Szukaj

poniedziałek, 5 października 2015

Rozdział 27 (,,Something for Everyone")

---------------------------------SHIN
Poszedłem od razu do pokoju... Boże Tetsu mnie za to zabije. Zbladłem.... Przesadziłem... oj przesadziłem! Mam nadzieję, że nie zastosuje kary cielesnej!!! Widziałem przed oczami jego wkurzoną twarz. Opadłem na łóżko. A to z Akirą... Cholera by to.

Na śniadanie obudził mnie... Aki? Spojrzałem na niego zaszokowany.
- Gdzie jest Mama? - Na to zmarszczył lekko jedną brew, odwrócił się i wyszedł. Szok, on jednak posiada jakąś mimikę twarzy. Tetsu pewnie jest zły... Zszedłem na dół. W jadalni zastałem Akirę i Akiego. Jedzenia jeszcze nie było. Usiadłem za stołem i kontynuowałem moją drzemkę na blacie.
- Mógłby się chociaż uczesać. - Dobiegło warknięcie z kuchni. Oho... Mama... Jak przypuszczałem. Wyłoniło się! Coś bardzo podobnego do Tetsu, tylko złe i straszne. Poczułem na sobie zimny pot. Ustał na wprost z patelnia w ręku i przeszył mnie spojrzeniem.
- Może jajecznicy Shin? - Wypowiedział mrocznie. Czemu on musi być taki straszny! Nie podoba mi się ta atmosfera! Co zrobić!? Co odpowiedzieć! Wtem drzwi się otworzyły.
- Welcome everybody! - Krzyknęło moje światło w tunelu.
- Ooo! Jun! Tak dawno cię nie widziałem! Może chcesz jajecznicy!? - Uśmiechnąłem się do niego najsympatyczniej jak potrafiłem.
- A co ty masz taki dobry humor? - Spytał Akira. Nagle zza Jun'a wyłoniła się Tsuki. TSUKI?!
- Co ty tu robisz tak wcześnie!?
- W sumie nie wychodziła - powiedział Jun, szczerząc się jak głupi do sera.
- Nie wychodzi... Zaraz co!? - Rzuciłem się na rudowłosa.
- Biedna... Jun ty draniu! Wiedziałem, że ci się podoba moja Tsuki, ale żeby ją gwałcić. - Spojrzeli na mnie zaszokowani.
- Shin... Widzisz to nie do końca tak. - Powiedziała zdejmując moją rękę z ramienia.
- Serio masz o mnie aż tak złe mniemanie? - Jun spojrzał na mnie, unosząc jedną brew. - Zraniłeś mnie dogłębnie, PRZYJACIELU. 
- Serio myślisz, że dałabym mu się zgwałcić? - Wywróciła oczami.
- E... To znaczy wy? CO!?
- Są ze sobą debilu! Przecież to było do przewidzenia. Od razu było widać, że między nimi iskrzy. - powiedział Akira. - Już nie mogę cię słuchać. Tak w ogóle gratuluje. Cieszę się waszym szczęściem.
To ostatnie powiedział bez entuzjazmu.
- Nie mogę w to uwierzyć! Zgłaszam sprzeciw. Tsu jak mogłaś się tak stoczyć!? Masz przed sobą chłopaka marzeń, a musiałaś zakochać się w TYM?
- Hmm? Kogo? - Rozejrzała się ironicznie.
- Mnie! Akiego! - Wskazałem palcem na postać przy oknie. Odwrócił się i mrugnął jednym okiem. To wyglądało co najmniej dziwnie...
- W sumie myślę, że z was wszystkich i tak najlepszy jest Tetsu. - Mruknęła Tsuki. Jun spojrzał na nią zszokowany.
- Nie martw się... Nie twoja wina, że twój bliźniak zabrał najlepsze cechy. - Poklepała go po ramieniu.
- Może jest jeszcze nadzieja! - krzyknąłem uradowany. Jun zgromił mnie wzrokiem.
- Niby jakie? - Jun uniósł jedną brew. - Bez obrazy braciszku, ale mimo tego, że jesteś IDEALNY, za dużego powodzenia to ty nie masz. 
- Przestańcie. Pierwszy dzień związku, a wy już się kłócicie... Ehh... Oboje macie swoje wady, ale ustalmy, że kochacie się takimi jakimi jesteście. - powiedział Akira. Wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni.
- Akira ostatnio zaczynam się o ciebie bać. Coś ci się w tej czaszce pojebało, bo teksty jakie ostatnio walisz są po prostu dziwne. - powiedział Jun.
- Spierdalaj. - powiedział czarnowłosy. - Ja tu próbuję... ehh... nieważne...
- Ahh i wszystko jasne... Jun jest ofiarą losu i Tsuki związała się z nim z litości! - Olśniło mnie.
- A tak w ogóle to my nie mieliśmy być dzisiaj w wytwórni? - Spytał Jun. Olał mnie! Najnormalniej w świecie mnie olał...
- Tak, ale dopiero na 17 - obudził się Tetsu. O boże Mama! Zapomniałem, że tu jest...
-----------------------------------AKIRA
W końcu minął tydzień naszych mąk. Boże... umieram. Przez ostatnie 7 dni nie opuściliśmy wytwórni... to był jakiś koszmar. Właśnie przymierzaliśmy stroje przygotowane do jutrzejszego debiutu. Mieliśmy zagrać w popularnym japońskim programie muzycznym ,,Let's rock!". Jun usychał nam już z tęsknoty za Tsuki. Cały czas tylko sprawdzał telefon czy nie dostał żadnej nowej wiadomości od niej. Wyglądał okropnie, ale patrząc na wykreowany dla niego przez wytwórnię wizerunek... to wszystko pasowało.
- Zostaw już ten telefon. Niedługo się zobaczycie... wytrzymaj jeszcze tylko pare dni... - powiedziałem do Jun'a.
- Dobra, dobra... Tsuki mówi mi to samo... - To ostatnie powiedział bardziej do siebie. W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł prezes.
- No i jak idzie? - spytał kobietę, która nadzorowała tutaj wszystko.
- Robimy ostatnie przymiarki. Akira i Jun mają już je na sobie. - Powiedziała wskazując na nas. - A reszta się właśnie przebiera... -
Ledwo zdążyła dokończyć zdanie, gdy usłyszeliśmy krzyki i w tym samym momencie ujrzeliśmy Shina wybiegającego z przebieralni bez koszulki.
- Nie!!! W życiu!!! Nie zgadzam się! - Krzyknął. Zaraz za nim z szatni wyłoniły się dwie charakteryzatorki.
- Shin! Proszę wróć do przebieralni!
- Nigdy w życiu! - Syknął unosząc gardę. Rozejrzał się nerwowo po sali, jego wzrok zatrzymał się na dyrektorze. Doskoczył go w momencie i schował się za niego.
- Szefuuuniu! Te złe kobiety chciały mnie skrzywdzić! I zrobić ze mnie pedała! - Powiedział łapiąc go za krawat, robiąc przy tym minę zbitego psa. Dyrektor przeleciał wzrokiem po jego ciele i... zarumienił się!?
- Miało być rockowo moje panie. - Powiedział klepiąc go po plecach.
- T-tak, ale ta koszulka była taka słodka... Chciałyśmy zobaczyć efekt...
- Żadnych, ale! Róbcie to co kazałem. - Spuściły potulnie głowy i wróciły do przebieralni.
- Normalnie kocham cię szefciu, ty jeden mnie rozumiesz!!! - Krzyknął nagle czerwonowłosy i uściskał mężczyznę.
Prezes się wzdrygnął i uśmiechnął ciepło do Miyagiego. Oj... nie podobał mi się wzrok jakim go obrzucił. Mam nadzieję, że ten stary pryk będzie się trzymał od niego z daleka. Już mi wystarczy, że będę musiał oglądać młodego z Tetsu... Grrr... do dupy to życie... Czemu muszę być taki przystojny i pociągający dla płci przeciwnej... Wolałbym poprzytulać się do Shina... Ach... ta moja popularność! Nie no... ze mną gorzej... chyba mi ciśnienie skoczyło...
- Shin debilu! Wracaj do przebieralni! Bo będziemy musieli przez ciebie dłużej tu siedzieć! - powiedziałem zdenerwowany.
- Morda Akira! Ja tu mam prawdziwe problemy! - Warknął.
- No już, już idź się przebrać. - Uśmiechnął się dyrektor kładąc swoją obślizgłą łapę na ramieniu Shina.
- Idziemy gnoju! Chyba ci pomogę! - podszedłem szybko do Shina, strąciłem rękę prezesa i zaciągnąłem go do przebieralni.
- Aaa! Akira! Wywalaj! - Kopnął mnie i wyleciałem z pomieszczenia. - Sam umiem się przebrać! - Wstałem i otrzepałem się, Tetsu zmierzył mnie wzrokiem.
- To nie na mnie powinieneś się tak patrzeć! - krzyknąłem na niego wkurzony i spojrzałem z pode łba na prezesa... - Idę się przejść! -

Bo inaczej zrobię komuś krzywdę...
----------------------------------------TETSU
Akira wyszedł z pomieszczenia. W sumie co racja to racja, prezes ewidentnie dowalał nam się do Shina. Ehh czy on musi tak przyciągać zboczeńców? Moje rozmyślania przerwał śmiech Juna. Odwróciłem się i sam o mało nie padłem. Co oni zrobili z Akim!? Stał wpatrując się w przestrzeń (nic nowego), ale to co miał na głowie... Wszystkie włosy postawione do góry. Aki gangster... Na samą myśl skręcało nas ze śmiechu. Dostrzegłem jednak na jego odsłoniętym czole jedną lekko pulsującą żyłę. Można wywnioskować, że jemu też się nie podobało... Dyrektor uniósł do góry brew w zniesmaczonym grymasie, machnął tylko ręka i Aki wrócił do przebieralni. Niezadowolenie na jego twarzy jednak znikło w momencie kiedy nadeszła kolej Shina. Tym razem strój był dopasowany. Wyglądał rockowo, sportowo, a zarazem lekko zadziornie.
- Idealnie! - Klasnął mężczyzna cały w skowronkach. Nie dziwie się już Akirze...
Projekty ubrań na koncert zostały zatwierdzone, a jutro z samego rana mieliśmy jechać do Tokyo. Wróciliśmy do mieszkania w hotelu. Akiry jednak tam nie było... Gdzie on się szlaja noc przed koncertem!?
__________________________________
Juz nie wiem czy mam tu coś pisać czy nie... i tak was nie ma...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz