Szukaj

poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdział 7 (,,Something for Everyone")

~~TSUKI~~
Nie wiedziałam gdzie mnie ciągnął. Nie powiem... czułam się trochę niepewnie, ponieważ jak wiadomo, po nim nie można spodziewać się normalnych rzeczy... Jakieś 5 min temu zostawiliśmy motor na parkingu i od tamtego czasu nie zatrzymaliśmy się nawet na chwilę. To oczekiwanie było najgorsze... gdyby po prostu mnie pocałował... zrobilibyśmy to szybko i byłoby po sprawie, a teraz... czułam się okropnie. Serce waliło mi jak oszalałe. Miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi... Nagle skręciliśmy w prawo i weszliśmy do jakiegoś budynku. Nawet nie zdążyłam zobaczyć co to za miejsce. Jun podszedł do kobiety, która stała za ladą. Była ubrana w bluzkę z ogromnym dekoldem. Miałam wrażenie, że zaraz zobaczę jej piersi w całej okazałości. Nie widziałam co miała na dole, ale nie spodziewałam się spódnicy do ziemi... Na twarzy miała taką ilość makijażu, że zaczęłam się zastanawiać czy jedna tubka podkładu starcza jej na jedno umalowanie się. Gdy Jun do niej podszedł, wyglądała na zadowoloną. Wydęła wargi i uśmiechnęła się do niego zalotnie.
- W czym mogę pomóc? - Spytała, wypychając biust do przodu.
- Czy pokój nr.10 jest wolny? - Pokój?! Czyli spełniły się moje najgorsze obawy? No pięknie... żegnaj dziewictwo!
- Oczywiście! - Powiedziała i sięgnęła pod ladę nachylając się przesadnie do przodu. - Proszę, oto kluczyk...
Wyglądała na podnieconą faktem, że udało jej się go dotknąć, podając mu przedmiot. Jun wziął go od niej i ruszył w moją stronę, w ogóle nie zainteresowany jej zalotami. Spojrzała na mnie z mordem w oczach. Gdy do mnie podszedł, wziął mnie za rękę i ruszył korytarzem.
- To mój ulubiony pokój. Jest dźwiękoszczelny, więc nikt cię nie usłyszy. - Powiedział, uśmiechając się do mnie szeroko... No świetnie! I jeszcze nikt nie usłyszy jakbym chciała wołać o pomoc. Czy on mnie chciał tym pocieszyć?!
-------------------------------------------------
~~JUN~~
Czułem że stawiała opór, gdy ciągnąłem ją na koniec korytarza. Widziałem jej przerażenie, gdy poprosiłem o klucz do pokoju. Heh... nawet nie wie co ją czeka... Gdy zatrzymaliśmy się przy drzwiach, zastąpiła mi drogę i oparła się o nie, bym nie mógł ich otworzyć.
- Mógłbyś jeszcze raz to przemyśleć? Wiem, że przegrałam, ale żeby wymyślać coś takiego jako karę... to chyba jest lekkie przegięcie, nie uważasz? - Spojrzała na mnie z nadzieją w oczach. Starałem się za wszelką cenę nie śmiać i na szczęście mi się udało.
- Nie ma mowy. Umówiliśmy się, że druga osoba robi wszystko co wymyśli pierwsza w ramach kary. A nie uważam, że to co wymyśliłem jest jakieś straszne... Mogłem wymyślić coś o wiele gorszego... - Powiedziałem.
- To może być coś gorszego niż to?! - Zdziwiła się. Musiałem szybko otworzyć te drzwi, bo już dłużej nie wytrzymam. Odsunąłem ją brutalnie na bok, robiąc przy tym groźną minę i otworzyłem je szybko. Widziałem rozpacz na jej twarzy. Złapałem ją za ramię i wprowadziłem do środka.
- Aż tak nienawidzisz śpiewać? - Udawałem zdziwienie, wprowadzając ją do pokoju karaoke. Zamknąłem za nami drzwi i spojrzałem na nią. To że była zdziwiona, to duże niedopowiedzenie...
- Ale... co? - Nadal nie docierało do niej to gdzie jesteśmy. - A-Ale co my tu robimy?! Ja myślałam...
Nie dokończyła zdania, ale postanowiłem drążyć temat.
- Co myślałaś? - Spojrzałem na nią badawczo. - Aaa... pewnie miałaś jakieś włochate myśli... Liczyłaś na coś?... Hmh... chyba jednak nie jesteś tak niewinna jak myślałem...
- Ja... ten... no... A na co ci to wyglądało idioto? - Uniosła brew.
- Jak to na co? Przecież jak tu wchodziliśmy, był wielki napis ,,Bar karaoke" - Powiedziałem i prychnąłem. Uderzyła się otwartą dłonią w czoło.
 - Ty masz na mnie zły wpływ... - Wydukała załamana.
- Najlepiej na mnie wszystko zwalić... czy tak trudno jest przyznać, że też masz czasami włochate myśli? - Powiedziałem, podchodząc do niej niebezpiecznie blisko.
------------------------------------------------
~~TSUKI~~
On chyba lubi denerwować ludzi... Do tego chce zrobić ze mnie zboczeńca! Zagryzłam wargę.
- O tobie? Znowu sobie schlebiasz... - Zrobiłam krok w tył.
- A czy ja coś wspomniałem, że masz włochate myśli o mnie? - Powiedział znowu się do mnie zbliżając - Czy powinienem o czymś wiedzieć?
- E... Nie bardzo. - Ponownie się od niego odsunęłam. - Może... przyjmę moją karę i odwieziesz mnie do domu?
Rzuciłam, rozpaczliwie zmieniając temat.
- Tym razem ci odpuszczę rudy kociaku, ale jeszcze raz rzucisz taki tekst, a uznam to jako zaproszenie. - Powiedział, odsunął się ode mnie i poszedł usiąść na kanapie. - Twoją karą jest zaśpiewanie mi piosenki. Nie taki diabeł straszny jak go malują, co?
- Jestem Tsuki, nie kociak. Poza tym nie umiem śpiewać. - Pokręciłam głową. Tego jeszcze brakowało... mam śpiewać wokaliście? Wyśmieje mnie.
- To się okaże... - Uśmiechnął się chytrze. - Przecież nie oczekuje od ciebie pełnego profesjonalizmu... po prostu masz mnie zabawić. Jak poniesie cię wena artystyczna, możesz też zatańczyć. Nie obrażę się... tylko wiesz... ja raczej preferuje sexy dance...
- No dobra... - Zignorowałam ostatnie zdanie. Chyba się do tego przyzwyczaiłam... Usiadłam na kanapie. - Tańczyć też nie umiem, wiec nie masz na co liczyć. - Zaczęłam przeglądać listę piosenek, wolałam sama sobie coś wybrać... - O! To jest w miare łatwe.
- Ale mam nadzieję, że przy śpiewaniu będziesz stała, bo wolę oglądać cię w pełnej krasie. Co prawda bliskość jest kusząca, ale w tym wypadku wole cię widzieć przed sobą... kurcze... zawsze myślałem, że wole widzieć laski pod sobą, a nie przed sobą...
- Z tym nie będzie problemu... im dalej, tym lepiej. - Uśmiechnęłam się kpiąco. Piosenka się zaczęła. Nie szło mi najgorzej... chyba... Czasem trochę wyprzedzałam muzykę, albo dobierałam złe tonacje, ale na szczęście nie musiałam nic wyciągać. Gdyby nie fakt, że siedzę tu z profesjonalistą, nie starałabym się tak bardzo. Zerknęłam na Juna.
---------------------------------------------
~~JUN~~
Z reguły drażni mnie, gdy ktoś wypada z rytmu albo źle intonuje, ale dzisiaj chyba po raz pierwszy w życiu... wsłuchałem się po prostu w czyjś głos. Nie wiem co ten kociak ze mną zrobił, ale zatraciłem się całkowicie w jej śpiewie. W sumie gdyby ją trochę poduczyć mogłaby robić mi chórki. Gdy skończyła śpiewać, spojrzała na mnie wyczekująco. Z początku nie wiedziałem co powiedzieć.
- Ehkem... no powiem ci, że jakbyś trochę poćwiczyła to... chodziłbym na wszystkie twoje koncerty. - Powiedziałem... serio powiedziałem coś takiego? Boże ja się staczam...
- Hmmm... - Spojrzała na mnie podejrzliwie. - Dzięki.
- Czyli mam cię teraz odwieźć do domu? Myślałem, że skoczymy jeszcze gdzieś... - Zrobiłem minę zbitego szczeniaka.
- Tak już? Czemu ty mi czegoś nie zaśpiewasz? - Podała mi mikrofon. Byłem zaskoczony. Nie sądziłem, że teraz ona wyjdzie z inicjatywą.
- W sumie... czemu nie. - Powiedziałem i wziąłem od niej mikrofon. Wybrałem swój ulubiony utwór czyli ,,Life is Beautiful" The Gazette i zacząłem śpiewać. Usiadła na kanapie, oparła brodę na rekach i zamknęła oczy wsłuchując się w piosenkę.
--------------------------------------------
~~TSUKI~~
Co jak co, ale nie mogłam zaprzeczyć, że śpiewa świetnie. Uwielbiam jego głos. Całkowicie oddałam się muzyce. Piosenka skończyła się jednak szybko... za szybko...
- Może zaśpiewam coś jeszcze? Siedziałaś jak w transie, co oznacza, że lubisz jak śpiewam. - Powiedział, unosząc lekko kąciki ust. - Dzisiaj jestem do twojej dyspozycji... co rozkażesz madame...
Mówiąc to ukłonił się teatralnie. Speszył mnie trochę, ale nie ukrywajmy... posłuchałabym jeszcze czegoś.
- To może jeszcze to? - Rzuciłam najobojętniej jak umiałam.
- Masz niezły gust.- Powiedział, włączył piosenkę którą wskazałam i zaczął śpiewać. Ponieważ była to ballada miłosna, usiadł koło mnie, złapał mnie za rękę i zaczął wpatrywać się w moje oczy. Nie wiedziałam co zrobić, serce zabiło mi mocniej. Odwróciłam wzrok. On jednak cały czas patrzył na mnie. Odsunęłam się trochę. Gdy piosenka się się skończyła zerwałam się natychmiastowo i odwróciłam.
- T-to do domu! - Wskazałam palcem na drzwi. - Miło było, ale robi się późno...
- Masz rację... odwiozę cię już do domu. - Powiedział, wstał i ruszył w stronę drzwi. Nie odwracając się dodał jeszcze. - Zamknij pokój, idę zapłacić.
-------------------------------------------
~~JUN~~
Co to było? Czy moje serce właśnie dla niej zabiło? Myślałem, że jedyne co do niej czuje to pociąg seksualny... to staje się niebezpieczne. Zabawa zabawą, ale nie mam zamiaru oddawać jej swojego serca...
-------------------------------------------
~~TSUKI~~
Boże jaki on dziś ugodowy... Już ucieka? Zrobiłam coś? Może już się mną znudził? Przygryzłam wargę. Czemu czuję się lekko zawiedziona? Zrobiłam jak mi kazał. Gdy dotarłam do wejścia, zobaczyłam że stał przy kasie. Bez słowa ruszyliśmy do motoru... O co chodzi? Miał jakąś taką zamyśloną minę... Jakby smutną... to mi do niego tak nie pasowało.
- Stało się coś? - Zatrzymałam go odruchowo. Spojrzał na mnie pustym wzrokiem, dosłownie tak jakby mnie nie widział.
- Wiesz co... wypadło mi coś. Dasz radę wrócić sama? - To ostatnie powiedział już na mnie nie patrząc.
- Taa... Ale...

- To dobrze. - Odszedł już nic nie mówiąc, odpalił maszynę i odjechał... Nie no... na początku mnie zaprasza, a potem... Grr... zacisnęłam pięści i tupnęłam nogą... Nie rozumiem go!
__________________________________
Wybaczcie, że dzisiaj tak późno :/ Niestety zostało mi mało czasu do wyjazdu i co chwilę gdzieś ganiam. Dzisiaj znowu rozdział z Junem i Tsuki... no tak jakos wyszlo xD To do czwartku ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz