~~SHIN~~
Właśnie odzyskiwałem świadomość. Jeju... moje łóżko zawsze było
takie wygodne? W ogóle kiedy ja się położyłem? Podniosłem się lekko na rękach i
wtedy zobaczyłem postać leżącą pode mną, patrzącą na mnie z wyrzutem w oczach.
- Ee... Akira? - Przymrużyłem oczy. Nagle
ręce mi się ugięły. - Ja wale moja głowa...
- Trzeba było tyle nie pić geniuszu... wiem, że chciałeś się popisać, ale trzeba
wiedzieć kiedy powiedzieć stop. Musiałem cię taszczyć na górę...
- Ciszej!
Ale nawala... Umrę... W ogóle co ty tu jeszcze robisz?
- Myślę, że jak spojrzysz na moją rękę to się dowiesz... trochę wczoraj poszalałeś.
- Hm? - Zerknąłem we wskazanym kierunku. - Haha! Skułem cię?
Geniusz... ała... - Zacząłem obmacywać szafkę stojącą przy łóżku. - A myślałem,
że mam tu butelkę wody....
- Możesz mnie rozkuć? Wodopoju poszukasz później cielaczku...
- E, Ok. -
Przeszukałem kajdanki. - Hmm? Gdzie jest guzik?
- Kurwa, co? Szukaj kluczyka debilu, a nie się wygłupiasz...
- Kluczyk... kluczyk... A! Ten kluczyk! - Kurwa jaki
kluczyk???
- Słuchaj Shin... może w innej sytuacji, by mi się to podobało, ale aktualnie
jestem głodny, jest mi niewygodnie i naprawdę chciałbym pójść się przebrać....
- Hm? Ja ci za to powiem, że mi było bardzo wygodnie. -
Prychnąłem. I ponownie złapałem się za głowę... Fuck, kac jest okropny...
- Świetnie... bardzo się cieszę, że jestem wygodny,
a teraz idź po ten pierdolony kluczyk!
- Dobra...
ale... gdzie on jest?
Akira zacisnął zęby i zmarszczył brwi, po czym wziął głęboki
wdech.
- Już mi nic nie mów... Idź i znajdź ten kluczyk. W tej chwili.
- Ehh... No
dobra. - Ruszyłem, trzymając się za głowę. Pierwszy punkt kuchnia i wiadro
wody... Potem mogę szukać. W kuchni stał Tetsu. Wszedłem do środka i oparłem się o
lodówkę... Umieram.
- O Shin, jak tam głowa? Widzę, że nie
najlepiej...
- Taa... - Mruknąłem marszcząc brwi. Po
czym wyjąłem z lodówki butelkę wody i poszedłem z nią na kanapę. Napiłem się.
Ahh... od razu lepiej. Wtem do pokoju wszedł Jun.
- Gdzie byłeś?
- Odwiozłem Tsuki i Mai. Shin, grasz w
plejaka?
- Nie... nie teraz... - Oparłem głowę na
dłoniach.
- Hmm? Kac? Jednak jesteś jeszcze
dzieckiem... A może to tylko wymówka? - Powiedział prowokacyjnie drań...
Zmarszczyłem brwi.
- Będziesz błagał o litość. - Rzuciłem
biorąc do ręki pada. Przez ten ból głowy trochę nie kontaktowałem, ale jakoś
dawałem radę. Nowa gra pochłonęła nas na około 2 godziny.
- Wow, Akira chyba poszalał, że jeszcze
nie wstał. - Rzucił Jun. Zbladłem.... Kufa no tak AKIRA! Kluczyk! Wstałem z
kanapy i pobiegłem do kuchni. Tetsu odkurzał.
- Nieee!! - Krzyknąłem i odłączyłem
sprzęt od gniazdka.
- Shin o co chodzi? - Uniósł w
zaskoczeniu brew.
- Posprzątasz jutro! Dziś mam kaca głowa
mnie boli... Nie hałasuj! Idź się zajmij czymś cichym, wiem! Umyj okna!
Rzuciłem wypychając go z pomieszczenia. Uff... Chyba nie wciągnął kluczyka? Na
stole jeszcze leżały paczki z wczoraj. Przeszukałem pudełko od kajdanek. Jest!
Nagle do kuchni wszedł Jun.
- Shin co ci? Wywaliłeś w środku gry...
Do tego Tetsu jest smutny, bo nie dałeś mu odkurzać.
- Nie twoja sprawa! - Rzuciłem uciekając
na górę.
Wbiegłem do pokoju. Akira leżał patrząc na mnie z wyraźnym
wkurwem na twarzy...
- Eee... nie mogłem
znaleźć... - Rzuciłem, zbliżyłem się do łóżka i począłem szukać dziurki na
klucz w kajdankach. Wtem usłyszałem wybuch śmiechu za sobą. Odwróciłem się,
stał na mną Jun. Opierał się o futrynę.
- Won z pokoju! - Warknąłem.
- Hahahahahah... No proszę Akira nie znałem cię od tej
strony... Widziałbym was raczej w odwrotnych rolach... A tu proszę jednak dałeś
się zdominować. - Zaśmiał się.
- Po coś tu przylazł?
- Ciekawość... Nuda... Na pewno nie do
ciebie.
- Skończycie już gadać!? - Wtrącił Akira.
- Leże tu od rana. Jestem głodny. Jak mnie rozkujecie to możecie kontynuować.
- Dobra, ja was zostawiam gołąbeczki... cieszcie się sobą. - powiedział to i
wyszedł.
-
Gołąbeczki? - Uniosłem brew.
- Co? Nie zorientowałeś się jak to wygląda? - Akira patrzył na mnie wkurzony.
- Hehehe... - Podrapałem się po głowie... Jak ja dziś wolno
łącze... Zbliżyłem się do czarnowłosego i go rozkułem. Wstał z łóżka tak szybko jak to tylko możliwe, po
czym złapał moją rękę i zakuł ją w kajdanki. Teraz to ja byłem przykuty do
łóżka. Co jest kurwa?! Akira wziął kluczyk i schował go do kieszeni.
- Za karę teraz ty sobie tu trochę
posiedzisz. Jak sobie o tobie przypomnę to przyjdę cię rozkuć - powiedział i
wyszedł.
To są jakieś jaja? Zacząłem mocować się ze sprzętem. Za nic
nie da się uwolnić...
- Akira draniu... Wracaj tu!!! - Krzyknąłem. Cisza...
Cholera moja głowa... ok już nie krzyczymy... ZABIJE GO... ZABIJE GO JAK
WRÓCI...
-------------------------------
~~JUN~~
Siedziałem sobie w kuchni, gdy nagle wszedł Akira.
Spojrzałem na niego, podszedł do lodówki i zaczął wyjmować tonę produktów.
Chyba naprawdę był głodny.
- Gdzie Shin? - spytałem, a ten wysunął
głowę zza lodówki, uśmiechnął się szatańsko z parówką w buzi, wyciągnął kluczyki ze spodni i pomachał nimi wyciągając rękę w moją stronę. Zrozumiałem... też
zacząłem się śmiać.
- Należało się gnojowi, ale nie trzymaj go tam za długo, bo
jeszcze znowu się wyprowadzi.
-------------------------------
~~TETSUYA~~
Wycierałem właśnie kurze w domu, gdy znalazłem skrawek
papieru. Podniosłem... No tak to ta wizytówka... Kobieta z wytwórni. Zaraz...
Jak mogliśmy o czymś takim zapomnieć!? Wbiegłem do kuchni. Przy stole siedział
Akira z Junem.
- Gdzie Shin?
- Śpi. - Uśmiechnęli się do mnie...
Pokazałem im wizytówkę.
- Szlak! Wyleciało mi z głowy przez tą
całą ucieczkę Shina. - Westchnął Jun.
- Myślicie, że dalej są zainteresowani? -
Dodał Akira jedząc parówki,
- Zobaczymy.
- Tetsu zadzwoń do nich!- powiedział Jun.
- Czemu ja? Przecież to ty jesteś liderem -
powiedziałem.
- Dobrze, będę wami przewodził. - Wziął ode mnie wizytówkę i wykręcił numer na
swojej komórce.
--------------------------------
~~JUN~~
-
Dzień dobry, tutaj Mizobata Junko w czym mogę pomóc?
- Dzień dobry, z tej strony Igarashi Jun z
,,Enslaved". Chcielibyśmy wiedzieć czy jesteście dalej zainteresowani
współpracą z nami?
- Oczywiście. Dyrektor Urahara czekał na
waszą odpowiedź. Więc kiedy by pasowało wam się spotkać?
- Proszę wybrać datę. Czy musimy się
stawić całym zespołem?
- Wolelibyśmy byście przyszli wszyscy.
Jeżeli zdecydujecie się na współpracę potrzebne są nam podpisy wszystkich członków
zespołu.- powiedziała.
- Dobrze, przyjdziemy wszyscy.
- Czy pasuje wam jutro, godzina 18?
- Tak, może być.
- Świetnie, prześlę wam adres sms'em. Więc
widzimy się jutro w Nagoji. Do widzenia.
- Do widzenia.
Rozłączyła się. Testu i Akira patrzyli
się na mnie zaciekawieni.
- Mamy jutro być w Nagoji o 18. W
siedzibie JU Enterntaiment. Pani Mizobata powiedziała, że wyśle nam adres
sms'em.
----------------------------------
~~AKIRA~~
Dobra, to chyba czas, żeby rozpiąć Shina. Ruszyłem na górę i udałem się do jego
pokoju. Gdy wszedłem pierwsze co to dostałem poduszką w twarz.
- Zabije
cię... - Zmarszczył brwi i zaczął się miotać ze złości.
- Teraz wiesz jak się czułem. - powiedziałem i podszedłem do niego, by go
rozkuć. - Tak w ogóle to mam dla ciebie nowinę. Jutro jedziemy się spotkać z
prezesem JU Enterntaiment.
- Wiesz, że
to nie było celowo... Zaraz co!? - Otworzył szeroko oczy. - Czemu tak nagle? I
czemu nic mi o tym nie wiadomo?
- Jun dopiero przed chwila gadał z tą babką od nich. - powiedziałem i odłożyłem
kajdanki na szafkę nocną.
- Ale JU Enterntaiment!? Zajebiście! - Uściskał mnie, gdy
nagle odskoczył i odchrząknął. - To znaczy... Pożałujesz zostawienia mnie tu! A
teraz nara, foch 4ever. - Wybiegł z pokoju. Heh... ale on uroczy...
__________________________
Wybaczcie, że nie było rozdziału, ale byłam na bardzo spontanicznej wycieczce nad morze. 5 dni chlania... Masakra... Teraz czas zregenerować wątrobę xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz