Szukaj

poniedziałek, 7 września 2015

Rozdział 19 (,,Something for Everyone")

~~SHIN~~
Właśnie odzyskiwałem świadomość. Jeju... moje łóżko zawsze było takie wygodne? W ogóle kiedy ja się położyłem? Podniosłem się lekko na rękach i wtedy zobaczyłem postać leżącą pode mną, patrzącą na mnie z wyrzutem w oczach.
- Ee... Akira? - Przymrużyłem oczy. Nagle ręce mi się ugięły. - Ja wale moja głowa...
- Trzeba było tyle nie pić geniuszu... wiem, że chciałeś się popisać, ale trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć stop. Musiałem cię taszczyć na górę...
- Ciszej! Ale nawala... Umrę... W ogóle co ty tu jeszcze robisz?
- Myślę, że jak spojrzysz na moją rękę to się dowiesz... trochę wczoraj poszalałeś.
- Hm? - Zerknąłem we wskazanym kierunku. - Haha! Skułem cię? Geniusz... ała... - Zacząłem obmacywać szafkę stojącą przy łóżku. - A myślałem, że mam tu butelkę wody....
- Możesz mnie rozkuć? Wodopoju poszukasz później cielaczku...
- E, Ok. - Przeszukałem kajdanki. - Hmm? Gdzie jest guzik?
- Kurwa, co? Szukaj kluczyka debilu, a nie się wygłupiasz...
- Kluczyk... kluczyk... A! Ten kluczyk! - Kurwa jaki kluczyk???
- Słuchaj Shin... może w innej sytuacji, by mi się to podobało, ale aktualnie jestem głodny, jest mi niewygodnie i naprawdę chciałbym pójść się przebrać....
- Hm? Ja ci za to powiem, że mi było bardzo wygodnie. - Prychnąłem. I ponownie złapałem się za głowę... Fuck, kac jest okropny...
- Świetnie... bardzo się cieszę, że jestem wygodny, a teraz idź po ten pierdolony kluczyk!
- Dobra... ale... gdzie on jest?
Akira zacisnął zęby i zmarszczył brwi, po czym wziął głęboki wdech. 
- Już mi nic nie mów... Idź i znajdź ten kluczyk. W tej chwili.
- Ehh... No dobra. - Ruszyłem, trzymając się za głowę. Pierwszy punkt kuchnia i wiadro wody... Potem mogę szukać. W kuchni stał Tetsu. Wszedłem do środka i oparłem się o lodówkę... Umieram.
- O Shin, jak tam głowa? Widzę, że nie najlepiej...
- Taa... - Mruknąłem marszcząc brwi. Po czym wyjąłem z lodówki butelkę wody i poszedłem z nią na kanapę. Napiłem się. Ahh... od razu lepiej. Wtem do pokoju wszedł Jun.
- Gdzie byłeś?
- Odwiozłem Tsuki i Mai. Shin, grasz w plejaka?
- Nie... nie teraz... - Oparłem głowę na dłoniach.
- Hmm? Kac? Jednak jesteś jeszcze dzieckiem... A może to tylko wymówka? - Powiedział prowokacyjnie drań... Zmarszczyłem brwi.
- Będziesz błagał o litość. - Rzuciłem biorąc do ręki pada. Przez ten ból głowy trochę nie kontaktowałem, ale jakoś dawałem radę. Nowa gra pochłonęła nas na około 2 godziny.
- Wow, Akira chyba poszalał, że jeszcze nie wstał. - Rzucił Jun. Zbladłem.... Kufa no tak AKIRA! Kluczyk! Wstałem z kanapy i pobiegłem do kuchni. Tetsu odkurzał.
- Nieee!! - Krzyknąłem i odłączyłem sprzęt od gniazdka.
- Shin o co chodzi? - Uniósł w zaskoczeniu brew.
- Posprzątasz jutro! Dziś mam kaca głowa mnie boli... Nie hałasuj! Idź się zajmij czymś cichym, wiem! Umyj okna! Rzuciłem wypychając go z pomieszczenia. Uff... Chyba nie wciągnął kluczyka? Na stole jeszcze leżały paczki z wczoraj. Przeszukałem pudełko od kajdanek. Jest! Nagle do kuchni wszedł Jun.
- Shin co ci? Wywaliłeś w środku gry... Do tego Tetsu jest smutny, bo nie dałeś mu odkurzać.
- Nie twoja sprawa! - Rzuciłem uciekając na górę.
Wbiegłem do pokoju. Akira leżał patrząc na mnie z wyraźnym wkurwem na twarzy...  
- Eee... nie mogłem znaleźć... - Rzuciłem, zbliżyłem się do łóżka i począłem szukać dziurki na klucz w kajdankach. Wtem usłyszałem wybuch śmiechu za sobą. Odwróciłem się, stał na mną Jun. Opierał się o futrynę.
- Won z pokoju! - Warknąłem.
- Hahahahahah... No proszę Akira nie znałem cię od tej strony... Widziałbym was raczej w odwrotnych rolach... A tu proszę jednak dałeś się zdominować. - Zaśmiał się.
- Po coś tu przylazł?  
- Ciekawość... Nuda... Na pewno nie do ciebie. 
- Skończycie już gadać!? - Wtrącił Akira. - Leże tu od rana. Jestem głodny. Jak mnie rozkujecie to możecie kontynuować.
- Dobra, ja was zostawiam gołąbeczki... cieszcie się sobą. - powiedział to i wyszedł.
- Gołąbeczki? - Uniosłem brew.
- Co? Nie zorientowałeś się jak to wygląda? - Akira patrzył na mnie wkurzony.
- Hehehe... - Podrapałem się po głowie... Jak ja dziś wolno łącze... Zbliżyłem się do czarnowłosego i go rozkułem. Wstał z łóżka tak szybko jak to tylko możliwe, po czym złapał moją rękę i zakuł ją w kajdanki. Teraz to ja byłem przykuty do łóżka. Co jest kurwa?! Akira wziął kluczyk i schował go do kieszeni.
- Za karę teraz ty sobie tu trochę posiedzisz. Jak sobie o tobie przypomnę to przyjdę cię rozkuć - powiedział i wyszedł.
To są jakieś jaja? Zacząłem mocować się ze sprzętem. Za nic nie da się uwolnić... 
- Akira draniu... Wracaj tu!!! - Krzyknąłem. Cisza... Cholera moja głowa... ok już nie krzyczymy... ZABIJE GO... ZABIJE GO JAK WRÓCI...
-------------------------------
~~JUN~~
Siedziałem sobie w kuchni, gdy nagle wszedł Akira. Spojrzałem na niego, podszedł do lodówki i zaczął wyjmować tonę produktów. Chyba naprawdę był głodny.
- Gdzie Shin? - spytałem, a ten wysunął głowę zza lodówki, uśmiechnął się szatańsko z parówką w buzi, wyciągnął kluczyki ze spodni i pomachał nimi wyciągając rękę w moją stronę. Zrozumiałem... też zacząłem się śmiać.
- Należało się gnojowi, ale nie trzymaj go tam za długo, bo jeszcze znowu się wyprowadzi.
-------------------------------
~~TETSUYA~~
Wycierałem właśnie kurze w domu, gdy znalazłem skrawek papieru. Podniosłem... No tak to ta wizytówka... Kobieta z wytwórni. Zaraz... Jak mogliśmy o czymś takim zapomnieć!? Wbiegłem do kuchni. Przy stole siedział Akira z Junem.
- Gdzie Shin?
- Śpi. - Uśmiechnęli się do mnie... Pokazałem im wizytówkę.
- Szlak! Wyleciało mi z głowy przez tą całą ucieczkę Shina. - Westchnął  Jun.
- Myślicie, że dalej są zainteresowani? - Dodał Akira jedząc parówki,
- Zobaczymy.
- Tetsu zadzwoń do nich!- powiedział Jun.
- Czemu ja? Przecież to ty jesteś liderem - powiedziałem.
- Dobrze, będę wami przewodził. - Wziął ode mnie wizytówkę i wykręcił numer na swojej komórce.
--------------------------------
~~JUN~~
- Dzień dobry, tutaj Mizobata Junko w czym mogę pomóc?
- Dzień dobry, z tej strony Igarashi Jun z ,,Enslaved". Chcielibyśmy wiedzieć czy jesteście dalej zainteresowani współpracą z nami?
- Oczywiście. Dyrektor Urahara czekał na waszą odpowiedź. Więc kiedy by pasowało wam się spotkać?
- Proszę wybrać datę. Czy musimy się stawić całym zespołem?
- Wolelibyśmy byście przyszli wszyscy. Jeżeli zdecydujecie się na współpracę potrzebne są nam podpisy wszystkich członków zespołu.- powiedziała.
- Dobrze, przyjdziemy wszyscy.
- Czy pasuje wam jutro, godzina 18?
- Tak, może być.
- Świetnie, prześlę wam adres sms'em. Więc widzimy się jutro w Nagoji. Do widzenia.
- Do widzenia.
Rozłączyła się. Testu i Akira patrzyli się na mnie zaciekawieni.

- Mamy jutro być w Nagoji o 18. W siedzibie JU Enterntaiment. Pani Mizobata powiedziała, że wyśle nam adres sms'em.
----------------------------------
~~AKIRA~~
Dobra, to chyba czas, żeby rozpiąć Shina. Ruszyłem na górę i udałem się do jego pokoju. Gdy wszedłem pierwsze co to dostałem poduszką w twarz.
- Zabije cię... - Zmarszczył brwi i zaczął się miotać ze złości.
- Teraz wiesz jak się czułem. - powiedziałem i podszedłem do niego, by go rozkuć. - Tak w ogóle to mam dla ciebie nowinę. Jutro jedziemy się spotkać z prezesem JU Enterntaiment.
- Wiesz, że to nie było celowo... Zaraz co!? - Otworzył szeroko oczy. - Czemu tak nagle? I czemu nic mi o tym nie wiadomo?
- Jun dopiero przed chwila gadał z tą babką od nich. - powiedziałem i odłożyłem kajdanki na szafkę nocną.
- Ale JU Enterntaiment!? Zajebiście! - Uściskał mnie, gdy nagle odskoczył i odchrząknął. - To znaczy... Pożałujesz zostawienia mnie tu! A teraz nara, foch 4ever. - Wybiegł z pokoju. Heh... ale on uroczy...
__________________________
Wybaczcie, że nie było rozdziału, ale byłam na bardzo spontanicznej wycieczce nad morze. 5 dni chlania... Masakra... Teraz czas zregenerować wątrobę xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz