Szukaj

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 3 (,,Something for Everyone")

~~JUN~~
Leżałem na kanapie jak zwykle w dni... nie wróć... jak co dzień. W całym domu było cicho jak w grobowcu. Tetsu poszedł do baru, Aki z Shinem poszli do spożywczego, a Akira pewnie jak zwykle szlajał się z jakimiś laskami. Ehh... i co ja biedny mam począć? I nagle do mojej głowy wpadł obraz rudowłosej dziewczyny z klubu. Mimo, że od koncertu minął tydzień ona co jakiś czas nawiedzała moje myśli. Nagle do głowy wpadła mi melodia, którą natychmiast musiałem zapisać. Po chwili miałem napisaną całą piosenkę. Przyjrzałem się dziełu i po 10 minutach miałem też słowa. Wow... rudy kociaku... jesteś niesamowita.
----------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
Minęło sporo czasu od tamtego wydarzenia. Mai była nakręcona jak nigdy wcześniej, bardzo irytował mnie fakt, iż mi też się to udzieliło... Często nieświadomie nuciłam piosenki tego zespołu... Ehh... Takie utalentowane, a takie głupie. Słyszałam że znowu grają koncert gdzieś niedaleko. Ciekawe czy Mai załatwi bilety...
------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
Gdy tylko wszyscy wrócili, pokazałem im nowy utwór.
- Czy on właśnie coś zrobił? Tak bez niczego? Sam z siebie!? Juu jesteś chory!? Pod jaki numer dzwonić!? - Spiorunowałem wzrokiem Shina.
- Słuchaj mądralo... powiedz mi... ile piosenek udało ci się napisać od początku powstania zespołu?
- Akira! Jun się na mnie wyżywa...
- Ale Jun ta piosenka jest inna od pozostałych... w ogóle do ciebie nie podobna. Od kiedy to piszesz ballady? - Spytał Akira
- ... - Shin spojrzał smutnym wzrokiem na Akirę.
- No i cię zignorował. - Powiedziałem śmiejąc się z Miyagiego. - Powiedzmy, że coś mnie... natchnęło.
Zacząłem się zastanawiać czy powiedzieć im że to coś było kimś, ale przemilczałem ten fakt.
- Akira nie jest stronniczy, stwierdził że zmieni temat. To jest zaradność nie ignorancja! I ja też myślałem, że to zadanie Akiego. On zawsze jest taki uczuciowy! - Prychnął Shin.
- Eee... Shin, ale wiesz, że my nie mamy żadnej ballady w naszym repertuarze, prawda?- spytał Tetsuya.
- Teraz już mamy, Romeo! - Uśmiechnął się zadziornie.
- Romeo? - Zdziwiłem się.
- No w sumie Shin trafił w 10. Skoro piszesz balladę miłosną to znaczy, że coś jest na rzeczy. - Powiedział Akira
- To jak Juu, znamy ją?
- Taaa... tylko powiedzcie mi... kiedy ja ostatnio miałem kontakt z jakąś dziewczyną?
- Juu... nie mów mi... to nie jest dziewczyna!? - Wytrzeszczył oczy Shin.
- Wydało się! Co ja teraz pocznę... - Powiedziałem ironicznie.
- Tetsuya wiedziałeś o tym!? Juu nie żebym miał jakieś uprzedzenia, ale byliśmy ze sobą bardzo blisko... To nie o mnie prawda?
- Tetsuya nie mów mu o niczym... sam mu to powiem... Widzisz Shin... już od dawna nie mogę przestać o tobie myśleć. Śnisz mi się po nocach... I to nie są grzeczne sny... - Podszedłem do niego blisko i złapałem go w pasie. - Mam nadzieję, że odwzajemnisz moje uczucia... ta niewiedza... wypala mnie od środka. Już dłużej tego nie zniosę. Mów! Przyjmę wszystko, nawet tą najgorszą opcję...
Widząc jego zakłopotaną minę nie mogłem już dłużej wytrzymać i chyba nie tylko ja. Zacząłem się śmiać, a razem ze mną także Akira i Tetsu. Puściłem go i wróciłem na kanapę.
- Jun, nie dokuczaj mu tak. - Rzucił stanowczo Tetsuya. - To jeszcze dziecko...
- Kogo nazywasz dzieckiem!? - Wzburzył się Shin. - A ty Juu... myślałem że mówisz serio... Ty draniu... Ok foch 4ever na wszystkich! - Krzyknął wychodząc. Wróci jak będzie głodny.
- Tetsu... to nie moja wina. Sam ze mną zaczyna... - Powiedziałem nadal śmiejąc się z młodego. - To kiedy my mamy ten koncert?
- Hah, Jun ty jak zwykle ogarnięty... po jutrze. Ale czego oczekiwać po kimś kto całe życie spędza na kanapie. - Prychnął Tetsuya
 ----------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
- Szybko, bo się spóźnimy i nie będziemy za wcześnie! - Powiedziała Mai.
Nie zdążyłam się zasunąć, a ona już ciągnęła mnie w stronę przystanku. Nie mogę uwierzyć, że idę na ich koncert... po tym..., ale teraz będzie inaczej. Zdyszane dobiegłyśmy na dworzec, skąd pojechałyśmy taksówką pod klub. Wow... tym razem byłyśmy praktycznie pierwsze.
- W coś ty mnie ubrała? Już wcześniej wyglądałam wyzywająco.
- No co chcesz... w tej sukience żaden ci się nie oprze!
- Tego się właśnie boję...
- Marudzisz...
Stałyśmy pod sceną. Klub napełniał się ludźmi, a do występu zostało 5 min.
------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
- Gotowi do wyjścia? - Spytałem.
- A coś ty taki chętny dzisiaj tam wychodzić? - Zapytał mnie zdziwiony Tetsu
- Hmh... eee... chcę się dowiedzieć co publi... eee... chodzące mleczarnie... pomyślą o tak odmiennej piosence w naszym repertuarze.
- Powiedzmy, że ci wierze... - Powiedziała moja brzydsza połowa.
- Dobra, ruchy na scenę! - Powiedział Akira.
Po dotarciu do mikrofonu rozejrzałem się po sali. No w... eekhem... wystroju... nic się nie zmieniło.
- No dobra... dzisiaj połechcę wasze uszy czymś zupełnie nowym! - Krzyknąłem.
- Stary, skąd ty bierzesz te debilne teksty? - Spytał mnie Shin na ucho.
- Mówisz debilne? A je to kręci... - Powiedziałem i wskazałem na piszczące przy scenie dziewczyny.
- Zwracam honor.
Roześmialiśmy się obaj i zaczęliśmy grać. Zaraz po zakończeniu naszego podstawowego repertuaru, podszedłem do mikrofonu lekko zdyszany. W tym samym momencie ujrzałem bardzo rudego kociaka tuż przy scenie. O jak ja się cieszyłem, że stoi tak blisko.
- A na koniec, chcielibyśmy wam zagrać nasz nowy utwór. Wierzcie mi... to będzie coś zupełnie innego. Kotku napisałem ją myśląc o tobie. - Powiedziałem i mrugnąłem do stojącej w pierwszym rzędzie... ???... zaraz zaraz. No debilu jeden! Nie zapytałeś o imię! Trzeba będzie to nadrobić...
---------------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
Co on powiedział? Wytrzeszczyłam oczy.
 - Tsuu... on na mnie spojrzał! - No tak, niemożliwe żeby mnie tak wypatrzył..., a nawet jeśli... to pewnie jeden z tych jego tekstów, pasuje to do niego. Piosenka zaczęła się spokojnie, a to nowość. Myślałam że się rozkręci... niemożliwe! Ballada? Tak mi to do nich nie pasowało, ale wyszło jednak świetnie. Ta ciepła, spokojna barwa głosu... Krzyki ucichły, wszystkie dziewczyny stały ze łzami w oczach. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w utwór. Idealna piosenka kończąca. Wszyscy wyciszeni spokojnie pożegnali zespół, po czym zaczęli kierować się do wyjścia. My także, gdy nagle coś, a raczej ktoś złapał mnie za rękę.
- Pożyczam ją na chwilę. - Uśmiechnął się nikt inny jak Jun. Mai pokiwała głową i spłonęła rumieńcem. Zanim się zorientowałam byłam już na scenie.
---------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
Starając się zrobić to jak najszybciej. Złapałem ją za rękę i zaprowadziłem za kulisy. Mam nadzieje, że nikt tego nie zauważył. Gdy weszliśmy, wszyscy członkowie zespołu spojrzeli na nas zaskoczeni.
- Jun, przyprowadziłeś swoją muzę? - spytał Akira i podszedł do niej wyciągając dłoń. Pacnąłem go od góry. - Aua... to bolało.
- Łapy precz!
- Eeee. Co ja tu robię? - Spojrzała zdezorientowana i wyrwała rękę z uścisku.
- Hmh... wiesz dzięki sile moich mięśni, udało mi się zaprzeczyć prawom grawitacji i wciągnąć cię na scenę. Mimo iż to nie było proste zadanie, bo swoje ważysz. Następnie działając z siłą odpowiednią dla poprawnego poruszania, ruszyliśmy w stronę....
- Tak, tak wiem! - Zmarszczyła brwi. - Po co mnie tu zaciągnąłeś?
- Żeby się przywitać. Cześć
- PA. - Odwróciła się na pięcie. Złapałem ją za rękę i odwróciłem w swoją stronę.
- Ostatnio tak marudziłaś, że nie lubisz mojego towarzystwa i mnie, a teraz znowu widzę cię na moim koncercie i to w jeszcze lepszym wydaniu. - Powiedziałem oglądając ją od góry do dołu. -No, postarałaś się. Od razu wiedziałem, że próbujesz zdobyć moje serce. Tylko chciałaś udawać taką niedostępną, żebym nie stracił zainteresowania.
- Ehh... znowu sobie schlebiasz - Odskoczyła na "bezpieczną" odległość. - Jestem tu z koleżanką i to ona mnie tak ubrała. Dzięki tobie stoi teraz sama przed klubem. I masz racje... nie chcę twojego towarzystwa, "pozwól" iż udam się do wyjścia.
- Słuchaj jak nie potrafisz się sama ubrać to służę pomocą, ale wiesz... wolę raczej w drugą stronę. I nie, nie pozwolę. Dzisiaj nie pozwolę ci nigdzie iść, musisz dotrzymać mi towarzystwa. Pójdziemy oblać nasz wspólny sukces. - Powiedziałem i objąłem ją w pasie. - A potem zobaczymy co będzie... - Powiedziałem patrząc się w jej dekolt. - Akira... przed klubem stoi dziewczyna... całkiem sama... czy mógłbyś jej przekazać, że jej koleżanka nie da rady dzisiaj do niej dołączyć? A i oczywiście nie wypadałoby żebyś nie dotrzymał jej towarzystwa, prawda?
- No pewnie, przecież nie pozwolimy biednej dziewczynie marznąć samej przed klubem... - Powiedział uśmiechając się przy tym triumfalnie. - Nie martw się, rozgrzeję ją.
Puścił oczko do mojej towarzyszki i wyszedł tylnym wyjściem.
-----------------------------------------------------------------------------
~~TSUKI~~
- A tak w ogóle to jestem Igarashi Jun, a ty? Nie mieliśmy okazji się sobie wcześniej przedstawić. Ehh... tak wyszło...
Byłam w niemałym szoku. O co chodzi? Czemu ja? Jaki nasz sukces!?
- Tsuki... Harada Tsuki, skąd ta nagła zmiana? Powiedziałabym miło mi, ale byłoby to kłamstwo, więc nie powiem nic. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
- W takim razie udam, że tego nie słyszałem. - Uśmiechnął się do mnie zawadiacko. - Tsuki. Księżyc? Robili cię po ciemku? I kurwa o dziwo im wyszło.
- Heh, ciebie robili jak świeciło słońce i zobacz, nie wyszło.
- To przez te ciuchy tak się wydaje..., ale mogę ci pokazać się w całej krasie... jestem pewny, że zmienisz zdanie. - Przewróciłam tylko oczami. - Ale powiem ci robimy postępy... odkąd złapałem cię w pasie nie odsunęłaś się... czyżby ci się jednak podobało? - Powiedział. - A skąd wiesz, że robili mnie jak świeciło słońce? Podglądałaś? Ja wiedziałem, że masz takie zapędy...
- Ehh bo widzisz dla takich jak ty nie ma nadziei... powiesz spadaj... wróci, powiesz brzydko spadaj, też wróci... Masz racje, nie możemy być pewni w 100% że było jasno, w końcu wyszło jak wyszło... - Prychnęłam i odsunęłam się od niego.
-------------------------------------------------------------------------------
~~JUN~~
- A wcześniej mówiłaś, że jestem idealny. Cóż to za nagła zmiana? - Spytałem idąc w jej stronę. Posuwaliśmy się w stronę ściany. Byliśmy tak zajęci sobą, że żadne z nas nie zauważyło, że wszyscy się ulotnili. W końcu skończyło jej się miejsce i oparła się o ścianę. - Skoro ci się nie podobam, to czemu tak ci wali serce? Słyszę je nawet nie przykładając ucha do twoich piersi...
Przybliżyłem się tak, że oddechem zacząłem drażnić jej szyję. Moja ręka powędrowała do suwaka na jej sukience.
- Ciekawe czy rozpina się cały...
Zacząłem zbliżać swoje usta do jej szyi. Suwak powoli ruszył w dół sukienki.
- Czekaj! - Złapała mnie za rękę trzymającą suwak. - N-nie odpina się!
Nie wiem czy zdawała sobie z tego sprawę, ale jej twarz była cała czerwona.
- Jesteś pewna? Według mnie działa dobrze. Daj sprawdzę... - Powiedziałem udając, że próbuję ruszyć suwakiem na co natychmiastowo zareagowała. - Jeżeli suwak się nie rozpina to musi oznaczać, że jest zepsuty, więc w ostateczności... mogę pomóc ci go naprawić.
_________________________________________________________________________________

Wybaczcie że tak późno, ale to Tay miała wstawić ten rozdział. Niestety miała problemy z laptopem, dlatego ja musiałam go wstawić. Mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba ^^ Miłego czytania :)

3 komentarze:

  1. pogubiłam się z chłopakami z zespołu... NIE PRZERYWA SIĘ W TAKIM MOMENCIE!!!!!!!!!!!! ale ogólnie fajne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh... myślę, że z biegiem akcji zaczniesz ich ogarniać. Wiedziałam, że bedziecie mnie chcieli za to ukatrupić. To... byle do czwartku xD

      Usuń
    2. Spoko jak to pisałyśmy cały czas się jej pytałam który to który. Wszystko do ogarnięcia!

      Usuń