Szukaj

wtorek, 22 września 2015

Rozdział 23 (,,Something for Everyone")

---------------------------AKIRA
Wstałem rano niezbyt wyspany. Przez tą akcję z Jun'em i Shin'em spałem może z 5 godzin. Spojrzałem na leżącego przede mną Miyagiego. Nie chciałem go budzić, ale nie miałem wyjścia, bo przygniatał mi rękę.
- Shin obudź się.- nie podnosiłem głosu, bo sam nie chciałbym żeby mnie ktoś obudził krzycząc mi do ucha. Niestety nawet nie drgnął. Spróbujmy inaczej. Ugryzłem go lekko w ucho co poskutkowało jedynie tym, że młody zaczął mruczeć przez sen. Boże... niech on tak nie robi... Dobra tak się nie da...
- Shin, wstawaj bo cię zgwałcę! - powiedziałem już nieco głośniej.
- Spoko. - Mruknął przewracając się na drugi bok. Zszokował mnie. Niby to przez sen, ale... w sumie mam pozwolenie... hahahah... no dobra przecież nie będę taki chamski. Nie no, nie wiem... co ja mam z nim zrobić? Hehe..., a jakbym tak mu ściągnął spodnie?.... nie Akira zboczeńcu, hamuj się!
- Wstawaj debilu! Śniadanie!! - krzyknąłem, a ten zerwał się z miejsca jak oparzony.
- Akira... - Przetarł oczy. - Nie wrzeszcz tak idioto!
- Inaczej nie dało rady! Spałeś jak zabity! Wiesz mi... ekhem... próbowałem różnych sposobów.- powiedziałem, przełykając ślinę,
- Hmm? Jakich? - Powiedział drapiąc się po głowie. Spojrzał się na swoją rękę. - Naplułeś mi do ucha?
- Co? Nie... tylko ugryzłem...- powiedziałem, odwracając wzrok. - Zacząłeś mruczeć...
- Co to za zboczone metody budzenia? - Uniósł brew.
- Wybacz, nie znam innych. Dobrze, że nie wypróbowałem... yyy... czegoś innego. - powiedziałem.
- Czego? - Spytał zaciekawiony.
Spojrzałem na niego wymownie, po czym wpiłem się w jego usta. Po chwili odsunąłem się na NIEZBYT dużą odległość.
- Na przykład tego.
Bez słowa odwzajemnił pocałunek. Zdziwiło mnie to... Zaczął mnie pchać do tyłu. Tak by znaleźć się nade mną.
---------------------------SHIN
Szczerze to nie zastanawiałem się nad tym co właśnie odpierdalałem... Od pocałunku Akiry zrobiło mi się gorąco... Resztę robiłem... Instynktownie?
---------------------------AKIRA
Dzisiaj postanowiłem poddać się jemu. Byłem ciekawy tego co zrobi. Gdybym zaczął dominować, nie wiedziałbym do jakiego momentu mógłbym się posunąć. Wpił mi się w usta, na początku płytko, stopniowo pogłębiając pocałunek. Przygryzł moją dolną wargę i zjechał na szyję. Odchyliłem głowę, by miał do niej lepszy dostęp. Całował, przygryzał, lizał... będę miał ślady... Nagle poczułem jego zęby na obojczykach, niżej... Jego palce błądziły po moim ciele. Badał każdy mięsień na moim torsie.  Dojechał ustami do mojego brzucha i się zatrzymał. Spojrzał na mnie ze zwycięskim uśmieszkiem. 
- Już ci stanął? Patrz jak na ciebie działam... - Prychnął. Próbował ze mnie zejść, ale pociągnąłem go tak, że teraz to on leżał pode mną.
-Taki jesteś mądry gówniarzu.- powiedziałem i teraz to ja zająłem się jego szyją. Postanowiłem zostawić na nim swój ślad. Następnie podsunąłem jego bluzkę do góry i zacząłem błądzić rękoma po jego torsie. W następnej kolejności całowałem go po brzuchu, dołączając do tego język. Spojrzałem na niego zaciekawiony jego reakcją. Wydawało mi się, że jest mu dobrze, więc kontynuowałem. Podsunąłem mu bluzkę maksymalnie do góry i wziąłem do ust jego sutek. Gdy trąciłem go językiem, jego oddech przyspieszył. Robiło się ciekawie... Zauważyłem, że mięśnie brzucha Shina napięły się pod wpływem mojego dotyku. Ustami dalej drażniłem jego sutek, natomiast lewą ręką zjechałem na pośladek i lekko ścisnąłem. Wplótł palce w moje włosy, zacisnął dłoń i pociągnął mnie za nie do tyłu. Złapałem się z bólu za głowę, ten odskoczył ode mnie i usiadł przyciągając kolana do klatki piersiowej. Spojrzał na mnie przerażony. 
- Wara od mojego tyłka! - Warknął.
- Nie lubisz jak ktoś cię maca po tyłku? - spytałem.
- Nie. To ja macam po tyłku, nie odwrotnie... Zwłaszcza jak istnieje ryzyko, że ktoś chce mi w niego coś wsadzić... - Syknął podnosząc gardę.
- Co? O czym ty mówisz?- spojrzałem w dół. Oj...- Ej, nie Shin. To nie tak jak myślisz...
Zmarszczył brwi. 
- Coś ci nie wierzę... Ostatnio nie przyprowadzasz panienek, ale nie sądziłem, że tak się to skończy...
Nie wiedziałem co mu na to odpowiedzieć, więc po prostu usiadłem obok. Jednak po chwili ruszyłem do łazienki, nie oglądając się za siebie.
------------------------SHIN
Czemu ja w ogóle go pocałowałem... Zbladłem... Po raz enty mnie tak rozpalił i po raz drugi mi stanął... Heh... Weźmie mnie za jakiegoś pojeba! Musze go przeprosić! Ale... Czemu on musi być w tym tak cholernie dobry!? Irytuje mnie to! Chce więcej... Ale nie dostanie mojego tyłka. Już ja go sprowadzę do parteru! Poczekałem przed drzwiami do łazienki. Akira właśnie wychodził. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Ty jeszcze tu?
- Czekałem aż wyjdziesz.
- Po co?
- Widzisz... Wybacz. Nie powinienem się tak na ciebie rzucać... Następnym razem będę bardziej delikatny. - Pokazałem kciuk do góry.
- Żartujesz sobie? - Spytał unosząc brew. - Następnym razem? Rzucać? Bardziej delikatny?
- No tak. Której części zdania nie rozumiesz?
- Shin, o czym ty mówisz?- Spytał zszokowany.
Westchnąłem... Nie będę mu tego przecież tłumaczył... Zaraz właśnie, co ja właściwie mu proponuje!?
- To znaczy... W każdym razie sorry. - Teraz to się zestresowałem... Jestem pojebany...
- Ale za co? Przecież to ja cię... eee... nieważne.
- Okej. - Odwróciłem się na pięcie i ulotniłem się z pokoju.
------------------------AKIRA
Czekałem na Tsuki. Miała przyjechać po swoje filmy. Udało mi się je w końcu odzyskać, bo Tetsu planował jej spalić, uważając że to dzieło szatana... Czasami się o niego martwię... Po 5 minutach była na miejscu. Zaprosiłem ją do środka, no bo w końcu tak wypada. Weszliśmy do salonu, w którym siedział Jun. Gdy zobaczył rudą spojrzał na nas zszokowany.
- Widzę, że się zakumplowaliście.- powiedział Jun.
- Widzę, że wyzdrowiałeś.- odgryzła się Tsuki.
- Ja? To Tetsu przez ciebie chorował pół nocy. - powiedział Igarashi.
- Nie tylko Tetsu. Ty też krzyczałeś przez sen, a Shin mi się... - urwałem. Czy powinienem im o tym mówić? Spojrzeli na mnie zaciekawieni.
- Co Shin? - Zapytała Tsuki.
- Eeee.... jak usłyszał krzyki Juna, myślał, że go zarzynają i przyszedł do mnie przerażony, bo bał się zostać sam w pokoju.- powiedziałem
- Krzyki Juna? - Spojrzała na niego zaszokowana, po czym wybuchła śmiechem. - Hahahah chciałabym przy ty być!
Wytarła nadgarstkiem łzy z oczu.
- Możesz zostać na noc... nadal mam koszmary.- powiedział Jun przymilając się do Tsuki jak kot.
- Jesteś dużym chłopcem, dasz sobie radę. Chyba... - Uśmiechnęła się.
- Nie dam! Te horrory był TAKIE straszne! Zdecydowanie powinnaś zostać!- mówił, uśmiechając się łobuzersko. Po co ja im jestem tu potrzebny? 
- Hmm... Wiedziałam, że tylko udawałeś odważnego.
- Wiecie co... ja sobie idę. Jestem zmęczony. Tak jakby... ostatnio się nie wysypiam.- powiedziałem i wyszedłem....
-------------------------JUN
- Ja po prostu nie lubię takich filmów... A poza tym chyba każdy się czegoś boi. - powiedziałem i odwróciłem głowę zażenowany. Boże jaki ja jestem beznadziejny... Uśmiechnęła się do mnie zwycięsko. - No jasne, przecież to nic takiego. - Poklepała mnie po ramieniu... Niby takie szczere, miłe, a zawiało ironią.
- Okej! Właśnie mnie natchnęło. Obrałem sobie nowy cel.- powiedziałem, a ona spojrzała na mnie zaciekawiona. - Mam zamiar znaleźć rzecz, której ty się boisz.
Uniosła brew po czym prychnęła. 
- Powodzenia.
- Jutro. Godzina 8 rano. Przyjadę po ciebie motorem. Mam pomysł na początek poszukiwań.- powiedziałem.
- Co? Czemu tak wcześnie? - Skrzywiła się. - Weekend to myślałam, że sobie pośpię do tej 9:00
- Ale w tym miejscu lepiej być wcześniej, bo potem będą za duże tłumy...
- No niech ci będzie.
Uśmiechnąłem się do niej, po czym do głowy wpadł mi pewien pomysł.
- Nie miałabyś ochoty pójść się pomiziać do mojego pokoju?
- E... Obejdzie się.
Zrobiłem minę zbitego psa. A taką miałem nadzieje... Wywróciła oczami i cmoknęła mnie w policzek. 
- Ok to ja idę.

- No pa... - powiedziałem smutny i odprowadziłem Tsuki do drzwi.
_____________________________
Wybaczcie, że ostatnio posty nie pojawiają się na czas, ale jestem strasznie zbiegana, ponieważ zaraz zaczynam studia i mam dużo rzeczy do załatwienia >.< Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz