-----------------------------------
~~JUN~~
- To w co gramy?- spytałem.
- Skoro w karty to może w pokera.-
zaproponowała Mai.
- Nie. Ja w pokera gram tylko
rozbieranego.- powiedział Akira i uśmiechnął się szatańsko. Spojrzałem na niego
ze zrozumieniem w oczach.
- Stary... ja mam czasem wrażenie, że to
ty jesteś moim bratem, a nie Tetsu...- powiedziałem i wszyscy zaczęliśmy się
śmiać.
- To może w makao?- zaproponował Shin.
- No w sumie może być. Czyli kto przegra
rundę, ten pije shota bez popitki. Młody może z popitką..., bo po drugim by się
skończyło... - powiedziałem, a Shin zaczął piorunować mnie wzrokiem. Zaczęliśmy
grać. W pierwszej rundzie przegrała Mai, więc to ona wypiła jako pierwsza.
Następną rundę przegrał Shin... boże chyba się wzruszę... to jego pierwszy raz...
Gdy wypił shot'a zrobił taką minę, że wszyscy zaczęli się śmiać. Na jego
nieszczęście następną też przegrał, więc pił po raz drugi. Po Shin'ie przyszła
kolej na Tsuki. Nie wyglądała na szczęśliwą, że musi się napić, ale w końcu gra
to gra... Całą zabawę skończył Tetsu, który powiedział że nie da rady, więcej
wypić i idzie spać. Widzieliśmy tylko jak Aki rusza w jego ślady... nie
widziałem żeby pił... nieważne... Spojrzałem po wszystkich. Nie wyglądali jakby
byli w dobrej kondycji. Każdy już trochę wypił, więc większość nie miała zbyt
ciekawych min. Shin ledwo siedział. Można, by powiedzieć, że siedział ponieważ
opierał prawie całe ciało na Akirze... Tamten patrzył się na niego rozmarzonym
wzrokiem... nie, nie mogę na to patrzeć. Spojrzałem na dziewczyny. Obie miały
czerwone policzki i głupie uśmiechy na twarzy. Nagle Mai wypaliła:
- Zagrajmy w pokera rozbieranego!
Mówiliście, że lubicie...
- Tak! Ogram was wszystkich!- powiedziała
Tsuki. Nooo... z tej strony to ja jej nie znałem. Chyba spodoba mi się upijanie
jej.
- Ja nie mam nic przeciwko.- powiedziałem.
- To grajmy! Wybełgotał Shin.
Oho... zapowiada się ciekawie.
- A-Ale.. to nie fair! Ja mam tylko
kieckę!- powiedziała Tsuki. Hehe... jak mi przykro...
- Zawsze możesz zdjąć z pod niej bieliznę. - Rzucił Shin
czkając. Wszyscy spojrzeliśmy na Shina zszokowani. No to dojebał...
- Nie myśl
sobie gówniarzu. - Zaśmiała się Tsuki.
- Jestem już dorosły!
- Dla mnie zawsze będziesz gówniarzem...
- Dobra, grajmy, bo nigdy nie zaczniemy... chyba że wolicie zagrać w butelkę!-
powiedziała Mai.
- Nie! - powiedzieliśmy jednocześnie z Akirą. Teraz to na nas spojrzeli się
dziwnie. Bez kitu jesteśmy podobni... Ja nie chcę żeby ktoś całował Tsuki, on
nie chce żeby ktoś całował Shina... zaraz... co ja pieprzę?
Rozdałem
karty. Rozgrywka mijała w ciszy. Po pierwszych pięciu minutach Shin zbladł
mimo, że był zlany... To już wiemy kto pierwszy się rozbierze... Dwadzieścia minut gry czerwonowłosy siedział
już w samych bokserkach, Akira bez spodni. Mnie i Mai pozbawili góry... Tsuki
za to nie przegrała ani razu... Ehh... Nie wiem czemu, ale jakoś mnie to cieszy. Spojrzałem na koleżankę Tsuki, spała
sobie smacznie pod stołem. Nagle Akira wstał z miejsca...
- Myślę, że na dziś wystarczy. Mam dosyć,
a Shin...- W tym momencie Miyagi upadł na podłogę.-... zaraz padnie... Zaniosę
go do łóżka, a wy zanieście Mai do mnie.-
Powiedziawszy to, wziął młodego na ręce i
wyszedł z salonu.
- Haha Shin
mały słabiak ehehe. - Wymamrotała zlana Tsuki.
- Dobra to ja zaniosę Mai, a ty idź do mnie.- powiedziałem i wziąłem ją na ręce.
- Tylko nie
zgwałć mnie w nocy ehehe. - Podniosła się i chwiejąc jakoś doczłapała do
schodów opierając cały ciężar ciała na poręczy. Oj ciężko będzie.
- Poczekaj. Zaraz wrócę.- powiedziałem i ruszyłem szybko do pokoju Akiry.
Zaniosłem, a właściwie rzuciłem Mai na łóżko i szybko wróciłem do rudej. Stała
tam gdzie ją zostawiłem i patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.
- Mnie też zaniesiesz? Yhyh. -Wymamrotała unosząc ręce do
góry jak dziecko. Przez co puściła się poręczy i grawitacja wzięła górę.
Złapałem ją w ostatnim momencie. - Mm dobry chwyt, yhyh. - Zaczęła macać mi
twarz. Spojrzałem na nią zdziwiony.
- Kurfa...
s bliska jesteś jeszcze ładniejszy. - Złapała mnie dłońmi za policzki i
patrzyła się na pół zamkniętymi oczami. Szczerze?... zaczyna mnie przerażać.
- Dobra Tsu... zdecydowanie czas iść
spać.- powiedziałem i ruszyłem z nią na rękach do swojego pokoju. Kurde, ale
ona lekka. Jej dłonie zjechały z twarzy na szyję.
- Ae ty masz zaebiste obojczyki... -
Mruknęła i nagle poczułem na nich jej zęby potem usta, język zjechała na moją
szyję.
- Sobacz jag się czułam. - Szepnęła mi do
ucha lekko je przygryzając. Boże doniosę ją... doniosę ją... doniosę... Dobrze, że już blisko. Weszliśmy do
pokoju. Zsunęła mi się z ramion, ale nadal nie odsunęła się ode mnie. Obie jej
ręce były zawieszone na mojej szyi, a ona stała na palcach. Nagle poczułem jak przysysa skórę na mojej szyi... Oj zostaną
ślady... To jest ta sama Tsuki? Nie, wróć. To jest Tsuki pod wpływem... Po chwili oderwała się ode mnie,
odwróciła plecami i zaczęła niemiłosiernie powoli iść w stronę łóżka. Nagle
zaczęła zdejmować z siebie ubrania.
- Boże, ale tu jest gorąco...- Boże, ale
mi się zrobiło gorąco... Po chwili była już w samej bieliźnie. O Fuck...
wiedziała jakie majtki założyć... mam słabość do fig. Patrzyłem jak zgrabnie
porusza tyłkiem idąc, a podniecenie we mnie rosło. - Kurczę... nadal za
gorąco.
Zaczęła zsuwać ramiączka od stanika, ale
doskoczyłem do niej w porę i ją powstrzymałem. O nie... tego bym nie
wytrzymał... Mimo wszystko zostały jeszcze we mnie jakieś resztki
przyzwoitości...
- Zostaw. -
Powiedziała odpychając mnie i padła na łóżko. - Ee... nieważne... - Mruknęła i
poklepała miejsce obok siebie. Otworzyłem szeroko oczy.
- Jeżeli będziesz tak robiła to się
doigrasz...
- Ae co ja obie? Idziemy spać nie? Zboczeniec yhyhy.
- Tak, już...Tylko pójdę się umyć.- Muszę ochłonąć.
Ruszyłem do łazienki. Wszedłem pod prysznic. Odkręciłem zimną wodę i poczułem
ukojenie. Całe napięcie ze mnie zeszło... Dobra, teraz mogę tam wrócić.
Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem, że Tsuki już sobie smacznie śpi. Jak dobrze...
nie wiem co jeszcze przyszłoby jej do głowy... Wszedłem do łóżka i położyłem
się koło niej... nagle jakby wyczuła moją obecność, bo przysunęła się do mnie i
wtuliła się w moją klatkę piersiową. Chyba przytulić to ją mogę... Zrobiłem tak
i sam udałem się do krainy snów.
----------Pół godziny wcześniej--------
~~AKIRA~~
Zaniosłem go do łóżka. Gdy dotarliśmy do niego
dopadły mnie wspomnienia z nim związane. Nie... muszę jak najszybciej stąd
wyjść. Już chciałem się odwrócić, by wyjść, ale Shin złapał mnie za rękę.
Odwróciłem się w jego stronę, zdziwił mnie fakt, że nie spał. Myślałem, że to
był odruch przez sen...
- Iziesz do
dej szmaty? - Wybełgotał i zmarszczył brwi. Co? Czy on mówi o Mai?
- A co nie podoba ci się to?
- Nie. - Ścisnął mocniej moją rękę i przyciągnął mnie troche
do siebie. Począł szukać czegoś w kieszeniach. Stanąłem jak wryty...co on powiedział? Yyyy....ekhem... z tego co słyszałem to
ludzie mówią prawdę, gdy wypiją... Wtem usłyszałem grzechot łańcucha i jakieś pstryknięcie, min
zdążyłem zareagować Shin już przykuł mnie kajdankami które dziś dostał do
łóżka. Puścił moją rękę.
- A teraz leże..ć. - Czknął i poklepał
miejsce obok siebie. No i co ja niby miałem zrobić. Poza tym... jakoś nie chciałem wychodzić, więc
położyłem się koło niego. Zmrużyłem oczy, gdy nagle poczułem ciężar na sobie. Shin
walnął się na mnie tak, że jego głowa spoczywała na wysokości mostka, czułem na
sobie jego oddech. No pięknie... jak ja teraz zasnę..., ale kurczę... to takie przyjemne... Nie
wiem jak mi się to udało, ale po chwili odpłynąłem do krainy snów.
----------------------------------
~~TSUKI~~
Ze snu wyrwał mnie jakiś dźwięk. Tupot stóp? Ktoś zbiega po
schodach... Było mi jakoś przyjemnie ciepło. Tak wygodnie... Nie chce mi się
jeszcze wstawać. Leżałam tak wsłuchując się w rytm czyjegoś serca. Czekaj
wróć.... CO!? Momentalnie poderwałam się do siadu. Eeeee.... JUN!!!??? Co on
tu... rozejrzałam się. Co ja tu robię!? Gdy nagle spojrzałam w dół... Byłam w
samej bieliźnie... Czemu... Zerknęłam na postać leżącą obok. Też był nagi...
Dobra Tsu bez paniki! Przecież nic cie nie boli nie!? He... he... Tak się
szamotałam, że niechcący go zbudziłam. Przetarł oczy i spojrzał na mnie
półprzytomnie. Nagle na jego twarzy pojawił się uśmiech. Czekaj ja dalej siędze półnaga. Chwyciłam szybko kołdrę i się nią zasłoniłam. C-c-c-o tu się
dzieje!!??
- Ooo... widzę, że księżniczka się obudziła...- uśmiechał się jak głupi do sera.
- Eghm... -
Odchrząknęłam. - Możesz mi powiedzieć co ja tu robię!?
- Śpisz? A raczej spałaś...
- To wiem,
ale czemu tu!? I czemu jesteśmy rozebrani... - Przełknęłam ślinę. - My chyba
nie...
-
Nie bój się... nie jestem na tyle popierdolony, żeby przespać się z laską, która
jest tak narąbana, że nawet nie wie jak się nazywa... jeszcze do tego odebrać
jej dziewictwo... w taki sposób..., ale serio... wczoraj... dałaś czadu...-
zaczął się śmiać.
- Co!? -
Zmrużyłam oczy... Pomyślałam o wczorajszych wydarzeniach... - Fuck... nie
pamiętam nic od gry w pokera...
- Żałuj... a się działo...
- Co się
działo? - Zbladłam.
- Noo... Akira zaniósł Shina do pokoju i poprosił mnie żebym zaniósł Mai, więc
to zrobiłem po czym ty stwierdziłaś, że też byś chciała żebym cię zaniósł do
pokoju...no a potem... jakby ci to powiedzieć...
- O nie... - Złapałam
się za głowę, ponownie przełykając ślinę. - I?
- Powiem tak: Zaczęłaś mnie macać po twarzy, po
czym stwierdziłaś, że z bliska jestem jeszcze bardziej przystojny, że mam zajebiste obojczyki, zaczęłaś mnie po nich gryźć, całować w okolicach szyi, potem lizałaś mnie po niej, a
na końcu podgryzałaś mi ucho... no powiem ci... fajnie było - powiedział ,a ja
zrobiłam się biała jak ściana.- No, ale to wszystko było przed wejściem do
pokoju... myślałem, że nie dojdę...
- T-to było tego więcej!? - Spojrzałam na jego szyję. Widniał
na niej krwisty znak... Nie mówcie, że to też ja... Chyba skapnął się na co patrzę, bo spojrzał w dół, a po chwili zaczął się
głupio uśmiechać.
- Jeżeli się zastanawiasz czy to ty, to
odpowiedź jest twierdząca. Aż byłem w szoku, bo gdy postawiłem cię w pokoju,
nie chciałaś się ode mnie odkleić i zrobiłaś mi malinkę... co... chciałaś
pokazać, że jestem twój? - mrugnął do mnie jednym okiem.- Potem nagle odwróciłaś
się do mnie tyłem i zaczęłaś się rozbierać mówiąc, że ci gorąco. Po rozebraniu
się do bielizny, chciałaś ją też zdjąć, ale powstrzymałem cię w porę...
- Czemu? -
Uniosłam brew do góry.
- Zawiedziona? Wiesz... gdybyś kontynuowała rozbieranie się... to bym się nie
powstrzymał... jeszcze po tym jak się położyłaś poklepałaś miejsce koło siebie,
bo chciałaś żebym do ciebie dołączył...
- Em...
niebardzo... Ale to już koniec tak!?
- Noo... po tym jak wróciłem z łazienki i położyłem
się koło ciebie, wtuliłaś się we mnie mocno. Zrobiłaś to przez sen.- powiedział
i nagle jego uśmiech zmienił się na łobuzerski.- Widzisz... twoje ciało wie czego chce...
- Eee... Chyba raczej pomyliłam cię z moim pieskiem...
Hehe... - Fuck to dowaliłam... nigy więcej alkoholu.
-
Raczej ciężko mnie pomylić z psem, poza tym co chwile mruczałaś Jun... jun...
- EEE??? -
Spaliłam cegłę. - Musiał mi się śnić jakiś koszmar... - Prychnęłam.
-
Prawie sapałaś..., więc to musiał być raczej... ekhem... ciekawy sen...
- Albo
przed kimś uciekałam... hehe... - Ja chce stąd wyjść...
-
Powiedzmy, że ci wierzę...- przysunął się do mnie tak, że nasze twarze dzieliły
centymetry. - Po co się tak zasłaniasz? I tak się wczoraj naoglądałem...
Uniósł lekko jeden kącik i zaczął powoli się do mnie zbliżać, patrząc na moje
usta.
- Egh... -
Zasłoniłam mu ręką wargi zatrzymując go. - N-nie wiem na co ci pozwalałam
wczoraj, ale dziś na to nie licz... - Przeszły mnie dreszcze. Spojrzał na mnie miną zbitego psa.
- No trudno... po co się spieszyć...-
powiedział i wstał z łóżka. Zaczął się przeciągać. Rzuciłam na niego okiem, a dokładniej na jego plecy. Świetne
miał ciało... A to jak napinał mięśnie kiedy się przeciągał... Stop! O czym ja
myślę... Schowałam się pod kołdrą. Leżałam pod nią czekając aż sobie pójdzie. Tak się
zamyśliłam, że przez chwilę przestałam kontaktować. Nagle poczułam oddech na
swojej twarzy, bynajmniej nie mój... Spojrzałam przed siebie i ujrzałam twarz
Juna. Wzdrygnęłam się. Kiedy on mi wlazł pod kołdrę?
- Co się tak chowasz? Zawstydziłaś się? - wisiał nade mną, nie dając mi szans na
ucieczkę.
-
Pomyślałam, że może ty się zawstydziłeś... hehe... - Obczaiłam w jakiej
sytuacji się znajdujemy... Zaraz ja dalej jestem naga!
-
Tsu... nie rób z siebie wariatki i przyznaj szczerze kto tu się kogo wstydzi...
- Ten...
Skoro wiesz, to może byś nie doprowadzał do takich pozycji?
- Czyli to ze względu na twój wstyd, a nie niechęć mam nie doprowadzać do takich
sytuacji? Wiesz... zaraz możemy przełamać twój wstyd.- powiedział i zaczął
delikatnie i powoli całować mnie po szyi.
Wzdrygnęłam
się. Wrócił stary Jun... Co robić.
- C-czekaj! Kto powiedział, że możesz...
- To ty możesz, a ja nie? Nie uważasz, że to trochę
niesprawiedliwe? - po powiedzeniu tych słów zaczął błądzić językiem po mojej
szyi. Po całym ciele przeszły mnie dreszcze.
- Wiesz ja
byłam pijana... - Powiedziałam opanowując drgawki... Boże nie bądź taka
delikatna Tsu!
-
Wiem... Tsuki... nie chciałabyś choć raz spróbować trochę opuścić gardę i dać
się porwać chwili? Nie proponuję ci seksu, ale pare niewinnych pieszczot chyba
cię nie zabiję? Szczerze powiedziawszy... po twoim wczorajszym odpale, mam
ochotę cię przelecieć, ale szanuję to, że możesz nie chcieć, więc proponuję ci
coś delikatniejszego...- spojrzałam na niego zszokowana.- No nie mów, że nie
jest ci przyjemnie jak ci tak robię? Wiesz... czasem trochę przyjemności nie
zaszkodzi... Obiecuję, że będą to delikatne pieszczoty, ale pozwól mi choć tak
się tobą nacieszyć... kurczę... pierwszy raz proszę dziewczynę o pozwolenie na
coś takiego... to coś nowego...
Tak wprost mówi, że chce mnie przelecieć!? Już chciałam
odmówić, gdy ugryzłam się w język. No popatrz odmawianie chyba już mam w
nawyku... W sumie nie tylko Jun uważa, że jestem sztywna... Mai też... Ale...
Tak mi głupio... Spojrzałam mu w oczy... A jak się za bardzo rozpędzi??? Będę
krzyczała... Tetsuya mnie uratuje. Serce biło mi tak szybko... W sumie nie
chciałam tego kończyć.
- Jak przesadzisz to dostaniesz w krocze.
- Mruknęłam odwracając głowę. Boje się...
-
Wow... ostatnio naprawdę mnie zaskakujesz, ale pozytywnie oczywiście...- Wrócił
do całowania i pieszczenia językiem mojej szyi. Tym razem jednak zaczął ją
również delikatnie przygryzać. Nie powiem... dobry jest skubany. Gdy skończył
zajmować się szyją, podniósł się delikatnie na rękach, by dosięgnąć moich ust.
Zaczął zostawiać na nich delikatne pocałunki, a gdy zobaczył, że nie
protestuje, a wręcz sama je oddaje zrobił się odważniejszy. Zaczęliśmy się
całować bardziej namiętnie, potem do akcji wkroczyły także nasze języki...
boże... to było takie przyjemne... jedną rękę położył na moim policzku, a potem
pocałunkami zszedł na moją żuchwę. Zaczął kreślić mokre ślady wzdłuż linii
mojej szczęki, aż dotarł do ucha, które lekko przygryzł. Nagle zsunął się w dół
co mnie trochę zaskoczyło i zaczął całować mój brzuch. Jak na razie nie
zapędzał się za bardzo, więc nie miałam po co reagować, a do tego było mi tak
cholernie dobrze, że przymknęłam oczy. Na przemian zostawiał pocałunki i
kreślił mokre ścieżki językiem. Po chwili wrócił do moich ust, pocałował mnie
jeszcze pare razy po czym szepnął:
-Teraz twoja kolej - i przekręcił nas
tak, że siedziałam teraz na nim okrakiem. Byłam tak zamroczona, że z początku
nie wiedziałam co robić. Jun położył obie ręce na moich biodrach i grzecznie
czekał na to co zrobię. Pochyliłam się nad nim i tak jak on wcześniej złożyłam
delikatny pocałunek na jego ustach. Uśmiechnął się i zamknął oczy poddając się
mi całkowicie. Chyba to spodobało mi się bardziej niż to co robił z moim
ciałem. Zaczęłam dłońmi badać każdy mięsień na jego torsie.
Byłam ciekawa jak zareaguje na taki dotyk, więc zaczęłam powoli jeździć po jego
brzuchu paznokciami. Momentalnie jego ciało zesztywniało. Widziałam jak mięśnie
jego twarzy się napinają. Chyba dobrze to robię... W końcu zaczęłam całować
jego tors, dołączając do tego też język. Wiedziałam, że nie jestem tak dobra
jak on, no ale co się dziwić..., ale miałam nadzieję, że to sprawia mu
przyjemność... Gdy oderwałam się od niego, uniosłam wzrok i napotkałam jego
oczy wpatrujące się we mnie... yyy...i w
tym momencie poczułam się bardzo niezręcznie... Pocałowałam go jeszcze
delikatnie w usta, po czym zeszłam z niego i powiedziałam:
- Nacieszyłeś się? - Aluzja do jego
ostatniego tekstu. Siedziałam do niego teraz tyłem zasłaniając twarz rękami...
Co ja odwalam. Przysunął się do mnie tak, że poczułam jego ciało
na swoich plecach, objął mnie od tyłu, a swoją głowę położył na moim ramieniu i
powiedział:
- Oczywiście, że nie i chyba nigdy to nie
nastąpi, ale jak na razie musi mi to wystarczyć.- powiedział i pocałował
delikatnie moją szyję.- Już się tak nie wstydź, mam nadzieję że po tym co
dzisiaj zaszło, będziesz mniej oschła wobec mnie...
Zastanawiałam się co odpowiedzieć... Ale nie czekając na moją reakcje
kontynuował,
- I jak? Podobało ci się? Nie przegiąłem? A może liczyłaś na więcej?
- Nie było
źle. - Spuściłam głowę. To, że tak na mnie napiera mnie peszy...
-
W tym momencie mnie obrażasz...
- Czemu? -
Uniosłam brew. Z moich ust to jest komplement...
-
Chociaż w sumie... usłyszeć od ciebie coś takiego to i tak jest sukces... w
sumie masz rację... mogłem się bardziej postarać! Zacznijmy od początku...
-
Powiedziałam, że jak się zagalopujesz to dostaniewsz w krocze. - Uśmiechnęłam
się podstępnie. Bo teraz żartujemy nie?
- Nie wyglądałaś wtedy jakbyś o tym pamiętała....
- Ciesz
się, że nie przekroczyłeś granicy. Znokautowałabym cię!
Oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra... ubierzmy się i chodźmy na
śniadanie... jestem głodny.- powiedział i wstał z łóżka.
- Jestem za.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz