Szukaj

wtorek, 29 września 2015

Rozdział 25 (,,Something for Everyone")

--------------------------TETSUYA
Własnie podawałem do stołu. Musiałem szybko dosmażyć omletów, bo Jun napisał, że Tsuki wpadnie dziś na kolację. Gdy wszedłem do salonu rzeczywiście siedziała już na kanapie wraz z moim bratem. 
- Kolacja! - Krzyknąłem wracając do kuchni. Powędrowali za mną. Zajęli miejsca i zabrali się do jedzenia. Wtem drzwi otworzyły się, a za nimi stał Akira... W szaliku? Spojrzeliśmy na niego zaszokowani.
- Gardło mnie boli - powiedział z chrypą w głosie.
- Polecam częstsze spanie z gołą dupą, na pewno będziesz zdrowszy. - powiedział Jun.
- Odezwał się ten, który nie śpi z gołą dupą. - powiedział Akira. O dziwo teraz w jego głosie nie słychać było żadnych oznak choroby.
- Złego diabli nie biorą. - powiedział Jun.
Wtem do kuchni wszedł Shin. Z grymasem na twarzy i... szalikiem!? Omlet wyleciał mi z ust.
- A tobie po co szalik? - spytała Tsuki.
- Kupiłem sobie nowy, więc daj się nacieszyć tak!? - Krzyknął.
- Ale jest lato debilu...
- Właśnie dlatego są tanie! - Usiadł obok mnie i zabrał się do jedzenia marszcząc brwi. Spojrzałem na Jun'a, który wstał od stołu i podszedł do Akiry.
- To chyba mój. - powiedział i szybkim ruchem ściągnął szalik z szyi Hotate. Tamten nie zdążył nawet zareagować. Wszyscy spojrzeli się na szyję czarnowłosego. Było na niej pełno najróżniejszych śladów, a między innymi ślady po zębach. Jun zaczął się śmiać jak opętany. - Sorki pomyłka, pomóc ci go założyć z powrotem? 
Akira zabrał go od Jun'a, ale darował sobie ponowne go zakładanie. Spojrzałem na Shina. Nie... to niemożliwe... Ale musiałem to sprawdzić, więc zrobiłem to samo co mój brat. Po chwili na szyi Shina zobaczyliśmy te same ślady. Ręce mi opadły... nie wiedziałem co o tym myśleć..., a mój bliźniak zwijał się ze śmiechu.
- Dobrze się bawiliście widzę... - powiedział Jun ocierając łzy. - Co to za nowa zabawa? Gryziony?
- AAAAA...EEEE... - Wydukał w panice Shin.
- Postaraliście się żeby nikt nie zauważył... - zironizowała Tsuki, która też powstrzymywała się od śmiechu.
- Ale to nie tak jak myślicie... - Wymamrotał czerwonowłosy.
- Akira myślałem, że jesteś lepszy w te klocki... po Shinie to się wiele nie spodziewałem... - powiedział Jun.
- Wciąż jeszcze niedoświadczony... - Prychnął Shin. Na to Akira opluł go omletem. Czerwonowłosy szybko zasłonił usta ręką. Oboje patrzyli na nas z przerażeniem w oczach.
---------------------TSUKI
Cała ta sytuacja była masakrycznie śmieszna. Coś czułam, że to się tak skończy. Wszyscy już poczerwienieli ze śmiechu... Poza Tetsu... Wyglądał co najmniej przerażająco. Twarz blada jak ściana, w ogóle bez wyrazu..., a do tego głębokie cienie pod oczami. Wtem przekierował wzrok na Akirę, a ten zesztywniał. 
- T-tetsu to na prawdę nie tak...
- Obaj. Ze mną. Do mojego pokoju, ale to już! - wyszedł, trzaskając drzwiami. Wow. Takiego Tetsu to ja jeszcze nie widziałam. Ich twarze były nie do opisania. Spuścili głowy i ruszyli we wskazanym kierunku, Aki też się gdzieś ulotnił. Zostaliśmy sami z Junem płaczący ze śmiechu.
- Wiedziałam, że tak będzie. - Mruknęłam.
- Co wiedziałaś?
- Że między Akirą, a Shinem coś będzie.
- Od jak dawna wiesz o tym? - spytał
- Od początku. Shin sam mi powiedział.
- Shin jest zakochany w Akirze? - spytał zdziwiony.
- Nie... On to traktuje trochę jak rywalizację... Do czasu... - Prychnęłam.
- A ty? Jak traktujesz naszą relację? - spojrzałam na niego zdziwiona. Teraz to mnie zaskoczył. Po jego minie widziałam, że jest poważny.
- Związek. - Spojrzałam w bok. Czemu czuje się taka zażenowana? Nagle poczułam czyjąś dłoń na swoim podbródku. Jun stał tuż przede mną i skierował moją twarz w swoją stronę.
- Czyli w końcu przyznajesz, że jestem twoim chłopakiem? - powiedział, uśmiechając się od ucha do ucha.
- Chyba nie muszę się powtarzać.
- Zawsze miło takie coś usłyszeć jeszcze raz.
- Obejdzie się... - To krępujące idioto... - Pocałujesz mnie czy nie? - Powiedziałam patrząc mu w oczy... Nie mogę uwierzyć, że mam na to taką ochotę...
- Ale nie tu. - powiedział i wziął mnie znienacka na ręce. Uśmiechnął się głupio i zaczął iść w stronę swojego pokoju. Do pokoju? To trochę niebezpieczne... a jednak kuszące... Boże o czym ja myślę. Trzymam przecież rękę na pulsie. Zarzuciłam ręce na jego szyję i dałam się nieść.
________________________________________
Wybczcie, że taki krótki i z opóźnieniem, ale ostatnio mam trochę ciężkie chwile... Nie wiem jak będzie z postem czwartkowym, ponieważ na 10 idę na rozpoczęcie roku akademickiego, a na 14.30 mam pogrzeb i nie wiem, o której wrócę i czy będę miała humor wstawiać post... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz