Szukaj

piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 13 (,,Something for Everyone")

~~TETSUYA~~
Jeździliśmy po mieście już 3 godzinę. Akira milczał jak grób z poczuciem winy wypisanym na twarzy. Ulżyło mi, że tu jest. Sam bym tu zwariował. Nagle spuścił głowę i uderzył pięścią o szybę.
- Akira! Chcesz wybić ok...
- Wracajmy! - Krzyknął drżącym głosem. - W ten sposób go nie znajdziemy...
- Masz racje. - Westchnąłem.
- Przepraszam Tetsu... To moja wina. - Droga powrotna w tej przytłaczającej ciszy zdawała się trwać wieki. Weszliśmy do salonu. Ku mojemu zdziwieniu siedział w nim Jun.
- Kto to postanowił wyjść z pokoju...
Spojrzał tylko na mnie znudzonym wzrokiem i wrócił do oglądania telewizji.
- I co nie zamierzasz z nami porozmawiać!? Jakaś kłótnia z dziewczyną, którą znasz od paru dni i masz w dupie cały zespół!? Wiesz, że Shin zniknął!? Ale oczywiście ty nie widzisz nic prócz końca własnego nosa! - Nerwy mi puściły...
- Młody zniknął? A co się stało?- Spojrzał dalej nieprzytomnym wzrokiem. - I to nie kłótnia z nią sprawiła, że taki jestem... faktycznie to trochę jej wpływ, ale tu nie chodzi o to co myślisz... nie chcę o tym gadać...
- O niczym nie chcesz gadać, najlepiej zamknąć się w pokoju! - Krzyknąłem, byłem tak zdenerwowany całą tą sytuacją, że straciłem nad sobą panowanie
- Tetsu starczy! - Powiedział Akira łapiąc mnie za ramię.
- Zamknij się! To przez ciebie Shin uciekł! - Wyrwałem mu rękę. Widać, że moje słowa go zraniły. Przesadziłem.
- Wybaczcie, zagalopowałem się...
- Przez niego?- zdziwił się Jun i w tym momencie pomyślałem, że powiedziałem za dużo.
- Poniekąd... - Podrapałem się desperacko po karku... Akira zbladł.
- A długo go nie ma? - spytał, widać było że od niechcenia, ale w tym momencie cieszyłem się, że nie kontaktuje za dobrze.
- Od 3 dni...
- Zadzwonię do niego. - Już miałem mu powiedzieć, że to nie zadziała, ale był za szybki i wykręcił numer. Po kilku sygnałach odezwał się głos w słuchawce. - Halo? Shin co ty odpierdalasz? Tetsu się o ciebie martwi... Gdzie jesteś?... Ok... Zamierzasz wrócić do domu?... kiedy?... ok, nie naciskam... to na razie.
I się rozłączył. Myślałem, że go w tym momencie zabiję... Chciałem usłyszeć głos mojego Shina!
- I co powiedział?! Gdzie jest?! co robi?! kiedy wróci?! Tęskni za mną?!
- Eee.... powiedział, że nie za szybko, nie chciał powiedzieć gdzie jest i powiedział, że wróci do domu, ale wie kiedy. - Powiedział to najspokojniej w świecie, a mnie rozsadzało ze złości.
- Czyli się gówno dowiedziałeś! Chociaż przynajmniej wiemy, że żyje... - Powiedziałem nadal wkurzony. - Czemu tylko od ciebie odebrał telefon?
- No nie wiem... może was nie lubi...
- Mój Shin... on mnie...
-----------------------------------------
~~AKIRA~~
- Co to za kartka? - Rzuciłem zmieniając temat.
- Hmh? - Jun spojrzał na stół i powiedział obojętnie.- A to... była tu jakaś babka. Powiedziała, że jest z jakiejś tam wytwórni i że prezes chciałby nas wypromować. -
Wziąłem do ręki ulotkę i można powiedzieć, że szczęka mi opadła.
- Łoo to przecież JU enterntaiment! - Krzyknąłem do załamującego się dalej Tetsuyi
- Czekaj, czekaj... JU ?! - nagle Jun się ocknął. - To JU?!-
- Ale ty jesteś dziś ogarnięty Jun... - Zironizowałem.
- Idziemy pogadać z tym prezesem. Nie ma bata! Oni są jednymi z najlepszych w Japonii. Już ja znajdę tego gnoja!- Powiedział Jun. Chyba już mu lepiej.
-------------------------------------------
~~TSUKI~~
Był wieczór. Udało mi się pozbyć Shina na trochę wysyłając go do sklepu. W między czasie zadzwoniłam do Mai.
- CZEŚĆ TSU! JAK TAM SHIN!?
- Już dłużej nie mogę!
- Hę? Jak to?
- Wyjada mi moje serki dietetyczne z lodówki... Jak z reszta wszystko inne... Zużywa wodę i wcale nie moge się przy nim skupić na nauce. Okej lubię go..., ale on zdecydowanie musi wrócić do siebie.
- Mam go przygarnąć!?
- Obejdzie się... to jeszcze dzieciak...
- Wprowadzę go w świat dorosłych!!!
- Mai...
- Dobra... Tsu, dam ci numer do Akiry-kuna. Niech go weźmie.
- Co? Mam prosić Akirę o przysługę? Prawie go nie znam...
- Powiedz, że znasz mnie! Nie odmówiiii!
- T-ta... Napisz mi w smsie. Zadzwonię zaraz, póki Shina nie ma bo jeszcze zwieje...
Wzięłam telefon i bez namysłu wykręciłam numer do Akiry. Pierwszy sygnał, gdy nagle przypomniało mi się, że to w sumie przez niego Shin nie chce wrócić. O fuck...
- Halo?
- Ee... Możesz dać kogoś innego do telefonu? Tylko nie Juna.
- Eee...co? A kto mówi?
- Tsuki, byłam u was jakiś czas temu z Mai.
- Aaa... yyy..., a kogo mam ci w takim razie dać do telefonu? I czemu nie mogę to być ja? Wiesz mi... mogę ci pomóc z każdą sprawą
Ups... nie pamiętam ich imion... Shin, Akira, Jun... ee...
- Barmana.
- Tetsu? A... ok. Skoro chcesz. - Usłyszałam, jak drze się na barmana. Po chwili odezwał się w słuchawce.
- Halo?
- Witam...
- Z kim mam przyjemność?
- Tsuki, spotkaliśmy się w barze.
- Aaa... koleżanka Jun'a. Coś się stało?
- Wiem, że praktycznie się nie znamy, ale chciałabym prosić cię o przysługę...
- Przepraszam, ale w tej chwili mam pewien problem, z którym muszę sobie poradzić, więc nie wiem czy dam radę ci pomóc...
- Zabierzcie Shina! Ja już dłużej z nim nie wytrzymam! - Walnęłam w panice... Eee... teraz to już się na pewno rozłączy.
- Co?! Mój Shin-chan jest u ciebie?!... Podaj adres będę w 5 minut!
Łoo jego nastawienie się zmieniło. Usłyszałam kroki na schodach.
- Wyślę ci SMSem bo właśnie wrócił ze sklepu. Czekam. - Rzuciłam rozłączając się.
-------------------------------------
~~TETSUYA~~
Rozłączyła się. Mój Shin-chan! Żyje! Wcisnąłem Akirze telefon w rękę i zacząłem go ściskać.
- Akira!! Shin się znalazł! Jadę po niego. Dzisiaj już będzie w domu! - Akira wyglądał na zadowolonego, ale w tym momencie patrzył na mnie jak na wariata. W sumie mu się nie dziwię. Pora się ogarnąć. Puściłem go i odchrząknąłem. - No... to ja lecę.
Nie dając mu dojść do słowa, wyszedłem z domu i ruszyłem do samochodu.
-------------------------------------
~~AKIRA~~
Co? Shin? Łaa... teraz rozumiem czemu ruda nie chciała ze mną gadać... Boże... jak ja się cieszę... Ale... co ja zrobię jak on wróci? Hmh... to chyba czas porozmawiać. Ciekawe czy doszedł do jakichś wniosków po tych paru dniach...
-------------------------------------
~~TSUKI~~
Oglądaliśmy z Shinem tv, gdy zabrzmiał warkot silnika i hamulce. Wow Tetsu chyba ostro jeździ.
- Kto to może być?
- Kto wie... Sprawdzę. - Nie wzbudzając żadnych podejrzeń zbiegłam na dół po schodach i otworzyłam drzwi.
- Gdzie? - W drzwiach stał zdyszany Tetsu... co on biegł do tych drzwi? Wskazałam tylko palcem w górę, a on już ruszył we wskazanym kierunku. Gdy wszedł do pokoju krzyknął- Shin! Wiesz jak ja tęskniłem?!
- T-t-t-t-tetsu!? - Krzyknął oszołomiony będąc już w jego ramionach. Gdy nagle spojrzał w moją stronę, zmarszczył brwi. - Zdrajczyni.
------------------------------------
~~TETSUYA~~
Rzuciłem się na niego tak impulsywnie, że nawet nie zdążyłem mu się dokładnie przypatrzeć.
- Boże...Shin... Co ty masz na sobie ?! I co zrobiłeś z włosami?! - Shin wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle. Zamiast luźnych ciuchów, teraz miał na sobie czarne, obcisłe dżinsy, czarną, skórzaną kurtkę i coś co przypominało bluzkę, ale jak dla mnie spokojnie można by było tego użyć jako sieć rybacką... serio Shin ma tak umięśniony brzuch? A ja myślałem, że jest tylko chudziutki... Spojrzałem na jego włosy... Nie... te czarne końcówki w ogóle mu nie pasują...
- Mała transformacja. - Rzuciła zakłopotana Tsuki.
- Mała?- Spojrzałem na nią jak na wariatkę.
- Eee... - Podrapała się po głowie.
- Zazdrościsz? - Uśmiechnął się Shin.
- Shin debilu wyglądasz jak kiepska podróba Jun'a! A poza tym wiesz jak ja się o ciebie martwiłem?! My odchodziliśmy od zmysłów, co się z tobą dzieje, a ty się tu bawiłeś w najlepsze! Mogłeś chociaż zadzwonić i powiedzieć, że wszystko z tobą dobrze!
- Bo widzisz Tetsu..... JAK TO KIEPSKA PODRÓBA JUNA!? Wyglądam 100 razy lepiej!
- Powinieneś się raczej skupić na drugiej części mojej wypowiedzi!
- Nie będziesz mi mówił jak żyć. - Odwrócił teatralnie głowę. Co to!? Czyż to nie młodzieńczy bunt?
- Wracamy do domu! - Powiedziałem i złapałem go za rękę.
- Nie! Ja tu zostaje!
- Będziesz dalej się ukrywał jak zbity pies?! Nie przesadzasz trochę?! Przecież to co się stało nie było takie straszne! On chciał cię tylko postraszyć! - Ups... chyba nie powinienem ujawniać tego, że o tym wiem.
- Właśnie o tym mówię! Jak mogłem wylądować pod nim! To skaza na mojej dumie! Ja mu jeszcze pokaże gdzie jego miejsce... zaraz.... Już wam rozgadał!? Musi się tak przechwalać!?
- To nie tak! Tylko ja wiem o tym... eee..., bo ja się zastanawiałem gdzie jesteś i on żeby mnie uspokoić powiedział mi co między wami zaszło... co prawda dostał ode mnie niezły opierdol za ten incydent...
- Po prostu mnie zaskoczył... Drań nie dał się tak łatwo jak za pierwszym razem... W każdym razie zostaj...
- Nie! Nie zostajesz. - Jego wypowiedź przerwała rudowłosa uderzając go łokciem w brzuch. Shin zgiął się w pół, ta wzięła go pod ramię.
- Gdzie to odnieść? - Uśmiechnęła się do mnie szczerze.
- Ja TO zabiorę - Powiedziałem.

Wręczyła mi półprzytomnego Shina. Nieźle go walnęła... Podziękowałem i zabrałem go ze sobą.
_____________________________
Jeszcze jeden i będzie nadrobione ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz