Szukaj

czwartek, 24 września 2015

Rozdział 24 (,,Something for Everyone")

--------------------------JUN
Wybiła ósma. Czekałem pod domem mojego kociaka. Wyszła punktualnie i bogu dzięki. Podeszła do mnie, by się przywitać
- No wskakuj! Bo zbierze się za dużo ludzi.- powiedziałem.
- To nie przykuwaj tak uwagi. - Uśmiechnęła się i weszła na motor.
- Hmh... chodziło mi o miejsce do którego jedziemy, ale fajnie że martwisz się o moją samoocenę. Poprawiłaś mi humor. - uśmiechnąłem się do niej, odwracając głowę. - A tak w ogóle to pięknie wyglądasz. Z resztą jak zawsze.-
- Przynajmniej ja z naszej dwójki. - Prychnęła.
- Już nie kłam. Wiem że ci się podobam...
- Skąd ta pewność.
- Całowałabyś gościa, który ci się nie podoba? - spytałem, unosząc brew do góry.
- Egh... - Zmarszczyła brwi.
Uśmiechnąłem się tylko i podałem jej kask.
- Lubię, gdy jesteś zakłopotana...
Prychnęła tylko i ruszyliśmy w drogę. Dojazd do celu zajął nam jakieś 2 godziny.
--------------------------TSUKI
Dojechaliśmy do... Parku rozrywki? Serio? To tu mam odkryć moje leki? Spojrzałam na niego z niedowierzaniem... 24 lata... Ta... Zaparkował motor, a po zejściu uśmiechnął się do mnie promiennie.
- A więc gdzie jest to przerażające miejsce? - Zironizowałam rozglądając się teatralnie.
- Przerażające miejsce? To nie miejsce jest przerażające..., ale jest tu pare rzeczy, które warto sprawdzić. - powiedział, biorąc mnie za rękę i ciągnąc w stronę wejścia. Pierwszym punktem wycieczki był rollercoaster. Ustaliśmy na końcu kolejki. Puścił moją rękę i uśmiechnął się czekając na moją reakcję. Przeszły mnie dreszcze, na ten widok jeszcze bardziej rozpromieniał. W końcu nie wytrzymałam, rzucając się na niego krzyknęłam.
- Tak przejedźmy się!!! Zawsze chciałam coś takiego zrobić! - Znieruchomiał. Puściłam go, wyraz jego twarzy był nie do opisania. Zaśmiałam się dyskretnie.
- Mimo twojej entuzjastycznej reakcji i tak zamierzam to sprawdzić. - Wyglądał śmiesznie. Jak dziecko, które ma focha i myśli co by tu zbroić.
- No ja myślę. - Szturchnęłam go łokciem. Dalej udawał niewzruszonego, odwrócił głowę wykrzywiając wargi w dziwnym grymasie. Teraz trochę przypomina mi Shina. Nadeszła nasza kolej. Przez całą jazdę krzyczałam... Nie tyle co ze strachu, a raczej podekscytowania. Jun natomiast wpatrywał się w przestrzeń przed sobą marszcząc brwi. Oho teraz Aki... Przejażdżka dobiegła końca. Zeszliśmy z urządzenia.
- To gdzie teraz idziemy?
- Hmh... coś czuję, że nie będzie łatwo... - przez cały czas marszczył brwi. - Chodżmy na główną aleję. 
- Okej. - Ruszyłam za nim skocznym krokiem. Znaleźliśmy się na wprost planu parku.
------------------------------------ JUN
Zaciągnąłem ją na alejkę ze sklepami z dwóch powodów. Po pierwsze jest tu rzecz, którą chce sprawdzić, a po drugie... no skoro tu ze mną przyjechała to chyba to jest randka, więc wypadałoby jej kupić jakąś pamiątkę.
- Hmm? A co tu jest strasznego? Sklepy? - Uniosła brew do góry.
Zignorowałem jej pytanie i zaciągnąłem ją między dwóch klaunów, którzy rozbawiali dzieci.
- Poczekaj tu chwilę na mnie. - Ruszyłem w stronę budynku. Zerknąłem jeszcze w stronę Tsuki. Patrzyła z zainteresowaniem na to co pokazywał jej jeden z nich. Czyli koulrofobia odpada... Wszedłem do pierwszego lepszego sklepu z pamiątkami i zacząłem szukać czegoś co by mogło jej się spodobać. Zacząłem przeglądać biżuterię... Nagle zobaczyłem śliczną, srebrną bransoletkę z maleńką przywieszką w kształcie serca. Od razu pospieszyłem do kasy i kupiłem ją. Po chwili byłem z powrotem przy niej.
- Gdzie cie wywiało na tyle czasu?
- Nigdzie, sprawdzałem czy masz Koulrofobię i Agarofobię - powiedziałem.
- Koulro... co?
- Strach przed klaunami i przebywaniem w tłumie.
- A co ty... psychologie zdawałeś?
- Szukałem najpopularniejszych fobii, które mają ludzie, żeby wiedzieć czego szukać.
-------------------------------------TSUKI
Przez cały dzień odwiedzaliśmy teoretycznie straszne miejsca. Zastanawiało mnie jednak to, czemu Jun nie zabrał mnie do domu strachów? Myślałam, że od tego zaczniemy...
- Ehhh... chyba nie mamy wyjścia. Idziemy do domu strachów. - Normalnie jakby czytał mi w myślach... Czy mi się wydaje czy on zbladł?
- Okej. - Uśmiechnęłam się i ruszyłam za nim. Przez całą drogę milczał... Gdy doszliśmy do celu był już blady jak ściana.
- Jun dobrze się czujesz?
- Yhy... wszystko w porządku. To idziemy? - Na jego czole zobaczyłam krople potu.
- Czy ty się aby nie boisz? - Uśmiechnęłam się zadziornie.
- Jeszcze pytasz? - Spojrzał na mnie zrezygnowany. - Nawet nie wiesz jak bardzo nie chcę tam wchodzić...

- Hmm... W takim razie chodźmy. - Odezwała się moja sadystyczna strona. Uniósł brew do góry. - Nigdy nie wiadomo czy coś mnie tam nie przestraszy. - Powiedziałam "zakłopotana".
--------------------------------------JUN
Boże... Po co ja tu wlazłem? To było pewne, że nie będzie się bała... O jezu! Znowu coś wyskoczyło! Ja tu zejdę na zawał... Tsuki szła zadowolona, a każda następna zjawa, zmora, czy co to do kurwy nędzy było, sprawiało że śmiała się coraz bardziej. Mnie nie było do śmiechu. W pewnym momencie tak się wystraszyłem, że cofnąłem się do tyłu i wpadłem na Tsuki. Gdyby nie mój szybki refleks upadłaby na ziemię. Spojrzała na mnie zaskoczona.
- Wybacz... - Pomogłem jej stanąć z powrotem na nogi i spojrzałem w jej oczy. W tym momencie nie było dla mnie ważne gdzie jesteśmy. Oparłem ją o ścianę i położyłem rękę koło jej głowy. Była lekko zaskoczona, ale nie opierała się. Zacząłem zbliżać swoją twarz do jej twarzy. Gdy dzieliły nas milimetry zamknęła oczy. Był to dla mnie sygnał. Złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek i już chciałem się odsunąć, gdy przyciągnęła mnie do siebie. Nie powiem, była to dla mnie miła niespodzianka. Zaczęliśmy się całować bardziej namiętnie. Poczułem jak moje serce przyspieszyło. Po jakiejś dobrej chwili odsunęliśmy się od siebie zdyszani.
- Patrz już nie jesteś taki blady jak wcześniej. - Uśmiechnęła się.
- Patrz jak na mnie działasz
- Patrz, wiedziałam.
- Patrz jak ja na ciebie działam. - powiedziałem wskazując na jej policzki, które były lekko zaróżowione.
- Patrz zarumieniłam się na myśl, że jesteśmy dopiero w połowie drogi.
- Patrz, nie umiesz kłamać. - powiedziałem, wytykając do niej język. Ruszyłem dalej, ale po paru krokach zastygłem, uświadamiając sobie gdzie jestem. Tsuki podeszła do mnie z głupim uśmiechem na twarzy.
- No co tak stoisz? - Złapała mnie za rękę i ruszyła dalej. Przełknąłem ślinę. Nagle wyskoczyła kolejna przeszkoda. Odruchowo schowałem się za Tsuki, wypychając ją przy tym do przodu. - Oh Jun, czuję się przy tobie taka bezpieczna! - Zironizowała zostawiając mnie w tyle... Samego... Ruszyłem za nią.
- Wcześniejsza opcja bardziej mi się podobała. - powiedziałem, łapiąc ją z powrotem za rękę.
Już widać było światło, wyszliśmy... TAK! Spojrzałem na Tsuki. Marszczyła lekko brwii. - Myślałam, że to będzie bardziej straszne... - Westchnęła.
- Myślałem, że umrę.
- Też myślałam, że tam umrzesz...
- W czymś się w końcu zgadzamy... - powiedziałem. - Boże... puls to ja mam chyba z 200.
-------------------------TSUKI
Zaśmiałam się. Jun rzeczywiście wyglądał jakby miał dostać zawału. 
- Starczy na dziś, chodźmy coś zjeść. - Zaproponowałam.
- Masz na coś szczególnego ochotę? - spytałem. - Czy idziemy do knajpki ,, U Tetsu" ?
- Patrz moja ulubiona. - Uśmiechnęłam się, Tetsuya na prawdę dobrze gotuje...
- No to chodźmy.- powiedziałem i wyszliśmy z parku.
_________________________________
Kolejny rozdzialik za nami. Ratujcie, jestem wykończona. Nie wiedziałam, że roznoszenie ulotek może być tak wyczerpujące...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz