~~JUN~~
Weszliśmy do środka. Przy stole siedzieli
już Akira z Aki'm. Tsuki już szła w stronę stołu. Wyprzedziłem ją i odsunąłem
jej krzesło. Spojrzała na mnie zszokowana, ale usiadła w wyznaczonym miejscu. Nachyliłem się do niej i szepnąłem jej na ucho.
- Zdążyli nauczyć, tylko wcześniej byłem
złośliwy. - Uśmiechnąłem się do niej, a ona odpowiedziała tym samym. Usiadłem na
miejscu obok niej i dopiero wtedy zobaczyłem wzrok Shina. Patrzył z
wyraźnym niezadowoleniem.
- Już się pogodziliście? A miałem
nadzieję, że jeszcze cię trochę po wkurzamy... - Mruknął zrezygnowany.
- A kto
powiedział, że tego nie zrobimy? - Zaśmiała się ruda.
- Hmh... Znowu chcesz zacząć?- spytałem, patrząc na nią podejrzliwie.
- A co?
Myślałeś, że teraz będę tylko miła?
- Jun... Ona po prostu woli mnie. -
Uśmiechnął się czerwonowłosy.
- Ooo... czyli jednak wolisz młodszych i do tego nieletnich... no pięknie...,
ale ja nie oceniam... - powiedziałem ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
- Ona na mnie zaczeka, prawda Tsu!?
- Ale wtedy będziesz już letni... Stracę
zainteresowanie. - Pokręciła głową.
- Widzisz Shin, odrzuciła cię
- Ciebie wcześniej odrzuciła...
- A na ciebie spojrzała chociaż raz jak na... faceta? - uniosłem brew.
- Cały
czas, prawda Tsu?
- Ta jasne...
- Friend zone forever! - zaśmiałem się w momencie, w którym Tetsu przyniósł
jedzenie.
- Wiesz
Jun... To ja spałem z nią w jednym łóżku. - Odgryzł się młody.
Spojrzałem zszokowany na nich i chyba nie tylko ja.
Miny Akiry i Tetsu były przerażające.
- Ee... Nie
patrzcie tak na mnie! Robił wszystko wbrew mojej woli! - Pokręciła głową ruda.
- Wszystko? Co wy żeście tam wyprawiali?- spytał zszokowany Tetsu. Oho... będzie
wpierdol od mamusi.
- Stawałem
się mężczyzną Mamo. - Uśmiechnął się Shin.
Tetsu zbladł, a Akira wyglądał jakby chciał wyjść.
Jego kwestia mnie rozbawiła, więc zacząłem się śmiać jak głupi.
- Coś ci nie wyszło.- Wszyscy osłupieli,
bo osobą, która to powiedziała był Aki.
- Aki...
Nawet ty przeciwko mnie... - Załamał się Shin.
- Właśnie głupku. Nie mów tego w taki
dwuznaczny sposób! - Shin nawet na nią nie spojrzał. Siedział opierając czoło
na stole mamrocząc coś pod nosem.
- Właził mi w nocy do łóżka, bo było mu
zimno i tyle. A przemiana w mężczyznę dotyczyła tych ubrań, które Tetsuya
spalił...
- Wiesz Shin... nawet przez chwilę nie poczułem się zazdrosny... ciekawe
czemu...
- Bo i tak
wiesz, że nie masz szans? - Przebudził się Miyabi
- Ehh... twoja inteligencja mnie poraża...
Dalsza część wieczoru minęła nam w przyjemnej atmosferze.
- Dobra, jest już późno więc odwiozę Tsuki - powiedziałem.
- Tak to dobry pomysł. Lepiej żeby nie chodziła sama o tej godzinie.- powiedział
Tetsu.
- A czemu ty?- spytał głupio Shin
- Bo nie masz prawa jazdy?
- I... nie było pytania- powiedział
Miyagi, a wszyscy zaczęli się śmiać.
- A poza tym ty lepiej nikogo nie odprowadzaj, bo znowu się zgubisz... -
powiedział zażenowany Akira.
- Poza tym dzieci o tej porze mają godzinę policyjną - pokazałem mu język.
- A więc
jednak nie trafiłeś... Moje obawy były słuszne... - Pokręciła głową ruda.
- Wszyscy przeciw mnie...
--------------------------------------------
~~TSUKI~~
Jun odwiózł
mnie do domu. Zatrzymaliśmy się przed bramą.
- Dzięki, to na razie. - Rzuciłam
wychodząc.
- Czekaj. Możemy jeszcze chwilę pogadać?- spytał.
- Hm?
Jasne, o co chodzi?
- Chodzi o Shina. Wiesz ten debil ma za tydzień 18 urodziny i pomyślałem, żeby
zrobić coś fajnego. - odwrócił wzrok, wyglądał na lekko zażenowanego. Postanowiłam mu dokuczyć. Spojrzałam mu w oczy.
- Ojej... Więc jednak udawałeś takiego
oschłego. - Uśmiechnęłam się złośliwie.
- A nie dałem ci tego do zrozumienia?- nagle jakby się ocknął i przybliżył się
na tyle, że opierałam się o ścianę domu, a on był niebezpiecznie blisko.- Ja
bywam wredny, zboczony, arogancki, złośliwy, czarujący, ale nie oschły... nie
wobec dziewczyn.
- Chodziło
mi tu o Shina. - Powiedziałam odwracając wzrok.
- Aaa... Shin. Ja jestem wobec niego złośliwy, ale to nie dlatego, że go nie
lubię...- powiedział, odsuwając się. Uff, odetchnęłam.
- Co dokładnie mielibyśmy zrobić na te urodziny?
- Pomyślałem o tym, żeby zorganizować tego dnia koncert i pod koniec,
mogłybyście razem z tą twoją koleżanką, której imienia nie pamiętam, wjechać z
tortem i wszyscy razem zaśpiewalibyśmy mu sto lat. Potem rozdalibyśmy szampana,
dali wszystkim po kawałku tortu... plus trzeba będzie skombinować jakieś prezenty... , a potem
przenieślibyśmy się do nas żeby to uczcić.
- Czemu nie! Ale... Co może chcieć Shin?
- Eee... grę na plejaka? Yyy... pieska? Chociaż nie.
Nie chce żadnego zwierzęcia w domu. Shin jest zbyt nieodpowiedzialny... biedny
Tetsu by miał kolejny obowiązek....
- Hahah
chyba masz racje... Ale mój znajomy z uczelni wspominał coś o nowej grze...
Podobno jest świetna. Może załatwi mi jedną. - W tym momencie drzwi domu się
otworzyły. Stała za nimi moja mama.
- Oh, Tsu-chan jesteś.
Jun stanął jak wryty.
- Cześć
mamo. Wybacz byliśmy za głośni?
- Ooo... to ty ostatnio przyjechałeś po Shin-chana, prawda?- mama uśmiechnęła
się delikatnie - Zmieniłeś fryzurę?
- Mamo to jest...- Jun wszedł mi w słowo.
- Przepraszam, pomyliła mnie pani z moim
bratem. Jestem Igarashi Jun, miło mi poznać, a chłopak którego pani wtedy
widziała to mój brat bliźniak Tetsuya.
- Wow... Tsu-chan przez 21 lat nie przyprowadziłaś
do domu żadnego chłopaka, a to już trzeci taki przystojniak w ciągu tygodnia! -
Jun parsknął śmiechem.
- Mamo...
- Może być pani pewna, że zamierzam pojawiać się tu
często.- powiedział, uśmiechając się do niej za słodko.
- O tak, zapraszamy! Tsu-chan skoro i tak
jeszcze rozmawiacie, to może zaprosisz go do środka?
- Nie
bardzo... chce mi się spać. Poza tym on już idzie. - Rzuciłam pchając go w
stronę samochodu
- Tak, ja już muszę iść. Miło było panią poznać, dobranoc.- powiedział i
pocałował mnie w policzek.- Do zobaczenia Tsu-chan.
I
odjechał...Zesztywniałam. Po chwili jednak spojrzałam zażenowana na mamę. Ten jej uśmiech
mnie przerażał...
------------------------------
~~AKIRA~~
To chyba czas, żeby pogadać z tym gnojkiem. Czemu Shin nie miał nic przeciwko
tym pocałunkom ostatnio? Czemu nie stawiał oporu? Czemu starał się mi dorównać?
- Shin, chodź ze mną. Musimy pogadać. -
Wyszedłem z kuchni i poczekałem na niego na korytarzu, a potem ruszyliśmy do
mojego pokoju. Usiadłem na łóżku i poklepałem miejsce obok siebie. Spojrzał na
mnie zdziwiony.
- Co tam? - Wzruszył ramionami.
- Chcę z tobą pogadać o tym co się ostatnio stało... - zbladłem.
- E? O co
chodzi? - Przeciągnął się odchylając do tyłu i opadł na łóżko. Chyba nie wie o
co mi chodzi....
- O-o to nasze ostatnie... całowanie się...
Shin
zmarszczył brwi.
- To chyba jasne, że wygrałem... Jakieś wonty?
- Wygrałem? Ty myślisz, że to była jakaś chora gra?! Ty chyba nie sądzisz, że
całowałbym się z facetem, jeżeli chodziłoby o jakąś popieprzoną zabawę!- byłem wściekły,
tego już za wiele.
- Eee... - Zmieszał się. - Nie odwzajemniłeś pocałunku, żeby
się zrewanżować? To po co? - Zbladł. -
Akiraś, serio cie dziś nie ogarniam.
- Nieważne! Zapomnij. Wyjdź z pokoju.- powiedziałem i położyłem się na łóżku i
dodałem będąc już tyłem do niego.- I przepraszam, że cię w to wmieszałem.
- Co? Teraz
się wkurzasz? Pewnie masz ból dupy, że byłem taki dobry. - Szturchnął mnie
łokciem. - A myślałem, że ciebie trudno zdenerwować.
- Shin... jeżeli zaraz stąd nie wyjdziesz, stanie się coś złego...
- Co
takiego? - Uniósł brew opierając się o moje plecy. ( Dalej leżałem tyłem do
niego.)
Boże... niech on odejdzie... jak ciepło... opanuj się Akira, dasz radę...
- Hmm? Co
tak zamilkłeś? Akiraś taki nieśmiały... - Prychnął.
- Shin. Odsuń się ode mnie...
- Co? Najpierw mnie
wołasz, a teraz każesz mi iść? Chamsko... Speszyłeś się! Teraz jestem ciekawy!
- Ehh... Shin, przybliż się.- Może w tę stronę...
nie no zaraz... zejdę.
- Hmm? -
Nachylił się nade mną. - Powiedz mi w końcu o co chodzi?
Cała samokontrola poszła się jebać. I w końcu któryś raz z rzędu, docisnąłem go
do łóżka tak, że to ja byłem w pozycji dominującej.
- Czy... możesz... zostawić...mnie...w spokoju? - zacząłem dyszeć. Eee... to
niedobrze. Moje ciało zaczęło coraz gorzej na niego reagować. Trzymaj się
Akira!
- Nie, nie mogę. - Uśmiechnął się... Pewnie na widok mojej
desperacji... Czy jego to bawi? - Ale złaź ze mnie...
- Shin... jeżeli zaraz nie wyjdziesz.. to znowu cię pocałuję.- położyłem się
obok niego i zakryłem oczy dłonią.
Ku mojemu
zdziwieniu siadł mi na biodrach z chytrym uśmieszkiem i przygwoździł moje
nadgarstki do materaca.
- Ojej czyżby Akiraś miał chcice?
Panienki ci się skończyły? - Droczył się ze mną.
Spojrzałem na niego z przerażeniem w oczach. Nie zastanawiając się za bardzo
nad odpowiedzią, ponieważ moje pożądanie wzięło nade mną górę, powiedziałem:
- A co... oferujesz siebie? - spojrzałem na
niego z zawadiackim uśmiechem.
---------------------------
~~SHIN~~
Nie wiedziałem bardzo o co chodzi... Ale te jego reakcje są
zabawne. Tego zawsze najtrudniej było wkurzyć... A to w końcu moje hobby...
Podokuczam mu trochę. W tej chwili byłem całkowicie pewny swojej pozycji.
Przycisnąłem jego nadgarstki mocniej do materaca.
- Jak dasz radę... - Prychnąłem. Gdy nagle
pokój zawirował i już znalazłem się pod nim... - Wtf kiedy ty...
- Lata praktyki. Niejedna chciała mnie zdominować...
Szarpnąłem się. Mocny jest...
- Wracaj na dół! Teraz nie
jesteś śmieszny... - Siłowałem się z nim.
- Chyba miałeś szanse uciec... Nie mówiłem, że masz wyjść inaczej stanie się coś
złego?
Przełknąłem ślinę. Z każdym moim ruchem zaciskał uścisk...
Niefajnie... A było tak śmiesznie... FUCK. - Leżeć powiedziałem!
- Leżę, na tobie.
- To leż, pode mną.
- Co zrobisz jak się położę pod tobą?
- Będę na
tobie siedział. - Uśmiechnął się.
- Tylko tyle? Ja mam w planach ciekawsze rzeczy... z
góry, ale jestem otwarty na propozycje.... - powiedział i przybliżył swoją
twarz do mojej.- Shin... bawisz się w bardzo niebezpieczną grę...
Zbladłem...
To znowu się tak skończy?
- E... nie pyskuj... - Powiedziałem w desperacji, już
nie taki pewny siebie. Nachylił się jeszcze bardziej i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
- Ostrzegałem, że cię pocałuję
Zmarszczyłem brwi... Znowu to uczucie... Robi mi się
gorąco... Drań ma wprawę.
-
Pff, nic nie poczułem. - Wywróciłem oczami.
------------------------------------
~~AKIRA~~
Podniosłem go do pozycji siedzącej.
Wplotłem swoje ręce w jego włosy i wpiłem się w jego usta. Tym razem
pokażę mu co to jest prawdziwy pocałunek. Zacząłem go całować tak jakby to miał
być ostatni raz kiedy trzymam go w ramionach. Po chwili Shin zaczął oddawać te
pocałunki, gdy to zrobił wsunąłem język do jego buzi i zacząłem penetrację.
Trochę go tym zaskoczyłem, ale nie dałem mu przerwać pocałunku. Całowałem go
żarliwie dopóki nie zaczęło nam brakować tchu. Odsunąłem twarz od jego. Czułem,
że pożądanie przejmuje nade mną kontrolę. Obie ręce wysunąłem z jego włosów i
rozpocząłem nimi wędrówkę w dół jego ciała.
- A-akira. - Wydyszał. - Co ty odwalasz? - Oparł brodę na
moim ramieniu zaciskając zęby. Położyłem go z powrotem na łóżku, a następnie zjechałem rękoma w dół jego
koszulki. Wsunąłem obie ręce pod materiał i zacząłem jeździć nimi po jego
brzuchu. Dotykałem delikatnie każdy mięsień jego brzucha, co miałem wrażenie
doprowadzało go do szału. Gdy dotarłem rękoma wyżej, trąciłem palcem jeden z
jego sutków. Z jego gardła wydarł się jęk. Przerażony
złapał mnie za nadgarstki. Zatrzymałem się, leżał pode mną głośno łapiąc
oddech. O kurwa...
- Yyy... Shin ja... wybacz.- powiedziałem i szybko z niego zszedłem. Dopiero teraz zauważyłem wybrzuszenie w jego spodniach. To był dla mnie szok. Czy to, że on tak na mnie reaguje.... nie oznacza, że...
nie Akira, nie rób sobie nadziei. Chłopak jest po prostu niedoświadczony. Spalił cegłę i zasłonił twarz poduszką... Prawiczek.
- Ygh...
- Miotał się i mruczał coś pod nosem... Co za odmiana...
- Shin... jeżeli zaraz stąd nie wyjdziesz... nie
ręczę za siebie.- wydyszałem. Wiedziałem, że nie tylko jego to podnieciło. Shin
spojrzał na moje spodnie zszokowany. Szczerze... nie miałem się czego wstydzić.
Już dawno się z tym pogodziłem. Nagle w drzwiach pojawił się Tetsu... z SIEKIERĄ?! O kurwa! Przyszedł mnie
zabić! Dowiedział się!
- Akira idę narąbać drewna... - dopiero po
chwili, ogarnął co się dzieje i spojrzał na nasze spodnie. Jego oczy zrobiły
się tak duże, że nie wyglądał na azjatę.- Przepraszam... czy ja wam w czymś
przeszkodziłem? Akira... co tu się dzieje? - Ostatnie powiedział przez zęby. Spojrzałęm
na Shina... Zastygł. Przełknąłem głośno ślinę.
- Hmmm... jakby ci to
wyjaśnić...hehehe....eee... my...- nie wiedziałem co powiedzieć.
- My... Oglądaliśmy razem pornola!!! - Rzucił w panice Shin.
To dowalił...Tetsu spojrzał na niego zszokowany.
- Taaak... przecież nie mogłem dopuścić,
żeby młody sam fapał w pokoju...
- Aha... i dlatego postanowiłeś
,,fapać" z nim?! Pojebało was?!- Tetsu był wściekły.
- Ok, Tetsu... uspokój się... i odłóż
siekierę... W końcu kiedyś musi się nauczyć... hehe...- co ja gadam?
- Hehe...
- Idę się myć! - I zwiałem do łazienki. Sam sobie radź!
__________________________________
Nooo... zaczyna się coś dziać xD Mam nadzieję, że bedziecie się śmiać z tego rozdziału tak samo jak my xD To do poniedzialku ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz