Szukaj

poniedziałek, 12 października 2015

Rozdział 28 (,,Something for Everyone")

----------------------------------------SHIN
Dotarłem do pokoju ostatni. Boże jaki ten hotel jest skomplikowany... Otworzyłem drzwi. Stał za nimi Tetsu, sięgał płaszcz.
- Mama? Gdzie wychodzisz? - Rozejrzałem się po pomieszczeniu. - Gdzie są wszyscy?
- Akira nie wrócił, rozdzielamy się, żeby go szukać. W lodówce masz jedzenie. Przygrzej sobie i nie otwieraj nikomu.
- Co!? Czemu tylko ja mam zostać!?
- Bo ty się gubisz nawet po drodze do łazienki. Jak mógłbym puścić cię samego w nocy? Jeszcze do tego po nieznanym ci mieście.
- Za kogo ty mn....
- Zostajesz! - Przerwał piorunując mnie wzrokiem i trzasnął drzwiami. Co? Ja niby się gubię? JA!? Jeszcze tego pożałujesz Mamo. Sam go znajdę. Ubrałem się i wyszedłem z budynku. W ogóle czemu go nie ma? Pfff... Idiota nie umiał trafić. Trzeba było nie wychodzić wcześniej. Okej zrobię mu te łaskę i sprowadzę do domu.
Początkowo szedłem przed siebie bez celu. Hmm... Gdzie bym poszedł będąc Akirą... Burdel! Nie... Przesadziłem. Nim się spostrzegłem wokół mnie było już całkiem ciemno. Świeciły jedynie reklamy nad sklepami. A to co? Bary, love hotele... Gdzie ja polazłem... Okej Shin spokój. Po prostu się stąd ulotnie... W takich miejscach roi się od zboczeńców... Nagle poczułem na ramieniu czyjąś rękę. Włosy na całym ciele mi się zjeżyły. Postać złapała mnie za rękę odkręcając w swoją stronę.
- NIEEE!!!
- Ahh... Przepraszam, przestraszyłyśmy cię? - Stały za mną dwie dziewczyny w strojach pokojówek. Takie... Słodkie...
- Mnie? Pff... Słucham was dziewczyny. - Uśmiechnąłem się. Popatrzyły się po sobie.
- Wyglądasz jednak blado... Co powiesz na odpoczynek w naszym barze? Jesteś taki słodki na pewno będziesz miał powodzenie.
- Ja słodki!? To znaczy... A wy też tam będziecie? - Mrugnąłem okiem. Trafiony zatopiony!
- Nie... Ale jest tam pełno naszych koleżanek w strojach pokojówek. Na pewno ci się spodoba. - Dziewczyny... Pokojówki... Zaraz. Miałem szukać Akiry! Nim się jednak spostrzegłem zaczęły mnie ciągnąć ze sobą.
- Czekajcie! Jestem trochę zajęty.
- No chodź. Nie pożałujesz. - Zostałem niemal wepchnięty do środka. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Łał! Takie słodkie! He? A przy tamtym stole co ich się tak nazbierało. Przyjrzałem się dokładniej postaci siedzącej za blatem. AKIRA!? Nie myśląc rzuciłem się w jego stronę, złapałem za bluzkę i przyciągnąłem do siebie.
- Akira draniu! - Krzyknąłem. - Tu cię wywiało!
- Shin? A czo ty tu robirz? - Zanim wybełkotał z siebie te słowa, wypluł na mnie chyba z połowę swojego drinka. Zabije go!! Po wytarciu twarzy, spojrzałem na niego wściekły. Masakra... był zalany w trupa.
- Gówno! Wracamy pijaku! - Dziewczyny zmierzyły mnie wzrokiem... Co one w nim widzą...
- Ja siiie nigćie nie wypieram... - powiedział i objął jedną z panienek po prawej stronie. - A thak fogóle... to nieletni... tu nie wchocą... bo nie mogom... prawda?
Po ostatnim słowie zaczął się śmiać jak nienormalny.Zaraz go normalnie rozerwe! 
- Jak nie po dobroci, to wyniosę cię stąd siłą! - Pokojówki prychnęły. Ta sytuacja mnie tak wkurza...
- Poza tym jestem już pełnoletni cioto!
- Tak? Bosze... jak te dzieci sybko rosną... - Spojrzał na mnie poważnym wzrokiem, po czym wlał w siebie kolejną porcję alkoholu. Nagle podniósł się gwałtownie z miejsca, chwiejąc się przy tym na boki. Odwrócił się do mnie tyłem i dodał. - Panie wybaczą... wychodzę... mój Shin... żegnam... fajnie było, musimy tho kiedysz powtórzyć... 
Złapałem go za rękę, żeby się nie przewrócił. 
- Ty słoniu, ile ty ważysz... - Zacząłem go ciągnąć za sobą do wyjścia. Po chwili udało nam się wyjść z tej diabelskiej dzielnicy... Przechodziliśmy jakimś parkiem... hehe... gdzie my u licha jesteśmy... Wtem Akira zaczął się coraz bardziej zataczać. Już nie mogłem go utrzymać. - A leż sobie spaślaku! - Rzuciłem puszczając go i rozprostowując plecy. Akira zgiął się wpół i zaczął rzygać... Poważnie!? - Dobrze ci tak. Usiadłem na ławce obok. Kurwa! W co ja się wpieprzyłem... trzeba było siedzieć w domu i mieć wyjebane. Spojrzałem znowu w stronę Akiry, ale jego tam nie było. Zerwałem się jak oparzony z ławki i zacząłem się rozglądać. Cholera! Gdzie to polazło?! Nagle zobaczyłem nogi wystające z fontanny. O w dupę! Podbiegłem szybko w wyznaczone miejsce. Akira leżał w wodzie. Na szczęście jego głowa nie była zanurzona.
- Patsz Shin-chan, basen!
- Nie Shin-chanuj mi tu. - Przyłożyłem mu na pobudkę.
Chciałem go wyciągnąć, ale jak tylko złapałem go za rękę zostałem przyciągnięty i oboje wylądowaliśmy w fontannie. - Kurwa idioto! Utop się! - Chciałem wstać, ale ponownie przyciągnął mnie do siebie. - Bawi cię to? Czego chcesz?
- Busi!!!
- Wywalaj, myślami chyba dalej jesteś w barze. - Uniosłem brew do góry.
- Jebaś te laski! Ja chsę ciebie! - Nagle przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Próbowałem się uwolnić, ale bez skutku. Czemu ta cholera ma tyle siły?! Nagle odsunął się gwałtownie ode mnie i spojrzał mi w oczy. - Kurdchę Shin-chan... jaki ty jesteś szliczny... z bliska... Bosze... ja jusz wiem czemu ja cie tak kocham....
- Jesteś zlany, napalony i pojebany. - Powiedziałem wolno i wyraźnie tak żeby zrozumiał przekaz.
- Zlany? Nie... ja ś szwietnie czuje.... Napalony... napalony... rozpalony... rosbiesz mnie... biesz mnie... zgfałcz mnie! - powiedział i zdjął z siebie koszulkę. - Sróbmy to f basenie!
Kurwa z nim jest ostro źle, oj ostro. Nagle wpadł mi do głowy iście świetny pomysł. Wyjąłem mój telefon i ustawiłem nagrywanie z boku fontanny. Nagle wstał i wyszedł z ,,basenu", po czym zdjął z siebie spodnie.
- Bende ekshyby... eksbiji...eksihbib... nago będę biegał!!
- Heheh ucieszysz się jak to rano zobaczysz. - Nagrywałem dalej jego poczynania. W sumie jak się ludzi nazbiera to nie będzie za fajnie. - Idioto ubieraj się!
- A dhasz mi busi? - Odwrócił się w moją stronę i zrobił obrzydliwie słodką minę... i jeszcze przyłożył palec do policzka...
- O fuj jesteś okropny! - Ok... Trzeba użyć sposobu... - Akiś będzie wszystko w domu, seks, buziak co chcesz, ale musisz się ubrać i grzecznie iść. Zrozumiałeś?
- Tak!!! JA - CHCE - SEKSU !!! - powiedział i zaczął się ubierać. Miał niestety duży problem z założeniem ubrań.

- Boże, chodź pomogę ci! Zaraz zadzwonimy po mame i nas zawiezie do domu. Dobrze Akiraś? - Pomogłem mu założyć spodnie... Czułem na sobie wzrok przechodniów... Ehh co a upośledzony guzik! Przykucnąłem.
---------------------------TETSUYA
Miałem już dosyć. Szukaliśmy go już od dobrych dwóch godzin... Cholera! Gdzie on polazł? Podobno za tym parkiem jest ulica, na której jest pełno barów z hostessami. Nie zdziwiłbym się gdyby tam siedział. Byłem w połowie drogi, gdy usłyszałem głos naszej zguby.
- Źle tho robisz!! Róp to szybciej! - pobiegłem w tamtym kierunku i to co zobaczyłem mnie zszokowało. Akira stał bez bluzki, a przed nim klęczał Shin, który majstrował przy jego rozporku. Do tego obaj byli cali mokrzy.
- Możecie mi wytłumaczyć co tu się dzieje?! - Byłem wściekły. Hotate odwrócił się w moim kierunku i wyszczerzył się jak głupi.
- Częś Tetsu! Czo ty thu robisz?
- Shin... - spojrzałem na Miyagiego, który momentalnie stanął na proste nogi. Rozejrzał się jakby ogarniając sytuację... gdy nagle zbladł i zaczął coś bełkotać pod nosem. 
- To nie tak jak myślisz! Bo on jest zlany... pomagałem mu się ubrać! - Krzyczał machając rękami... Nagle jakby coś go olśniło. - Ale widzisz... nie chciałeś mnie wziąć, a to ja pierwszy znalazłem Akirę. - Uśmiechnął się zwycięsko.
- Obaj... do hotelu... ale to już! - Już chciałem iść we wskazanym kierunku, ale ktoś złapał mnie za rękaw. Odwróciłem się w jego kierunku. Okazało się, że to był Akira.
- Ale do law hothelu f tamto strone - pokazal palcem w przeciwnym kierunku. Ja mu kurwa dam love hotel!!
Złapaliśmy go z Shinem z dwóch stron i jakoś udało nam się zaprowadzić go do hotelu. Po przybyciu na miejsce rzuciliśmy go na łóżko. Chcieliśmy już wychodzić, ale zatrzymał nas głos Hotate.
- Shin-chan! Ale... obiecałeś mi seksy!!
Spojrzałem na Miyagiego zszokowany, a ten zbladł.
- To tak, żeby chciał iść hehe...  - Szepnął. - Jutro Akira. - Powiedział już głośniej.
- Ja kcem Seksu! Teras!!! - powiedział i pociągnął Shina na łóżko. - Tets... wyjć! Pszeszkadzasz!
- Ja nie mam siły. Wychodzę - powiedziałem i wyszedłem z pokoju. A niech robią co chcą. Mam to gdzieś! Idę spać.
________________________________
Zaległy za czwartek...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz