~~SHIN~~
Obudziłem się koło 13 rano. Wstałem i
ruszyłem szukać kogoś do po wkurzania. Taki naszedł mnie podły humor. Pierwszy
do głowy wpadł mi Jun... nigdzie jednak nie mogłem go znaleźć. Jak z resztą
nikogo... No tak! Kanapa! Dostałem nagłego oświecenia i ruszyłem do salonu.
Siedział na niej jednak Akira, grający w mojego plejaka.
- Gdzie wszystkich wywiało?
- Tetsu poszedł do baru, Jun gdzieś
pojechał na motorze, a Aki stoi tam - Wskazał na postać stojącą przy oknie, nie
odrywając wzroku od ekranu. Obejrzałem się. Aki stał zaraz obok. Jak to możliwe,
że wcześniej go nie widziałem?
- Aki! - Klepnąłem go w plecy. - Musisz
być bardziej widoczny! - Odwrócił się i spojrzał na mnie z tym pustym i
beznamiętnym wyrazem twarzy. - Eee... albo rób sobie... co tam sobie zawsze
robisz... - Wycofałem się w stronę Akiry i usiadłem obok. - Może rundka we
dwoje?
Spojrzał na mnie badawczym wzrokiem i
powiedział:
- Eee... nie - I wrócił do grania.
- Akira chamie... podziel się grą! Niby
czemu nie!?
- Z tobą to nawet rywalizacji, by nie
było...
- No tak... boisz się, że przegrasz! To
zrozumiałe... - Powiedziałem współczującym tonem i poklepałem go po ramieniu. -
Nie martw się, dam ci fory!
- Chyba nie zrozumiałeś przesłania... aż
mi cię szkoda...
- Tak bardzo chcesz uniknąć gry, że mam
wrażenie, iż się jednak boisz.
- Takimi zaczepkami to ty możesz Juna
zdenerwować, ale nie mnie...
- Juna nie ma, ehh... dziś musisz mi
wystarczyć. Dla chcącego nic trudnego - Puściłem mu oczko.
- Czy jak zagram z tobą jedną grę... to
dasz mi spokój?
- Uuu, zimno... Zastanawiam się jak to
jest, że na ciebie lecą... Hmm... może bardziej na portfel?
- Jakim cudem udało ci się zmienić temat
rozmowy z gry na konsoli do tego co jest we mnie pociągającego?
Czemu tego gościa tak trudno zdenerwować?
Nici z zabawy...
- Nazywasz to cudem... naprawdę jesteś
kiepski w prowadzeniu rozmowy, co nie Akiraś?
- Wiesz mi... jakbym chciał podtrzymać
rozmowę... to bym ją podtrzymał. - Powiedział, patrząc na mnie wymownie. - I
nie mów do mnie Akiraś.
Uśmiechnąłem się szatańsko i objąłem go
ramieniem.
- Oh Akiraś... taki wstydliwy.
- Wstydliwy? Jak ci przyszło coś takiego
do głowy? Ja po prostu nie lubię jak ktoś zdrabnia moje imię...
- Akiraś, Akiraś, Akiraś - Jej mam punkt
zaczepienia! Boże mi się naprawdę nudzi...
--------------------------------------------------
~~AKIRA~~
- Idę stąd. Mam cię dość. - Powiedziałem,
wstając z kanapy.
- Oj Akiruś nie denerwuj się tak... -
Shin złapał mnie za rękę i próbował pociągnąć z powrotem na kanapę. Spojrzałem
na niego zirytowany i wyrwałem ją. Znowu zwróciłem się ku drzwiom. - No Akiraś
nie obrażaj się!!
Właśnie miałem ruszyć do drzwi, gdy Shin
złapał mnie za rękę i pociągnął w swoją stronę. No i jak to przystało na tego debila
musiał coś odwalić... Otóż próbując mnie zawrócić, potknął się o własne nogi i
zaczął lecieć do tyłu... oczywiście musiał mnie pociągnąć ze sobą... Nie wiem
jakim cudem udało mi się odwrócić w jego stronę, ale w końcu wyszło na to, że
upadłem prosto na niego.
- Mrr..., a ja myślałem, że jesteś nieśmiały!
A tu proszę... lecisz na mnie! - Uśmiechnął się zawadiacko.
- Chyba się mocno pieprznąłeś w ten pusty
łeb! Bo mam wrażenie, że jest gorzej niż wcześniej..., a ja głupi myślałem, że
to niemożliwe... - Spojrzałem na niego zirytowany, podnosząc się lekko na
rękach.
- A jednak się speszyłeś... już nie bądź
taki nieśmiały!
- Czym miałbym się speszyć? Nieśmiały?
Jak dla mnie to ty jesteś w gorszym położeniu...
- Dobra Akiraś... żarty żartami, ale
jesteś ciężki. Wstańmy już. - Powiedział, podpierając się na łokciach.
Postanowiłem zagrać w jego grę. Złapałem go za ręce i przyszpiliłem go z
powrotem do podłogi.
- A myślałem, że ci się podobało...
Patrzył na mnie ze zdziwieniem
wymalowanym na twarzy. Spróbował ruszyć ręką, ale nie pozwoliłem mu się
wyswobodzić. Miałem wrażenie, że jest trochę zagubiony, ale po chwili spojrzał
na mnie z dziwnym uśmiechem na ustach.
- Podoba...
Nagle poczułem jego usta na swoich.
Zrobił to tak szybko, że nie zdążyłem zareagować. Odskoczyłem od niego
momentalnie i spojrzałem na niego zszokowany.
- Taki przewidywalny. - Prychnął i
zniknął za drzwiami.
---------------------------------------------------
~~TSUKI~~
Zatrzymaliśmy się przy salonie gier. Jun
złapał mnie za rękę i zaciągnął za sobą do środka. Obejrzałam dokładnie
pomieszczenie. Było duże i mieściło mnóstwo urządzeń. Pierwszy raz byłam w
takim miejscu. Zerknęłam na stojącego obok wokalistę, zastanawiając się co ja w
ogóle tutaj robię...
- Mam dla ciebie małe wyzwanie...
- Wyzwanie? - Uniosłam brew. Boje się co
mu się zrodziło w tym zboczonym łbie. - Jakie?
- Wybierz jedną z gier... dowolną...
jeśli mnie pokonasz... zrobię wszystko co będziesz chciała, a jeżeli ja wygram
to ty zrobisz to co powiem. - Powiedział uśmiechając się łobuzersko. Trochę
zszokowała mnie ta propozycja. Wyczułam o co może mu chodzić.
- Jaką chcę powiadasz? - Olśniło mnie.
Zobaczyłam stojący z boku stół do bilardu. Swojego czasu byłam niepokonana.
Wygraną mam w kieszeni - Umiesz grać w bilard? -
- Umiem.
- No to zagrajmy. - Rzuciłam pewnym
siebie tonem.
- Wow, nie sądziłem, że tak łatwo się
zgodzisz... - Powiedział.
Ruszyliśmy w stronę stołu i zaczęliśmy
grę. Pierwsze strzały były na moją korzyść, ale szybko odbił piłeczkę.
Zdziwiłam się... pierwszy raz grałam z kimś równym sobie. Dalsza rywalizacja
była zacięta. Osoba prowadząca cały czas się zmieniała. Ostatecznie moją
porażkę przypieczętował ostatni strzał, kiedy to mi została jeszcze jedna bila,
a on już mierzył w czarną. Wygrał. Przełknęłam ślinę. Teraz to się wkopałam! To
na pewno nie będzie moralna propozycja!
----------------------------------------------
~~JUN~~
Chyba zapomniałem ją uprzedzić, że umiem
tutaj grać we wszystko. Poza tym grałem na totalnym luzie, bo obie alternatywy
były dla mnie kuszące. Jakie to zabawne, że wybrała akurat tę grę w którą
jestem najlepszy.
- Szkoda..., a miałem nadzieje, że zrobisz
ze mnie swojego seksualnego niewolnika - Powiedziałem, uśmiechając się
łobuzersko.
- Pozwól, że nie będę wnikać w twoje
masochistyczne fetysze. Nie nadawałbyś się na mojego niewolnika. - Powiedziała
z lekką irytacją w głosie. Widać że przegrana ją zabolała.
- Oj uwierz mi... nie jestem masochistą.
Jakbyś chciała mogłabyś się o tym przekonać. - Powiedziałem, uśmiechając się od
ucha do ucha. - No... skoro wygrałem, to czas na moją nagrodę.
Zacząłem się do niej zbliżać. Spojrzała
na mnie z lekkim strachem w oczach. Gdy podszedłem, zamknęła oczy i zrobiła
dziwną minę. Przyjrzałem jej się z bliska. Chyba czegoś chciała. Nie czekając
aż się ocknie, złapałem ją za rękę i ruszyłem do wyjścia.
------------------------------------------------
C-co!? To pocałunek nie wystarczy!? On
chce czegoś więcej!? Prowadził mnie w stronę swojego motoru. O nie... do tego
mnie gdzieś wywiezie... nie jest masochistą... sadystą!? Bez przesady... ten
zakład ma chyba jakieś moralne granice... granice?... moralne?... To mi tak do
niego nie pasuje...
- Em... gdzie znowu jedziemy? - Wydukałam
zmieszana. Spojrzał tylko na mnie z dziwnym uśmiechem na twarzy, po czym znowu
się odwrócił i ruszył w stronę motocykla. Bez słowa podał mi kask i wsiadł na
motor, czekając na mnie.
--------------------------------------------
~~TETSUYA~~
Wróciłem do domu po pracy. Zdziwiło mnie
to, że chyba po raz pierwszy od wielu dni było tu tak cicho. Ruszyłem do
salonu, gdzie zawsze mogłem spotkać wszystkich. O dziwo siedział tam tylko
Shin, grający w PlayStation.
- Cześć Shin. Gdzie są wszyscy? -
Spytałem.
- Siedzi sobie z Akim... - Powiedział nie
odrywając wzroku od ekranu.
- Co? Pytałem gdzie są wszyscy... - Wtedy
zobaczyłem Akirę siedzącego w rogu z Akim. Obaj patrzyli się w okno pustym
wzrokiem. - Eee..., a temu co się stało?
- Nie wiem... Poszedłem na chwilę do
łazienki, a kiedy wróciłem już tam siedział. Chyba się z nim zaprzyjaźnił!
Podszedłem do Akiry i szturchnąłem go
lekko.
- Akira? Co jest? - Nawet się nie
odwrócił. - Shin do cholery... co się stało?! On mnie nawet nie zauważył!
- Ja nic nie wiem! Nie patrz tak na mnie!
Sam się go zapytaj.
- Jak jesteś taki mądry to sam spróbuj!
Jak ja podszedłem nawet nie zareagował - Powiedziałem zirytowany. - Boże on
wygląda jak panda!
- To dobrze, laski lubią słodkie
zwierzątka! - Prychnął nie odrywając się od gry. Wkurzyło mnie to, więc
podszedłem do kontaktu i wyjąłem z niego wtyczkę, co sprawiło że wszystko się
wyłączyło.
- Albo spróbuj coś zrobić albo idź
zawołać mojego brata. Może jemu uda się dotrzeć do Akiry...
- Grr... niech ci będzie. - Podszedł do
niego od tyłu, złapał za ramiona i potrząsnął nim lekko.
- Akiraś obudź się! Bo Mama-kun się o
ciebie martwi!
Na ten gest Akira od niego odskoczył i
podpełznął na drugi koniec pokoju. To było przerażające...
- Dobra... to nie jest normalne... -
Powiedziałem, patrząc na niego przerażony.
______________________________________
No i w końcu pojawili się! Od teraz narracja będzie się dzielić na więcej osób, więc jeżeli zaczniecie się gubić w osobach, polecam jeszcze raz spojrzeć na opisy bohaterów. Mam nadzieję, że tym razem nie było za krotko ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz