Szukaj

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział 17 (,Something for Everyone")

------------------------------------
~~SHIN~~
- Jak to jest Shin..., że nie widzę tu żadnego włączonego sprzętu? Na czym niby to oglądaliście? - Tetsu popatrzył na mnie z niedowierzaniem i zaczął machać siekierą. Cofnąłem się trochę. Skup się, jeden zły ruch i zostaniesz skrócony o głowę...
- T-t-t-tak... Widzisz... Skończyliśmy chwilę temu i... hehe... pojawił się problem... hehe!
- Problem? Jaki problem? - Tetsu był zły, oj bardzo zły...
- Eeee... - Spaliłem cegłę. - Mamoo zostaw mnie! To wszystko jego wina! On mnie demoralizuje! - Powiedziałem obciągając niżej koszulkę... Tak niezręcznie... Zabije tego Akire!
- Ja, teraz, wyjdę... ochłonąć, a potem do tego wrócimy. Jak tamten przestanie udawać, że się kąpie. - powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami. Po chwili z łazienki wyszedł mokry Akira z ręcznikiem przepasanym na biodrach. Rzuciłem się na niego. Skoczyłem od tyłu i złapałem się jego szyi, nogami także go oplotłem. Miałem w planach przewrócenie go, jednak uparcie trzymał się na nogach. Zacząłem więc go dusić.
-------------------------------------
~~AKIRA~~
- Akira zabije cię! Jak mogłeś mnie tak zostawić!? To była w większości twoja wina!
- Shin, debilu! Zaraz mi spadnie ręcznik! - Próbowałem go złapać, ale było już za późno. Do tego zaczynało mi brakować tlenu. - Shin... dusisz...
- Dobrze ci tak!!! - Zacisnąłem mocniej uścisk, dalej go ujeżdżając.
Zrobiło mi się czarno przed oczami...gówniarz przesadził... i osunąłem się na podłogę tracąc przytomność.
---------------------------------------
~~SHIN~~
O kurwa... Zabiłem go... Ja pierdole Akira żyj... Co ja zrobię jak go tu Tetsu znajdzie!? Myśl... Myśl... Usłyszałem kroki. Nie marnując już czasu zaciągnąłem go do łazienki zatrzaskując drzwi. Oparłem go o ścianę.
- Akira... Akira słyszysz mnie? - Dałem mu z liścia na ocucenie. - Żyjesz!? - Ja wale on jest nagi...
- Co jest? - podniósł się lekko na łokciach.
- Em... Zasłabłeś sobie.
- Przecież pamiętam debilu, że mnie dusiłeś!
- Przyśniło ci się.
- Shin, wyjdz. - Rzucił oschle nawet na mnie nie patrząc. Oho... Wkurzony... Ulotniłem się.
----------------------------------------
~~TETSUYA~~
Nie mogę w to uwierzyć. Pierdolony Akira... za kogo on się uważa?! Ale...ale... Shin wcale nie wyglądał jakby Akira na niego napadł... i... i... boże... czy on też był podniecony?! Taki młody! I już gej! Nawet nie zaznał co to jest pożycie seksualne z kobietą! Wszystko przed tego popieprzonego napaleńca. Nie mógł sobie wybrać kogoś innego?! Kogoś starszego?! Bez przyszłości?! Nie.... ja tego nie przeżyje...
----------------------------------------
~~JUN~~
Wychodziłem właśnie z domu, gdy usłyszałem krzyk z ogródka.
- Akira pierdolony geju! Zostaw mojego Shin-chana! - Zajrzałem zza krzaka. Testu rąbał drewno... Tetsu rąbał drewno... rąbał drewno... drewno?... przecież my nie mamy kominka.... Czekaj, wróć! Co on powiedział?! Akira... gej? Zostaw... Shina? Co tu się kurwa dzieje?! I nagle mnie olśniło. Wszystkie wątki zaczęły się łączyć w całość. Ucieczka Shina i to że Tetsu powiedział, że to wina Akiry, to jak mnie zepchnął z młodego, to jak wepchnął się między nas na kanapie, to jak zareagował po tym, gdy Shin uwiesił się na mnie jak wszyscy złapaliśmy doła... i te wszystkie spojrzenia, które mi posyłał, gdy zobaczył mnie sam na sam z młodym... czyli to wszystko było przez zazdrość... o ja pierdole... co się w tym domu dzieje jak mnie nie ma...
-----------------------------------------
~~TSUKI~~
Dzień urodzin Shina. Śpieszyłyśmy się z Mai. Znowu ubrała mnie w "sekszi" ciuszki... Wysiadłyśmy z taksówki i sprintem do klubu. Tym razem stałyśmy z tyłu... Pod koniec koncerTu mają nas wywołać, żebyśmy wjechały z tortem.
- Mai nie jedz tego! - Przyciągnęłam ją do siebie widząc jej palec w polewie.
- Ten tort jest wielki! Nikt nie zauważy...
- Boże Mai... - W tym momencie zagłuszyła mnie muzyka. Zespół stał już na scenie. Lider dał znak i zaczęli grać. Prawie ogłuszył mnie pisk Mai. Czy ona nie wie, że krzyczy mi do ucha!? Ile to minęło od ostatniego koncertu... Zdążyli napisać pare nowych piosenek. Wtem wszystko ucichło.
- Proszę wszystkich o uwagę. - Wszystkie oczy powędrowały w stronę przemawiającego Jun'a. - Dzisiejszego dnia mamy wyjątkową okazję... - W tym momencie Jun skinął na nas, więc zaczęłyśmy wjeżdżać z tortem. - Uwaga dzisiaj Shin staje się dorosły!
Tłum się rozstąpił. Zbliżałyśmy się z ciastem do sceny. Jun objął zaszokowanego Shina ramieniem od tyłu.
- Shin-chan, pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczkę - powiedziała Mai.
- A no tak, to dziś. - Podrapał się zakłopotany po karku. Po czym z promiennym uśmiechem doskoczył do tortu.
- Sto lat, sto lat! - Zaczął Tetsuya. Po chwili wszyscy się włączyli. Po piosence Shin zdmuchnął świeczki i pokroiliśmy ciasto. Shin zagrał solówkę na gitarze i koncert się skończył. Wraz z zespołem i Mai udałam się za kulisy.
- Jej nie zapomnieliście! Jesteście kochani! - Wykrzyczał Shin ściskając każdego z osobna.
- Kto by pomyślał, że od dziś jesteś "dorosły". Najlepszego! - Prychnęłam.
---------------------------------------
~~AKIRA~~
Shin jest już dorosły? hmh... i co to dla mnie oznacza... uśmiechnąłem się szatańsko i wtedy zobaczyłem minę Tetsu... no jakby cholera jedna czytała mi w myślach!
- Shin, to jeszcze nie koniec, ponieważ przenosimy się z imprezą do nas. - powiedziałem.

- Ekhem..., ponieważ w samochodzie Tetsu się wszyscy nie zmieścimy. Ja i Tsuki pojedziemy przodem na motorze. - powiedział Jun. Tetsu kiwnął twierdząco głową, więc młodszy bliźniak wziął Tsu za rękę i wyszedł z budynku.
---------------------------------------
~~TSUKI~~
Szliśmy po parkingu w ciszy. Zatrzymaliśmy się przed motorem. Jun wręczył mi kask.
- Shin wyglądał na zadowolonego... niespodzianka się udała. - Uśmiechnęłam się i włożyłam go na głowę. Ehh... znowu motor. Zawsze mam kłopot z wejściem. Dobra Tsu ogarnij się, to tak jak z konikiem.
- Chcesz spróbować poprowadzić?
- Mogę? E... Lepiej nie... Nie chcę nas zabić...
- Wow... myślałem, że zaczniesz krzyczeć: Jun debilu! Chcesz żebyśmy zginęli?! - po tych słowach parsknął śmiechem.- Podoba mi się twoja reakcja..., ale to innym razem. Dzisiaj bezpiecznie dojedźmy do domu.
- Jestem za! - Rzuciłam i wsiadłam na motor. Zachwiałam się i odruchowo objęłam Juna... Nie wiem czemu zrobiło mi się głupio... Tak się przecież jeździ nie? Ruszyliśmy. Jechaliśmy nocą, więc teoretycznie powinno mi być zimno... O dziwo czułam tylko ciepło bijące z jego ciała...
- Przytul się mocniej! Jest w chuj zimno! - krzyknął, bo zagłuszał go warkot silnika. - A powiedzmy sobie szczerze... nie jesteś dzisiaj zbyt grubo ubrana! Cholera! Mogłem wziąć Akirę ze sobą! Przeze mnie marzniesz!
- Zasłaniasz mi wiatr, więc jest dobrze. W sumie to nie jest mi ani trochę zimno, nie martw się o to. - Odkrzyknęłam, ale zacisnęłam trochę uścisk. Może to on marznie... Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Byliśmy pierwsi. Weszliśmy do środka. 
- Ej Jun, gdzie są te rzeczy o których ci mówiłam, że masz kupić? Mamy czas, więc pomogę ci przygotować stół.
- Już wszystko zrobiłem. Przyjechałem motorem, bo byłem później na miejscu od chłopaków, żeby zrobić tu wszystko zanim Shin się skapnie.
- Wow wiedzę, że serio się zaangażowałeś. - Zdziwiłam się. Jun ma swoja słodką stronę... Można to tak nazwać. Pogadaliśmy jeszcze chwile, gdy nagle z zewnątrz dobiegł nas warkot silnika. Pierwszy wbiegł Shin.
- Cześć wam! Tęskniliście?
- Bardzo... już się nie mogłem doczekać kiedy znowu zaczniesz uprzykrzać mi życie...
- Droczysz się słodziaku! To gdzie prezenty? - Uśmiechnął się. Ta dyskrecja...
- Wejdźmy do salonu, coś czuje, że mój ci się spodoba. - Rzuciłam. Reszta nas dogoniła i ruszyliśmy we wskazanym kierunku. Czekał tam już na nas stół. Gdy zajęliśmy miejsca Akira wstał i otworzył szampana. Jako pierwszemu polał Shinowi.
- Pół mu nalej... bo impreza się za szybko skończy - powiedział Jun.
- Chyba miałeś na myśli siebie. - Zmarszczył brwi Shin. Śmiechłam. - I ty Brutusie przeciwko mnie?
- Nieee... no skąd, smacznego mały.
- Wali od ciebie sarkazmem na kilometr Tsu... Jeszcze zobaczycie jaką mam mocną głowę.
Wznieśliśmy toast, po czym wszyscy zabrali się do jedzenia. Kurde... Tetsu naprawdę dobrze gotuje. Nie wiem czy nie lepiej niż moja mama... Po skończeniu posiłku i opróżnieniu kieliszków, przyszedł czas na prezenty. Postanowiłam jako pierwsza dać mu swój. Wziął ode mnie pakunek i otworzył...
Po chwili rzucił mi się na szyję.
- Tsu kochanie... mówiłem już, że cię uwielbiam!?
- Ojej chyba serio trafiłam.
- Jun! - Shin wyciągnął z pudełka opakowanie z grą. - Jutro ci w tym złoje dupe!
- Masz gaduło, lepiej otwórz mój - powiedział. Rzucił mu pudełko.
Otworzył je i spalił cegłę. Tak się wzdrygnął, że troch zawartości mu się wysypało. Kondomy!? Toś dowalił Jun. Ze środka coś jeszcze wystawało. Czerwonowłosy usypał trochę gumek, na dnie została flaszka. Spojrzał na Juna.
- Jun chyba pomyślał co sam chciałby dostać. - Prychnął Miyabi
- Widziałeś kiedyś moją szafkę? - spytał unosząc brew.
- Nie grzebiw ci w meblach.
- Może to i dobrze...
Nagle w oczach Shina pojawił się dziwny błysk. 
- Nie zaglądać mówisz?
- Może teraz mój! - powiedziała Mai.
Shin złapał pudełko od Mai. Wyjął z niego... Kajdanki? Co dziwniejsze wyglądał na całkiem zadowolonego. Wszyscy spojrzeli po sobie zszokowani.
- No i ciekawe do czego ci się to przyda... - Jun znowu się z niego naigrywał.
- Nie wiesz do czego to służy? Czy chcesz wypróbować? - Uśmiechnął się Shin.
- Tak. Skuj mnie - Jun zaczął się zbijać, ale Akira spojrzał na niego zniesmaczony.
- Za dużo ludzi. - Zaśmiał się Shin.
- Dokończymy później. - Posłał mu buziaka i zaczął się śmiać.- Co powiecie na granie w karty na alkohol? Kto przegrywa, ten pije. Wszyscy już mogą, więc nie sądzę żeby były jakieś sprzeciwy.
- Czy ja wiem...
- Grasz! - Szturchnęła mnie Mai. Wszyscy inni tez pokiwali twierdząco głowami. No niech będzie... Upije was.
___________________________________
No co tak ucichliście? Myślałam, że pod ostatnim rozdziałem pojawi się pare komentarzy :/ A w końcu coś zaczęło się dziać... To kto jutro do szkoły? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz