----------------------------------------SHIN
Dotarłem do pokoju ostatni. Boże jaki ten hotel jest
skomplikowany... Otworzyłem drzwi. Stał za nimi Tetsu, sięgał płaszcz.
- Mama? Gdzie wychodzisz? - Rozejrzałem
się po pomieszczeniu. - Gdzie są wszyscy?
- Akira nie wrócił, rozdzielamy się, żeby
go szukać. W lodówce masz jedzenie. Przygrzej sobie i nie otwieraj nikomu.
- Co!? Czemu tylko ja mam zostać!?
- Bo ty się gubisz nawet po drodze do
łazienki. Jak mógłbym puścić cię samego w nocy? Jeszcze do tego po nieznanym ci
mieście.
- Za kogo ty mn....
- Zostajesz! - Przerwał
piorunując mnie wzrokiem i trzasnął drzwiami. Co? Ja niby się gubię? JA!?
Jeszcze tego pożałujesz Mamo. Sam go znajdę. Ubrałem się i wyszedłem z budynku.
W ogóle czemu go nie ma? Pfff... Idiota nie umiał trafić. Trzeba było nie
wychodzić wcześniej. Okej zrobię mu te łaskę i sprowadzę do domu.
Początkowo szedłem przed siebie bez celu.
Hmm... Gdzie bym poszedł będąc Akirą... Burdel! Nie... Przesadziłem. Nim się
spostrzegłem wokół mnie było już całkiem ciemno. Świeciły jedynie reklamy nad
sklepami. A to co? Bary, love hotele... Gdzie ja polazłem... Okej Shin spokój.
Po prostu się stąd ulotnie... W takich miejscach roi się od zboczeńców... Nagle
poczułem na ramieniu czyjąś rękę. Włosy na całym ciele mi się zjeżyły. Postać
złapała mnie za rękę odkręcając w swoją stronę.
- NIEEE!!!
- Ahh... Przepraszam, przestraszyłyśmy
cię? - Stały za mną dwie dziewczyny w strojach pokojówek. Takie... Słodkie...
- Mnie? Pff... Słucham was dziewczyny. -
Uśmiechnąłem się. Popatrzyły się po sobie.
- Wyglądasz jednak blado... Co powiesz na
odpoczynek w naszym barze? Jesteś taki słodki na pewno będziesz miał powodzenie.
- Ja słodki!? To znaczy... A wy też tam
będziecie? - Mrugnąłem okiem. Trafiony zatopiony!
- Nie... Ale jest tam pełno naszych
koleżanek w strojach pokojówek. Na pewno ci się spodoba. - Dziewczyny...
Pokojówki... Zaraz. Miałem szukać Akiry! Nim się jednak spostrzegłem zaczęły mnie
ciągnąć ze sobą.
- Czekajcie! Jestem trochę zajęty.
- No chodź. Nie pożałujesz. - Zostałem
niemal wepchnięty do środka. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Łał! Takie
słodkie! He? A przy tamtym stole co ich się tak nazbierało. Przyjrzałem się
dokładniej postaci siedzącej za blatem. AKIRA!? Nie myśląc rzuciłem się w jego
stronę, złapałem za bluzkę i przyciągnąłem do siebie.
- Akira draniu! - Krzyknąłem. - Tu cię wywiało!
-
Shin? A czo ty tu robirz? - Zanim wybełkotał z siebie te słowa, wypluł na mnie
chyba z połowę swojego drinka. Zabije go!! Po wytarciu twarzy, spojrzałem na
niego wściekły. Masakra... był zalany w trupa.
- Gówno! Wracamy pijaku! - Dziewczyny zmierzyły mnie
wzrokiem... Co one w nim widzą...
- Ja siiie nigćie nie wypieram... - powiedział i
objął jedną z panienek po prawej stronie. - A thak fogóle... to nieletni... tu
nie wchocą... bo nie mogom... prawda?
Po ostatnim słowie zaczął się śmiać jak
nienormalny.Zaraz go
normalnie rozerwe!
- Jak nie po dobroci, to wyniosę cię stąd siłą! - Pokojówki
prychnęły. Ta sytuacja mnie tak wkurza...
- Poza tym
jestem już pełnoletni cioto!
-
Tak? Bosze... jak te dzieci sybko rosną... - Spojrzał na mnie poważnym
wzrokiem, po czym wlał w siebie kolejną porcję alkoholu. Nagle podniósł się
gwałtownie z miejsca, chwiejąc się przy tym na boki. Odwrócił się do mnie tyłem
i dodał. - Panie wybaczą... wychodzę... mój Shin... żegnam... fajnie było,
musimy tho kiedysz powtórzyć...
Złapałem go
za rękę, żeby się nie przewrócił.
- Ty słoniu, ile ty ważysz... - Zacząłem go
ciągnąć za sobą do wyjścia. Po chwili udało nam się wyjść z tej diabelskiej
dzielnicy... Przechodziliśmy jakimś parkiem... hehe... gdzie my u licha
jesteśmy... Wtem Akira zaczął się coraz bardziej zataczać. Już nie mogłem go
utrzymać. - A leż sobie spaślaku! - Rzuciłem puszczając go i rozprostowując
plecy. Akira zgiął się wpół i zaczął rzygać... Poważnie!? - Dobrze ci tak. Usiadłem na ławce obok. Kurwa! W co ja się wpieprzyłem... trzeba było siedzieć w domu i mieć wyjebane.
Spojrzałem znowu w stronę Akiry, ale jego tam nie było. Zerwałem się jak
oparzony z ławki i zacząłem się rozglądać. Cholera! Gdzie to polazło?! Nagle
zobaczyłem nogi wystające z fontanny. O w dupę! Podbiegłem szybko w wyznaczone
miejsce. Akira leżał w wodzie. Na szczęście jego głowa nie była zanurzona.
- Patsz Shin-chan, basen!
- Nie
Shin-chanuj mi tu. - Przyłożyłem mu na pobudkę.
Chciałem go
wyciągnąć, ale jak tylko złapałem go za rękę zostałem przyciągnięty i oboje
wylądowaliśmy w fontannie. - Kurwa idioto! Utop się! - Chciałem wstać, ale
ponownie przyciągnął mnie do siebie. - Bawi cię to? Czego chcesz?
-
Busi!!!
- Wywalaj,
myślami chyba dalej jesteś w barze. - Uniosłem brew do góry.
- Jebaś te laski! Ja chsę ciebie! - Nagle
przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Próbowałem się uwolnić, ale
bez skutku. Czemu ta cholera ma tyle siły?! Nagle odsunął się gwałtownie ode
mnie i spojrzał mi w oczy. - Kurdchę Shin-chan... jaki ty jesteś szliczny... z
bliska... Bosze... ja jusz wiem czemu ja cie tak kocham....
- Jesteś
zlany, napalony i pojebany. - Powiedziałem wolno i wyraźnie tak żeby zrozumiał
przekaz.
-
Zlany? Nie... ja ś szwietnie czuje.... Napalony... napalony... rozpalony... rosbiesz
mnie... biesz mnie... zgfałcz mnie! - powiedział i zdjął z siebie koszulkę. -
Sróbmy to f basenie!
Kurwa z nim
jest ostro źle, oj ostro. Nagle wpadł mi do głowy iście świetny pomysł.
Wyjąłem mój telefon i ustawiłem nagrywanie
z boku fontanny. Nagle wstał i wyszedł z ,,basenu", po czym
zdjął z siebie spodnie.
- Bende ekshyby... eksbiji...eksihbib...
nago będę biegał!!
- Heheh ucieszysz
się jak to rano zobaczysz. - Nagrywałem dalej jego poczynania. W sumie jak się
ludzi nazbiera to nie będzie za fajnie. - Idioto ubieraj się!
- A dhasz mi busi? - Odwrócił się w moją stronę i
zrobił obrzydliwie słodką minę... i jeszcze przyłożył palec do policzka...
- O fuj jesteś okropny! - Ok... Trzeba użyć sposobu... - Akiś
będzie wszystko w domu, seks, buziak co chcesz, ale musisz się ubrać i
grzecznie iść. Zrozumiałeś?
-
Tak!!! JA - CHCE - SEKSU !!! - powiedział i zaczął się ubierać. Miał niestety
duży problem z założeniem ubrań.
- Boże, chodź pomogę ci! Zaraz zadzwonimy po mame i nas
zawiezie do domu. Dobrze Akiraś? - Pomogłem mu założyć spodnie... Czułem na
sobie wzrok przechodniów... Ehh co a upośledzony guzik! Przykucnąłem.
---------------------------TETSUYA
Miałem już dosyć. Szukaliśmy go już od dobrych
dwóch godzin... Cholera! Gdzie on polazł? Podobno za tym parkiem jest ulica, na
której jest pełno barów z hostessami. Nie zdziwiłbym się gdyby tam siedział.
Byłem w połowie drogi, gdy usłyszałem głos naszej zguby.
- Źle tho robisz!! Róp to szybciej! -
pobiegłem w tamtym kierunku i to co zobaczyłem mnie zszokowało. Akira stał bez
bluzki, a przed nim klęczał Shin, który majstrował przy jego rozporku. Do tego
obaj byli cali mokrzy.
-
Możecie mi wytłumaczyć co tu się dzieje?! - Byłem wściekły. Hotate odwrócił się
w moim kierunku i wyszczerzył się jak głupi.
- Częś Tetsu! Czo ty thu robisz?
-
Shin... - spojrzałem na Miyagiego, który momentalnie stanął na proste nogi. Rozejrzał
się jakby ogarniając sytuację... gdy nagle zbladł i zaczął coś bełkotać pod
nosem.
- To nie tak jak myślisz! Bo on jest zlany... pomagałem mu się ubrać! -
Krzyczał machając rękami... Nagle jakby coś go olśniło. - Ale widzisz... nie
chciałeś mnie wziąć, a to ja pierwszy znalazłem Akirę. - Uśmiechnął się
zwycięsko.
-
Obaj... do hotelu... ale to już! - Już chciałem iść we wskazanym kierunku, ale
ktoś złapał mnie za rękaw. Odwróciłem się w jego kierunku. Okazało się, że to
był Akira.
- Ale do law hothelu f tamto strone -
pokazal palcem w przeciwnym kierunku. Ja mu kurwa dam love hotel!!
Złapaliśmy go z Shinem z dwóch stron i jakoś udało
nam się zaprowadzić go do hotelu. Po przybyciu na miejsce rzuciliśmy go na
łóżko. Chcieliśmy już wychodzić, ale zatrzymał nas głos Hotate.
- Shin-chan! Ale... obiecałeś mi seksy!!
Spojrzałem na Miyagiego zszokowany, a ten zbladł.
- To tak,
żeby chciał iść hehe... - Szepnął. -
Jutro Akira. - Powiedział już głośniej.
-
Ja kcem Seksu! Teras!!! - powiedział i pociągnął Shina na łóżko. - Tets...
wyjć! Pszeszkadzasz!
-
Ja nie mam siły. Wychodzę - powiedziałem i wyszedłem z pokoju. A niech robią co
chcą. Mam to gdzieś! Idę spać.
________________________________
Zaległy za czwartek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz