~~MAI~~
Postanowiłam pójść do Tsuki. Ciekawe po
co Jun ją szukał. Zapukałam do drzwi. Otworzyła mi jej mama.
- O! Mai-chan, wchodź.- powiedziała i
wpuściła mnie do środka.
- Jest Tsuki?
- Jeszcze nie wróciła, myślałam że jest z
tobą.- powiedziała lekko marszcząc brwi.
- Pani się nie martwi, chyba wiem gdzie
jest...- hehe... a raczej z kim...- To ja poczekam na nią w jej pokoju.
Powiedziawszy to ruszyłam na górę.
-----------------------------------
~~TSUKI~~
Jun właśnie odwoził mnie do domu.
Zaparkowaliśmy na podjeździe, a potem odprowadził mnie do samych drzwi...
- Dobra myślę, że dalej trafię. -
Zaśmiałam się.
- Na pewno? Myślę, że powinienem ci
towarzyszyć dalej.- powiedział, uśmiechając się szczerze.
Boże... On mi się wydaje uroczy...
Stanęłam na palcach i musnęłam lekko jego wargi. - To cześć. Spojrzałam w bok...
Serio co się ze mną dzieje... Już się chciałam odwrócić, gdy złapał
mnie za rękę i pociągnął w swoją stronę tak że wylądowałam z rękoma na jego
klatce piersiowej. Spojrzałam mu w oczy, a on położył swoje dłonie na moich
policzkach i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
- Ciężko mi się z tobą pożegnać. -
powiedział, odrywając się ode mnie. Miałam wrażenie, że miękną mi nogi. Lepiej
będzie jak wejdę do środka. Odwróciłam się na pięcie i już chciałam
otworzyć drzwi, gdy uderzyłam w coś miękkiego... A raczej kogoś.
- Mama? - Włosy zjeżyły mi się na głowie.
- Chyba wam nie przeszkodziłam?- spytała.
- Nie... Idź już Jun.
- Dobrze, już idę. Dobranoc. - Jun
pożegnał się z moją mamą i odjechał.
- To on ma motor? - mamie świeciły się
oczy.
- Nie, rower... - Westchnęłam. - Idę na
górę.
- Poczekaj chcę z tobą porozmawiać. -
powiedziała. - Chodź do kuchni.
Weszłyśmy do środka.
- Umawiacie się?- spytała nim zdążyłam
usiąść przy stole.
- Ee... Nie do końca...
- Co to znaczy nie do końca?
- Sama nie wiem... Mamuś nie męcz mnie!
- Nie męczę! Jestem po prostu ciekawa...
wiesz to jest pierwszy raz kiedy widziałam cię całującą się z chłopakiem.
Córcia my ostatnio z ojcem się zastanawialiśmy czy ty przypadkiem nie jesteś
innej orientacji... w końcu... widujemy tu tylko Mai.
- Mamo... - Zbladłam. Głupia ta rozmowa.
- Idę na górę, cześć.
Wyszłam z kuchni najszybciej jak się
dało... Serio?... musiała to widzieć?... Ale żeby posądzać mnie o coś takiego...
W sumie Jun też mi to powiedział. Śmiechłam. Otworzyłam drzwi od pokoju. Stała w nich jakaś postać. Twarz moją i
Mai dzieliło jakieś pół centymetra. Tak mnie wystraszyła, że prawie się
przewróciłam.
- Boże Mai!
- Wiedziałam, że jesteś z nim, ale nie
wiedziałam, że w takim sensie.- powiedziała, uśmiechając się głupkowato.
- Też widziałaś? - Zakryłam ręką oczy z
zażenowania...
- No pewnie. - uśmiech nadal nie schodził
jej z twarzy. - Straciłaś w końcu dziewictwo?
- Rozdziewiczył mi jedynie usta... Bez
emocji... - Weszłam do środka... W sumie miałam ochotę jej o tym powiedzieć.
Przez usta szybko przemknął mi głupi uśmiech... Co ten debil robi mi z głową...
- Robiłaś mu loda?! - na jej twarzy
pojawiło się zaskoczenie.
- Oczywiście, że nie! Boże Mai ty tylko o
jednym. - Spaliłam buraka.
- Ale do czegoś więcej między wami
doszło? - spytała podejrzliwie. - Coś miałam wrażenie, że przestała cię przerażać
jego bliskość...
- To znaczy... - Eee... Jak ja jej mam to
powiedzieć... Przecież to jest MAI... - Skończyło się na całowaniu... -
Całowanie szyi to w końcu nadal całowanie... - Pfff nigdy mnie nie
przerażała...
- Yhym... coś kręcisz, ale skoro nie
chcesz to nie mów... gorzej jak poniesie mnie wyobraźnia...
- Ta... A jak tam Akira? - Odbiłam
piłeczkę...
- Akira? Aaaa... Akira mi się już
znudził... nie mówiłam ci, ale ostatnio poznałam takiego zajebistego emo... -
reszta wieczoru upłynęła nam na rozmowach o niczym.
-----------------------------------
~~TETSUYA~~
Tak jak zapowiedzieliśmy, byliśmy w
Nagoji o 7 rano. Co prawda Akira musiał wnieść Shina do auta, a ten potem przez
całą drogę obśliniał Akiemu rękaw, ale wszyscy mieliśmy pełno zapału do pracy.
Ledwo weszliśmy do studia, gdy grupa stylistów dopadła nas i zaciągnęła do
przebieralni. Każdy z nas został przebrany w nowe ciuchy, uczesany i umalowany.
Gdy wyszliśmy wszyscy buchnęli śmiechem. To co zrobili z Akim było porażające. Wszystkie włosy postawili mu do góry, tak
że stały na baczność, do tego zrobili mu dziwny makijaż na twarzy. Poza tym
ubrali go w za duże ciuchy, które wisiały na nim jak worek. Patrzyliśmy tylko
jak co chwile podciąga spodnie, bo te osuwały mu się ciągle w dół.
- Hahaha! Boże Aki wyglądasz jak szczotka
od kibla. - Wyśmiał go Shin.
- Za to tobie ten strój z pewnością
nie dodaje męskości.- parsknął Jun.
Shin miał włosy potargane, tak że
wyglądały jakby dopiero co wstał z łóżka. Makijażu nie miał prawie wcale, a w
oczach miał niebieskie soczewki. Jeżeli chodzi o ciuchy to ubrali go w zwykły
czarny t-shirt i różowe rurki. Od razu wiadomo było, że to typowy słodziak.
- Pff ciebie prawie wcale nie zmienili...
Pewnie uznali, że i tak już nic nie pomoże...
- Zaraz się to okaże...- powiedział Jun,
uśmiechając się pewny siebie. Nagle do pomieszczenia wszedł prezes. Rozsiadł
się na kanapie, która był ustawiona naprzeciw nas i zaczął nas oglądać jak
okazy w zoo. Pierwszego obejrzał Akiego.
- Boże co żeście z nim zrobili? Nie podoba
mi się... wygląda jak szczotka od kibla.
- A nie mówiłem? - odezwał się Shin, ale
prezes go zignorował.
- Zróbcie tak: Włosy ma mieć rozwichrzone,
tak jak miał, makijażu też ma być niewiele jedynie podkład i lekkie
podkreślenie oczu. A co do stroju to zwykły biały t-shirt, skórzana kurtka,
czarna obroża z kolcami, czarne rurki i czarne oficerki bądź trapery. - ekipa
zajmująca się Akim zapisała wszystko i wróciła z białowłosym do przebieralni.
Następny był Akira. Miał na sobie obcisłe, czarne, skórzane
rurki i po przedzieraną w wielu miejscach, grafitową koszulkę. Jeśli chodzi o
makijaż... miał mocno obrysowane oczy kredką, a do tego wszystkiego włożony w
usta kolczyk atrapę. Większość włosów wzięli mu na jedną stronę i lekko
natapirowali.
- No ten może być. Ale wyjąłbym mu ten
kolczyk i trochę inaczej uczesał włosy... - powiedział, a ekipa zabrała Akirę z
powrotem do przebieralni. Czas na Juna. W sumie w jego wyglądzie
faktycznie dużo się nie zmieniło... Włosy miał takie same jak zwykle, może
lekko podniesione do góry, tak że wyglądały na jeszcze bardziej potargane, a
jeżeli chodzi o ciuchy to nie zmienili prawie w ogóle jego stylu. Miał na sobie
czarne materiałowe spodnie z powbijanymi ćwiekami tuż przy kieszeniach, do tego
t-shirt, który był połączeniem różnych odcieni szarości wyrażony w plamach
rodem z obrazów Jasona Pollock'a. Do tego miał swoją kurtkę skórzaną, a na
nogach czarne glany. Co do makijażu to był taki jak zwykle, ponieważ Jun zawsze
chodził w pokreślonych kredką oczach.
- Cieszę się, że nie zmienili ci stylu.
Według mnie nie ma czego zmieniać. Moglibyście mu tylko pomalować paznokcie na
czarno. Fajnie będzie wyglądało jak będzie trzymał
mikrofon i dajcie mu tylko sygnet z czaszką, a drugi jakiś prosty i włóżcie mu
je na rękę którą robi bicie na gitarze, bo zakładam że to nią chwyta z reguły
mikrofon. - Po jego słowach Jun się uśmiechnął i dumny wyszedł ze swoją ekipą. Nadszedł czas na Shin'a. Obejrzał go od
stóp do głów po czym zmarszczył brwi. Shin widząc jego reakcję palnął:
- Mnie też się to nie podoba.
- Tak masz rację, to jest okropne. Nie
potrzebujemy w zespole słodkiego typu, to jest zespół rockowy, a nie grupa
kiepskich tancerzy, którzy ratują sytuację swoim dennym charakterem. On jest
cały do zmiany. Na głowę czarny kapelusz. Co do bluzki może być, ale dajcie mu
coś ciekawego na szyję, a to coś co ma na nogach zmieńcie na czarne rurki z
rozcięciami po bokach. Buty... hmh... załóżmy mu czerwone trampki za kostkę. Z
dodatków dajcie też jakąś bransoletkę ze skóry z ćwiekami. Po jego słowach
Shin podbiegł do niego, rzucił się mu na szyję i krzyknął:
- Kocham pana! - po czym wybiegł do swojej
przebieralni. Zostałem z nim sam. Spojrzał na mnie
badawczym wzrokiem.
- Z tobą mam problem..., bo tobie pasuje
ten styl, ale nie pasujesz do reszty zespołu...- Dla wyjaśnienia... ubrany
byłem w białą koszulę z czarną kamizelką, a na szyi miałem czarny krawat.
Spodnie były zwykłe i obcisłe, a na nogach miałem czarne eleganckie buty.
Makijażu nie miałem wcale, a włosy miałem stylowo zaczesane na prawą stronę. -
Hmh... może zróbmy tak... zamiast białej koszuli dajcie mu czarną... tylko ma
być lekko obcisła... tak żeby widać było jego ładną budowę, do tego dajcie mu
bordowy krawat, ten z tych cienkich i nic poza tym, a rękawy podwińcie do
łokci. Jeżeli chodzi o spodnie... myślę, że nie są takie złe... mogą zostać, a
na nogi czarne trampki za kostkę. A i na rękę dajcie mu jeszcze jakąś fajną
czarną bransoletkę. Włosy są ok, ale podkreślcie mu mimo wszystko oczy.
Po jego długiej wypowiedzi moje stylistki
zabrały mnie do przebieralni.
----------------------------------
~~JUN~~
Ponownie stanęliśmy przed nim. Tym razem
wszyscy już wyglądali tak jak sobie to wyobrażał prezes.
- Świetnie. Czas teraz przydzielić wam
wasze charaktery. - powiedział. Spojrzał na kartkę, którą miał przed sobą.-
Zacznijmy. Hotate Akira ty masz w zespole rolę playboya. Mam nadzieję, że
podczas koncertu będziesz posyłał w stronę fanek zbereźne spojrzenia, możesz
puszczać do nich oczka albo np. prowokacyjnie oblizywać usta. Inne tego typu
gesty mile widziane... pozostawiam to twojej fantazji.
- Czyli bez zmian.- powiedziałem. Wszyscy
parsknęli śmiechem, tylko Akira spojrzał na mnie z mordem w oczach.
- Następny Nishikawa Akihiko. - prezes
spojrzał na niego badawczym wzrokiem.- No... tu myślę też będzie bez zmian.
Podoba mi się to, że mało mówisz i niech tak pozostanie. To sprawia, że jesteś
tajemniczy. Fanom może się to spodobać. Będzie ich ciekawiło jaki jesteś...
Teraz... Miyagi Shin... ty będziesz takim spokojnym, miłym dla wszystkich, ale
też trochę nieśmiałym chłopakiem. Ze względu na twój wiek możemy to tłumaczyć
tym, że przytłacza cię trochę cała popularność, którą potem zdobędziecie.
Zacząłem się śmiać jak głupi, a razem ze
mną Akira.
- Pardonsik szefunciu, ale myślę że to się
nam nie uda... - Shin spojrzał na niego ze zrezygnowaniem w oczach.
- Tak, właśnie zrobił pan z niego jego
przeciwieństwo. - powiedziałem, zbierając się do kupy.
- Nie da rady? - spytał szef, patrząc na
mnie. Pokiwałem przecząco głową.- W takim razie, będziemy musieli zostać przy
tym co mamy... szkoda... Okej czas na Jun'a. Kończymy z tymi tekstami na
początku koncertu. Nie były złe, ale od teraz zmienimy ci charakter. Od dzisiaj
masz być oschły... masz jedynie otwierać się na scenie, gdy będziesz śpiewał
ballady... zrobimy z ciebie chłopaka, który jest silny i poświęca się
całkowicie muzyce. Masz udawać, że twoją jedyną miłością jest muzyka, a to że
banda rozwrzeszczanych lasek wzdycha do ciebie z pod sceny w ogóle cię nie
rusza. Za to w programach masz pokazywać swoją charyzmę.
- To mi się podoba. - powiedziałem.
- I ostatni... Igarashi Tetsuya... i
znowu z tobą miałem największy problem. Czemu zawsze jak na ciebie patrzę
kojarzysz mi się z taką ciepłą kluchą? - I znowu zacząłem się śmiać jak głupi,
Akira i Shin starali się powstrzymać od śmiechu, ale też nie dali rady. - No
nic... postanowiłem, że swój brak jakiejś wyraźnej osobowości nadrobisz
mnogością różnych talentów, dlatego od dzisiaj będziesz pracował o wiele więcej
niż inni, by nauczyć się wielu różnych nowych umiejętności.
- Dobrze, zrozumiałem. - powiedział Tetsu
lekko podłamany.
- Aaa... zapomniałem wam powiedzieć
najważniejszego. Widzicie... teraz w fanowskich kręgach jest pewna moda w
łączeniu różnych członków zespołu ze sobą, więc w wielu bandach niektórzy udają, że jest coś między nimi i my też to wykorzystamy, dlatego też
pomyślałem, że naszą ,,gejowską" parę będą grali Shin i Tetsuya.- Teraz to
już się popłakałem ze śmiechu. Jako jedyny się śmiałem. Cała trójka zbladła na
tą wiadomość, a Aki jak to Aki miał wszystko w dupie. To się teraz porobiło...
oj biedny Akiruś...
- Co ma obejmować to udawanie? - spytał
Tetsu.
- Dobrze, że wspomniałeś o obejmowaniu, bo
tego będzie musiało być dużo. Shin może np. dla śmiechu pocałować cię w
policzek. a tak poza tym to dużo kontaktu wzrokowego i cały czas blisko siebie.
hmm... co jeszcze... mogą być jeszcze jakieś niby przypadkowe dotknięcia itp...
- Jak mus to mus... Takie trochę
kazirodztwo mamo. - Powiedział Shin i cmoknął go w policzek, po czym uśmiechnął
się głupio do prezesa. Spojrzałem na Akire... Wyglądał jakby chciał wyjść.
Prezes odchrząknął
- Kontynuując... Jutro chcę widzieć tu
Tetsuye. Poza tym przejrzałem listę waszych utworów, żeby wybrać ten, którym zadebiutujecie.
Skontaktuje się z wami później, aby ustalić datę nagrania. To wszystko na dziś.
- Ukłonił nam się i wyszedł. My także udaliśmy się do samochodu.
- Wychodzi na to, że z nas wszystkich
jestem tym najnaturalniejszym! - Uśmiechnął się Shin.
- Pomijając fakt, iż chodzisz z
Tetsuyą... - Powiedziałem. Akira
wyglądał na załamanego.
- Mamo żeby nie było niedomówień. To ja
jestem seme!
- T-ta... - Tetsu oparł głowę o okno. - Tyle pracy z tym
charakterem... Kto zrobi obiad... Kto pozmywa... - Mamrotał pod nosem. Dalsza
droga minęła w przyjaznej atmosferze, w połowie Shin padł. Wstawanie tak
wcześnie mu nie podchodzi. Akira znowu go tachał, tym razem w drugą stronę...
-------------------------------------------------
~~SHIN~~
Obudziłem się na kanapie w salonie...
Zaraz co my... No tak wróciliśmy. Ciekawe co u Tsu... Wyjąłem telefon i
wykręciłem numer.
- Halo?
- Cześć Tskuuuki.
- O, Shin dawno nie gadaliśmy co tam?
- Byliśmy w tej wytwórni, zmienili nam
styl... nawet charaktery. - Mruknąłem.
- Ooo... Macie jakiegoś bad boya?
Zapewne ciebie! - Zaśmiała się.
- Nie wiem czy Jun się zalicza...
- Tak też myślałam...
- Ale współczuje mamie, będzie miał sporo
nauki.
- Hmm? To znaczy?
- W sumie opowiem ci jak do nas
wpadniesz!
- Kiedy?
- Dziś! Możemy też obejrzeć jakiś film.
- Wiesz, akurat wypożyczyłam dwa nowe.
- To widzimy się za 2 godziny!
- A pytałeś się Tetsu o zgodę smarkaczu?
- Zamknij się! Już nie jestem smarkaczem,
a w pełni dorosłym 18-to latkiem!
- Mehem...
- To czekam, cześć. <BIP>
- Ej Tetsu,
Tsuki może dzisiaj przyjść!? - Krzyknąłem, odpowiedział mi głos z kuchni.
-
Jak posprzątasz w pokoju!
- Okej!
_____________________________________
Kolejny rozdział za nami! ^^ Powiem wam, że trochę mi smutno, bo ostatnio strasznie ucichliście :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz