Wybiła ósma. Czekałem pod domem mojego kociaka. Wyszła punktualnie i bogu
dzięki. Podeszła do mnie, by się przywitać
- No wskakuj! Bo zbierze się za dużo ludzi.- powiedziałem.
- To nie
przykuwaj tak uwagi. - Uśmiechnęła się i weszła na motor.
- Hmh... chodziło mi o miejsce do którego jedziemy,
ale fajnie że martwisz się o moją samoocenę. Poprawiłaś mi humor. - uśmiechnąłem
się do niej, odwracając głowę. - A tak w ogóle to pięknie wyglądasz. Z resztą
jak zawsze.-
-
Przynajmniej ja z naszej dwójki. - Prychnęła.
- Już nie kłam. Wiem że ci się podobam...
- Skąd ta pewność.
-
Całowałabyś gościa, który ci się nie podoba? - spytałem, unosząc brew do góry.
- Egh... -
Zmarszczyła brwi.
Uśmiechnąłem się tylko i podałem jej kask.
- Lubię, gdy jesteś zakłopotana...
Prychnęła tylko i ruszyliśmy w drogę.
Dojazd do celu zajął nam jakieś 2 godziny.
--------------------------TSUKI
Dojechaliśmy do... Parku rozrywki? Serio? To tu mam odkryć
moje leki? Spojrzałam na niego z niedowierzaniem... 24 lata... Ta... Zaparkował
motor, a po zejściu uśmiechnął się do mnie promiennie.
- A więc gdzie jest to przerażające
miejsce? - Zironizowałam rozglądając się teatralnie.
- Przerażające miejsce? To nie miejsce jest
przerażające..., ale jest tu pare rzeczy, które warto sprawdzić. - powiedział,
biorąc mnie za rękę i ciągnąc w stronę wejścia. Pierwszym punktem wycieczki był rollercoaster. Ustaliśmy na
końcu kolejki. Puścił moją rękę i uśmiechnął się czekając na moją reakcję.
Przeszły mnie dreszcze, na ten widok jeszcze bardziej rozpromieniał. W końcu
nie wytrzymałam, rzucając się na niego krzyknęłam.
- Tak przejedźmy się!!! Zawsze chciałam
coś takiego zrobić! - Znieruchomiał. Puściłam go, wyraz jego twarzy był nie do
opisania. Zaśmiałam się dyskretnie.
- Mimo twojej entuzjastycznej reakcji i tak
zamierzam to sprawdzić. - Wyglądał śmiesznie. Jak dziecko, które ma focha i
myśli co by tu zbroić.
- No ja myślę. - Szturchnęłam go łokciem. Dalej udawał
niewzruszonego, odwrócił głowę wykrzywiając wargi w dziwnym grymasie. Teraz
trochę przypomina mi Shina. Nadeszła
nasza kolej. Przez całą jazdę krzyczałam... Nie tyle co ze strachu, a raczej
podekscytowania. Jun natomiast wpatrywał się w przestrzeń przed sobą marszcząc
brwi. Oho teraz Aki... Przejażdżka
dobiegła końca. Zeszliśmy z urządzenia.
- To gdzie teraz idziemy?
-
Hmh... coś czuję, że nie będzie łatwo... - przez cały czas marszczył brwi. -
Chodżmy na główną aleję.
- Okej. -
Ruszyłam za nim skocznym krokiem. Znaleźliśmy się na wprost planu parku.
------------------------------------ JUN
Zaciągnąłem ją na alejkę ze sklepami z dwóch powodów. Po pierwsze jest tu
rzecz, którą chce sprawdzić, a po drugie... no skoro tu ze mną przyjechała to
chyba to jest randka, więc wypadałoby jej kupić jakąś pamiątkę.
- Hmm? A co tu jest strasznego? Sklepy? - Uniosła brew do
góry.
Zignorowałem jej pytanie i zaciągnąłem ją między dwóch klaunów, którzy
rozbawiali dzieci.
- Poczekaj tu chwilę na mnie. - Ruszyłem
w stronę budynku. Zerknąłem jeszcze w stronę Tsuki. Patrzyła z zainteresowaniem
na to co pokazywał jej jeden z nich. Czyli koulrofobia odpada... Wszedłem do
pierwszego lepszego sklepu z pamiątkami i zacząłem szukać czegoś co by mogło
jej się spodobać. Zacząłem przeglądać biżuterię... Nagle zobaczyłem śliczną,
srebrną bransoletkę z maleńką przywieszką w kształcie serca. Od razu
pospieszyłem do kasy i kupiłem ją. Po chwili byłem z powrotem przy niej.
- Gdzie cie
wywiało na tyle czasu?
-
Nigdzie, sprawdzałem czy masz Koulrofobię i Agarofobię - powiedziałem.
- Koulro...
co?
-
Strach przed klaunami i przebywaniem w tłumie.
- A co
ty... psychologie zdawałeś?
- Szukałem najpopularniejszych fobii, które mają
ludzie, żeby wiedzieć czego szukać.
-------------------------------------TSUKI
Przez cały
dzień odwiedzaliśmy teoretycznie straszne miejsca. Zastanawiało mnie jednak to,
czemu Jun nie zabrał mnie do domu strachów? Myślałam, że od tego zaczniemy...
-
Ehhh... chyba nie mamy wyjścia. Idziemy do domu strachów. - Normalnie jakby
czytał mi w myślach... Czy mi się wydaje czy on zbladł?
- Okej. - Uśmiechnęłam się i ruszyłam za nim. Przez całą drogę
milczał... Gdy doszliśmy do celu był już blady jak ściana.
- Jun dobrze się czujesz?
-
Yhy... wszystko w porządku. To idziemy? - Na jego czole zobaczyłam krople potu.
- Czy ty
się aby nie boisz? - Uśmiechnęłam się zadziornie.
-
Jeszcze pytasz? - Spojrzał na mnie zrezygnowany. - Nawet nie wiesz jak bardzo
nie chcę tam wchodzić...
- Hmm... W
takim razie chodźmy. - Odezwała się moja sadystyczna strona. Uniósł brew do
góry. - Nigdy nie wiadomo czy coś mnie tam nie przestraszy. - Powiedziałam
"zakłopotana".
--------------------------------------JUN
Boże... Po co ja tu wlazłem? To było pewne, że nie
będzie się bała... O jezu! Znowu coś wyskoczyło! Ja tu zejdę na zawał... Tsuki
szła zadowolona, a każda następna zjawa, zmora, czy co to do kurwy nędzy było,
sprawiało że śmiała się coraz bardziej. Mnie nie było do śmiechu. W pewnym
momencie tak się wystraszyłem, że cofnąłem się do tyłu i wpadłem na Tsuki.
Gdyby nie mój szybki refleks upadłaby na ziemię. Spojrzała na mnie zaskoczona.
- Wybacz... - Pomogłem jej stanąć z
powrotem na nogi i spojrzałem w jej oczy. W tym momencie nie było dla mnie
ważne gdzie jesteśmy. Oparłem ją o ścianę i położyłem rękę koło jej głowy. Była
lekko zaskoczona, ale nie opierała się. Zacząłem zbliżać swoją twarz do jej twarzy.
Gdy dzieliły nas milimetry zamknęła oczy. Był to dla mnie sygnał. Złożyłem na
jej ustach delikatny pocałunek i już chciałem się odsunąć, gdy przyciągnęła
mnie do siebie. Nie powiem, była to dla mnie miła niespodzianka. Zaczęliśmy się
całować bardziej namiętnie. Poczułem jak moje serce przyspieszyło. Po jakiejś
dobrej chwili odsunęliśmy się od siebie zdyszani.
- Patrz już
nie jesteś taki blady jak wcześniej. - Uśmiechnęła się.
-
Patrz jak na mnie działasz
- Patrz,
wiedziałam.
-
Patrz jak ja na ciebie działam. - powiedziałem wskazując na jej policzki, które
były lekko zaróżowione.
- Patrz zarumieniłam
się na myśl, że jesteśmy dopiero w połowie drogi.
-
Patrz, nie umiesz kłamać. - powiedziałem, wytykając do niej język. Ruszyłem
dalej, ale po paru krokach zastygłem, uświadamiając sobie gdzie jestem. Tsuki
podeszła do mnie z głupim uśmiechem na twarzy.
- No co tak
stoisz? - Złapała mnie za rękę i ruszyła dalej. Przełknąłem ślinę. Nagle
wyskoczyła kolejna przeszkoda. Odruchowo schowałem się za Tsuki, wypychając ją
przy tym do przodu. - Oh Jun, czuję się przy tobie taka bezpieczna! -
Zironizowała zostawiając mnie w tyle... Samego... Ruszyłem za nią.
-
Wcześniejsza opcja bardziej mi się podobała. - powiedziałem, łapiąc ją z
powrotem za rękę.
Już widać
było światło, wyszliśmy... TAK! Spojrzałem na Tsuki. Marszczyła lekko brwii. -
Myślałam, że to będzie bardziej straszne... - Westchnęła.
-
Myślałem, że umrę.
- Też
myślałam, że tam umrzesz...
- W czymś się w końcu zgadzamy... - powiedziałem. -
Boże... puls to ja mam chyba z 200.
-------------------------TSUKI
Zaśmiałam
się. Jun rzeczywiście wyglądał jakby miał dostać zawału.
- Starczy na dziś,
chodźmy coś zjeść. - Zaproponowałam.
- Masz na coś szczególnego ochotę? - spytałem. - Czy
idziemy do knajpki ,, U Tetsu" ?
- Patrz moja ulubiona. - Uśmiechnęłam się, Tetsuya na prawdę dobrze gotuje...
-
No to chodźmy.- powiedziałem i wyszliśmy z parku.
_________________________________
Kolejny rozdzialik za nami. Ratujcie, jestem wykończona. Nie wiedziałam, że roznoszenie ulotek może być tak wyczerpujące...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz