Szukaj

poniedziałek, 7 września 2015

Rozdział 18 (,,Something for Everyone")

-----------------------------------
~~JUN~~
- To w co gramy?- spytałem.
- Skoro w karty to może w pokera.- zaproponowała Mai.
- Nie. Ja w pokera gram tylko rozbieranego.- powiedział Akira i uśmiechnął się szatańsko. Spojrzałem na niego ze zrozumieniem w oczach.
- Stary... ja mam czasem wrażenie, że to ty jesteś moim bratem, a nie Tetsu...- powiedziałem i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- To może w makao?- zaproponował Shin.
- No w sumie może być. Czyli kto przegra rundę, ten pije shota bez popitki. Młody może z popitką..., bo po drugim by się skończyło... - powiedziałem, a Shin zaczął piorunować mnie wzrokiem. Zaczęliśmy grać. W pierwszej rundzie przegrała Mai, więc to ona wypiła jako pierwsza. Następną rundę przegrał Shin... boże chyba się wzruszę... to jego pierwszy raz... Gdy wypił shot'a zrobił taką minę, że wszyscy zaczęli się śmiać. Na jego nieszczęście następną też przegrał, więc pił po raz drugi. Po Shin'ie przyszła kolej na Tsuki. Nie wyglądała na szczęśliwą, że musi się napić, ale w końcu gra to gra... Całą zabawę skończył Tetsu, który powiedział że nie da rady, więcej wypić i idzie spać. Widzieliśmy tylko jak Aki rusza w jego ślady... nie widziałem żeby pił... nieważne... Spojrzałem po wszystkich. Nie wyglądali jakby byli w dobrej kondycji. Każdy już trochę wypił, więc większość nie miała zbyt ciekawych min. Shin ledwo siedział. Można, by powiedzieć, że siedział ponieważ opierał prawie całe ciało na Akirze... Tamten patrzył się na niego rozmarzonym wzrokiem... nie, nie mogę na to patrzeć. Spojrzałem na dziewczyny. Obie miały czerwone policzki i głupie uśmiechy na twarzy. Nagle Mai wypaliła:
- Zagrajmy w pokera rozbieranego! Mówiliście, że lubicie...
- Tak! Ogram was wszystkich!- powiedziała Tsuki. Nooo... z tej strony to ja jej nie znałem. Chyba spodoba mi się upijanie jej.
- Ja nie mam nic przeciwko.- powiedziałem.
- To grajmy! Wybełgotał Shin.
Oho... zapowiada się ciekawie.
- A-Ale.. to nie fair! Ja mam tylko kieckę!- powiedziała Tsuki. Hehe... jak mi przykro...
- Zawsze możesz zdjąć z pod niej bieliznę. - Rzucił Shin czkając. Wszyscy spojrzeliśmy na Shina zszokowani. No to dojebał...
- Nie myśl sobie gówniarzu. - Zaśmiała się Tsuki.
- Jestem już dorosły!
- Dla mnie zawsze będziesz gówniarzem...
- Dobra, grajmy, bo nigdy nie zaczniemy... chyba że wolicie zagrać w butelkę!- powiedziała Mai.
- Nie! - powiedzieliśmy jednocześnie z Akirą. Teraz to na nas spojrzeli się dziwnie. Bez kitu jesteśmy podobni... Ja nie chcę żeby ktoś całował Tsuki, on nie chce żeby ktoś całował Shina... zaraz... co ja pieprzę?
Rozdałem karty. Rozgrywka mijała w ciszy. Po pierwszych pięciu minutach Shin zbladł mimo, że był zlany... To już wiemy kto pierwszy się rozbierze...  Dwadzieścia minut gry czerwonowłosy siedział już w samych bokserkach, Akira bez spodni. Mnie i Mai pozbawili góry... Tsuki za to nie przegrała ani razu... Ehh... Nie wiem czemu, ale jakoś mnie to cieszy. Spojrzałem na koleżankę Tsuki, spała sobie smacznie pod stołem. Nagle Akira wstał z miejsca...
- Myślę, że na dziś wystarczy. Mam dosyć, a Shin...- W tym momencie Miyagi upadł na podłogę.-... zaraz padnie... Zaniosę go do łóżka, a wy zanieście Mai do mnie.-
Powiedziawszy to, wziął młodego na ręce i wyszedł z salonu.
- Haha Shin mały słabiak ehehe. - Wymamrotała zlana Tsuki.
- Dobra to ja zaniosę Mai, a ty idź do mnie.- powiedziałem i wziąłem ją na ręce.
- Tylko nie zgwałć mnie w nocy ehehe. - Podniosła się i chwiejąc jakoś doczłapała do schodów opierając cały ciężar ciała na poręczy. Oj ciężko będzie.
- Poczekaj. Zaraz wrócę.- powiedziałem i ruszyłem szybko do pokoju Akiry. Zaniosłem, a właściwie rzuciłem Mai na łóżko i szybko wróciłem do rudej. Stała tam gdzie ją zostawiłem i patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.
- Mnie też zaniesiesz? Yhyh. -Wymamrotała unosząc ręce do góry jak dziecko. Przez co puściła się poręczy i grawitacja wzięła górę. Złapałem ją w ostatnim momencie. - Mm dobry chwyt, yhyh. - Zaczęła macać mi twarz. Spojrzałem na nią zdziwiony.
- Kurfa... s bliska jesteś jeszcze ładniejszy. - Złapała mnie dłońmi za policzki i patrzyła się na pół zamkniętymi oczami. Szczerze?... zaczyna mnie przerażać.
- Dobra Tsu... zdecydowanie czas iść spać.- powiedziałem i ruszyłem z nią na rękach do swojego pokoju. Kurde, ale ona lekka. Jej dłonie zjechały z twarzy na szyję.
- Ae ty masz zaebiste obojczyki... - Mruknęła i nagle poczułem na nich jej zęby potem usta, język zjechała na moją szyję.
- Sobacz jag się czułam. - Szepnęła mi do ucha lekko je przygryzając. Boże doniosę ją... doniosę ją... doniosę... Dobrze, że już blisko. Weszliśmy do pokoju. Zsunęła mi się z ramion, ale nadal nie odsunęła się ode mnie. Obie jej ręce były zawieszone na mojej szyi, a ona stała na palcach. Nagle poczułem jak przysysa skórę na mojej szyi... Oj zostaną ślady... To jest ta sama Tsuki? Nie, wróć. To jest Tsuki pod wpływem... Po chwili oderwała się ode mnie, odwróciła plecami i zaczęła niemiłosiernie powoli iść w stronę łóżka. Nagle zaczęła zdejmować z siebie ubrania.
- Boże, ale tu jest gorąco...- Boże, ale mi się zrobiło gorąco... Po chwili była już w samej bieliźnie. O Fuck... wiedziała jakie majtki założyć... mam słabość do fig. Patrzyłem jak zgrabnie porusza tyłkiem idąc, a podniecenie we mnie rosło. - Kurczę... nadal za gorąco.
Zaczęła zsuwać ramiączka od stanika, ale doskoczyłem do niej w porę i ją powstrzymałem. O nie... tego bym nie wytrzymał... Mimo wszystko zostały jeszcze we mnie jakieś resztki przyzwoitości...
- Zostaw. - Powiedziała odpychając mnie i padła na łóżko. - Ee... nieważne... - Mruknęła i poklepała miejsce obok siebie. Otworzyłem szeroko oczy.
- Jeżeli będziesz tak robiła to się doigrasz...
- Ae co ja obie? Idziemy spać nie? Zboczeniec yhyhy.
- Tak, już...Tylko pójdę się umyć.- Muszę ochłonąć. Ruszyłem do łazienki. Wszedłem pod prysznic. Odkręciłem zimną wodę i poczułem ukojenie. Całe napięcie ze mnie zeszło... Dobra, teraz mogę tam wrócić. Wyszedłem z pokoju i zobaczyłem, że Tsuki już sobie smacznie śpi. Jak dobrze... nie wiem co jeszcze przyszłoby jej do głowy... Wszedłem do łóżka i położyłem się koło niej... nagle jakby wyczuła moją obecność, bo przysunęła się do mnie i wtuliła się w moją klatkę piersiową. Chyba przytulić to ją mogę... Zrobiłem tak i sam udałem się do krainy snów.
----------Pół godziny wcześniej--------
~~AKIRA~~
Zaniosłem go do łóżka. Gdy dotarliśmy do niego dopadły mnie wspomnienia z nim związane. Nie... muszę jak najszybciej stąd wyjść. Już chciałem się odwrócić, by wyjść, ale Shin złapał mnie za rękę. Odwróciłem się w jego stronę, zdziwił mnie fakt, że nie spał. Myślałem, że to był odruch przez sen...
- Iziesz do dej szmaty? - Wybełgotał i zmarszczył brwi. Co? Czy on mówi o Mai?
- A co nie podoba ci się to?
- Nie. - Ścisnął mocniej moją rękę i przyciągnął mnie troche do siebie. Począł szukać czegoś w kieszeniach. Stanąłem jak wryty...co on powiedział? Yyyy....ekhem... z tego co słyszałem to ludzie mówią prawdę, gdy wypiją... Wtem usłyszałem grzechot łańcucha i jakieś pstryknięcie, min zdążyłem zareagować Shin już przykuł mnie kajdankami które dziś dostał do łóżka. Puścił moją rękę.
- A teraz leże..ć. - Czknął i poklepał miejsce obok siebie. No i co ja niby miałem zrobić. Poza tym... jakoś nie chciałem wychodzić, więc położyłem się koło niego. Zmrużyłem oczy, gdy nagle poczułem ciężar na sobie. Shin walnął się na mnie tak, że jego głowa spoczywała na wysokości mostka, czułem na sobie jego oddech. No pięknie... jak ja teraz zasnę..., ale kurczę... to takie przyjemne... Nie wiem jak mi się to udało, ale po chwili odpłynąłem do krainy snów.
----------------------------------
~~TSUKI~~
Ze snu wyrwał mnie jakiś dźwięk. Tupot stóp? Ktoś zbiega po schodach... Było mi jakoś przyjemnie ciepło. Tak wygodnie... Nie chce mi się jeszcze wstawać. Leżałam tak wsłuchując się w rytm czyjegoś serca. Czekaj wróć.... CO!? Momentalnie poderwałam się do siadu. Eeeee.... JUN!!!??? Co on tu... rozejrzałam się. Co ja tu robię!? Gdy nagle spojrzałam w dół... Byłam w samej bieliźnie... Czemu... Zerknęłam na postać leżącą obok. Też był nagi... Dobra Tsu bez paniki! Przecież nic cie nie boli nie!? He... he... Tak się szamotałam, że niechcący go zbudziłam. Przetarł oczy i spojrzał na mnie półprzytomnie. Nagle na jego twarzy pojawił się uśmiech. Czekaj ja dalej siędze półnaga. Chwyciłam szybko kołdrę i się nią zasłoniłam. C-c-c-o tu się dzieje!!??
- Ooo... widzę, że księżniczka się obudziła...- uśmiechał się jak głupi do sera.
- Eghm... - Odchrząknęłam. - Możesz mi powiedzieć co ja tu robię!?
- Śpisz? A raczej spałaś...
- To wiem, ale czemu tu!? I czemu jesteśmy rozebrani... - Przełknęłam ślinę. - My chyba nie...
- Nie bój się... nie jestem na tyle popierdolony, żeby przespać się z laską, która jest tak narąbana, że nawet nie wie jak się nazywa... jeszcze do tego odebrać jej dziewictwo... w taki sposób..., ale serio... wczoraj... dałaś czadu...- zaczął się śmiać.
- Co!? - Zmrużyłam oczy... Pomyślałam o wczorajszych wydarzeniach... - Fuck... nie pamiętam nic od gry w pokera...
- Żałuj... a się działo...
- Co się działo? - Zbladłam.
- Noo... Akira zaniósł Shina do pokoju i poprosił mnie żebym zaniósł Mai, więc to zrobiłem po czym ty stwierdziłaś, że też byś chciała żebym cię zaniósł do pokoju...no a potem... jakby ci to powiedzieć...
- O  nie... - Złapałam się za głowę, ponownie przełykając ślinę. - I?
- Powiem tak: Zaczęłaś mnie macać po twarzy, po czym stwierdziłaś, że z bliska jestem jeszcze bardziej przystojny, że mam zajebiste obojczyki, zaczęłaś mnie po nich gryźć, całować w okolicach szyi, potem lizałaś mnie po niej, a na końcu podgryzałaś mi ucho... no powiem ci... fajnie było - powiedział ,a ja zrobiłam się biała jak ściana.- No, ale to wszystko było przed wejściem do pokoju... myślałem, że nie dojdę...
- T-to było tego więcej!? - Spojrzałam na jego szyję. Widniał na niej krwisty znak... Nie mówcie, że to też ja... Chyba skapnął się na co patrzę, bo spojrzał w dół, a po chwili zaczął się głupio uśmiechać.
- Jeżeli się zastanawiasz czy to ty, to odpowiedź jest twierdząca. Aż byłem w szoku, bo gdy postawiłem cię w pokoju, nie chciałaś się ode mnie odkleić i zrobiłaś mi malinkę... co... chciałaś pokazać, że jestem twój? - mrugnął do mnie jednym okiem.- Potem nagle odwróciłaś się do mnie tyłem i zaczęłaś się rozbierać mówiąc, że ci gorąco. Po rozebraniu się do bielizny, chciałaś ją też zdjąć, ale powstrzymałem cię w porę...
- Czemu? - Uniosłam brew do góry.
 - Zawiedziona? Wiesz... gdybyś kontynuowała rozbieranie się... to bym się nie powstrzymał... jeszcze po tym jak się położyłaś poklepałaś miejsce koło siebie, bo chciałaś żebym do ciebie dołączył...
- Em... niebardzo... Ale to już koniec tak!?
- Noo... po tym jak wróciłem z łazienki i położyłem się koło ciebie, wtuliłaś się we mnie mocno. Zrobiłaś to przez sen.- powiedział i nagle jego uśmiech zmienił się na łobuzerski.-  Widzisz... twoje ciało wie czego chce...
- Eee... Chyba raczej pomyliłam cię z moim pieskiem... Hehe... - Fuck to dowaliłam... nigy więcej alkoholu.
- Raczej ciężko mnie pomylić z psem, poza tym co chwile mruczałaś Jun... jun...
- EEE??? - Spaliłam cegłę. - Musiał mi się śnić jakiś koszmar... - Prychnęłam.
- Prawie sapałaś..., więc to musiał być raczej... ekhem... ciekawy sen...
- Albo przed kimś uciekałam... hehe... - Ja chce stąd wyjść...
- Powiedzmy, że ci wierzę...- przysunął się do mnie tak, że nasze twarze dzieliły centymetry. - Po co się tak zasłaniasz? I tak się wczoraj naoglądałem...
Uniósł lekko jeden kącik i zaczął powoli się do mnie zbliżać, patrząc na moje usta.
- Egh... - Zasłoniłam mu ręką wargi zatrzymując go. - N-nie wiem na co ci pozwalałam wczoraj, ale dziś na to nie licz... - Przeszły mnie dreszcze. Spojrzał na mnie miną zbitego psa.
- No trudno... po co się spieszyć...- powiedział i wstał z łóżka. Zaczął się przeciągać. Rzuciłam na niego okiem, a dokładniej na jego plecy. Świetne miał ciało... A to jak napinał mięśnie kiedy się przeciągał... Stop! O czym ja myślę... Schowałam się pod kołdrą. Leżałam pod nią czekając aż sobie pójdzie. Tak się zamyśliłam, że przez chwilę przestałam kontaktować. Nagle poczułam oddech na swojej twarzy, bynajmniej nie mój... Spojrzałam przed siebie i ujrzałam twarz Juna. Wzdrygnęłam się. Kiedy on mi wlazł pod kołdrę?
- Co się tak chowasz? Zawstydziłaś się? - wisiał nade mną, nie dając mi szans na ucieczkę.
- Pomyślałam, że może ty się zawstydziłeś... hehe... - Obczaiłam w jakiej sytuacji się znajdujemy... Zaraz ja dalej jestem naga!
- Tsu... nie rób z siebie wariatki i przyznaj szczerze kto tu się kogo wstydzi...
- Ten... Skoro wiesz, to może byś nie doprowadzał do takich pozycji?
- Czyli to ze względu na twój wstyd, a nie niechęć mam nie doprowadzać do takich sytuacji? Wiesz... zaraz możemy przełamać twój wstyd.- powiedział i zaczął delikatnie i powoli całować mnie po szyi.
Wzdrygnęłam się. Wrócił stary Jun... Co robić. 
- C-czekaj! Kto powiedział, że możesz...
- To ty możesz, a ja nie? Nie uważasz, że to trochę niesprawiedliwe? - po powiedzeniu tych słów zaczął błądzić językiem po mojej szyi. Po całym ciele przeszły mnie dreszcze.
- Wiesz ja byłam pijana... - Powiedziałam opanowując drgawki... Boże nie bądź taka delikatna Tsu!
- Wiem... Tsuki... nie chciałabyś choć raz spróbować trochę opuścić gardę i dać się porwać chwili? Nie proponuję ci seksu, ale pare niewinnych pieszczot chyba cię nie zabiję? Szczerze powiedziawszy... po twoim wczorajszym odpale, mam ochotę cię przelecieć, ale szanuję to, że możesz nie chcieć, więc proponuję ci coś delikatniejszego...- spojrzałam na niego zszokowana.- No nie mów, że nie jest ci przyjemnie jak ci tak robię? Wiesz... czasem trochę przyjemności nie zaszkodzi... Obiecuję, że będą to delikatne pieszczoty, ale pozwól mi choć tak się tobą nacieszyć... kurczę... pierwszy raz proszę dziewczynę o pozwolenie na coś takiego... to coś nowego...
Tak wprost mówi, że chce mnie przelecieć!? Już chciałam odmówić, gdy ugryzłam się w język. No popatrz odmawianie chyba już mam w nawyku... W sumie nie tylko Jun uważa, że jestem sztywna... Mai też... Ale... Tak mi głupio... Spojrzałam mu w oczy... A jak się za bardzo rozpędzi??? Będę krzyczała... Tetsuya mnie uratuje. Serce biło mi tak szybko... W sumie nie chciałam tego kończyć.
- Jak przesadzisz to dostaniesz w krocze. - Mruknęłam odwracając głowę. Boje się...
- Wow... ostatnio naprawdę mnie zaskakujesz, ale pozytywnie oczywiście...- Wrócił do całowania i pieszczenia językiem mojej szyi. Tym razem jednak zaczął ją również delikatnie przygryzać. Nie powiem... dobry jest skubany. Gdy skończył zajmować się szyją, podniósł się delikatnie na rękach, by dosięgnąć moich ust. Zaczął zostawiać na nich delikatne pocałunki, a gdy zobaczył, że nie protestuje, a wręcz sama je oddaje zrobił się odważniejszy. Zaczęliśmy się całować bardziej namiętnie, potem do akcji wkroczyły także nasze języki... boże... to było takie przyjemne... jedną rękę położył na moim policzku, a potem pocałunkami zszedł na moją żuchwę. Zaczął kreślić mokre ślady wzdłuż linii mojej szczęki, aż dotarł do ucha, które lekko przygryzł. Nagle zsunął się w dół co mnie trochę zaskoczyło i zaczął całować mój brzuch. Jak na razie nie zapędzał się za bardzo, więc nie miałam po co reagować, a do tego było mi tak cholernie dobrze, że przymknęłam oczy. Na przemian zostawiał pocałunki i kreślił mokre ścieżki językiem. Po chwili wrócił do moich ust, pocałował mnie jeszcze pare razy po czym szepnął:
-Teraz twoja kolej - i przekręcił nas tak, że siedziałam teraz na nim okrakiem. Byłam tak zamroczona, że z początku nie wiedziałam co robić. Jun położył obie ręce na moich biodrach i grzecznie czekał na to co zrobię. Pochyliłam się nad nim i tak jak on wcześniej złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach. Uśmiechnął się i zamknął oczy poddając się mi całkowicie. Chyba to spodobało mi się bardziej niż to co robił z moim ciałem. Zaczęłam dłońmi badać każdy mięsień na jego torsie.
Byłam ciekawa jak zareaguje na taki dotyk, więc zaczęłam powoli jeździć po jego brzuchu paznokciami. Momentalnie jego ciało zesztywniało. Widziałam jak mięśnie jego twarzy się napinają. Chyba dobrze to robię... W końcu zaczęłam całować jego tors, dołączając do tego też język. Wiedziałam, że nie jestem tak dobra jak on, no ale co się dziwić..., ale miałam nadzieję, że to sprawia mu przyjemność... Gdy oderwałam się od niego, uniosłam wzrok i napotkałam jego oczy wpatrujące się we mnie... yyy...i  w tym momencie poczułam się bardzo niezręcznie... Pocałowałam go jeszcze delikatnie w usta, po czym zeszłam z niego i powiedziałam:
- Nacieszyłeś się? - Aluzja do jego ostatniego tekstu. Siedziałam do niego teraz tyłem zasłaniając twarz rękami... Co ja odwalam. Przysunął się do mnie tak, że poczułam jego ciało na swoich plecach, objął mnie od tyłu, a swoją głowę położył na moim ramieniu i powiedział:
- Oczywiście, że nie i chyba nigdy to nie nastąpi, ale jak na razie musi mi to wystarczyć.- powiedział i pocałował delikatnie moją szyję.- Już się tak nie wstydź, mam nadzieję że po tym co dzisiaj zaszło, będziesz mniej oschła wobec mnie...
Zastanawiałam się co odpowiedzieć... Ale nie czekając na moją reakcje kontynuował,
- I jak? Podobało ci się? Nie przegiąłem? A może liczyłaś na więcej?
- Nie było źle. - Spuściłam głowę. To, że tak na mnie napiera mnie peszy...
- W tym momencie mnie obrażasz...
- Czemu? - Uniosłam brew. Z moich ust to jest komplement...
- Chociaż w sumie... usłyszeć od ciebie coś takiego to i tak jest sukces... w sumie masz rację... mogłem się bardziej postarać! Zacznijmy od początku...
- Powiedziałam, że jak się zagalopujesz to dostaniewsz w krocze. - Uśmiechnęłam się podstępnie. Bo teraz żartujemy nie?
- Nie wyglądałaś wtedy jakbyś o tym pamiętała....
- Ciesz się, że nie przekroczyłeś granicy. Znokautowałabym cię!
Oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra... ubierzmy się i chodźmy na śniadanie... jestem głodny.- powiedział i wstał z łóżka.
- Jestem za.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz