę wysyłając go do sklepu. W między czasie zadzwoniłam do Mai.
- CZEŚĆ TSU! JAK TAM SHIN!?
- Już dłużej nie mogę!
- Hę? Jak to?
- Wyjada mi moje serki dietetyczne z lodówki... Jak z reszta wszystko inne... Zużywa wodę i wcale nie moge się przy nim skupić na nauce. Okej lubię go..., ale on zdecydowanie musi wrócić do siebie.
- Mam go przygarnąć!?
- Obejdzie się... to jeszcze dzieciak...
- Wprowadzę go w świat dorosłych!!!
- Mai...
- Dobra... Tsu, dam ci numer do Akiry-kuna. Niech go weźmie.
- Co? Mam prosić Akirę o przysługę? Prawie go nie znam...
- Powiedz, że znasz mnie! Nie odmówiiii!
- T-ta... Napisz mi w smsie. Zadzwonię zaraz, póki Shina nie ma bo jeszcze zwieje...
Wzięłam telefon i bez namysłu wykręciłam numer do Akiry. Pierwszy sygnał, gdy nagle przypomniało mi się, że to w sumie przez niego Shin nie chce wrócić. O fuck...
- Halo?
- Ee... Możesz dać kogoś innego do telefonu? Tylko nie Juna.
- Eee...co? A kto mówi?
- Tsuki, byłam u was jakiś czas temu z Mai.
- Aaa... yyy..., a kogo mam ci w takim razie dać do telefonu? I czemu nie mogę to być ja? Wiesz mi... mogę ci pomóc z każdą sprawą
Ups... nie pamiętam ich imion... Shin, Akira, Jun... ee...
- Barmana.
- Tetsu? A... ok. Skoro chcesz. - Usłyszałam, jak drze się na barmana. Po chwili odezwał się w słuchawce.
- Halo?
- Witam...
- Z kim mam przyjemność?
- Tsuki, spotkaliśmy się w barze.
- Aaa... koleżanka Jun'a. Coś się stało?
- Wiem, że praktycznie się nie znamy, ale chciałabym prosić cię o przysługę...
- Przepraszam, ale w tej chwili mam pewien problem, z którym muszę sobie poradzić, więc nie wiem czy dam radę ci pomóc...
- Zabierzcie Shina! Ja już dłużej z nim nie wytrzymam! - Walnęłam w panice... Eee... teraz to już się na pewno rozłączy.
- Co?! Mój Shin-chan jest u ciebie?!... Podaj adres będę w 5 minut!
Łoo jego nastawienie się zmieniło. Usłyszałam kroki na schodach.
- Wyślę ci SMSem bo właśnie wrócił ze sklepu. Czekam. - Rzuciłam rozłączając się.
-------------------------------------
~~TETSUYA~~
Rozłączyła się. Mój Shin-chan! Żyje! Wcisnąłem Akirze telefon w rękę i zacząłem go ściskać.
- Akira!! Shin się znalazł! Jadę po niego. Dzisiaj już będzie w domu! - Akira wyglądał na zadowolonego, ale w tym momencie patrzył na mnie jak na wariata. W sumie mu się nie dziwię. Pora się ogarnąć. Puściłem go i odchrząknąłem. - No... to ja lecę.
Nie dając mu dojść do słowa, wyszedłem z domu i ruszyłem do samochodu.
-------------------------------------
~~AKIRA~~
Co? Shin? Łaa... teraz rozumiem czemu ruda nie chciała ze mną gadać... Boże... jak ja się cieszę... Ale... co ja zrobię jak on wróci? Hmh... to chyba czas porozmawiać. Ciekawe czy doszedł do jakichś wniosków po tych paru dniach...
-------------------------------------
~~TSUKI~~
Oglądaliśmy z Shinem tv, gdy zabrzmiał warkot silnika i hamulce. Wow Tetsu chyba ostro jeździ.
- Kto to może być?
- Kto wie... Sprawdzę. - Nie wzbudzając żadnych podejrzeń zbiegłam na dół po schodach i otworzyłam drzwi.
- Gdzie? - W drzwiach stał zdyszany Tetsu... co on biegł do tych drzwi? Wskazałam tylko palcem w górę, a on już ruszył we wskazanym kierunku. Gdy wszedł do pokoju krzyknął- Shin! Wiesz jak ja tęskniłem?!
- T-t-t-t-tetsu!? - Krzyknął oszołomiony będąc już w jego ramionach. Gdy nagle spojrzał w moją stronę, zmarszczył brwi. - Zdrajczyni.
------------------------------------
~~TETSUYA~~
Rzuciłem się na niego tak impulsywnie, że nawet nie zdążyłem mu się dokładnie przypatrzeć.
- Boże...Shin... Co ty masz na sobie ?! I co zrobiłeś z włosami?! - Shin wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle. Zamiast luźnych ciuchów, teraz miał na sobie czarne, obcisłe dżinsy, czarną, skórzaną kurtkę i coś co przypominało bluzkę, ale jak dla mnie spokojnie można by było tego użyć jako sieć rybacką... serio Shin ma tak umięśniony brzuch? A ja myślałem, że jest tylko chudziutki... Spojrzałem na jego włosy... Nie... te czarne końcówki w ogóle mu nie pasują...
- Mała transformacja. - Rzuciła zakłopotana Tsuki.
- Mała?- Spojrzałem na nią jak na wariatkę.
- Eee... - Podrapała się po głowie.
- Zazdrościsz? - Uśmiechnął się Shin.
- Shin debilu wyglądasz jak kiepska podróba Jun'a! A poza tym wiesz jak ja się o ciebie martwiłem?! My odchodziliśmy od zmysłów, co się z tobą dzieje, a ty się tu bawiłeś w najlepsze! Mogłeś chociaż zadzwonić i powiedzieć, że wszystko z tobą dobrze!
- Bo widzisz Tetsu..... JAK TO KIEPSKA PODRÓBA JUNA!? Wyglądam 100 razy lepiej!
- Powinieneś się raczej skupić na drugiej części mojej wypowiedzi!
- Nie będziesz mi mówił jak żyć. - Odwrócił teatralnie głowę. Co to!? Czyż to nie młodzieńczy bunt?
- Wracamy do domu! - Powiedziałem i złapałem go za rękę.
- Nie! Ja tu zostaje!
- Będziesz dalej się ukrywał jak zbity pies?! Nie przesadzasz trochę?! Przecież to co się stało nie było takie straszne! On chciał cię tylko postraszyć! - Ups... chyba nie powinienem ujawniać tego, że o tym wiem.
- Właśnie o tym mówię! Jak mogłem wylądować pod nim! To skaza na mojej dumie! Ja mu jeszcze pokaże gdzie jego miejsce... zaraz.... Już wam rozgadał!? Musi się tak przechwalać!?
- To nie tak! Tylko ja wiem o tym... eee..., bo ja się zastanawiałem gdzie jesteś i on żeby mnie uspokoić powiedział mi co między wami zaszło... co prawda dostał ode mnie niezły opierdol za ten incydent...
- Po prostu mnie zaskoczył... Drań nie dał się tak łatwo jak za pierwszym razem... W każdym razie zostaj...
- Nie! Nie zostajesz. - Jego wypowiedź przerwała rudowłosa uderzając go łokciem w brzuch. Shin zgiął się w pół, ta wzięła go pod ramię.
- Gdzie to odnieść? - Uśmiechnęła się do mnie szczerze.
- Ja TO zabiorę - Powiedziałem.

Wręczyła mi półprzytomnego Shina. Nieźle go walnęła... Podziękowałem i zabrałem go ze sobą.
_____________________________
Jeszcze jeden i będzie nadrobione ^^

Rozdział 12 (,,Something for Everyone")

~~TETSUYA~~
Właśnie skończyłem robić obiad, więc postanowiłem zawołać wszystkich na posiłek. Na końcu doszedłem do pokoju Shina. Zapukałem, ale nikt nie odpowiedział. Zajrzałem do środka, by upewnić się czy po prostu mnie nie usłyszał. Nie ma go... Hmh... Musi być w salonie. Ruszyłem we wskazanym kierunku, ale tam też go nie było. Do kuchni wszedł Akira z Akim.
- Nie widzieliście Shina? - Spytałem. - Nie mogę go nigdzie znaleźć...
- Nie widziałem go dzisiaj... - Akira wydał mi się trochę dziwny...
- Nie wrócił na noc. - powiedział Aki. Spojrzeliśmy na niego z Akirą zszokowani.
- Co? - Powiedzieliśmy równocześnie, ale Aki zajął już się jedzeniem. Spojrzeliśmy na siebie z Akirą. Z początku Hotate wyglądał na zdziwionego, ale po chwili spojrzał na mnie z przerażeniem w oczach.
- Akira... coś ty mu zrobił? - Spytałem lekko podniesionym głosem.
- Eee... Tetsu to nie tak jak myślisz! On... przylazł do mojego pokoju... i... - Przełknął głośno ślinę. Boże... jeżeli on mu coś zrobił to go zabiję.
- I?
- No bo on zawisł nade mną i chciał mi krzyknąć do ucha jak spałem, ale ja... obudziłem się w tym samym momencie i pod wpływem impulsu przerzuciłem go pod siebie... - Urwał.
- Kontynuuj - Powiedziałem coraz bardziej zły.
- Ekhem... no i chciałem go trochę wystraszyć, żeby nie robił więcej takich rzeczy i go pocałowałem, a on zaczął oddawać pocałunki... i... i... trochę mnie poniosło... - Powiedział, patrząc na mnie z przerażeniem w oczach. - Ale Tetsu ja mu nic nie zrobiłem! przysięgam! A poza tym... to jego wina! To on mnie sprowokował!
- Akira... gwarantuję ci, że jeżeli on się nie znajdzie... nie dożyjesz swoich następnych urodzin. - Byłem wściekły i to bardzo. Jak Shin wróci dopilnuję, żeby ten idiota trzymał się od niego z daleka.
- Zrozumiałem. - Powiedział, patrząc na mnie z przerażeniem w oczach. - Eee... Tetsu... A gdzie jest twój brat?
- Proszę cię... nie denerwuj ty mnie już bardziej... - Powiedziałem zrezygnowany.- Nie mogłem go z pokoju wyciągnąć. Od wczoraj siedzi zdołowany... ma taki burdel, że ledwo drzwi otworzyłem!... No skandal! Nie chciał mnie nawet wpuścić żebym posprzątał! Tylko siedzi w tym chlewie!... Widziałem też dużo zmiętych kartek... chyba nie ma weny...
- Kurde ciekawe co się między nimi stało... Jun raczej nie wpada łatwo w depresje... - Powiedział Akira.
- On nie ma depresji. On jest wściekły. Jak zajrzałem do pokoju, chodził w tą i z powrotem po pokoju i rozrzucał rzeczy na prawo i lewo... wiesz mi... nie wyglądał na szczęśliwego... Lepiej go zostawić. Zajmijmy się Shinem. - Powiedziałem i zaczęliśmy jeść.
--------------------------------------------
~~JUN~~
Cholera! Nic mi nie idzie!... Rzuciłem się na łóżko. Jebać to! Nie potrafię napisać nawet jednej głupiej piosenki! Co się ze mną dzieje?! Pieprzyć ballady, ale żeby nawet normalnej piosenki nie umieć napisać?! Jedyne co mi przychodzi do głowy... to jakieś depresyjne gówno, którego i tak nikt nie chciałby słuchać... Czemu ta laska tak na mnie działa?! Czemu nie mogę przejść obojętnie obok tego co się wydarzyło? DLACZEGO ona cały czas nawiedza moje myśli?! Czy ja do reszty zgłupiałem?! Nie wierze... ja nie mogłem się zakochać! Nie w niej!... Ta dziewczyna... ona była dla mnie... właściwie... kim? Gdy ją po raz pierwszy spotkałem nie wydała mi się jakoś wyjątkowo interesująca... co prawda urody to niejedna mogłaby jej pozazdrościć... ,ale jeśli chodzi o charakter to szału nie ma... w sumie... słodko się denerwuje, ale poza tym... jest nudna. W takim razie co sprawia, że tak mnie do niej ciągnie? Nasze światy tak się różnią... Ah! Walić to! Walić ją! Niech robi sobie co chce! Mam ważniejsze rzeczy do roboty niż myślenie o jakiejś nudziarze, która jedyne co robi to siedzi z głową w książkach i pewnie w życiu nie poczuła co to znaczy wolność i trochę zabawy... Dobra. Koniec. Czas się skupić na muzyce...
-------------------------------------------
~~MAI~~
Nie! Nie wytrzymam tego! Nie pozwolę jej siedzieć cały dzień w książkach! Właśnie stałam przed jej domem. Zapukałam do drzwi. Otworzyła mi mama Tsuki.
- O to ty Mai - Uśmiechnęła się na mój widok.
- Jest Tsuki?
- Chyba jeszcze śpi, wejdź prosze.
- Ooo... Mai-chan, co tam u cie.... - Nie dałam jej dokończyć.
- Świetnie. Cieszę się że pani pyta, ale mam pilną sprawę do Tsuki. - Powiedziałam wchodząc do środka. Ruszyłam w stronę pokoju przyjaciółki.
- Czekaj Mai, ale tam jest... - Nie usłyszałam reszty, bo już byłam na górę. Bez pukania wbiłam do pokoju Tsu.
- Tsuki, leniu! idziesz ze mną do... - Przeżyłam szok. Przepraszam bardzo, ale co robi tu Shin? I czemu oni spali razem?! Gdy weszłam Tsuki poderwała się nie wiedząc co się dzieje, natomiast czerwono włosy nawet się nie poruszył. - Tsu... co się tu wyrabia?
- Co? Zaraz Mai!? Co ty tu robisz? - Powiedziała nerwowo rozglądając się po pokoju, gdy dostrzegła Shina leżącego obok, bezlitośnie zepchnęła go z łóżka kopiąc w brzuch.
- Auu! Cholera, Tsuki to bolało! Co ty wyprawiasz!? - Syknął Shin.  
- To ja powinnam o to zapytać! Miałeś spać na podłodze. Z jakiej paki widzę cię w swoim łóżku!?
- Ee... Ale... Trzecia noc na podłodze... Tsu będę miał siniaki...
- Nie obchodzi mnie to! Jak masz reklamacje, to wracaj do domu!
- Dobrze wiesz, że nie mogę!
- Niby czemu nie? - Wtrąciłam się... Jak mogli mnie tak olać!!! Zara, zaraz... Trzecia noc!?
-------------------------------------------
~~TSUKI~~
Nie no jeszcze tylko Mai mi tu brakowało... Nie chciałam żeby sobie pomyślała coś głupiego, więc przybliżylam jej historię Shina zalegającego w moim domu. Otusz jego "jedna" noc skończyła się na trzech. Serio lubię go... Ale aż zaczęłam podziwiać Juna, że wytrzymuje z nim pod jednym dachiem. W ogóle nie mogłam się przez niego skupić na nauce...
- A więc Akira cię zmolestował przez co twoja męska duma ucierpiała i nie możesz wrócić?
- To ja zmolestowałem jego!
- Tylko to on był na górze - Śmiechłam.
- Tsuki nie dokuczaj muu! - Powiedziała Mai wieszajac mu się na szyi, gładząc przy tym jego włosy. Ona to nie przepuści żadnej okazji do zmacania ich... Widziałam ten jej zboczony uśmieszek.
- Mam pomysł Shin-chan! Zróbmy z ciebie mężczyznę!
- Z niego? Pff.
- Powiedziała najbardziej kobieca Tsuki! - Zironizował.
- O ty gówniarzu...
- Spokój! - Wtracila się Mai.
- Shin wstawaj. Idziemy zrobić z ciebie mężczyznę!
- Jak?
- Zmienimy ci styl. Sprawimy, że będziesz wyglądać bardziej męsko, a zarazem będziesz pasował image'm do reszty zespołu. - Powiedziała Mai.
- Tak! Chodźmy Mai-chan! - Shin złapał Mai pod rękę i już chciał z nią wychodzić, ale udało mi się ich w ostatniej chwili powstrzymać.
- Czekaj Shin! - Złapałam młodego za koszulkę.
- Co jest Tsuki? Jak chcesz chodź z nami.
- Oczywiście, że pójdę... Ktoś musi was pilnować... Ale chyba nie zamierzasz wyjść w piżamie... - Shin spojrzał na siebie w lustrze.
- Czy to nie cudowne, macie z Tsuki ten sam rozmiar. - Prychnęła Mai.
- Cicho! Nie miałem czasu na zabranie piżamy...
--------------------------------------------
~~TETSUYA~~
Siedziałem w kuchni i zastanawiałem się co zrobić w sprawie Shina. Kolejny wieczór spędzony w salonie na gapieniu się na drzwi... Byłem wściekły już nie tylko na Akirę. Miałem wrażenie, że w tym domu tylko ja się przejąłem zniknięciem Shina... Wtem usłyszałem jak ktoś po cichu schodzi po schodach. Czarnowłosy skradał się do kuchni.
- Widzę cię Akira.
- Błagam Tetsu... To już trzeci dzień... mnie też musisz karmić! - W odpowiedzi posłałem mu mordercze spojrzenie. Zrobił przerażoną minę i obrócił się na pięcie.
- Wróć. - Na to skamieniał. - Siadaj tu musimy porozmawiać.
- C-chyba nie chcesz mnie wywalić z domu!?
- Nie, zbieraj się. Jedziemy po Shina.
- Wiesz gdzie jest!?
- Nie...
- To jak masz zamia...
- Akira ja już dłużej nie mogę! Ta niewiedza mnie zabija. Wy sobie tu chodzicie jakby nigdy nic, a ja nie śpie po nocach! Jedziemy go poszukać! Może szwenda się gdzieś po ulicy... - Akira posmutniał.
- Nie lepiej poprosić też Juna? Mógłby przeszukać część miasta na motorze.
- Jak jesteś taki mądry to wyciągnij go z pokoju! Aktualnie ma wyjebane na cały świat! - Czarnowłosy zbladł.
- Tak Akira, ja też czasem przeklinam..., a teraz zapierdalaj do samochodu!

- T-tak jest!
----------------------------------
~~JUN~~
Cholera! Kolejny dzień, kolejny brak weny. Popatrzyłem na pokój. Ale tu burdel..., ale jakoś nie czułem potrzeby posprzątania tego. Leżałem na łóżku i patrzyłem w sufit, gdy nagle usłyszałem pukanie. Postanowiłem otworzyć. I tak w sumie nie miałem nic lepszego do roboty... Ruszyłem do drzwi, które po chwili otworzyłem. Stała za nimi niska szatynka w kwiecie wieku. Ja wiem... na oko miała jakieś 35 lat.
- Dzień dobry. Nazywam się Mizobata Junko, jestem asystentką prezesa JU enterntaiment. Czy mam przyjemność rozmawiać z członkiem zespołu ,,Enslaved"? - Spytała.
- Tak. Jestem liderem zespołu, a o co chodzi? - Nie byłem zbyt zainteresowany tym co ma do powiedzenia, ale z grzeczności wypadało zapytać. Boże... kanapa mnie wzywa.
- Mój szef jest wami zainteresowany. Uważa, że jesteście obiecującym zespołem, który może zrobić dużą karierę w Japonii, dlatego chciałby zaproponować wam współpracę. - Powiedziała i wręczyła mi wizytówkę. - Oto moja wizytówka. Przedyskutujcie to razem i jeżeli będziecie zainteresowani to skontaktujcie się ze mną, a ja umówię wam spotkanie z prezesem. -
Ukłoniła się tylko i ruszyła w stronę samochodu, który stał zaparkowany tuż przy ulicy. Wzruszyłem ramionami i ruszyłem do środka. Wszedłem do salonu. Rzuciłem się na kanapę, włączyłem telewizor, a wizytówkę położyłem na stole...
__________________________________
Wybaczcie, że nie było wczoraj posta >.< Dzisiaj nadrabiam zalegle trzy i od teraz postaram się trzymać terminów :)

wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 11 (,,Something for Everyone")

~~SHIN~~
Jak codziennie rano miałem ochotę powkurzać ludzi... Na moje nieszczęście Juna nie było. Zszedłem na dół. Dziwne... Tetsuya to rozumiem - pracuje. Jun gdzieś się włóczy... Ale słońce jeszcze wysoko na niebie. Akira już gdzieś wyszedł? Poszedłem do jego pokoju, uchyliłem cicho drzwi. Spał. No tak, wczoraj odwiedziła go koleżanka... Zmęczył się chłopak. Oj nie odpoczniesz sobie... nie na mojej zmianie. Podszedłem do niego po cichu, przycupnąłem na łóżku i zawisłem nad nim przybliżając usta do jego ucha. Już chciałem krzyknąć, kiedy otworzył oczy i gwałtownie zrzucił mnie pod siebie, zamieniając nas miejscami.
------------------------------------------
~~AKIRA~~
- Boże Shin nie strasz mnie tak!- Tak się wystraszyłem jak zobaczyłem cień nad sobą, że zadziałałem instynktownie.
- Ee... Tak, miałem zamiar cię wystraszyć... tym czasem leżę pod tobą ehh... nudy. - Zerknął w dół...
- Jezu Akira załóż jakieś majtki zboczeńcu! Kto śpi nago w domu pełnym ludzi!?
Dopiero teraz zorientowałem się w jakiej znajdujemy się sytuacji. Ja... wiszę... nagi..., a pode mną... jest bezbronny Shin, który właśnie patrzył się na moje krocze... Spojrzałem na twarz Shina... tak blisko... Moje serce biło jak szalone... niedobrze...
- A kto ci kazał tu przychodzić?! W końcu to mój pokój! Będę robił co mi się podoba! A tak w ogóle to co tu robisz? - Spytałem zdziwiony.
- Przyszedłem cię powkurwiać - Uśmiechnął się przyjaźnie.
- Znowu zamierzałeś zrobić coś tak genialnego jak ostatnio?... Czy ty nie masz przypadkiem zapędów homoseksualnych? W końcu to nie jest normalne, że jeden facet pcha się drugiemu do łóżka - No genialnie Akira..., ale żeś teraz powiedział...
- A co tęskniłeś za tym? Zachowywałeś się wtedy jak jakaś dziewica... - Powiedział prowokacyjnie.
- No ty to się znasz na tym najlepiej! - Powiedziałem zirytowany. - A może masz ochotę na powtórkę z rozrywki i tylko szukasz wymówki? Powinienem zacząć się bać? -
Zbliżyłem swoją twarz do jego. Tak, że dzieliły nas milimetry. Czułem jego oddech.
--------------------------------------------
~~SHIN~~
Heh... Tylko zgrywa takiego odważnego. Ja już wiedziałem jak jest... Powtórka z rozrywki? Czemu nie... uśmiechnąłem się triumfalnie.
---------------------------------------------
~~AKIRA~~
Musnął moje usta. Na to czekałem. Teraz nikt nie może mnie winić. Liczył zapewne, że odskoczę, ja jednak odwzajemniłem ten pocałunek, zacząłem to robić na poważnie…
---------------------------------------------
~~SHIN~~
Co on…!
- E-ej!
- Ciii… - Uciszył mnie swoimi ustami. Role się odwróciły. Teraz to on napierał... Byłem zdezorientowany… ale… ten pocałunek… był taki namiętny… pierwszy raz ktoś mnie tak całował… Dotąd robiłem to kilka razy z dziewczynami. Były to jednak krótkie, bezuczuciowe muśnięcia ustami, nieporównywalne do tego… Zostało mi jednak rzucone wyzwanie. Nie dam za wygraną! Spróbowałem odwzajemnić pocałunek. To jest walka!!! Przeliczyłem się jednak myśląc, że będzie to proste. Akira był lepszy i cały czas górował… Kiedy to się skończy… minęło już parę minut, a on dalej się do mnie dobierał, powoli zaczynało brakować mi tchu. Gdy nagle poczułem jego rękę... wsunął ją pod moją bluzkę. Dopiero wtedy stwierdziłem, że sytuacja zaczęła wymykać się z pod kontroli. Złapałem go za nadgarstek napastującej mnie ręki, nie przerywając jednak pocałunku... nie dam się przecież tak łatwo! W pewnym momencie zacząłem się w tym zatracać... Gdy nagle poczułem dziwne fale gorąca, moja twarz płonęła… Nie mogłem pozwolić, żeby to zobaczył. To przypieczętuje tylko moją porażkę! Nie myśląc długo, wręcz instynktownie kopnąłem go w krocze. Miałem wtedy okazje na wyswobodzenie się, którą w pełni wykorzystałem znikając za drzwiami. Zatrzasnąłem je i opadałem na ścianę... Teraz mogłem złapać oddech…. Co to miało być do cholery???
---------------------------------------------
~~AKIRA~~
Bolało... jak cholera... Ta gnida powinna wiedzieć jak to boli! W sumie to mu się nie dziwie.... co ja najlepszego zrobiłem?! Wait! Czy mi właśnie... nie no Wacuś leżeć! Mam nadzieję, że Shin tego nie widział! Boże jestem idiotą... Aua... jak ja mu teraz spojrzę w twarz..., a myślałem, że ostatnio było trudno... Tak w ogóle to... czy mi się zdawało... czy Shin odwzajemnił pocałunek?
--------------------------------------------
~~SHIN~~
Masakra... nie dość, że byłem gorszy to jeszcze mnie to podnieciło... O nie! Nie myśl tak Shin! To Akira jest chory nie ty... Ten głupi chodzący testosteron... Ale... jak ja tam się zachowywałem! Tragedia... nie ja nie spojrzę mu teraz w oczy, idę się przejść!
---------------------------------------------
~~TSUKI~~
Cały weekend w plecy, czas w końcu wziąć się za naukę. Ledwo zdążyłam siąść przy biurku, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Zignoruj… Dzwonek zmienił się w pukanie. Nie no oczywiście... w tej rodzinie jak ja nie wstanę, to nikt nie otworzy. Zbiegłam po schodach do drzwi. Stał za nimi eee… Shin?
- Co ty tu robisz?
- Tsuuki ratuj, ja nie mogę tam wrócić! – Wykrzyczał.
- Co Jun zrobił?
- To nie Jun… Właśnie! A jak on się dowie!? On nie da mi żyć! – Shin uwiesił mi się na szyi. W tym samym momencie do pokoju wszedł tata.
- Tsuki kto przy….
- O, dzień dobry panu. 
- E… To kolega. – Powiedziałam odpychając go od siebie.
- Kolega, hmm…? – Zmierzył go wzrokiem, na ten gest Shin odpowiedział tym samym.
- Ojciec, hmm…? – Zmrużył oczy. 
- Co ty próbujesz zrobić idioto?
- Buduje relacje.
- Haha, dobre mały. – Śmiechnął tata.
- Mały? Jestem Shin! 
- Dobrze, Shin. Ile masz lat?
- 17
- Tsuki, nie za młody dla ciebie?
- Sugerujesz, że jestem stara? – Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. - Poza tym, to tylko kolega.
- Dobrze, dobrze. Bawcie się ładnie, a jakby cię napastowała to krzycz. – Uśmiechnął się i zniknął za drzwiami. Dziwne. Na słowo „napastowała” Shin jakoś zbladł…
- To zapraszam na górę. – Bez słowa ruszył za mną. Coś jest zdecydowanie nie tak. Siedliśmy na łóżku.
- Niby czemu nie możesz wrócić do domu?
- Uważasz, że jestem męski? - Eee...
- Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie.
- Nie wróce do domu, póki nie będę dość męski.
- No przestań... Niby kto jest bardziej męski od ciebie? - Śmiechłam lekko... kurcze to było chamskie...
- Akira... - Zmarszczył brwi. Chyba jestem na dobrej drodze.
- Co Akira zrobił, że tak uważasz?
- On... Eeee... - Nie no... Shin się wstydzi. Teraz to mnie zaciekawił.
- Wysłów się.
- Nie...
- No powiedz.
- Czemu?
- Bo to śmie... Bo się o ciebie martwię!
- Dupa nie martwię!
- Nie no, mówię serio!
- Spadaj.
- SERIO.
- Nie wierze ci.
- W takim razie won.
- Nie no Tsuki...
- Won.
- TSUUKIII...
- WYJDŹ STĄD!
- PROOSZĘ CIĘ...
- TATOOO!
- Akira mnie pocałował!
- CO!? 
- To znaczy ja go...
- Eee... I dlatego wstydzisz się wrócić? Czekaj wróć... Jesteś gejem?
- Nie jestem! I nie o to chodzi...
- To o co?
- Bo ja tak tylko żartowałem... Chciałem go speszyć...
- I ?
- Tym czasem to on speszył mnie...
- Hmm?
- Wylądowałem pod nim! Rozumiesz Tsuki!? Pod nim! JA samiec alfa!
- Pff - Śmiechłam. Znowu.
- To nie jest śmieszne! - Walnął mnie poduszką.
- No dobra, możesz zostać na noc.
- Serio!?
- Serio, w sumie to nie wyglądasz jakbyś miał zamiar wyjść.
- Przejrzałaś mnie. Spoko to tylko na pare dni...
- Czekaj! Na jedną noc!

- Tak, tak... - Zironizował. Miałam co do tego złe przeczucia.
______________________________________
Drugi ! ^^