Szukaj

poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 5 (,,Something for Everyone")

~~TSUKI~~
- Co ty tu robisz!? - Zrobiłam krok w tył. - Prześladujesz mnie?
- Myślałem, że ucieszysz się na mój widok... wczoraj podobała ci się moja bliskość.
- Jaka bliskość!? - Oburzyła się Mai. - Mówiłaś że tylko rozmawialiście, i że jest zdesperowanym nudziarzem... Tsuu...
- Naprawdę tak uważasz? Czyli jednak źle zinterpretowałem twoje wczorajsze zachowanie? Ale ta gęsia skórka na całym ciele i rumieńce mówiły same za siebie... wybacz mi moją pomyłkę, a skoro uważasz, że jestem nudziarzem to chyba jednak nie jesteś tak niewinna jak myślałem. - Podszedł do mnie niebezpiecznie blisko. - Hmh... czyli jednak chciałaś czegoś więcej..., ale to nie szkodzi... możemy zaraz to naprawić. Nie wiem jak ty..., ale ja mogę to zrobić nawet tu i teraz. Nie będzie za nudno?
To ostatnie powiedział mi na ucho. Odskoczyłam od niego łapiąc się za nie.
- Ch-chciałbyś! Chłopak który potrafi mysleć tylko tym co trzyma w spodniach nie może być interesujący... Nie będę nic z tobą robiła! Jeżeli jesteś taki zdesperowany, jest pare chętnych dziewczyn. Tak ładnie cię przywitały... - Prychnęłam
- No i skąd ta wrogość? Ja tu się staram być miły. Przyszedłem zabrać cię na przejażdżkę. Chodź ze mną. - Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
-------------------------------------------------
~~JUN~~
Zaciągnąłem w stronę ścigacza. Gdy stanęliśmy obok maszyny, podałem jej kask.
- Masz. Załóż go i wsiadaj. - Powiedziałem, a ona spojrzała na mnie jak na wariata.
- Ja? Na TYM!?
- A na czym? Masz swój?
- Jeszcze mi życie miłe, dziekuję.
- Ale nie bój się to ja będę prowadził.
- Tego się właśnie boję. - Uniosła brew do góry.
- Wiesz widzę kolejny postęp... mówisz, że nie chcesz ze mną jechać, bo boisz się że nas pozabijam, a nie dlatego, że nie chcesz ze mną przebywać... rozumiem, że jakbym podjechał samochodem, wsiadłabyś od razu... - Powiedziałem uśmiechając się do niej swoim najbardziej zniewalającym uśmiechem. - A ja myślałem, że laski lecą na motory... Nie bój się... mogę cię zapewnić, że jestem świetnym kierowcą.
- Nigdy się ciebie nie bałam, jedyne co czułam to niechęć. - Rozejrzała się. - Niby czemu miałabym się zgodzić?.
- Czułam? To znaczy że już nie czujesz! Kolejny postęp! A czemu miałabyś się zgodzić? Może dlatego, że jestem przystojny, czarujący i bardzo twoją osobą zainteresowany..., a także mam dużo do zaoferowania - Powiedziałem pewny siebie. - No chodź! Rozerwij się trochę! Gwarantuję, że ze mną nie będziesz się nudzić...
- Nie przekonałeś mnie.
- Obiecuję, że cię nie dotknę... wbrew twojej woli oczywiście
- Oczywiście że nie, chyba że chcesz dostać w twarz. - Prychnęła i spojrzała badawczo na maszynę. - Nawet nie wiem jak się na to wchodzi, nie mówiąc o utrzymaniu się...
- Trzymać to ty się będziesz mnie. Nie wsiadałaś nigdy na konia? Ekhem... oczywiście miałem na myśli takie zwierzątko... - Uśmiechnąłem się do niej łobuzersko. - To wsiada się tak samo. Po prostu przerzucasz nogę na drugą stronę i siadasz okrakiem. To jest taka filozofia?
- Mhm... Już widzę się na tym.
- Masz dar jasnowidzenia? Bo ja jeszcze nie widzę cię z tyłu... - Mimo wszystkiego co powiedziałem dalej stała z kaskiem w ręku. Widać było, że prowadzi ze sobą wewnętrzną walkę. - No dobra... widzę, że muszę ci wyjawić co chcę zrobić, bo inaczej się nie zgodzisz. Zamierzam zabrać cię na przejażdżkę, a potem pojechać gdzieś zjeść coś dobrego i oblać nasz wspólny sukces. Mówiłem ci już wcześniej, że dzięki tobie napisałem piosenkę, a dzisiaj napisałem kolejne dwie, więc jak widzisz... przebywanie z tobą dobrze na mnie wpływa. Dlatego chcę żebyś spędziła mile czas w zamian za natchnienie, którego mi dostarczasz. A poza tym może wymyślę coś jeszcze.
-------------------------------------------
~~TSUKI~~
Jego słowa sprawiły, że serce zabiło mi szybciej. Nagle poczułam że mogę mu zaufać... Mimo że ten ścigacz nie bardzo mnie do tego przekonywał...
- Ale ty płacisz. - Rzuciłam twardo. A on jedynie uśmiechnął się w odpowiedzi. Po wczłapaniu się jakoś na motor, rozpaczliwie szukałam elementu zaczepienia. Nie byłam przekonana co do ściskania go przez całą drogę, ale chyba nie miałam wyboru... - Jeszcze nie ruszaj, muszę się przygotować! - Powiedziałam widząc że zamierza odpalić silnik. Nagle poczułam jak łapie mnie za ręce i ciągnie do przodu krzyżując je na swoim brzuchu.
- Trzymaj się mocno. Nie chcesz chyba spaść... i to tyle jeśli chodzi o przygotowania...
Zrobiłam jak mi kazał. Na początku lekko i niechętnie, ale jak tylko motor ruszył chwyciłam mocniej. Jego brzuch był twardy... Na samą myśl zalałam się rumieńcem. O czym ja myślę...
- Gdzie jedziemy!? - Krzyknęłam, licząc że mój głos przedrze się przez dźwięk silnika.
- Już ci mówiłem... na przejażdżkę!
---------------------------------------------
~~JUN~~
Gdy ruszyliśmy złapała mnie mocno w pasie. Czułem, że się lekko trzęsie, więc z początku nie jechałem za szybko. Nie powiem... fakt, że jej ręce spoczywają na moim brzuchu nie poprawiał mojej koncentracji... Nawet przez kurtkę czułem ciepło jej ciała. Oj... to będzie dla mnie długa podróż... Ruszyliśmy w stronę wybrzeża. Postanowiłem pokazać jej moje ulubione miejsce.
----------------------------------------------
~~TSUKI~~
Powoli zaczęłam się przyzwyczajać do jazdy i o dziwo zaczęło mi się to podobać. Kolejną rzeczą, która mnie zdziwiła było to, że byłam pewna, że przy nim mi się nic nie stanie... przynajmniej dopóki siedzimy na motorze... chyba zgłupiałam. Obserwowałam otoczenie. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam, że wyjechaliśmy poza miasto. No pięknie... teraz to już na pewno zgwałci mnie w jakichś krzakach i porzuci. Zaczęłam się rozglądać. Z daleka zobaczyłam ocean. Utopi mnie. Żeby mnie nikt nie znalazł... dobrze to wymyślił. Nagle dojechaliśmy do jakiegoś miejsca, a on zatrzymał motocykl i zaczął z niego zsiadać. No to mój koniec... nadeszła godzina zero. Gdy stanął obok, wyciągnął rękę i pomógł mi zejść z motoru. Dopiero teraz zauważyłam jak piękny widok rozpościera się przed moimi oczami. Byliśmy w jakimś puncie widokowym, z którego świetnie można było zobaczyć ocean i pływające w oddali małe, bezludne wyspy. To wszystko wyglądało niesamowicie. Podeszłam do barierki.
 - Wow... - Moją uwagę skupiłam na pięknym widoku, całkowicie zapominając z kim tutaj jestem.
----------------------------------------------
~~JUN~~
Była tak zajęta widokami, że nawet nie zauważyła, że pociągnęła mnie ze sobą. A ja chciałem jej tylko podać rękę, żeby zeszła z motoru...
- Widzę, że trzymanie za ręce ci odpowiada... - Powiedziałem promiennie się uśmiechając. - I jak ci się podoba? Chciałem ci pokazać to miejsce, bo uważam że jest piękne...
-----------------------------------------------
~~TSUKI~~
- Ahh... - Zabrałam rękę. Co ja robię... Sama się sobie dziwiłam, ale w tym momencie myślałam, że jego słowa są słodkie. Okej dałam się zaciągnąć tu i co dalej... Nawet nie mamy o czym rozmawiać, dotąd tylko mnie denerwował. A teraz tak szczerze się uśmiecha, gdy nie jest taki natarczywy to wygląda na godnego zaufania... Oczy jednak mogą tak bardzo mylić... Zagryzłam wargę. Nie mam dziś na sobie żadnego suwaka, prawda...?
- Taa... ładny widoczek. - Rzuciłam "twardo" patrząc w jego stronę.
- Ehh... no i co ja mam z tobą zrobić... Chcesz jeszcze tu zostać czy jedziemy dalej? A może jest jakieś miejsce do którego chcesz się ze mną udać?
- Ty mnie zaprosiłeś to coś wymyśl, miałam się nie nudzić... - Prychnęłam.
- Ale ja ci tylko daje możliwość wyboru. Możemy pojechać tam gdzie będziesz chciała albo poddasz się mi... eee... to znaczy moim pomysłom...
Spojrzałam się neufnie. To zająknięcie nie wróżyło niczego dobrego.
- Więc jaka decyzja?
- Biblioteka? - Rzuciłam ochoczo.
- Hmh... mnie biblioteka kojarzy się tylko z numerkami na zapleczu i ciemnymi zakamarkami, a ty co chciałabyś tam robić?
Zrobiłam krok w tył.
- To może ty coś wymyśl.
- As you wish... - Powiedział, wziął moją rękę i ruszył w stronę motocykla, ciągnąc mnie za sobą.
_______________________________________________
No i tak wyszło, że znowu ja wstawiam posta xD Ale nie bójcie się Tay się jeszcze na wstawia jak wyjadę na dwa tygodnie w sierpniu xD Wiem, że jak na razie wszystko kreci się wokół jun'a i Tsuki, ale mogę wam obiecać, że już w następnym rozdziale pojawią się inni członkowie zespołu i (z tego co pamiętam :P) zacznie się drugi wątek :) Mam nadzieję, że opowiadanie się wam podoba. Niestety nie zostawiacie zbyt wielu komentarzy, więc nie mamy pojęcia co o nim myślicie... Liczę na więcej komentarzy! Obiecuje na każdy odpowiedzieć! No to do czwartku :)

4 komentarze:

  1. Coś krótko dzisiaj, szkoda. :( Biedna Mai, tak nagle została porzucona... Dziwne tylko, że ten magiczny tłum tak nagle dał mu spokój i mógł tak po prostu odejść i sobie pojechać. :D Tak jakoś romantycznie się zrobiło, tylko Tsuki uparcie stara się być złośliwa. Czekam na czwartek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no niestety krótko :/ Szczerze? Nie zwróciłam uwagi na tłum... chyba tak samo jak nasi bohaterowie xD A tsuki stara się być złośliwa, bo się broni przed Jun'em. Uparcie przekonuje samą siebie, że z takim typem nie powinna się zadawać.

      Usuń
  2. Nie zwrócić uwagi to jedno, ale oni tak po prostu dali mu odejść! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda to prawda xD Przyznaję się, że o tym nie pomyślałam xD

      Usuń