Szukaj

wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 10 (,,Something for Everyone")

~~TSUKI~~
Szliśmy w stronę domu. Wyglądał dość zwyczajnie. Jun jako dżentelmen otworzył nam drzwi. Mai była bardzo podekscytowana... Czułam to, bo pociła jej się ręka ( Cały czas ciągnęła mnie za sobą) Poprowadzono nas do salonu. Były w nim dwie osoby siedzące na kanapie w centrum pokoju: gitarzysta jak mu tam... Shon? I czarnowłosy basista... jak mu było? Mai zacisnęła bardziej dłoń na ten widok. Nagle czarnowłosy poderwał się zaskoczony.
- Mai? Co ty tu robisz? - Spojrzał pytająco na Mai, a potem na Jun'a.
- Akiraa-kun!!!! - Wykrzyczała, wieszając mu się na szyi. Aaa no tak... ten Akira... Ten co ją przeleci... nie myśl o tym...
- Oh Jun, czyżbyś zaczął podrywać dziewczyny na Akirę? - Zaśmiał się Shon... Prychnęłam rozbawiona.
- Każdy sposób dobry, chociaż tobie to i tak by nie pomogło, więc nie próbuj...
- Ja podrywam na Akiego! - Wskazał palcem na postać siedzącą przy oknie... Boże jaki niewidoczny...
- I może dlatego ci nie wychodzi - Powiedział Akira.
- Poczułeś się urażony? - Spytał Jun, śmiejąc się.
- Nie obrażaj Akiego! To jest demon seksu!
- Dobra, my tu gadu-gadu, ale nie uważacie, że wypadałoby się przedstawić? - Powiedział Jun wskazując na nas.
Czerwonowłosy mnie rozwalił, od razu wyczułam w nim pokrewną duszę. Nagle spojrzał w moją stronę, poderwał się z kanapy i wyciągnął do mnie dłoń.
- Jestem Shin. - Uśmiechnął się ciepło.
- Tsuki. - A więc Shin, nie Shon...
- Mai! - Powiedziała, uśmiechając się do niego zalotnie.
- A to jest Akira. - Powiedział szybko Jun i złapał mnie za rękę. Zaczął ciągnąć mnie w stronę drzwi. - Dobra, poznaliśmy się... super..., ale muszę pokazać Tsuki mój pokój... to do później... -
Gdy zatrzasnęły się za nami drzwi, wyrwałam rękę.
- No bardziej dwuznacznie to już nie mogłeś tego powiedzieć! - Boże... Co oni sobie musieli pomyśleć... trzeba iść i to sprostować.
- Ale o co ci chodzi? Przecież powiedziałem prawdę... - Powiedział, patrząc na mnie miną zbitego psa. Ponownie złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć za sobą... - Naprawdę chcę cię zabrać do mojego pokoju...
- Po co? - Zatrzymałam się, szarpiąc nim lekko.
- W zamian oczekuję, że ty mi kiedyś pokażesz swój... - Powiedział, uśmiechając się szelmowsko. Weszliśmy do środka. - Powiedzmy, że po prostu chciałem pobyć z tobą sam na sam. Rozejrzałam się po pokoju. Dominował w nim kolor szary. Ciemne panele, czerwony dywanik i pościel. Łóżko oczywyście dwuosobowe. Ładnie urządzone wnętrze, ale też wyobrażałam go sobie inaczej. Cały dom widziałam bardziej nowocześnie. Widać życie "rockmenów" nie jest takie jak się wydaje.
- A więc? Co dokładnie chciałeś mi pokazać?
- Nic szczególnego. Jak juz powiedziałem... Chciałem po prostu pobyć z tobą sam na sam. - Powiedział, siadając na łóżku. Poklepał miejsce obok siebie. - Uważam, że powinniśmy się lepiej poznać. -
- A co ty na to, żeby wrócić do salonu? Przyszłam tu z Mai poznać wszystkich członków zespołu. Z tobą już miałam nieszczęście spędzić trochę czasu. - Uśmiechnęłam się.
- Powiedz mi... jaki ty masz problem? - Spytał lekko zdenerwowany. - Mimo, że mnie inspirujesz i jesteś interesująca... mam już powoli dość uganiania się za tobą, bo ty w ogóle nie dajesz mi szansy... Masz jakiś problem ze sobą? Boisz się trochę zabawić? Zbliżyć do ludzi?! Zamierzasz przez całe swoje studenckie życie siedzieć z nosem w książkach?! -
Zdziwiło mnie to co powiedział, ale równocześnie zdenerwowało. Złapałam go za bluzkę przyciągając tak, że nasze oczy były na równym poziomie.
- Czy to coś złego!? Nie pamiętasz jak się poznaliśmy? Nie wydawałeś się człowiekiem godnym zaufania. Poza tym nie pomyślałeś, że mnie po prostu nie interesujesz!? Może nie jestem typem dziewczyny za jaką mnie miałeś... - Puściłam go. Nigdy nie umiałam się dogadać z takimi ludźmi.
- Dobrze, że wszystko sobie wyjaśniliśmy... i masz rację... miałem cię za zupełnie inną osobę... Mimo wszystko za bardzo się chyba różnimy... - Powiedział ze smutkiem w oczach. - A teraz wyjdź... chcę zostać sam skoro moje towarzystwo aż tak ci przeszkadza...
Aha! Teraz to on robi z siebie pokrzywdzonego!? Ja nic nie zrobiłam... To wszystko jego wina...
- Widzę, że ludzie naturalnie "idealni" wszystko oceniają po wyglądzie. Trzeba było mnie trochę poznać, a dopiero "bajerować". - Rzuciłam sucho, trzaskając drzwiami.
--------------------------------------------
~~JUN~~
Przepraszam bardzo, ale miałem ją spytać czy mogę ją bajerować? Ona jest chyba niepoważna... Do tej pory każda laska, do której zagadałem jakoś nie miała problemów z moim zachowaniem, a wręcz cieszyły się, że się tak zachowuje... Dlaczego ona musi być inna? W sumie strzeliła focha o nic... myślałem, że mimo wszystko... laski obrażają się za rzeczy naprawdę poważne... Ja rozumiem jakbym zaczął ją obrażać! Kurczę... jesteś miły, komplementujesz ją, adorujesz, ale nadal jest źle...
--------------------------------------------
~~AKIRA~~
Co tu się w ogóle dzieje? Skoro Jun się chciał przespać z rudą, to po co przyprowadził z nią Mai? Nie powiem w sumie ucieszyłem się, że przyszła, bo miałem straszną chcicę... może jednak nie jestem do końca gejem... Nagle usłyszeliśmy huk. Po chwili do pokoju wpadła wkurzona Tsuki...
- Mai! Wstawaj i się ubieraj. Wracamy do domu.
- Ale ja dzisiaj nie wracam... - Powiedziała lekko zakłopotana. Tsuki spojrzała najpierw na nią, a potem na mnie. Uśmiechnąłem się do niej przepraszająco. Skrzywiła się i wyszła trzaskając drzwiami. Wtem Shin oderwał się od gry.
- A tej co znów ten tuman zrobił? - Po chwili zastanowienia wyłączył grę i ruszył za rudą.
-----------------------------------------
~~SHIN~~
Kiedy ją dogoniłem nie bardzo wiedziałem co powiedzieć. Wyszedłem za nią dość impulsywnie... Złapałem ją za ramię.
- Czekaj!
- Czego chcesz? - Rzuciła oschle. Zakłopotany podrapałem się po głowie... Myśl Shin, myśl... Właśnie czego ja mogę chcieć!? Ee... to znaczy... Spaliłem buraka. Spojrzała na mnie z politowaniem.
- Ze mną w porządku Shin.
- Ale to niebezpieczne, żeby dziewczyna sama chodziła po nocy! Jako mężczyzna nie mogę na to pozwolić. - Zniżyłem teatralnie głos. Uśmiechnęła się. Tak! Jestem na dobrej drodze.
- Jakim cudem jesteś taki miły i zadajesz się z "TYM"?
- Nie zadaje się z wyboru... Co "TO" ci zrobiło?
- Ehh... Szkoda słów... Byłam głupia...
- Co ty gadasz! To, że od niego wyszłaś czyni cię najmądrzejszą z lasek które przyprowadził. Mówię serio! - Zaczęliśmy się śmiać.
- Dzięki Shin.
------------------------------------------
~~SHIN~~

On był naprawde miły. Na początku wydawał się głupkiem, ale był też zabawny, troskliwy i pozytywnie walnięty... Pocieszył mnie. Przez całą drogę się z czegoś śmialiśmy... Głównie z Juna, dzięki niemu odnalazłam z Shinem wspólny język. Więc jednak na coś się przydał... Odprowadził mnie pod sam dom, wymieniłam się z nim również numerem telefonu. Wyglądał na roztrzepaną osobę... miałam mieszane uczucia czy puścić go samego w drogę powrotną...
------------------------------------------
~~TETSUYA~~
Jechałem właśnie do domu, gdy dostałem telefon od Shina.
- Zgubiłem się... Mamo przyjedź po mnie...!
Zatrzymałem samochód na poboczu.
- Boże Shin, co ty robisz w mieście o tej godzinie? Gdzie jesteś?
- Eee... nie wiem, ale jakiś pan się na mnie dziwnie patrzy od pięciu minut jak tu stoję... Przyjeeeedź po mnieee.
- Ale gdzie?
- Oo... To ten klub w którym graliśmy tydzień temu. Po ciemku wygląda zupełnie inaczej... Łaaa... mamo on wstał!
- Zaraz tam będę...
- Tylko się nie rozłączaj! Prosze...
- Dobrze... Już jadę, zaraz będę. - Powiedziałem i zawróciłem samochód. Na miejscu byłem w 5 minut. Shin od razu wskoczył do samochodu. Ledwo zdążyłem zaparkować.
- T-t-tetsu... On mi zaproponował 6 000 jenów!
- Co ty robiłeś tu o tej porze?! Czy ciebie pogrzało?! Czy ty wiesz, że jesteś niepełnoletni?!
- Mamo uspokój się... Ja tylko po męsku odprowadziłem koleżankę!
- Jaką koleżankę?- Spytałem zdziwiony. To Shin ma jakieś koleżanki?
- Byłą koleżankę tego idioty Juna...
- Mówisz o tej rudej dziewczynie z dzisiaj? Co się stało?
- W sumie to nie wiem... Jun zaciągnął ją do pokoju, po czym wybiegła wkurzona, więc ją odprowadziłem. -
Zerknąłem na niego zszokowany. Czyżby Jun jej coś zrobił? Muszę z nim pogadać... Dojechaliśmy w końcu do domu. Postanowiłem od razu ruszyć do pokoju brata i dowiedzieć się co się stało. Zapukałem do drzwi, ale nikt nie odpowiadał. Wszedłem do środka. Zobaczyłem Jun'a siedzącego na łóżku ze spuszoną głową. Boże... już ma chłopak depresję?
- Jun? Co się stało? - Spytałem.
- Nic... - Powiedział podnosząc głowę. Uff... nie ma depresji... W każdym razie tak mi się wydawało. Wyglądał raczej na zaabsorbowanego czymś. Dobra... widząc po jego minie, domyśliłem się, że nic mi nie powie. Postanowiłem dać mu spokój.
- Dobra... zrozumiałem. Skoro nie chcesz o tym gadać to nie drążę....
- Dzięki. - Powiedział i oparł głowę o ścianę.
___________________________________
Pierwszy nadrobiony! ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz