Szukaj

czwartek, 10 września 2015

Rozdział 20 (,,Something for Everyone")

~~TETSUYA~~
Byliśmy już niedaleko. Tuż za zakrętem naszym oczom ukazał się ogromny budynek z logiem JU Enterntaiment.
- Wow... Mega...Witajcie drzwi do sławy! - Jako pierwszy z samochodu wybiegł Shin. Wkroczyliśmy do środka. Musieliśmy chwilę poczekać, ponieważ w gabinecie już ktoś był. Po 10 minutach drzwi się otworzyły, a z środka wyszły trzy, piękne dziewczyny. Od razu, gdy wyszły ich wzrok skupił się na Junie. Ten w odpowiedzi posłał im flirciarskie spojrzenie i puścił do nich oczko, uśmiechając się przy tym łobuzersko. Zachichotały. Nagle przed nimi pojawił się Shin.
- Cześć dziewczyny, często tu bywacie? - Przeczesał włosy palcami i skopiował minę Juna.
Dziewczyny spojrzały na niego, po czym wybuchły śmiechem i poszły. Jun pokręcił głową.
- Oj Shin, musisz się jeszcze podszkolić. - powiedział i objął Shina ramieniem. W tej samej chwili z pokoju wyszła sekretarka i zaprosiła nas do środka.
- Nie były mnie warte. - Zmarszczył brwi... Weszliśmy do pokoju. Na wprost drzwi stało wielkie biurko z ciemnego drewna na tle wielkiego okna. Za krzesłem siedział mężczyzna ok. 45 lat.
- Proszę siadajcie. - Wskazał ręką na kanapę.
Zrobiliśmy co kazał.Przez pierwsze 10 minut objaśniał nam jak będzie wyglądała nasza współpraca. W końcu doszliśmy do tego, że w zespole zostanie wprowadzonych pare zmian. Niechętnie chciałem na to przystać. Ale biznes to biznes... Po pierwsze image. Obejrzał każdego z nas. Shin wstał i oparł się o biurko... Co on odwala...
- Wie pan... skoro jesteśmy przy stylach, to chyba nie musimy długo się zastanawiać kto ma być tym seksownym... - Zarzucił włosami i usiadł na biurku dyrektora.
- Jestem Shin.
Jun tylko parsknął śmiechem, Akira zakrył oczy z zażenowania.
- Ja- powiedział nagle Aki.
Spojrzeliśmy na niego zaszokowani...
- Hahah dobre Aki. - Zaśmiał się Shin.
- Taaak... myślę, że jasne jest, że Jun jest liderem. Chyba nikt nie ma żadnych obiekcji? - prezes popatrzył po wszystkich.
- Sprzeciw! Czemu ten idiota... Ja bym się lepiej nadawał... - Młodu spojrzał prosząco na dyrektora. Zmarszczyłem brwi.
- Shin złaź z tego biurka. - Powiedziałem. Co za debil.
- Cieszę się, że nikt nie ma z tym problemu.- Ewidentnie go olał...  w sumie to dobrze.
- Czy jest jeszcze coś o czym powinniśmy wiedzieć? - spytał Jun.
- Chyba nie, wszystko powinno być zawarte w kontrakcie. Dam wam chwilę na przeczytanie i podejmiecie wspólnie decyzję. - Nagle do pokoju weszła jego sekretarka i szepnęła mu coś na ucho. - Wybaczcie. Wrócę za 10 min.
- Nie podoba mi się ten gość. - Pokręcił głową czerwonowłosy.
- I nie musi! Złaź z tego biurka powiedziałem. - Westchnął i zeskoczył z mebla po czym podał mi papier rzucając na niego okiem. - E, za dużo słow... - Mruknął tylko pod nosem i usiadł grzecznie na krześle.
- Zanim go ocenimy może przeczytamy co ma nam do zaoferowania.- powiedziałem i wziąłem się za lekturę.
- Ty sobie oceniaj po swojemu, a ja po swojemu. - Odpowiedział... Wiedziałem, że nie będzie mu się chciało tego czytać. Przejrzeliśmy warunki umowy. Wszystko wydawało się w porządku. Po 10 minutach wrócił prezes i podpisaliśmy kontrakt.
- No dobrze. Na dzisiaj to wszystko. Widzimy się tutaj jutro o 7. - powiedział.
- Jak to o 7:00!? - Shin zerwał się z miejsca. - Chyba nie rano!?-
- To i tak jest późno. Będziesz się musiał przyzwyczaić do wcześniejszego wstawania. - powiedział prezes, a Miyagi zbladł.
- No to chyba jakieś żarty! - Wtem zasłoniłem mu usta dłonią.
- Zjawimy się na czas, proszę się nie martwić. - Dokończyłem za niego.
Wyszliśmy z budynku i skierowaliśmy się do auta.
- Noo... dzisiaj idziesz spać po dobranocce. - powiedział Jun, wieszając się na Shinie.
- Tak jak ty codziennie? - Zmarszczył brwi czerwonowłosy.
- Postawiłeś kiedyś nogę poza domem po 22?- odgryzł się Jun.
- Straczy. - powiedziałem na co ci umilkli.
Gdy dojechaliśmy pod dom, Jun wszedł do garażu i wyciągnął motor.
- A ty gdzie? - spytał Akira.
- Jadę do miasta. Muszę coś załatwić.- powiedział i odjechał.
-----------------------------------------
~~TSUKI~~
Szłam właśnie do klasy biologicznej... Ehh... Moja pierwsza poprawka w tym roku. Przez Shina zawaliłam sprawdzian... Otworzyłam drzwi. Pan Takano (Niski spasiony staruch, którego nikt nie lubi, łącznie ze mną.) już czekał. Rozejrzałam się po klasie. Hmm? Jestem sama? To tylko ja zawaliłam ten test? Masakra... Kartka już czekała w pierwszej ławce przy stole nauczyciela.
- Od teraz masz równo 45 min.
- Dobrze. - Zaczęłam pisać. Po 20 minutach rozwiązałam cały... Banalne... Uśmiechnęłam się zwycięsko i podałam kartkę Nauczycielowi.
- Sprawdzę od razu, siadaj. - Zrobiłam jak mi kazano.
- 100% Tak jak się spodziewałem. Tsuki powiem, że zdziwiła mnie twoja powszednia ocena.
- Tak... Przepraszam... Coś mnie rozkojarzyło...
- To normalne w tym wieku, problemy młodych ludzi... Ale powiem ci, że jestem bardzo wyrozumiały. Mogę ci dyskretnie pomagać.
- Czemu? - Uniosłam brew.
- No nie wiem... Oboje byśmy na tym skorzystali... - Przejechał mi palcem wzdłuż ręki. Zamarłam.
- Mogę cię równie dobrze i oblać. - Uśmiechnął się obrzydliwie... FUCK...
-----------------------------------------
~~JUN~~
Zaparkowałem pod kampusem. Jak zwykle pełno lasek nie mogło oderwać ode mnie wzroku. Nagle spostrzegłem znajomą buzię.
- Mai! - odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła szeroko.
- O! Jun-kun co ty tu robisz? Szukasz Tsuki? - na jej pytanie odpowiedziałem kiwając głową.- Jest w sali biologicznej. Poczekaj jaki to był numer... 212.
- Dzięki. To ja lecę. - powiedziałem i wszedłem do budynku szkoły. Szybko pokonałem schody i ruszyłem szukać klasy. Nie zajęło mi to długo, ponieważ była to jedna z tych najbliżej schodów. Gdy wszedłem do środka zamarłem. Tsuki siedziała w ławce, a jakiś obleśny, stary facet usiadł obok niej i położył jej rękę na nodze. Usłyszałem tylko jak mówi:
- Mogę cię równie dobrze i oblać - Zobaczyłem strach na jej twarzy. O nie! Nie będzie mi skurwiel dotykał mojego kociaka. Podszedłem do gościa od tyłu i pociągnąłem go do góry za kołnierz tak by stanął.
- Czy tak powinien zachowywać się nauczyciel wobec uczennicy? - spytałem przez zaciśnięte zęby. Moje oczy wyrażały chęć mordu.
- K-kim ty jesteś!? Nie chodzisz do tej szkoły. - Krzyknął staruch i otworzył szerzej oczy.
- Może i nie chodzę, ale nie będę stał obojętnie, gdy jakiś stary dziad dobiera się do mojej dziewczyny. Myślę, że podrywanie studentek nie leży w pana kompetencjach. Niech pan nie robi z siebie oblecha i jeżeli brak panu miłości niech pan jej poszuka u kobiet w swoim wieku. - powiedziałem wściekły.- Jeżeli jeszcze raz dowiem się, że dobierał się pan do mojej dziewczyny, albo którejkolwiek studentki, może być pan pewien, że nie skończy się to dla pana dobrze.
Po tych słowach wziąłem Tsuki za rękę i wyprowadziłem ją na zewnątrz. Zatrzymalismy się na parkingu przy motorze.
- Dzięki Jun... Boże ulżyło mi... - Oparła się o maszyn.
- Nie ma sprawy... moja dziewczyno. - powiedziawszy to uśmiechnąłem się do niej figlarnie.
- Pff z tym to dowaliłeś.
- Nie mów, że ci się nie podoba...
- Chyba za wcześnie na nazywanie mnie swoją dziewczyną... - Odwróciła wzrok.
- Czyli nie wykluczasz: później ? - spytałem.- Cieszy mnie to.
Wziąłem do ręki jej kask, ale zanim go jej podałem, skradłem jej delikatnego całusa. Kurczę... jej kask... nawet ma już swój kask do mojego motoru... no nieźle.
- Em... gdzie jedziemy?
- A gdzie chcesz jechać?- spytałem.
- Więc przyjechałeś nie mając planu... Po co w ogóle tu jesteś?
- Właśnie! Zapomniałem po co tu przyjechałem. Chciałem ci się pochwalić, że podpisaliśmy kontrakt z JU Enterntaiment! - powiedziałem z ukrywaną ekscytacją w głosie.
- Shin coś wspominał, gratulacje. - Uśmiechnęła się.
- Ten to zawsze musi wszystko wypaplać... Ehh... nawet nie potrafię się teraz z tego cieszyć. Ten grubas mnie tak wnerwił... Chodź, pojedziemy się gdzieś odstresować - powiedziałem i wsiadłem na motor. Spojrzałem na nią wyczekująco.
- Czemu nie. - Uśmiechnęła się i usiadła za mną.
-----------------------------------------
~~SHIN~~
Siedziałem na kanapie i oglądałem telewizje... Ehhh Juna ostatnio prawie w ogóle nie ma.... Zaniedbałem moją życiową pasje, wkurzania go... Został mi tylko Akira.... W sumie on ostatnio też śmiesznie reaguje. Z szatańskim uśmieszkiem na twarzy wbiegłem po schodach na górę i zajrzałem do jego pokoju. Siedział na łóżku tyłem do mnie ze słuchawkami w uszach i gitarą na kolanach, grał coś. Po cichu podszedłem i rzuciłem się na niego od tyłu. Tak się przestraszył, że upuścił gitarę. Wybuchłem śmiechem.
- Żebyś widział swoją minę.
- Mam nadzieję, że gitara jest cała... - powiedział, podniósł instrument i zaczął ją oglądać. Po chwili odetchnął z ulgą. - Masz farta nie ma nawet rysy. Ty naprawdę chcesz mnie wkurwić ostatnio. I tak mi już ostatnio wystarczająco podpadłeś.-
- Ja? No co tyy... - Zironizowałem uśmiechając się podstępnie.
- Idź lepiej do siebie i daj mi spokój. Muszę przećwiczyć piosenki, które dał mi Jun. Ty też powinieneś się za to wziąć. - powiedział i znowu zaczął grać.
Ehh... Zdecydowanie wkurwianie Juna jest łatwiejsze... Przez niego to ja się wkurzam jak mnie tak olewa... Nie poddawaj się Shin! Ostatnio wygrał... Tak być nie może... wyjąłem mu jedną ze słuchawkę i chuchnąłem do jego ucha. Odskoczył momentalnie znowu upuszczając gitarę i spojrzał się na mnie zszokowany, po chwili jednak zmarszczył brwi.
- Akiraś nie olewaj mnie. Przyszedłem się z tobą pobawić! - Zaśmiałem się.
- Pobawić? Co ty masz 5 lat? - spytał zdziwiony.
- Tak? A myślałem, że ostatnio chciałeś się ze mną zabawić. - Mruknąłem niby do siebie.
Spojrzał na mnie zszokowany.
- Eee.... ty to nazywasz zabawą?
- Rzuciłeś się tak na mnie... Raz udało mi się wyprowadzić cię z równowagi... Ale chyba byłem za delikatny, olewasz mnie jak zwykle. - Westchnąłem.
- Masz rację... olewam cię, a ty nie chcesz dać się olać...
- Hahahahah nie wiedziałem, że masz takie mokre fetysze. - Upadłem na łóżko trzymając się za brzuch.
- Fetysze? Przecież nie o mocz tu chodzi...
- To czym ty jeszcze możesz mnie olać? - Udałem zdziwienie.
- Może lepiej o tym nie rozmawiajmy. - Akira zbladł.
Jego reakcja jeszcze bardziej mnie rozbawiła. On wziął to na serio? Hahah...
- Ale czemu? Ja chciałbym wiedzieć jakie masz fetysze.
- To nie jest kwestia fetyszu.... A co chciałbyś spełnić jakąś moją fantazję?
- Chcesz mnie obsikać? - Parsknąłem śmiechem.
- Shin... nie. Zaczynam się zastanawiać czy to ty nie masz czasami takiego fetyszu, bo cały czas o tym gadasz... może po prostu chciałbyś zostać obsikany?
Ta mina... Co on pierdzieli... Jeszcze bardziej mnie rozbawił. Zacząłem turlać się ze śmiechu po łóżku. - Każdy jakieś ma... Może nie koniecznie takie.
- A jakie? To mnie teraz zaciekawiłeś...
- Hmm... - Zacząłem się zastanawiać... Jaki ja mam właściwie fetysz... Ee... wyjdzie, że jestem niedoświadczony. Wymyśl coś... - Kajdanki? - Mruknąłem drapiąc się po głowie... - A ty? - Odbiłem szybko piłeczkę.
- Lubię spuszczać się do buzi.
Zastygłem... Spaliłem cegłę, więc strząchnąłem włosy na oczy... On tak serio? Odchrząknąłem. 
- Aha.
- Co tam? Speszyłeś się?...Pfff. - zaśmiał się.- Prawiczek...
- Zamknij się! Skąd wiesz, że jestem prawiczkiem!? Mogę mieć większe doświadczenie niż ci się wydaje. - Udałem pewność siebie... Tak sobie pogrywa drań...
- Całe miasto o tym wie - zaczął się ze mnie nabijać.
- Bez ironii Akiraś... Nie wierzysz mi!? - Zacząłem blefować...
- A ty wiesz w ogóle co to jest kondom?
- Pff nawet dostałem na urodziny... Nie powiem trafiony prezent, właśnie mi się skończyły. - Co ja pierdole...
- Robiłeś z nich balony?
- Pff widać ty nawet nie wiesz do czego się ich używa... Shin-sensei ma ci pomóc? - Zacisnąłem zęby... On zaczyna mnie wkurwiać...
- Chcesz mi założyć? - spojrzał na mnie zdziwiony.- Mam ci robić jako model do ćwiczeń?
- Mi już nie potrzeba ćwiczeń... Odbyłem praktyki. - Prychnąłem...niby...
- Z dmuchaną lalką czy ze skarpetką?
Przygryzłem wargę... Zaraz mu coś zrobię. 
- Nie wszyscy są tacy jak ty. - Powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
- Ja akurat nigdy nie potrzebowałem takich rzeczy. Ostatnio może nie jestem już tak aktywny jak zwykle, ale zawsze mogę zadzwonić do Mai jakbym miał chcicę. A tak poza tym... nie widziałem żebyś kiedykolwiek przyprowadził jakąkolwiek dziewczynę... yyy... w sumie nie widziałem żebyś przyprowadził kogokolwiek, a pieniędzy raczej nie masz żeby zabierać panienki do hotelu.
Eee... Zacząłem błądzić wzrokiem po pokoju... Ten... Hmm... 
- No chyba nie sypiam z bezdomnymi... Zabierały mnie do siebie... tak...
- Yhym... a ja myślałem, że Tetsu zawozi cię i odbiera ze szkoły. - powiedział.
- Kto powiedział, że faktycznie wchodzę do budynku? Mamy na to aż 7 godzin lekcyjnych... Każda jest zaspokojona.
- Mam pojechać i popytać? - spytał, uśmiechając się do mnie głupio. - Zobaczymy czy któraś potwierdzi...
- Kto powiedział, że to uczennice? Może wole starsze?
- O to łatwiej byłoby wypytać...
- Dobra wychodzę! Z tobą i tak nie ma zabawy. - Zmarszczyłem brwi.

- Na razie.
___________________________________
Oto i jest nowy rozdział. Jestem ciekawa czy rozbawił was tak samo jak nas xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz